Jak wygląda pisanie książki od podszewki?
Jak wygląda pisanie i samodzielne wydawanie książki od podszewki??
Jak wygląda pisanie, samodzielne wydawanie i samodzielna sprzedaż książki od podszewki???

O pisaniu książki w moim wydaniu pisałam już w tym ARTYKULE. Dzisiaj chciałabym Wam napisać o tym, jak od środka wygląda proces wydawania książki, jeśli robisz to samodzielnie. Oczywiście nie piszę z pozycji ekspertki, bo nią nie jestem, lecz z pozycji osoby, która przeszła ten proces. A w zasadzie jest w jego trakcie, bo książki właśnie są drukowane 😉

Byłam przekonana, że pisanie to najbardziej czasochłonny i pracochłonny etap – w końcu nie robiłam nic innego – lecz kiedy nadszedł etap wydawania, doszłam do wniosku, że najtrudniejsze właśnie się dzieje. Niekoniecznie w sensie skomplikowania, ale w sensie logistyki. Liczba zadań i drobiazgów, jakie trzeba ogarnąć przy samodzielnym wydawaniu, naprawdę w najśmielszych snach nie przyszła mi do głowy.

Sprzedaż zaczyna się dzisiaj – KSIĄŻKĘ MOŻESZ KUPIĆ TUTAJ – więc wszystko, co się z tym wiąże, dopiero przed nami.

Gdy wydajesz samodzielnie książkę, najpierw musisz dojrzeć do tej decyzji. To dojrzewanie może wyglądać różnie. W przypadku wielu autorów poprzedzone jest odmowną decyzją wydawnictwa. W moim przypadku było poprzedzone długimi przemyśleniami. Po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw ostatecznie zwyciężyło samodzielne wydawanie.

Teoretycznie miałam wszelkie powody, aby zdecydować się na współpracę z wydawnictwem: z propozycjami zgłosiły się do mnie cztery duże wydawnictwa. Moja lista za i przeciw wyglądała następująco:

POWODY, ABY WYDAĆ KSIĄŻKĘ SAMODZIELNIE

  1. Pełna kontrola nad procesem tworzenia książki. Jak dla mnie – bezcenna. Nikt mi się nie wtranżalał w to, co pisałam, i nie udowadniał, że napisanie słowa „dupa” we własnej książce jest nie na miejscu.
  2. Totalna swoboda, jeśli chodzi o możliwości promocji i sprzedaży książki. Hulaj dusza – piekła nie ma! Gdy wydajesz samodzielnie, ogranicza cię tylko wyobraźnia.
  3. Pełna kontrola nad grafiką książki. Owszem, moja książka jest poradnikiem, ale nie chciałam, aby ktoś wrzucał w nią symbole zegarków albo wstawiał dymki z hasłem „Zapamiętaj!” czy inne paskudztwa! Chciałam, aby miała kolorowe strony i aby samo patrzenie na okładkę podnosiło poziom energii.
  4. Większe zarobki. W przypadku współpracy z wydawnictwem zarabiasz maksymalnie 10% od ceny okładkowej. Według mnie to haniebnie mało. Nigdy nie ukrywałam, że zarabianie pieniędzy jest częścią mojego biznesu. Biznes ma przynosić pieniądze. Nie widzę powodu, żebym nie zarabiała na produkcie, który stworzyłam od A do Z.

POWODY, ABY WYDAĆ KSIĄŻKĘ Z WYDAWNICTWEM

  1. Brak konieczności zapłaty za druk książki. Przy kilku tysiącach egzemplarzy są to naprawdę wysokie kwoty. Gdy samodzielnie wydajesz i sprzedajesz książkę, bierzesz te wydatki na siebie i ponosisz ryzyko, że zostaniesz z niesprzedanym nakładem. Gdy wydajesz z wydawnictwem – to ono ponosi ryzyko.
  2. Nie obchodzi cię proces wydawniczy – redakcja, korekta, makieta, grafika, skład, korekta techniczna itp. Tym wszystkim zajmuje się wydawnictwo. I – oczywiście – płaci za to.

Więcej argumentów nie znalazłam. Jeśli jakieś znasz – napisz koniecznie.

POZORNE POWODY, ABY WYDAĆ KSIĄŻKĘ Z WYDAWNICTWEM

Postanowiłam dodać taki podpunkt, ponieważ wiele osób jako argument przemawiający za wydawaniem z wydawnictwem podaje mi coś, co tak naprawdę nie jest merytorycznym uzasadnieniem, a jedynie nieprawdziwym według mnie przekonaniem.

Jest to myślenie, że gdy wydajesz z wydawnictwem, docierasz do szerszej publiczności. Takie podejście opiera się głównie na myśleniu, że sam fakt dostępności książki w księgarniach spowoduje, że kupią ją osoby niemające ze mną nic wspólnego, które zajdą do księgarni i niejako przypadkiem zobaczą ją na półce.

Rzeczywistość wygląda tak, że przy nakładach oferowanych przez wydawnictwa (czyli kilkutysięcznych) i przy liczbie księgarń w Polsce, nie ma szans, aby książka była widoczna. Jeśli dobrze pójdzie, w prawie każdej polskiej księgarni znajdą się zaledwie trzy, cztery egzemplarze. Oczywiście nie zostaną wyeksponowane na głównym stole czy pierwszym regale, ponieważ trzeba zapłacić za to grubą kasę, lecz wciśnięte gdzieś na półki. Naprawdę sądzicie, że w ten sposób trafią do szerokiej publiczności?

Powyższym argumentem najczęściej posługują się osoby, które nie zbudowały jeszcze swojej społeczności i zwyczajnie nie wiedzą, jak to zrobić. Ja swoją społeczność buduję od dnia numer jeden istnienia Pani Swojego Czasu i systematycznie ją powiększam. Codziennie dowiadują się o mnie kobiety, które jeszcze wczoraj mnie nie znały, i dokładnie w taki sam sposób będą dowiadywały się o mojej książce. Jak sądzicie – kto ma większy interes w tym, żeby rozpowszechniać wiedzę o mnie i o tym, co robię? Ja sama czy wydawnictwo? No właśnie. Odpowiedz jest oczywista.

Teraz dla wszystkich z Was – zainteresowanych wydawaniem książki lub po prostu ciekawych, jak wiele pracy, zaangażowania i energii wymaga publikacja książkę – przedstawiam po kolei wszystkie zadania, które realizowaliśmy w ramach projektu KSIĄŻKA

PISANIE/REDAKCJA/DRUK

Napisanie książki

Jeden z dwóch najbardziej czasochłonnych okresów w projekcie. Pisałam książkę pełne trzy miesiące. W zasadzie non stop. Odkładając na bok wszystkie inne zadania. Więcej o pisaniu książki znajdziesz TUTAJ.

Pierwsza redakcja i korekta

Zrobiona, oczywiście, przez moją niezawodną Elkę Korektelkę, która jest najlepsza w zabawie ogonkami.

Poprawki po redakcji

Po redakcji i pierwszej korekcie dostałam książkę z powrotem. Było w niej mnóstwo uwag i poprawek, do których musiałam się ustosunkować. W praktyce wyglądało to tak, że znów siedziałam i pisałam.

Kolejna redakcja i korekta

Przygotowanie makiety do książki, czyli oprawy graficznej

Od początku wiedziałyśmy, że książka nie będzie zwyczajna. Lubię ładne rzeczy, więc chciałam, aby moja książka była nie tylko mądra, przydatna, lecz także ładna. Makietę inspiracji dla drukarni robiła, oczywiście, Pogromczyni Pixeli, czyli Natalia, która zna na wylot Panią Swojego Czasu – wystarczy jej jedno słowo, aby przygotowała odpowiednią grafikę. Dzięki temu drukarnia (która zajmowała się składem) dostała od nas gotowe wytyczne co do tego, jak ma wyglądać książka.

Makieta inspiracji wyglądała tak:

Przygotowanie okładki

Projekt okładki również jest dziełem Natalii. Miałyśmy dwie koncepcje. Jedną opartą na słowach, w której ozdobnym elementem byłaby kaligrafia, a drugą z użyciem mojej gęby. Koniec końców wybrałyśmy gębę, ale wariantów też było sporo. Możecie to zobaczyć na poniższym zdjęciu. Przy okazji autorem zdjęcia, które wykorzystujemy na okładce mojej książki, jest Jakub Ociepa.

Wybór papieru do książki

W międzyczasie wybierałyśmy papier do książki. Chciałam, żeby był biały, ale ani gładki, ani cienki. I niezbyt pulchny. Nigdy w życiu nie namacałam się tyle papierów 🙂

Numery ISBN

Książka, która posiada numer ISBN, jest objęta 5% podatkiem VAT. Wniosek jest prosty: gdy wydajesz książkę, powinnaś mieć numer ISBN. Jego zdobycie jest bezpłatne i banalnie proste.

Przekazanie książki do składu

Gdy wszystko było gotowe, książka poszła do składu, który był przygotowywany przez naszą drukarnię True Colours. Aby drukarnia mogła zrobić skład, oprócz wyżej wspomnianych elementów musiałyśmy mieć także gotową metryczkę (która jest inna niż standardowe metryczki w książkach), numer ISBN, strony tytułowe, projekt okładki, projekt skrzydełek (zdecydowałyśmy się na okładkę ze skrzydełkami).

Pierwsze poprawki po składzie

Kolejna wersja składu

Korekta techniczna

Korekta techniczna to taki dziwny twór, który ma spowodować, że książkę czyta się szybko, łatwo i przyjemnie. Każde słowo jest na swoim miejscu, nie ma żadnych przerw, niepotrzebnych pauz itp. Ten etap zabrał sporo czasu, bo ponoć jest bardzo ważny. Przyznam wprost, że na klęczkach dziękowałam za to, że mam #gangPSC, który się tym zajmował, bo osiwiałabym kompletnie, gdybym miała poświęcić temu swój czas.

Kolejny skład po korekcie technicznej

Ostateczna wersja książki i jej sprawdzenie

To sytuacja dosłownie sprzed kilku dni. Po tym, jak wylądował u mnie próbny egzemplarz książki, kolejne próbne egzemplarze dostała także Elka Korektelka, aby sprawdzić wersję ostateczną.

Wybór oprawy: szyto-klejona czy tylko klejona

Wydruk próbny, który do mnie dotarł, miałam przetestować właśnie pod kątem oprawy.
Książki poddałyśmy naprawdę ciężkim próbom: rozkładałam je tak, jak do tej pory nie rozkładałam żadnej książki; wyginałam, zaginałam itp.
Ostatecznie wybrałyśmy oprawę szyto-klejoną. Choć oprawa klejona prawdopodobnie też dałaby radę, chciałyśmy mieć pewność, że choćbyście siadały na tej książce lub stawiały na niej słonia, to nie wypadnie z niej żadna kartka.

Decyzja o pakietach sprzedażowych

Początkowo miałyśmy w głowie tylko dwa pakiety: książkę oraz książkę z notatkami wizualnymi (od razu wiedziałyśmy, że będziemy tworzyć notatki wizualne do książki, ponieważ są one przez Was bardzo lubiane jako element webinarów). Wiele z Was zaczęło domagać się e-booka (tym bardziej że nie wysyłamy książki za granicę), dlatego powstał również e-book. Obecnie oferujemy w sprzedaży aż 5 pakietów:

– książkę papierową z zakładką;

– e-book;

– książkę papierową z zakładką i notatkami wizualnymi (w wersji elektronicznej);

– e-book z notatkami wizualnymi (w wersji elektronicznej);

– książkę papierową z zakładką, e-book oraz notatki wizualne.

Skład e-booka

Wiele osób myśli, że e-book to PDF, tymczasem jest to książka przygotowana w formie elektronicznej w taki sposób, aby można było ją czytać na czytnikach. A do tego potrzebne jest zrobienie składu (choć nie jest to ten sam skład, który był robiony do wersji papierowej). Następnie musimy przetestować na czytnikach wszystkie formaty, w jakich książka będzie wydawana (w naszym przypadku to MOBI i EPUB).

GRAFIKA

Przygotowanie makiety książki

Inspiracje graficzne do składu

Pierwsze wersje okładki książki

O tym wszystkim pisałam już w poprzedniej części.

Okładki – głosowanie czytelniczek

Oczywiste było dla mnie, że jednym z elementów pracy nad książką – a jednocześnie pierwszą oficjalną częścią jej promocji – będzie wybór okładki. Miałam swojego okładkowego faworyta, ale mimo wszystko byłam ciekawa, jak zdecydują Panie Swojego Czasu, gdy poproszę je o zabranie głosu.
Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę – odzew był oszałamiający, a my oprócz głosów dostałyśmy także mnóstwo komentarzy, które pozwoliły nam udoskonalić okładkę. Wypowiedziały się zż 2403 kobiety! Za okładką, którą ostatecznie zobaczycie, zagłosowało 1516 z nich.

W chwilach, gdy należy przeanalizować tysiące komentarzy, bardzo się cieszę, że mam cały #gangPSC do pomocy. Oczywiście podzieliłyśmy się pracą: Justyna (moja Prawa Ręka) liczyła wszystkie głosy, Joasia (menedżerka projektów) zbierała komentarze na fanpejdżu, a ja sprawdzałam komentarze w grupie Pań Swojego Czasu. Po analizie i podjęciu decyzji uwagi zostały przekazane Natalii, która naniosła poprawki.

Projekt zakładki do książki

Od początku chciałyśmy, aby do książki była dodawana zakładka. Musiałyśmy wybrać dwa hasła, jakie pojawią się na dwóch stronach zakładki zaprojektowanej przez Natalię. Ostatecznie wygląda ona tak:

 

Przygotowanie e-booka z notatkami wizualnymi

Od jakiegoś czasu nasza graficzka Natalia robi także notatki wizualne. Za nami już kilka webinarów; nie tylko ja jestem, lecz także Wy jesteście bardzo zadowolone z notatek, które przesyła, było zatem dla nas oczywiste, że także ten e-book zostanie przez nią przygotowany. Już pierwsze notatki powaliły nas na kolana!

 

Przygotowanie strony WWW książki
Natalia przygotowała nam już wiele stron WWW (w zasadzie prawie wszystkie), więc przekazałyśmy jej również postawienie strony z ofertą książki. Jak zawsze wywiązała się z tego zadania doskonale! Stronę z ofertą książki możecie zobaczyć TUTAJ

Makiety, mock-upy
W momencie tworzenia strony z ofertą książki nie miałyśmy jeszcze fizycznie dostępnej wersji drukowanej, dlatego musiałyśmy przygotować zdjęcia z wcześniej zrobionych grafik. Wykorzystałyśmy do tego tzw. mock-upy.

Za nami sesja zdjęciowa książki, więc powoli będziemy je podmieniać, tak aby na stronie znalazła się faktycznie fizyczna książka. Sesję zdjęciową książki robiła niezastąpiona Julita Pająk, która wyspecjalizowała się w zdjęciach moich produktów fizycznych 🙂

Zebranie rekomendacji od czytelniczek

Do strony książki potrzebowałam także Waszych rekomendacji. Często dostaję pytania o to, w jaki sposób zdobywam opinie na temat moich usług, kursów lub po prostu tego, co robię. Odpowiedź jest prosta: proszę o nie!
Ponieważ w tym wypadku potrzebowałyśmy ich więcej, zwróciłam się z prośbą do najlepszej na świecie grupy Pań Swojego Czasu z prośbą o rekomendacje. Wychodzę z założenia, że jeśli komuś pomagam, to ktoś także zechce mi pomóc. I nie myliłam się! Otrzymałam tyle pięknych opinii, że aż się wzruszyłam, gdy je czytałam.

Banery na blog, FB i Shoplo

Zawsze gdy mamy jakiś duży projekt sprzedażowy, szykujemy na blog, FB oraz Shoplo banery zachęcające do zapisania się na listę osób zainteresowanych (w pierwszym etapie promocji) lub do zakupu (już na etapie sprzedaży).

Grafika do postów na FB

Gdy startujemy ze sprzedażą czegokolwiek, zawsze mamy przygotowany zestaw grafik do wykorzystania na FB oraz Instagramie, tak aby w dniu zero niczego nie tworzyć, tylko opublikować zaplanowane wpisy.

PRZYGOTOWANIE SKLEPU

Produkty fizyczne Pani Swojego Czasu są sprzedawane za pośrednictwem naszego sklepu na Shoplo i o ten element też trzeba zadbać, zanim rozpocznie się sprzedaż książki.

Przygotowania produktów

Przygotowanie produktów na Shoplo polega na tym, że najpierw trzeba stworzyć w sklepie odpowiednie produkty, a następnie je ukryć. Oczywiście dodatkowo opracowujemy do nich sensowne opisy, a wszystko po to, aby w dniu sprzedaży uruchomić wszystko jednym przyciskiem 🙂

Przygotowanie zniżki na przesyłkę
Książka aż do 6 kwietnia jest oferowana w modelu przedsprzedaży. Oznacza to, że płacisz za nią, ale wysyłka zostanie zrealizowana dopiero po 6 kwietnia. Robię tak głównie po to, aby zorientować się, jak duży nakład powinnam wydrukować.
W zamian za niedogodność takiej formy sprzedaży proponuję rekompensatę: przesyłkę (która normalnie wynosi 15 zł) otrzymasz w cenie książki, dodatkowo dostajesz książkę z moim własnoręcznym podpisem, co w późniejszej sprzedaży nie będzie już możliwe (książki wysyła do Was mój magazyn, który znajduje się hen daleko, w okolicach Lublina). Cała logistyka, pakowanie i wysyłka książek jest oddelegowana do firmy Krzysztofa, którego usługi bardzo Wam polecam.

Testy sprzedażowe

Nie rozpocznie się sprzedaż żadnego produktu, dopóki nie zakupi go #gangPSC, a tym samym nie przetestuje całej ścieżki sprzedażowej; tego, czy wszystko działa, czy wysyłane są mejle z potwierdzeniem sprzedaży, czy te mejle mają sensowną treść itp.

DZIAŁANIA PROMOCYJNE

Jedną z najważniejszych rzeczy, jakich się nauczyłam, tworząc i prowadząc Panią Swojego Czasu, jest to, że WSZYSTKO jest promocją. A w zasadzie – wszystko może nią być, jeśli tylko zechcesz. Ostatnio doszłam nieskromnie do wniosku, że jedną z moich umiejętności jest robienie szumu wokół tego, co robię. I wykorzystuję to. Lubię to robić. Mam do tego dryg i talent. Jeśli ktoś mi to zarzuci – trudno!
Jakoś nie zarzuca się dużym i znanym firmom, że wydają miliony na promocję. Ja milionów nie wydaję – bo ich nie mam – lecz robię to, co umiem, aby o książce dowiedziało się jak najwięcej kobiet. Między innymi w taki sposób:

Wybór okładki książki

Jak już pisałam, wiele kobiet zaangażowało się w wybór okładki, a ja nie ukrywałam, że była to dla mnie również forma reklamy.

„Łapanie” cytatów związanych z książką

Najlepszymi źródłami cytatów byli mój mąż oraz moje dzieci. Mąż ze stoickim spokojem wybierał okładki, komentując je monosylabami typu: „ta”, „nie ta”, „tamta”. Dzieci na moje stwierdzenie, że napisałam książkę o czasie, zapytały, czy jest ona o „pierdzeniu w czasie”.

Harmonogram postów na FB związanych z książką

Przyznam, że tutaj kuleję na całego! Skoro mam dobrze zorganizowany i zaplanowany biznes, powinnam również zaplanować posty na FB. A jednak ich nie mam! Wszystko, co robię na FB, robię spontanicznie; opieram się na tym, co mi akurat w duszy gra. Takie działanie sprawdza się doskonale, czego wynikiem jest 39 tysięcy fanów. Oczywiście mam pewne zasady, które stosuję z żelazną konsekwencją, takie jak na przykład niemieszanie dwóch promocji w jednym czasie.

Seria wywiadów

Każdy, kto w ostatnim czasie prosił mnie o wywiad, dostawał odmowną odpowiedź, ponieważ całą naszą energię pochłaniała książka. Jednocześnie w momencie przedsprzedaży ukaże się kilka wywiadów, które celowo zostały zaplanowane w tym czasie.

Nagranie filmu o książce

To coś, o czym myślałyśmy od dawna. W końcu udało nam się nagrać profesjonalny film!!! Gdy zastanawiałam się, kto by się do tego nadawał, przypomniało mi się, że przy kręceniu wywiadu dla Bartka Popiela pracował Maciek Sobol, którego poznałam jakiś czas temu. Szybko udało nam się ustalić, co i jak, i przyznam, że to był strzał w dziesiątkę! Maciek przyszedł w 100% przygotowany, doskonale wiedział, w jakiej kolejności kręcić poszczególne ujęcia, a sceny, które zmontował, powaliły mnie na kolana. Przy okazji pieczołowicie sprzątał miejsca, w których nagrywaliśmy (umył grzejnik, wyczyścił stoły, a nawet pokazywał mi, jak profesjonalnie używać żelazka), co w połączeniu z przekazem filmu (pokazującym, że nie jestem perfekcyjną panią domu), miało komiczny wydźwięk.

Filmik wkrótce zobaczycie, a tymczasem kilka zdjęć z backstage’u.
 

Sesja zdjęciowa książki

Równolegle z filmem była robiona sesja zdjęciowa książki. Zdjęcia, które Julita robi moim produktom, nie mają sobie równych – przy książce było dokładnie tak samo.

Zaplanowanie podpisywania książek sprzedanych w przedsprzedaży

Podpisywanie książek nastąpi 3 kwietnia w magazynie, do którego zostaną przesłane nasze książki. Jeszcze nie wiemy, ile egzemplarzy przyjdzie mi podpisać, ale mam nadzieję, że dużo i że odpadnie mi ze zmęczenia ręka. Ale to już zależy tylko od Was 🙂

Uff, to chyba wszystko.

Choć sprzedaż zaczęła się dzisiaj, jeszcze sporo będzie do opisania.

Pamiętaj: tylko w czasie przedsprzedaży (czyli do 6 kwietnia) kupisz książkę z przesyłką w cenie oraz moim własnoręcznym podpisem. Książkę znajdziesz TUTAJ.