WIERZYSZ W SILNĄ WOLĘ

Błąd, który ma dwie odsłony.

a. Twoja silna wola nie jest aż tak silna.

Na etapie projektowania nowego nawyku niezachwianie wierzysz w swoją silną wolę i przeceniasz jej siłę, dlatego planujesz zbyt dużo i zbyt mocno. W rzeczywistości Twoja silna wola okazuje się wcale nie taka silna (jak u większości ludzi).

b. Traktujesz silną wolę zerojedynkowo.

Czyli uważasz, że albo się ją ma (a wtedy wszystko jest możliwe), albo się jej nie ma (a wtedy ma się przechlapane).

Skoro masz problem z nawykami, niech zgadnę – samą siebie zaliczyłaś do drugiej kategorii. Uważasz, że masz słabą wolę, więc pozamiatane – możesz położyć się i umrzeć, już nigdy niczego nie zmienisz w swoim życiu!

ROBISZ ZBYT DUŻO WYJĄTKÓW

W trakcie nauki nowych nawyków zawsze pojawią się potknięcia i wyjątki. To normalne. Ale jeśli każde święto, każda okazja, każdy gorszy dzień czy gorsza pogoda są dla Ciebie pretekstem do odpuszczenia budowania nawyku, to niestety – nigdy go nie zbudujesz!

MYŚLISZ: „PRZYNAJMNIEJ MAM LEPIEJ NIŻ INNI”

Zawsze znajdziesz kogoś, kto ma na tym świecie gorzej niż Ty: gorzej się organizuje, żyje w większym chaosie, ma mniej czasu. Jest coś pocieszającego w tym, że nie jesteśmy najgorsze, ale takie myślenie nie pomaga nam wypracowywać lepszych nawyków!

SĄDZISZ, ŻE MASZ NIEOGRANICZONĄ ILOŚĆ CZASU

Paradoksalnie wszystkie jesteśmy tu, bo sądzimy, że mamy za mało czasu, a jednak gdy przyjdzie co do czego, z jednej strony (prawie) zawsze zaniżamy ilość czasu potrzebnego na wykonanie danej czynności, z drugiej wierzymy, że czas nie ma końca i na pewno wystarczy go, aby zrealizować wszystkie nasze plany. (Właśnie dlatego najważniejsze sprawy w życiu, takie jak dbanie o zdrowie, rodzinę i szczęście, zostawiamy na później, bo przecież mamy całe życie, aby o nie zadbać!)

MYŚLISZ: „NIE POTRZEBUJĘ POMOCY W TAK BANALNEJ SPRAWIE”

Nawyki często są banalne.

Wstawać pół godziny wcześniej.

Nie grać w gry na telefonie.

Nie przeglądać FB.

Jeszcze dziesięć lat temu nie mieliśmy takich problemów (nasze mamy ciągle powtarzają, że „kiedyś to ludzie mieli problemy, nie to, co teraz”). Wstydzimy się szukać pomocy, skoro inne kobiety nas nie wspierają, pogardzają tematem i sugerują, że powinnyśmy to wszystko umieć.

Pokłosiem takiego podejścia jest także niepozwalanie sobie na korzystanie z banalnych narzędzi, takich jak na przykład listy zadań i checklisty. Czasem kobiety myślą: „Jestem inteligentną osobą” – i umierają ze śmiechu na myśl o tym, że powtarzalne zadania miałyby zawsze przy sobie w postaci list.

Nie wiedzą, że w każdej branży, w której pomyłki grożą utratą zdrowia lub życia (a nie tylko zawalonym terminem jak w naszej pracy), listy i checklisty są obowiązkiem. Jeśli nie przestrzegasz procedur – wylatujesz z pracy!

Gdy byłam stewardesą w arabskich liniach lotniczych, moim obowiązkiem było znać na wyrywki procedury bezpieczeństwa w samolocie. Mimo to NIGDY nie mogłam polegać wyłącznie na swojej pamięci; zawsze musiałam mieć przy sobie papierową checklistę i zgodnie z nią sprawdzać, czy wszystko jest tak, jak trzeba. Taka była procedura.

UWAŻASZ, ŻE NIE DASZ SIĘ ROZPROSZYĆ NIEOCZEKIWANYM WYDARZENIOM

Z mojego doświadczenia wynika, że podczas planowania kobiety rzadko biorą pod uwagę rozpraszacze.

Tworzymy idealne plany, które nie mają prawa być zrealizowane, bo nie żyjemy w idealnym otoczeniu.

Mamy nie biorą pod uwagę swoich dzieci, pracownicy nie biorą pod uwagę namolnych szefów, a szefowie namolnych pracowników.

Oczywiście podczas planowania nie da się przewidzieć konkretnych kryzysowych sytuacji, ale da się przewidzieć to, że wystąpią!

MYŚLISZ, ŻE NIGDY SIĘ NIE ZMĘCZYSZ, A TWOJA MOTYWACJA BĘDZIE TRWAŁA WIECZNIE

Zmianę swoich nawyków planujemy z reguły wtedy, gdy jesteśmy świeże, wypoczęte, pełne energii i zapału: na początku roku, na początku tygodnia, na początku dnia.

I dobrze, bo wtedy w ogóle się do tego zabieramy!

Ale… Jeśli planujemy w takich momentach, wieje od nas optymizmem i wydaje nam się, że zawsze będziemy miały taką energię, jaką mamy teraz. A tak nie będzie!

W ciągu roku, dnia i tygodnia energia i optymizm opada, a my nie jesteśmy w stanie podołać swoim optymistycznym założeniom!

CZEKASZ NA OBJAWIENIE ALBO REWOLUCJĘ

I jedno, i drugie niezwykle pomaga w zmianie nawyków.

Wiem, bo sama zmieniłam swoje życie właśnie rewolucyjnie, a nie ewolucyjnie.

Gdy zdiagnozowano u naszego starszego syna nieuleczalną chorobę, z dnia na dzień postanowiłam, że zmienię swoje życie. I choć decyzja była rewolucyjna, wykonałam ją ewolucyjne. Nie rzuciłam wszystkiego z dnia na dzień i nie zaczęłam zajmować się w 100% PSC. Robiłam to krok po kroku, dopóki nie uznałam, że czas poświęcić się temu całkowicie.

Jeśli staniesz pod ścianą, jeśli ktoś przyłoży Ci pistolet do głowy (czytaj: znajdziesz się w bardzo trudnej, przełomowej sytuacji w swoim życiu), wykorzystaj to do zmiany swoich nawyków.

Ale jeśli tak nie masz – nie czekaj, aż się wydarzy!

Ostatnio jedna z kobiet przyznała, że jest tak zajęta, że aby zaoszczędzić czas, pisze SMS-y w trakcie jazdy samochodem!!! Według mnie to jest proszenie się o katastrofę, która da Ci przyzwolenia na to, aby dokonać w rewolucji w swoich nawykach.

Sama możesz sobie dać na to zezwolenie!

MYŚLISZ, ŻE ZMIANA OKAŻE SIĘ TRWAŁA, A PROBLEMY ZNIKNĄ

Panuje takie przeświadczenie wśród kobiet, że skoro zabrały się do tej swojej organizacji czasu, to teraz chóry anielskie powinny śpiewać, słońce zawsze świecić, a wszyscy wokół się uśmiechać. Ja przecież uczę się i wyrabiam swoje nawyki!

Tymczasem wszystko jest dokładnie takie, jak było: każdy się spieszy, szef chce coś na wczoraj, klienci się dobijają…

Ludzie nie zmieniają swoich nawyków tylko dlatego, że Ty je zmienisz!

Z reguły uczestniczki mojego kursu „Zorganizuj się w 21 dni” są bardzo podekscytowane faktem, że w końcu zdecydowały się na zmianę swojego życia. Oczekują fajerwerków i liczą, że wszystko zmieni się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Tak się jednak nie dzieje!
Podobne oczekiwanie mamy w stosunku do list zadań – wydaje nam się, że one na pewno kiedyś się skończą. Według mnie listy zadań kończą się wtedy, gdy człowiek umiera, bo wtedy na pewno niczego już nie zrobi.

„PO PROSTU TAKA JUŻ JESTEM”

Nie wiedzieć dlaczego kobiety definiują siebie jedynie przez pryzmat tego, co mają, i sposobu, w jaki aktualnie działają. Są przekonane, że jeżeli cokolwiek się zmieni, przestaną być sobą i staną się kimś innym 🙂

Dlatego tak łatwo przychodzi nam mówienie:

„Tak już mam, że jak rano wstaję, pierwsze, co robię, to sprawdzam fejsa”.

Albo:

„Tak już mam, że ciągle sprawdzam mejle w trakcie pracy”.

Albo:

„Taka już jestem chaotyczna i nieogarnięta…!”.

Możesz zmienić nie tylko swoje zachowanie, lecz także sposób, w jaki postrzegasz samą siebie. Ale jeżeli zamkniesz siebie w szafie z naklejką „taka już jestem”, to możesz z niej nie wyjść!