Nazywam się Ola Budzyńska i jestem Panią Swojego Czasu.

Kiedyś zapadłabym się pod ziemię, gdyby ktoś mi powiedział, że nie tylko ja, ale także inni będą tak o mnie mówić.

Dzisiaj nie tylko mówię to z dumą, ale także namawiam do tego inne Kobiety.

Wierzę, że każda z nas może zostać Panią Swojego Czasu.

Jeszcze trzy lata temu byłam bardzo zabieganą osobą – byłam trenerką umiejętności miękkich i przez 10 lat prowadziłam szkolenia z zarządzania czasem i efektywności osobistej dla pracowników dużych korporacji. Ciągle byłam w trasie, gdyż szkolenia odbywały się w całej Polsce. Byłam mistrzynią pakowania walizek. Przeszkoliłam tysiące osób.

Rozwijanie innych było dla mnie tak ważne, że nie zauważyłam, że po powrocie do domu moje dzieci mówiły do mnie „Tato”. Często pracowałam w weekendy, gdyż nigdy nie byłam asertywną osobą i zwyczajnie nie potrafiłam odmówić. Coraz częściej zdarzało się, że nie byłam na przedszkolnym wystąpieniu syna (bo praca) i nie byłam z chorym synem u lekarza (bo praca).

Aż 7 lipca 2014 roku jak grom z jasnego nieba spadła na nas diagnoza – u naszego wówczas 5-letniego syna zdiagnozowano cukrzycę typu 1. To nieuleczalna choroba, którą Jaś będzie miał do końca życia. Choroba, która wymaga ogromnej dyscypliny, zorganizowania i porządku.

Nasz świat stanął na głowie.

Z dnia na dzień rzuciłam wszystko. Stres, którego doświadczyłam był niewyobrażalnie duży. Cała moja profesjonalna wiedza, dotycząca radzenia sobie ze stresem, stanęła pod znakiem zapytania, w momencie gdy pytałam samą siebie „Jak ja sobie z tym poradzę?”.

Przez 2 miesiące siedziałam w domu i upajałam się byciem mamą na pełny etat. To właśnie wtedy dotarło do mnie kim jestem. Jestem żoną i mamą Jaśka i Franka. Jestem właścicielką firmy. Jestem blogerką. Jestem Mamą Cukiereczka.

Jestem Panią Swojego Czasu.