Jak obiecałam, tak zrobiłam.

Ponieważ na ostatnim webinarze nie miałyście możliwości zadania mi pytań, to w grupie Pań Swojego Czasu obiecałam, że jeżeli zadacie mi pytania o to, jak planować i realizować cele, napiszę artykuł, który będzie składał się wyłącznie z Waszych pytań i moich odpowiedzi.

kurs na cel - jak planować i realizować cele

1. Jak ustalać cele, mając małe dziecko? Czy w ogóle da się to zrobić? Czy rzeczywiście trzeba zupełnie zapomnieć o pracy, czy też da się wszystko pogodzić i zależy to od stopnia naszego ogarnięcia?

Oczywiście, że da się ustalać cele, mając małe dziecko. Ba, da się nawet je realizować. W końcu opiekujemy się dzieckiem, wychowujemy je i dbamy o nie, prawda? Czyż wychowanie szczęśliwego dziecka nie jest doskonałym celem?

Problem polega na tym, że w tak postawionym pytaniu przez „cele” rozumiemy cele zawodowe. A więc pytanie powinno brzmieć: „Jak ustalać cele zawodowe, mając małe dziecko, i czy w ogóle da się to zrobić?”.

Zacznę więc od drugiej części. To, czy przy dziecku realizujemy swoje cele zawodowe czy nie, na pewno nie zależy od stopnia naszego „ogarnięcia”, lecz od tego, czy chcemy realizować te cele.

Najbardziej na świecie chciałabym uniknąć wielkiej dyskusji (która zresztą pojawiła się w grupie Pań Swojego Czasu) i skrajności: „albo kochasz swoje dziecko, spędzasz z nim bardzo dużo czasu i nie pracujesz, albo jesteś trochę wyrodną matką, bo pracujesz, a Twoje dziecko samo się wychowuje”.

Nie chcę robić i nie zrobię takiego podziału. Nie jestem specjalistką od dzieci, ich wychowywania, rozwoju itp. Decyzję zostawiam Tobie, przedstawię jednak kilka faktów, które być może ułatwią Ci jej podjęcie:

  • urodzenie dziecka wiele zmienia, bez względu na stopień naszego angażowania się w jego wychowanie; dochodzą nam dodatkowe obowiązki, więc złudne jest oczekiwanie, że będziesz miała tyle samo czasu na pracę, ile miałaś przed dzieckiem (zamiast „dziecko” możesz wstawić jakikolwiek dodatkowy obowiązek);
  • urodzenie pierwszego dziecka wiąże się z koniecznością nabycia pewnych umiejętności. Nie, instynkt macierzyński nie zawsze załatwia sprawę; wiedzą o tym wszystkie te mamy, które miały trudności na przykład z karmieniem. W każdych okolicznościach, w których jesteś zmuszona (z takich czy innych powodów) do nabycia nowych umiejętności, realizowanie nowych celów jest bardziej wymagające, bo zwyczajnie mamy na to mniej czasu;
  • projekt „dziecko” (mam nadzieję, że jako moje czytelniczki wyłapiecie, że to sformułowanie jest żartem) jest o tyle wymagający, że niezwykle nieprzewidywalny. Nie wiemy, jaki „egzemplarz” nam się trafi i ile roboty będzie wymagał. Każdy kolejny to inna produkcja i każdy kolejny robi, co chce. A to w znacznym stopniu wpływa na nasze cele zawodowe. Fakt, że Twoja mama i Twoja babcia miały tak, a Twoje koleżanki inaczej, niczego nie zmienia i nie porządkuje. Nie wiesz, jak Ty będziesz miała;

Moja odpowiedź brzmi: „Tak, jak najbardziej da się realizować cele zawodowe”. Pytanie tylko, w jakim stopniu, jak często i z jakim natężeniem.

Zalecałabym podejść do tych celów w baaaaardzo elastyczny sposób i przyjąć sporą liczbę wariantów „a co, jeśli?”. Czyli: planujesz, że będziesz działać, gdy dziecko śpi. A co, jeśli jednak nie będzie spało? Albo: a co, jeśli Ty stale będziesz śpiąca? Albo: a co, jeśli dziecko będzie spało, Ty nie będziesz śpiąca, ale Twój mózg będzie przypominał kaszkę bananową i nic sensownego nie będzie się z niego wydobywało?

2. Jak wyjaśnić komuś (szczególnie najbliższym nam osobom), że zamiast ich celów chcemy realizować swoje własne cele (na przykład ze względu na swoje zdrowie i szczęście)?

Przede wszystkim gdy mamy dwa sprzeczne ze sobą cele (czyli takie, które się wzajemnie wykluczają), trzeba podjąć decyzję, który z nich jest dla nas najważniejszy.

W tym wypadku: czy ważniejszy jest dla mnie cel: „dobre relacje z rodziną”, czy też ten cel, który sama sobie ustawiłam?

Niestety – nikt nie podejmie tej decyzji za Ciebie.

Jedynym dobrym sposobem jest zachowanie asertywne, czyli wyjaśnienie z szacunkiem – ale stanowczo – że nasz cel jest taki i taki i prosimy, aby to uszanować.

Fakt, że działamy asertywnie, nie oznacza, że świat również będzie tak działał, że nas zrozumie i przyklaśnie naszemu pomysłowi.

Świat (a konkretnie: zwykle najbliższa rodzina) najchętniej zacznie wzbudzać w nas poczucie winy za to, że śmiemy realizować swoje cele i budować swoje szczęście, podczas gdy nasza rodzina (mama/tata/siostra/teściowa) poświęca się dla dobra ludzkości.

Moment, w którym odrywamy się od tego, co powinnyśmy, i zaczynamy realizować to, czego same chcemy, jest baaardzo trudny – zarówno dla nas, jak i dla naszej rodziny. Nie rozumiemy, dlaczego nie mamy wsparcia, a nasza rodzina nie rozumie, jakim cudem możemy zachowywać się tak – w ich przekonaniu – samolubnie.

Dlatego:

  • przypominaj sobie, że jesteś dorosłą kobietą, która sama decyduje o swoim życiu;
  • pamiętaj o tym, że NIE MAMY WPŁYWU na cudze życie i na to, że ktoś z naszej rodziny postanowił cierpieć „za miliony” (umówmy się: najczęściej to nasze mamy poświęcały swoje cele, marzenia i szczęście, aby reszta rodziny miała wszystko). Możesz rozmawiać, wyjaśniać, przekonywać, ale nadchodzi moment, w którym trzeba powiedzieć: „Stop!”.
  • spokój, spokój i jeszcze raz: spokój. Zero krzyków i nerwów. Zamiast tego zdarta płyta i przypominanie naszych intencji: „Mamo, kocham cię najbardziej na świecie. Wiem, że zachęcając mnie do jedzenia, dajesz wyraz swojej miłości, ale jestem na diecie i będę jeść marchewkę. Trzy razy przypominałam ci o tym przez telefon, zanim do was przyszłam”. Albo wytłumacz to jakoś bardziej po ludzku; ważne, aby pokazać, że znasz, odczuwasz i przyjmujesz intencję (miłość), ale nie zgadzasz się na formę miłości (niezdrowe jedzenie).

CHCESZ ZOBACZYĆ CZEGO DOKŁADNIE DOWIESZ SIĘ W KURSIE O CELACH?

Moduł 0 – pełni funkcję nawigatora. Tu wyjaśnię Ci jak korzystać z kursu, by było to dla Ciebie przyjemne i efektywne;

Moduł 1 – poznasz podstawy wytyczania i realizowania celów, przeanalizujesz swoje dotychczasowe podejście, nauczysz się tworzyć poranną i wieczorną rutynę oraz poznasz najczęściej popełniane błędy, przez które nie udało Ci się do tej pory zrealizować tego, co chciałaś;

Moduł 2 – moduł, dla tych z Was, które nie mają celu, nie wiedzą, co chcą w życiu robić, co jest dla nich ważne i czują się z tego powodu gorsze. Koniecznie zapoznaj się z tym modułem także wtedy, jeśli znasz swój cel, ale nie wiesz, jak go zrealizować – tu dowiesz się, dlaczego do tej pory Ci się nie udawało i poznasz swoje mocne strony;

Moduł 3 – będzie o motywacji! Ale nie tyle o tym, jak ją znaleźć, co bardziej jak ją utrzymać i działać efektywnie nawet wtedy, kiedy jej już zabraknie. Sama wiesz, że przychodzi taki moment w realizacji różnych projektów, kiedy masz ochotę odpuścić i powiedzieć „dość”, czasem nawet nie do końca wiadomo, kiedy to się dzieje… Dzięki wiedzy i umiejętnościom zdobytym w tym module zwiększysz szansę na wytrwanie przy swoim celu;

Moduł 4 – dowiesz się, jak definiować i ustalać swoje cele, czy powinny być one, czy krótko- czy długoterminowe, czy masz planować to, co wydarzy się za 5 lat.? Zadasz też sobie pytania, które pomogą określić Ci bardzo precyzyjnie cel, który chcesz zrealizować – będziesz znała już małe kroki, które Cię do niego przybliżą;

Moduł 5 – tu stworzymy plan działania. Ponieważ po module 4 wiemy już, co mamy zrobić, tu przekujemy to na konkretne czynności. Pokażę Ci, jak prowadzić burze mózgów – jakie pytania sobie musisz zadać, by zrealizować swój cel.

Moduł 6 – wszystko o tym, jak realizować swoje cele każdego dnia, jak wpisać je w harmonogram między obowiązkami związanymi z pracą / rodziną /szkołą / inne. Stworzysz tu też swój plan dnia, by wiedzieć, kiedy dokładnie będziesz realizować swój cel.

Moduł 7 – moduł, w którym pokażę Ci jak monitorować i oceniać swoje postępy czy ostateczną realizację celu, by wiedzieć co się udało, a jakich błędów możesz uniknąć przy kolejnym wyzwaniu.

3. Jak z dystansem spojrzeć na swoje cele, żeby stwierdzić, że zajmują one za dużo czasu lub wzajemnie się wykluczają? Czy wówczas usuwać je od razu z planu działania, czy może stworzyć ich hierarchię?

Tylko w jeden sposób można spojrzeć z dystansem na swoje cele – z dystansem!!! No dobra, żarty na bok.?

Tak naprawdę większość z nas próbuje realizować swoje cele dosyć rozpaczliwe, właśnie dlatego że nigdy nie spojrzałyśmy na nie z lotu ptaka. Od czasu do czasu dorzucamy sobie to i owo; raz robimy jedno zadanie, a raz drugie, licząc na to, że dzięki temu wszystkie cele „jakoś” się zrealizują, bo przecież są obecne w naszym życiu.

Aby nabrać dystansu, wypisz wszystko, co realizujesz i co chciałaś zrealizować. Zastanów się, dlaczego niektóre zadania są realizowane, inne nie są – i z czego to wynika. Sprawdź, czy Twoje cele mają odzwierciedlenie w Twoich wartościach. Może dlatego się wykluczają, że nie mają? A może po prostu na niektóre z nich nie przyszedł jeszcze czas?

Wyrzucać je czy ustalić ich hierarchię?

To przecież od Ciebie zależy! Po analizie możesz dojść do wniosku, że niektóre cele były tak naprawdę mrzonkami i do diabła z nimi. Inne możesz zamienić na pomysły, które w przyszłości zrealizujesz. Zaparkuj je w specjalnym miejscu, do którego będziesz wracać raz na jakiś czas, aby sprawdzać, czy nadal są zasadne.

#GangPSC ma w Asanie specjalne miejsce na takie pomysły. Raz na pół roku weryfikujemy, czy przypisujemy im konkretną datę, zostawiamy na tym parkingu do kolejnej weryfikacji, czy może zupełnie je wyrzucamy.

4. Jak zweryfikować swoje cele? Jak upewnić się, że są właściwe (czyli że w głębi ich chcemy i potrzebujemy)?

Cele są właściwe tylko wtedy, gdy są nasze (czyli zgodne z naszymi wartościami i zbudowane na naszych mocnych stronach).

Najprostszym sposobem zweryfikowania, czy naprawdę tego chcesz i potrzebujesz, jest poddanie danego celu próbie czasu.

Oczywiście na etapie wymyślania czy decydowania o celu musi to być hipotetyczna próba czasu, czyli wyobrażenie sobie siebie i swojego życia za 5–10 lat oraz sprawdzenie, jak nasze obecne cele mają się w tym przyszłym życiu. Czy jest Ci z nimi dobrze?

Ja na przykład spokojnie wyobrażam sobie 60-letnią Panią Swojego Czasu (wiecie, będę robić kurs online w stylu „Jesień życia z Panią Swojego Czasu”), choć nigdy nie wyobrażałam sobie siebie w roli 60-letniej trenerki umiejętności miękkich, która jeździ po Polsce i szkoli w korporacjach.

Pamiętajcie jednak, że nasze życie się zmienia i nasze cele również się zmieniają. To, co dzisiaj jest dla nas ważne, za dwa lata może się nie liczyć, bo zmieni się nasza sytuacja, zmieni się kontekst, a czasem także zmienią się nasze wartości.

5. Ile celów – dużych i małych – powinnyśmy mieć? Po kolei je wyznaczać czy po kilka jednocześnie?

Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, choć oczywiście życie stałoby się prostsze, gdyby była. Ale jest jedna, bardzo prosta zasada: im bardziej początkująca jesteś w procesie realizowania swoich celów, tym mniej celów powinnaś mieć w swoim koszyku.

Ponieważ najczęstszą tendencją jest zwiększanie liczby celów, zachęcam Cię do tego, żebyś redukowała ich liczbę.

Zawsze możesz to sprawdzić empirycznie. Przywołaj w pamięci ostatnie pół roku albo rok i sprawdź, jak wyglądała realizacja Twoich celów. Ile ich miałaś? Ile zaczęłaś realizować? Ile faktycznie zrealizowałaś?

Jestem zdania, że lepiej zrealizowaćjeden cel, niż zacząć 16 i żadnego nie skończyć, tym bardziej że nasze życie nie polega na tym, że w przerwach między realizacją kolejnych celów popijamy drinki. Mamy przecież mnóstwo różnych innych obowiązków. Zacznij powoli, ale realizuj swoje cele. Gdy się rozkręcisz, dodaj sobie inne cele.

Cele mogą być duże i małe – to akurat nie ma znaczenia. Znaczenia ma tylko to, czy duży cel potrafisz przełożyć na mniejsze cele, a mniejsze cele – na małe zadania, zredukowane do takiej wielkości, aby zająć się nimi w wybranej przez Ciebie jednostce czasowej (mam na myśli taką jednostkę, którą masz do dyspozycji; dla jednej z nas może to być 1,5 godziny, dla drugiej raptem 15 minut).

kurs na cel - Jak planować i realizować cele