Skąd tytuł dzisiejszego wpisu?
Po pierwsze – jak wiecie, niedawno kręciliśmy film o mojej książce „Jak zostać Panią Swojego Czasu. Zarządzanie czasem dla kobiet”.
Po drugie – wkrótce ruszam z podcastem Pani Swojego Czasu, który właśnie będzie nosił tytuł: „PSC od kuchni”.

JAK POWSTAŁ FILM O MOJEJ KSIĄŻCE – KULISY

Jedną z zalet prowadzenia własnego biznesu jest to, że robisz sobie to, co chcesz. I już. Od dawna marzyłam o nagraniu profesjonalnego filmu o jednym z moich przedsięwzięć, ale zawsze coś było nie tak.
W wypadku książki wiedziałam, że nie odpuszczę; stanę na głowie, a film powstanie.
Bynajmniej nie musiałam stawać na głowie – poprosiłam Bartka Popiela o kontakt do Maćka – filmowca, z którym współpracuje, a którego kiedyś poznałam i polubiłam. Szybko umówiliśmy się na wspólne działanie.

7 marca 2017 nakręciliśmy film o mojej książce, który wygląda tak:

Powstał też film o kulisach kręcenia, który dzisiaj zobaczycie, zanim jednak do niego przejdę, opowiem Wam trochę o prowadzeniu takiego przedsięwzięcia jak moje.

Mój biznes jest bardzo fajny. Lubię go, świetnie się bawię, a przy tym zarabiam dobre pieniądze. Ale – jak każdej z Was – mnie też czasem się nie chce. Ja też czasem mam doła i wszystkiego dość.

Ostatnio taka sytuacja miała miejsce w zeszłym tygodniu.

Cały tydzień spędziłam w ruchu. Najpierw konferencja w Warszawie i wielki stres, bo wygłosiłam prelekcję, którą fatalnie oceniono. Gorzka pigułka do przełknięcia. Trudno. Później spotkanie za spotkaniem. Każde cudowne, każde z fantastycznymi osobami, ale jednak męczące. Podróż do Torunia, dwa dni prywatnego odpoczynku i powrót do Krakowa. Wróciłam zmęczona, niewyspana i chora – gardło odmówiło mi posłuszeństwa.

W poniedziałek po #kawazbudzynska (nie wiesz, co to? Jak możesz?!) poszłam spać o… 10.30 rano! Gdy wstałam, zabrałam się do ogarniania mieszkania, bo we wtorek miała przyjść ekipa i nakręcić film o książce! Sprzątałam nie dlatego, że byłoby mi wstyd, tylko żeby ekipa mogła się zmieścić! Dla tych, którzy kiedykolwiek oglądali mnie na żywo, jest oczywiste, że wszystko nadaję z domu – tu jest moje biuro i moje centrum dowodzenia. I tutaj chciałam nakręcić film, ale mój gabinet ma dosłownie kilka metrów kwadratowych (poza tym dzielę go z mężem). Musiałam usunąć wszystko, co nie było niezbędne, choćby po to, aby zmieścili się: Maciek (który kręcił film), Julita (która najczęściej stała za Maćkiem i kręciła backstage) oraz statyw z kamerą. Na filmie odsłaniającym kulisy wyraźnie widać, którędy Maciek musiał przechodzić, jeśli chciał stanąć za kamerą.

OK, czyli sytuację mamy taką: wtorek rano, 7.30. Dzieci wstają, a ja przeklinam, na czymś świat stoi, bo nie chce mi się nic robić. O 8.00 do domu wchodzą: mąż, który właśnie odprowadził dzieci, Sylwia makijażystka, Julita fotografka i Maciek filmowiec. Uwierzcie mi, że zanim się pojawili, najbardziej na świecie chciałam położyć się pod kołdrą i z paczką chipsów obejrzeć jakiś maraton serialowy.

Ale nie mogłam – i dzięki wielkie za to! Dzięki wielkie, że czasem zobowiążesz się do czegoś, więc mobilizujesz się do działania, gdy o 8.00 rano wszyscy stają u twoich drzwi.

Dlaczego?

Ponieważ czasem nie doceniamy tego, jak wielką moc mają wyjście ze swoich smutków i utrapień, pobycie z ludźmi i pośmianie się na całego. Nie pamiętam, kiedy tak dużo się śmiałam jak podczas kręcenia filmu. Trzeba przyznać, że zgraliśmy się doskonale i ewidentnie dobrze nam się pracowało, co niektóre z Was zapewne zobaczyły podczas spontanicznej #kawazbudzynska na żywo, w której Maciek uczestniczył bez jakiejkolwiek żenady i obciachu.

Po całym dniu kręcenia (zaczęliśmy o 8.00, skończyliśmy o 18.00) w ogóle nie byłam padnięta, a wręcz przeciwnie – czułam się zregenerowana! A filmik, który widzisz poniżej, w 100% oddaje atmosferę, jaka towarzyszyła nam podczas kręcenia! Ubaw był po pachy!

PODCAST PANI SWOJEGO CZASU

Patrząc od strony realizacyjnej, podcast można nazwać moją największą porażką – myślałam o nim od baaardzo dawna, a mimo to wciąż nie zrealizowałam pomysłu. Dzisiaj mam wrażenie, że jestem ostatnią osobą, która będzie wypuszczać podcast, ale nie przejmuję się tym zupełnie, bo głęboko wierzę, że trzeba być na coś gotowym, aby zacząć to robić. (Chociaż nie sądzę, że można być w 100% gotową. Ja tam nie jestem, ale czuję, że to jest dobry moment).

Podcast nie będzie mówioną wersją bloga. Nie zamierzam mówić o tym, o czym piszę. Będzie nosił tytuł: „PSC od kuchni”, ponieważ chcę w nim pokazywać zaplecze mojego biznesu online. Nie tylko od strony technologicznej, lecz także ludzkiej.

Nie wiem, czy Wy też tak macie, ale ostatnio gdzie się nie obrócę, to ktoś zamierza mnie uczyć, jak robić biznes i marketing online, budować społeczność, prowadzić fanpejdż itp. To nic, że działa dopiero dwa miesiące i w zasadzie nie ma żadnych efektów, ale uczy!

Jestem w tej komfortowej sytuacji, że nie zarabiam na uczeniu innych, jak budować biznes. Nie muszę udowadniać, że mój biznes ma się świetnie i że moje strategie działają, dlatego mogę wyłożyć kawę na ławę.
Nie muszę też – i absolutnie nie zamierzam – poszukiwać rozwiązań, które będą pasować wszystkim.
Dlaczego? Bo nie znam takich rozwiązań. Znam rozwiązania, które pasują do mnie i do mojego biznesu.
I tym zamierzam się dzielić. Swoim doświadczeniem.

Sama najlepiej uczę się na doświadczeniach innych. Nie potrzebuję szumnych nazw, teorii i modelów. Potrzebuję popatrzeć na czyjeś przedsięwzięcie i sprawdzić wyniki. A potem przez czyjeś doświadczenia przefiltrować moje możliwości, kompetencje, mocne strony, chęci, plany, marzenia, mój charakter – i na tej podstawie zbudować coś własnego. Uważam, że jest to najlepszy (dla mnie) model nauki.

Jednocześnie nie jestem w stanie zaprzeczyć, że w zasadzie codziennie jestem pytana o sposób, w jaki coś zrobiłam:

– jak rozwinęłam webinary, że na każde spotkanie zapisuje się kilka tysięcy kobiet;
– jak zbudowałam kilkudziesięciotysięczną społeczność kobiet;
– jak rozwijam blog;
– jakie mam strategie na prowadzenie fanpejdża;
– jak organizuję kursy online;
– jak wygląda wydawanie książki od podszewki;
– jak rekrutowałam i jak ogarniam #gangPSC, czyli zespół osób, z którymi współpracuję.

I żeby było jasne: są to pytania, na które bardzo lubię odpowiadać! Lubię zdradzać kulisy mojej działalności! Lubię dzielić się doświadczeniem. Już kilka całkiem sporych szych blogowania (znaaaacznie większych ode mnie!) uczyłam robienia kursów online.

Ale nie jestem w stanie tego robić 1:1 i nie jestem w stanie codziennie odpowiadać na podobne pytania. Dlatego postanowiłam, że moim kanałem dla tego typu tematów będzie właśnie podcast.

Nie będzie w nim teorii i modelów. Nie będzie najlepszych rozwiązań i praktyk. Będą moje rozwiązania i moje praktyki. Będą moje sukcesy i… również moje błędy.

Dawno, dawno temu, gdy zakładałam PSC (czyli 2,5 roku temu), podjęłam decyzję, że mój blog będzie dotyczył tylko jednego zagadnienia: czasu.

Jest to bardzo wygodne, ponieważ dzięki temu mam krótką odpowiedź dla wszystkich, którzy zwracają się do mnie propozycją artykułów sponsorowanych dotyczących:

– ubezpieczeń;
– kawy;
– kulek do ćwiczenia mięśni Kegla;
– mebli;
– telefonii komórkowych;
– żelazek;
– blenderów;
– kapsułek piorących;
– plastrów pomagających rzucić palenie;
– płynów do zmywania.

„Nie, dziękuję. Na moim blogu poruszam tylko i wyłącznie zagadnienia związane z tematyką zarządzania sobą w czasie, a reklama Państwa produktu wykracza poza tę tematykę”.

Tak samo będzie z podcastem. Nie chcę, aby te z Was, które wpadają tu tylko po „czas”, nagle musiały czytać o tym, jak zarządzam zespołem.

Jednocześnie wiem, że wiele kobiet obserwuje mnie wcale nie z powodu czasu, lecz ze względu na to, jak rozwijam PSC (niektóre kobiety kupują moje kursy w wersji VIP tylko po to, aby mieć możliwość odbycia indywidualnych konsultacji mejlowych i porozmawiać o rozwijaniu własnego biznesu) – dla nich podcast będzie idealnym rozwiązaniem. Wilk będzie syty i owca cała.

Pierwszy odcinek podcastu mamy zamiar wypuścić jeszcze w marcu, dlatego – jak mówią Amerykanie – stay tuned (przepraszam, ale słucham głównie amerykańskich podcastów, stąd te naleciałości).

Tak – przy okazji – jeśli masz jakieś zapotrzebowanie lub pomysł na temat – to wal śmiało i pisz w komentarzu 🙂

Ach, no i zapomniałabym o najważniejszym!

Trwa przedsprzedaż mojej książki „Jak zostać Panią Swojego Czasu. Zarządzanie czasem dla kobiet”. Do dzisiaj sprzedały się już 1102 egzemplarze, co nas bardzo cieszy! Pamiętaj, że tylko w ramach przedsprzedaży masz przesyłkę oraz mój podpis w cenie książki!