Do dzisiejszej rozmowy zaprosiłam Kobietę, której podejście do czasu kompletnie mnie rozbroiło, powaliło na łopatki i… zachwyciło. Kobietę, która sama o sobie mówi, że jest „leniwa i niepoukładana”, a w weekendy „zwykle sobie leży”. Jednocześnie jest to Kobieta, która już od 7 lat prowadzi bloga „Szafa Sztywniary”. Jeśli kojarzysz określenie „Szafiarki” to za chwilę poznasz jego autorkę.

No dobra Ryfko, prowadzisz bloga Szafa Sztywniary, na którym możemy poznać Twoje ubrania, a jednocześnie piszesz o tym w taki sposób, że nawet ja, kompletnie niezainteresowana modą, lubię Cię czytać. Ale nie mam pojęcia jakie jest Twoje podejście do czasu. Opowiesz nam o tym?

Szczerze mówiąc, chyba trudno powiedzieć, żebym miała jakiekolwiek podejście. Z jednej strony uwielbiam wszystko planować, układać w głowie, rozpisywać w kalendarzu, robić listy rzeczy do zrobienia, a z drugiej – jestem mistrzem prokrastynacji i potrafię się zbierać tygodniami do skrócenia spodni, które ostatecznie zajmuje mi niecałą godzinę.

Ogólnie jestem typowym modelem jednozadaniowym. Nie mam za grosz podzielności uwagi i nie umiem robić kilku rzeczy naraz. Najgorsze, co mi się może przytrafić, to „napięty grafik”. Nie potrafię żyć na wysokich obrotach. Jeśli jednego dnia mam dużo biegania po mieście i załatwiania różnych spraw, to następny muszę przeznaczyć na „reset”, czyli leżenie z laptopem w łóżku albo robienie porządków w kuchennych szafkach (tak, to jest coś, co robię dla przyjemności).

Gdy mówisz tak otwarcie, że „dość mało robisz w życiu” i że twoja organizacja czasu to głównie chaos to czy nie boisz się krytyki? Czy Perfekcyjne Panie Wszystkiego nie lubią Ci czasem dać prztyczka w nos? Jak sobie z tym radzisz?

Chyba nie znam żadnej Perfekcyjnej Pani Wszystkiego. Mam za to kilku znajomych typu „wulkan energii”, którzy – przyznaję – bywają zdziwieni, kiedy na pytanie: „Co będziesz robić w weekend?” odpowiadam zadowolona: „Nic!”. Ale ja też nie pojmuję, jak oni potrafią przed pracą ugotować zupę i skoczyć na siłownię, a po pracy biec na basen, a potem jeszcze na imprezę. Tak więc uważam, że jest remis.

Wiem, że nie lubisz rozróżniania na męskie i kobiece, ale o to właśnie chciałam Cię spytać. Czy zauważasz jakieś różnice w podejściu do czasu wśród kobiet i wśród mężczyzn?

Nie zauważam takich różnic. Moim zdaniem to nie zależy od płci, tylko charakteru, temperamentu, trybu życia, liczby i rodzaju obowiązków i tak dalej.

Chcę Cię spytać o Twoją działkę, czyli modę. Ja nie znoszę ubrań i konieczności myślenia o nich. Wiesz, że jesteś jedyną blogerką modową, którą czytam i to na dodatek nie ze względu na modę, ale Twoje podejście do życia. Czy dużo czasu spędzasz na zastanawianie się nad wyborem danego zestawu, który potem opisujesz?

Muszę sprostować: ja nie piszę o modzie, tylko o moich ciuchach. To różnica. A z zestawami bywa różnie: czasem poszczególne puzzle „same” składają się w fajną całość, a czasem muszę trochę pokombinować i poprzymierzać, żeby stworzyć zestaw, z którego będę zadowolona. Ale jak już taki zestaw stworzę, to włączam go na stałe do mojego arsenału „gotowców”. To bardzo przyspiesza proces ubierania się. Rano wyciągam z szafy żakiet i od razu wiem, który T-shirt i które spodnie do niego założyć. Na blogu staram się nie powtarzać dokładnie tych samych zestawów, ale w rzeczywistości jeśli któryś wyjątkowo mi leży, eksploatuję go do znudzenia.

A jak wygląda u Ciebie kwestia prowadzenia bloga? Kiedy masz czas na zajęcie się nim?

To jest trudny temat. W tygodniu wracam z pracy ok. 18.00 i funkcjonuję wtedy w trybie zombi, więc o tworzeniu wpisów na bloga nie ma mowy. Pozostają jedynie weekendy albo święta. Ale czasem trafi się jakiś wyjazd, brzydka pogoda uniemożliwiająca zrobienie zdjęć albo po prostu atak lenistwa i wtedy z posta nici. To dlatego wpisy w Szafie Sztywniary pojawiają się tak rzadko (średnio raz na 2 tygodnie). Na szczęście jest Facebook, który pozwala mi na stały kontakt z czytelnikami. Przygotowanie posta na bloga jest dość czasochłonne (trzeba napisać tekst, zrobić „sesję” fotograficzną, obrobić zdjęcia), a na Facebooku mogę publikować posty nawet jadąc tramwajem do pracy albo siedząc w poczekalni u ortodonty. Tak więc o ile blogiem zajmuję się z doskoku, o tyle na fanpejdżu praktycznie mieszkam.

I na koniec – co byś powiedziała wszystkim tym Kobietom, które chcą mieć wszystko co do joty zaplanowane, poukładane i uporządkowane?

Jeśli myślisz, że odpowiem coś w stylu: „Ach, kochane, wyluzujcie”, to jesteś w błędzie 🙂 Sama lubię mieć wszystko poukładane i uporządkowane, tylko nie zawsze mi to wychodzi. Tak więc powiedziałabym: „Trzymam kciuki!”

Ryfka RYFKA – od 2007 roku prowadzi blog Szafa Sztywniary, na którym pisze o swoich ubraniach.. Stworzyła pojęcie „szafiarki” ” obowiązujące” w blogosferze modowej.

No i co sądzicie o podejściu Ryfki do zarządzania czasem? Bliskie Wam czy obce?