Każdy kto zna mnie choć trochę wie doskonale, że jestem wielką fanką planowania. Ale nie każdy niestety wie, na czym tak naprawdę polega dobre planowanie czasem oraz zarządzanie czasem. Bo zarządzanie czasem to nie są metody i techniki. To nie są listy zadań. To nie są aplikacje. To ciągłe myślenie o tym, co jest dla nas najważniejsze, czyli myślenie o priorytetach. A te ostatnie nie są w naszym życiu stałe i niezmienne.

Wręcz przeciwnie – zmieniają się, gdy my się zmieniamy. A gdy zostajemy mamą to ta zmiana jest tak duża, że czasem ciężko sobie z nią poradzić. Ja na przykład w czasie gdy byłam w ciąży z moim pierwszym synem BYŁAM PRZEKONANA, że moje życie będzie wyglądało DOKŁADNIE tak samo z jedynym dodatkiem do niego – moim synem. Rzeczywistość, jak się oczywiście domyślacie, wyglądała zupełnie inaczej.

A ja w tej rzeczywistości musiałam się odnaleźć, jeśli chciałam zapanować nad własnym życiem.

Dzisiaj głos oddaję Joasi Baranowskiej, która jest coachem mam na własnych zasadach oraz moją ulubioną mamą, jeśli chodzi o rozmowy na temat macierzyństwa, wychowania dzieci i tego, co dla nas naprawdę ważne.

Zobaczcie co Asia ma do powiedzenia na ten temat.

„Gdy zostałaś mamą, Twój uporządkowany świat stanął na głowie.

Wcześniej miałaś czas na wszystko, czego chciałaś. Być może sporo pracowałaś, odnosząc sukcesy. Być może wyjeżdżałaś i uprawiałaś sport. A być może już wtedy oddawałaś siebie wszystkim i czułaś, że musisz mieć świat pod kontrolą (i kto wie, może nawet Ci się to udawało!)?

Gdy zostałaś mamą, wszystko uległo zmianie. Masz lub miałaś poczucie, że niczego nie kontrolujesz. Budowany latami system życia przestał działać. I… jesteś z tym sama.

Ja początkowo odczuwałam strach i bardzo wstydziłam się, że nie ogarniam.

Starasz się odzyskać kontrolę i próbujesz dopasować swoje cele do planu dnia dziecka. Jeśli jesteś szczęściarą, taki system działa, ale jeśli nie jesteś, Twoje dziecko zaczyna chorować i nie sypia właśnie w czasie, w którym miałaś pisać artykuł. I tak dalej.

Niektóre z mam latami starają się przywrócić kontrolę w swoim życiu, frustrując tym i siebie, i swoje otoczenie.

Wszystko pójdzie szybciej, gdy odpuścisz sobie swoje wielkie plany.

Co by było, gdyby przez pierwsze trzy miesiące, pierwsze sześć miesięcy zająć się budowaniem dobrych nawyków dbania o siebie, odkrywaniem swoich pasji i uczenia się tego z dzieckiem na ręce lub u boku? Po co? Żeby pod koniec tego czasu odnaleźć się w nowej roli i stać się mamą bez frustracji i poczucia winy.

Wiem, że odpuszczanie bywa trudne. Po urodzeniu dziecka możesz mieć wrażenie, że Twoje życie odjeżdża. Jak napisała jedna z moich klientek: „ja znajdowałam się na peronie, obok którego stał pociąg, i to peron odjeżdżał”. Poczucie totalnego surrealizmu.

Odpuszczając, tracimy na chwilę poczucie bezpieczeństwa, bo znika pielęgnowane latami złudzenie, że możemy w pełni kontrolować życie. Pewnie dlatego, że przez lata dawało się nad nim panować.

Odpuszczanie wymaga zaufania, że wszystko będzie dobrze, tymczasem wiele z nas takiej wiary w sobie nie ma. Ja też jej nie miałam. Założyłam, że zaraz po urlopie macierzyńskim założę firmę, jednak kompletnie niczego nie zaplanowałam. Założyłam, że przez pierwszy okres będę na 100% z dzieckiem, więc gdy zbliżał się termin zarejestrowania firmy, po prostu wpadłam w panikę; czułam, jakby coś mnie zgniatało. Musiałam wtedy sięgnąć po pomoc.

Dlaczego dobrze jest odpuścić sobie? Gdy zrelaksujesz się chociaż przez chwilę i przestaniesz stawiać sobie kolejne oczekiwania, obniżysz poziom swojego stresu. A zrelaksowany mózg łatwiej się uczy. Gdy pozwolisz sobie nie ogarniać, paradoksalnie szybciej poczujesz, że ogarniasz.

Czego trzeba nauczyć się po urodzeniu dziecka?

Nawet jeśli wcześniej dbałaś o siebie i realizowałaś swoje potrzeby i pasje (choć mam wrażenie, że w naszej kulturze nie są to szczególnie dobrze odbierane umiejętności), po urodzeniu dziecka musisz nauczyć się ich na nowo. Na nowo ułożyć sobie najpierw system zaspokajania swoich podstawowych potrzeb, następnie tych związanych z samorealizacją, by zyskać zasoby, które pozwalają Ci realizować swoje cele nie za wszelką cenę (bez zajeżdżania siebie).

Dlaczego tak trudno odpuścić sobie i skupić się na podstawach?

O wiele bardziej doceniamy to, co widoczne. Nasza kultura faworyzuje aktywność, działanie, sukcesy – i my również je cenimy, wychowane w tej kulturze. Aby nieco odpuścić sobie, musimy skupić się na byciu. Byciu z dzieckiem, byciu ze sobą, byciu w swojej nowej roli. Potrzebujemy poobserwować i poznać siebie na nowo, zwłaszcza że co chwila dopada nas „syndrom saloniku prasowego”.

Czym jest „syndrom saloniku prasowego”?

Nazywam tak ogromne poczucie winy i gorszości, którego doświadczamy, gdy wchodzimy do kiosku z prasą. Nasz dom nie wygląda tak, jak w czasopiśmie X, obiad tak, jak w magazynie Y, a my tak, jak kobiety ze stron w Z; nasze dziecko ma pryszcze lub jest całe wysmarowane marchewką/kupą/farbą. Zupełnie inaczej niż w gazecie…!

A my chcemy mieć to wszystko. Co prawda cień zdrowego rozsądku podpowiada nam, że tak się nie da, ale nie mamy całkowitej pewności. Siedząc same w domu, staramy się realizować niezwerbalizowane oczekiwania dziecka czy świata; w oderwaniu od rzeczywistości rosną i nasza frustracja, i poczucie winy.

I zaczynamy wierzyć w mit, że „wystarczy tylko lepiej się zorganizować”, by wszystko stało się możliwe i dało się pogodzić. Nieprawda.

Znane mi kobiety sukcesu, mamy, zapewniają sobie zróżnicowane wsparcie z każdej strony; umieją prosić o pomoc, umieją wypoczywać, mają klarownie wyznaczone cele. To nie wszystko. Umieją rezygnować z tego, co nie jest w danym momencie ich priorytetem.

Czas jest jedynym zasobem rozdzielanym idealnie sprawiedliwie.

Każdy człowiek codziennie otrzymuje do wykorzystania zupełnie nowe, czyste i nieużywane 24 godziny.

Oprócz umiejętności zarządzania czasem, mamy borykają się z innymi utrudniaczami życia:

  • nieznajomością siebie i swoich potrzeb;

  • obniżonym poczuciem własnej wartości i ważności;

  • osamotnieniem;

  • obwinianiem i niedocenianiem siebie;

  • zmęczeniem i brakiem energii;

  • brakiem wiedzy na temat tego, czego dziecko naprawdę potrzebuje i jak dotrzeć do tego starszego, aby szanowało nasze potrzeby;

  • niezrozumieniem ze strony partnera i nieumiejętnością dbania o związek.

Jak to odkręcić? Jak wyjść na prostą? Tego nie wiesz, dlatego zebrałam całą moją wiedzę i całe moje doświadczenie coachingowe w programie „MAMA BEZ FRUSTRACJI I POCZUCIA WINY”.

Trzeba na nowo uporządkować sobie w głowie swoje główne obszary życia i zacząć formułować realistyczne cele. Każdy temat kursu to kolejny z takich obszarów. Przechodząc zawarte w materiałach ćwiczenia coachingowe, od razu dokonujesz zmiany i rozpoczynasz nowy rozdział. Wyznaczając małe kroki w kierunku poprawy, zaczynasz dostrzegać swój wpływ na życie i świadomie go wykorzystywać; zaczynasz dostrzegać, co naprawdę zwiększa poziom satysfakcji w Twoim życiu i uczysz się tym zarządzać.

Jakie tematy obejmuje kurs?

  1. Diagnoza – co się ze mną dzieje.

  2. Mama idealna nie istnieje.

  3. Znam siebie.

  4. Opiekuję się sobą.

  5. Priorytety, czyli wiem, co jest dla mnie ważne – i realizuję to.

  6. Doceniam siebie.

  7. Jestem dla siebie wyrozumiała.

  8. Rozwijam siebie w roli rodzica.

  9. Dbam o moje relacje.

  10. Czerpię frajdę z życia.

  11. Kreuję swoje życie.

Już teraz możesz zacząć zmianę, zastanawiając się nad działaniem każdego z powyższych obszarów w swoim życiu. Już teraz możesz wprowadzić kroki naprawcze.

A JEŚLI MASZ OCHOTĘ PORZĄDNIE ZABRAĆ SIĘ DO TEMATU – ZAPRASZAM DO UDZIAŁU W KURSIE.

Kliknij na zdjęcie, by dowiedzieć się więcej o kursie. Specjalnie dla Pań Swojego Czasu cena wynosi 167 zł – po wpisaniu hasła rabatowego: czasmamy(zamiast 297 złotych)

kurspani

„MAMA BEZ FRUSTRACJI I POCZUCIA WINY” zaczyna się już 16 maja 🙂