Przedwczoraj Elka Korektelka napisała do nas, że zapytano ją o to, czy nasz gang staje się częścią jakiegoś kultu.

Kazałam jej odpisywać, że oczywiście, bo przecież raz w tygodniu biegamy wspólnie na golasa dokoła naszych komputerów 🙂

A tak serio.

Pani Swojego Czasu otacza się genialnymi ludźmi. Mniej lub bardziej formalnie. Z niektórymi z nich pracuje na co dzień i na wyłączność, z niektórymi często, lecz nie na wyłączność, z niektórymi jeszcze od czasu do czasu.

Jedno jest pewne – Pani Swojego Czasu obecnie nie istniałaby, gdyby nie jej gang. Jak ostatnio napisałam dziewczynom – bez nich „leżałabym i kwiczałabym”.

Gdy patrzę na to, z kim współpracuję, naprawdę jestem dumna z zespołu, jaki tworzymy!

Dzisiaj chciałabym napisać o osobach, z którymi współpracuję najbliżej (i które – chcąc nie chcąc – znają mnie od podszewki). Wiedzą o moim biznesie wszystko (lub prawie wszystko). Znają wszystkie (lub prawie wszystkie) wstydliwe sekrety.

Jutro na blog wkradnie się tekst pisany właśnie przez nie. O sekretach właśnie. Ale zanim go przeczytacie, dzisiaj ja opowiem o naszej sekretnej współpracy widzianej z mojej perspektywy.

Kolejność przedstawiania członkiń gangu jest chronologiczna i odpowiada kolejności ich dołączania do gangu.

ELKA KOREKTELKA, czyli wielbicielka ogonków

Korektelka

Rysopis: błysk uwielbienia w oczach na widok ogonków.

Znaki szczególne: pisanie długich mejli na raty i wysyłanie ich raz na milion lat.

W gangu od: wydaje się, że od zawsze, a formalnie od marca 2015 roku.

Uwielbiana za: cierpliwe znoszenie wzlotów i upadków Budzyńskiej oraz gotowość do pracy.

Elka pojawia się jako pierwsza, bo jako pierwsza dołączyła do zespołu. To ona również wymyśliła nazwę „Gang Pani Swojego Czasu” – jestem jej za to niezwykle wdzięczna, bo ta nazwa idealnie oddaje charakter naszych działań i naszej pracy 🙂

Ela wzięła udział w moim pierwszym styczniowym kursie i już w marcu napisała do mnie bezwstydny mejl, w którym śmiała sugerować, że moje teksty potrzebują korekty. Ale, oczywiście, miała rację, bo faktycznie potrzebowały.

Dzisiaj, gdy na co dzień współpracuję z Elą, piszę dużo szybciej (ponieważ, szczerze mówiąc, nie zastanawiam się nad niuansami – wiem, że Ela je wyłapie i poprawi.) Ta kobieta jak nikt zna mój styl pisania! Jestem przekonana, że gdyby kiedyś włamała się na blog i napisała za mnie tekst, żadna z Was nie zauważyłaby różnicy.

Obecnie Ela zajmuje się korektą wszystkich tekstów, które powstają w ramach PSC – artykułów na blogu, tekstów do kursów online, niektórych newsletterów, tekstów na strony z ofertami kursu, no i mojej książki, której została redaktorką.

W ramach współpracy Ela musi znosić wszelkie moje wzloty i upadki – czasami ma do czynienia z nadmiarem płodności, kiedy wysyłam jej wiele tekstów na raz, a czasami z okresem posuchy, kiedy ledwo zdołam coś z siebie wykrztusić.

No i często ma do czynienia z nieprzewidywalną wersją Budzyńskiej, która o 20.00 w niedzielę pisze SMS typu: „Rzuć wszystko, bo napisałam coś jeszcze lepszego i właśnie to pójdzie na blog”.

Żeby było jasne – w pełni zdaję sobie sprawę z tego, jak skandaliczne warunki pracy zapewniam Eli, dlatego ma moje pozwolenie na to, by na takie zagrania w ostatniej chwili odpisać mi: „Ugryź się w dupę. Za późno”. Ale jeszcze nigdy tak nie napisała.

Jeśli kiedyś tak zrobi, z łatwością to zauważycie – po prostu wtedy artykuł napisany w ostatniej chwili nie trafi na blog. Bo słuchajcie: już tak uzależniłam się od Eli, że nie jestem w stanie patrzeć na tekst, który nie przeszedł jej korekty!

Ps. Nigdy na żywo nie spotkałam się z Elką Korektelką. Pracujemy zdalnie i wirtualnie.

JUSTYNA, czyli Prawa Ręka PSC

Justyna Kozakiewicz

Rysopis: ogromna pracowitość zamknięta w małym ciele.

Znaki szczególne: umiejętność nauczenia się wszystkiego, co potrzebne do pracy.

W gangu od: zarania dziejów, a formalnie od września 2015.

Uwielbiana za: to, że lubi realizować zadania, których ja nie znoszę.

Justyna jest ze mną, bo jest uparta i chyba nie akceptuje ani nie rozumie słowa „Nie” 🙂

Pierwszą ofertę napisała do mnie w maju 2015 roku. Była wtedy wirtualną asystentką w kilku innych kobiecych przedsięwzięciach i oferowała swoją pomoc w ogarnianiu rzeczywistości.

Czy byłam zainteresowana? Oczywiście! Ale – jak napisałam Justynie – miałam chyba nierealne wyobrażenia na temat tego, czym taka asystentka miałaby się zajmować, bo ja najchętniej oddałabym (prawie) wszystko.

Przez kilka miesięcy mieliłam w sobie ten temat, zastanawiając się, czy rzeczywiście taka osoba jest mi potrzebna. Ale Justyna nie odpuszczała i z żelazną regularnością przypominała o sobie, opisując, co potrafi i czego może się nauczyć, żeby pracować dla mnie.

Aż przyszedł czerwiec 2015 roku. Ilość pracy podczas tworzenia i realizacji kursu oraz standardowe zadania, które wykonuję, prowadząc blog, powoli zaczynały mnie przygniatać. Doszłam do wniosku, że czas najwyższy na wirtualną asystentkę.

Justyna zaczęła pracować ze mną mniej więcej rok temu, we wrześniu. Systematycznie zwiększał się zakres jej obowiązków. W styczniu 2016 roku doszła jej niewdzięczna rola pakowania i wysyłki planerów, której – na szczęście – obecnie nie musi wykonywać, bo robi to za nią wyspecjalizowana firma logistyczna.

Zakres obowiązków Justyny poszerzał się i pogłębiał. Dzisiaj Justyna nie tylko wykonuje standardową pracę asystentki, lecz także zna wszystkie tajniki biznesu Pani Swojego Czasu. Dlatego wspólnie zdecydowałyśmy, że od sierpnia tego roku Justyna rezygnuje ze współpracy z innymi kobietami i będzie pracować u mnie na wyłączność.

Gdy myślę sobie o obowiązkach Justyny, przychodzi mi do głowy jedno słowo: „WSZYSTKO”.

Dziewczyna poznała WordPressa od podszewki (żeby wrzucać artykuły na blog), MailChimpa i Convert Kit – programy do wysyłek newslettetów (żeby tworzyć różnego rodzaju listy i automatyzacje wysyłek), Leadpages (żeby ustawiać moje strony lądowania), WebinarJam (żeby obsługiwać moje webinary) oraz wiele innych programów i narzędzi – żeby móc wykonywać swoją pracę.

Gdy skontaktowała się ze mną po raz pierwszy, napisała wprost, że wielu rzeczy nie potrafi, ale szybko się nauczy – do dziś udowadnia to swoim działaniem.

Ps. Na żywo spotkałam się z moją asystentką po kilku miesiącach naszej współpracy. Pracujemy w 100% zdalnie i wirtualnie.

NATALIA, czyli kreatorka piękna

Natalia

Rysopis: kot, piksele i kolor turkusowy.

Znaki szczególne: umiejętność przełożenia bełkotu Budzyńskiej na cudowną grafikę.

W gangu od: momentu, gdy wszystko stało się piękniejsze, a formalnie od lutego 2016.

Uwielbiana za: przesunięcie wizualnej identyfikacji PSC na zupełnie inny poziom.

Znacie to uczucie, gdy podejmując jakąś decyzję, intuicyjnie czujecie, że to jest właśnie to? Ja tak właśnie miałam z Natalią. Rozczarowana poprzednią współpracą, szukałam graficzki, która ściśle współpracowałaby z Panią Swojego Czasu.

Chciałam znaleźć kogoś, kto doskonale rozumie mój przekaz i zechce pracować ze mną kompleksowo, czyli odnajdzie się w każdej robocie graficznej – od logo, przez strony WWW i banerki, po materiały dla uczestniczek.

Szukania przeprowadzałam (jak zwykle) w Internecie. Wiele osób poleciło mi właśnie Natalię. O Natalii wiedziałam wtedy tylko tyle, że jest moją klientką, bo kiedyś na swoim Instagramie zamieściła zdjęcie mojego planera.

Już po pierwszej rozmowie telefonicznej wiedziałam, że to jest to, ale czas na zachwyt przyszedł tak naprawdę wtedy, gdy stworzyła pierwszą stronę z ofertą kursu „Zrób to dziś”.

Zachwyt totalny – nie tylko mój, lecz także Wasz.

Wtedy też uświadomiłam sobie znaczenie komfortu wynikającego ze współpracy z jedną osobą, która odpowiada za wygląd graficzny całego przedsięwzięcia.

Od tamtego czasu Natalia zajmuje się opracowaniem graficznym praktycznie wszystkich moich projektów – kursów online, kalendarza PSC, obecnych urodzin, a w przyszłości zajmie się także oprawą produktów fizycznych, kolejnej edycji planera, no i książki.

Musicie też wiedzieć, że Natalia chyba najbardziej odczuwa trudy współpracy ze mną, ponieważ jestem nieprzewidywalna w swoich oczekiwaniach. Niełatwo jest mi opisać słowami to, co ma być po prostu piękne, bo często nie wiem, jak to piękno ma wyglądać. Bywa, że Natalia dostaje ode mnie wytyczne typu: „Ma urywać dupę” (i znów przekleństwa!). Czasami więc myślę sobie, że jestem taką wizualizacją najgorszego klienta na świecie, który nie wie, czego chce, nie wie, jak to opisać, i ciągle marudzi.

Ps. Natalii również nigdy w życiu nie spotkałam. Pierwszy raz zobaczę ją podczas naszego webinaru 25 sierpnia. Tak jak Wy! Współpracujemy w 100% zdalnie i wirtualnie. Natalia nie pracuje dla mnie na wyłączność – prowadzi własną firmę, Pixels Factory.

JOANNA, czyli wszechogarniacz

Joasia

Rysopis: szeroki uśmiech zarażający do działania.

Znaki szczególne: żelazny uścisk na wszystkich projektach PSC.

W gangu od: 11 dni, a wydaje się, że wieki.

Uwielbiana za: wszechogarnianie wszystkich i wszystkiego.

Komuś, kto nie zajmuje się taką liczbą projektów jak ja, trudno opisać, kim jest menedżer projektu.

W niedzielę rozmawiałam o tym z Bartkiem, który prowadzi blog Liczy się Wynik, i doszliśmy do wniosku, że jest to ktoś, kto mógłby mieć ksywę „Master of Puppets”. Czyli ktoś, kto (jak władca marionetek) trzyma w ręce wszystkie sznurki i sprawdza, czy na końcach tych sznurków wszystko dzieje się tak, jak trzeba.

Dlaczego potrzebowałam Asi?

Bo obecnie mamy w toku następujące projekty:

– #2urodzinypsc;

– kalendarz PSC na 2017 rok;

– kurs online „Zorganizuj się w 21 dni”;

– nowy kurs online o realizacji celów, który startuje w styczniu 2017 roku;

– książkę PSC.

Jak widzicie – jest tego sporo. Każdy projekt jest na jakimś etapie. W każdym projekcie jest masa zadań wymagających koordynacji. W każdym projekcie udział biorą różne osoby, które realizują różne zadania.

Koordynowanie tego wszystkiego należy właśnie do Asi – to ona dba o to, by każdy projekt miał swój plan i harmonogram. By każdy wiedział, co i kiedy ma robić, kiedy oddać swoją pracę i jakie są ostateczne terminy wszystkich działań.

Już tydzień po zatrudnieniu Asi poczułam jedno wielkie „UFF”. Wszechogarnianie zostało skreślone z mojej listy zadań – teraz to ja dostaję od Asi pytania, kiedy dostarczę swoje zadania w danym projekcie!

Jak na razie Asia jest pierwszą w naszym gangu kobietą zatrudnioną w wyniku standardowego, regularnego naboru. Przeszła sito rekrutacyjne składające się ze szczegółowej ankiety, przygotowania praktycznego zadania (Asia sporządziła plan projektu obejmującego stworzenie, promocję i sprzedaż kalendarza PSC) oraz rozmowę ze mną. O tę pracę starało się ponad pół tysiąca kobiet – Asia jest osobą, która jako jedyna została „na placu boju”.

Formalnie współpracujemy ze sobą od 15 sierpnia, a więc całkiem niedługo, a już zdjęła z moich barków wiele obowiązków.

Ps. Spodziewacie się już, co zaraz napiszę? Tak, Asi też nie spotkałam w tzw. realu; współpracujemy zdalnie, choć to dzięki niej przeprowadzamy regularnie, cotygodniowe spotkania online, podczas których relacjonujemy, na jakim etapie są nasze obecne projekty.

Tak wygląda Gang PSC, który najściślej ze mną współpracuje.

Gdybyś chciała poznać nas wszystkie, zapraszamy Cię na dzisiejszy webinar, który odbędzie się o 21.00 – pojawimy się w komplecie i z chęcią odpowiemy na Twoje pytania!

A poniżej przedstawiam Ci listę wszystkich osób, które w jakikolwiek sposób współpracują z Panią Swojego Czasu:

  1. Justyna – Prawa Ręka Pani Swojego Czasu
  2. Elka Korektelka – wielbicielka ogonków
  3. Joasia – wszechogarniacz, czyli nasza menedżerka projektów
  4. Natalia – prowadzi Pixels Factory i tworzy oprawę graficzną PSC
  5. Basia – obecnie sporządza wszystkie transkrypcje
  6. Jadźka – podczas webinarów tworzy notatki wizualne.
  7. Michał – sprawuje pieczę nad platformami do moich kursów online
  8. Maciej – jest „szefem bezpieczeństwa wordpressowego”.
  9. Marcin – zajmuje się edycją plików audio i wideo do moich kursów.
  10. Wojtek – finalista konkursu „Blog Roku 2015”! Sporządza wszelkie potrzebne umowy.
  11. Ania – mało kto tak jak ona organizuje spotkania w ramach Klubu Pań Swojego Czasu.
  12. Basia – robi fantastyczne fotoreportaże ze spotkań Klubu Pań Swojego Czasu
  13. Julita – obecnie robi zdjęcia PSC

Wyszła nam z tego szczęśliwa trzynastka 🙂