Klaudyna Maciąg – #GangPSC

Praca zdalna to jeden z tych tematów, który w pytaniach od czytelniczek Pani Swojego Czasu pojawia się najczęściej. Zarówno w kontekście tego, jak wyglądają codzienne obowiązki samych gangsterek, jak i bardziej ogólnie – co można robić w ramach pracy zdalnej i jak dobrze ją zorganizować.

W ostatnich tygodniach temat ten nabrał szczególnej wagi, kiedy wielu pracodawców musiało zdecydować się na wysłanie pracowników do domów i wprowadzenie systemu „NoOffice”. To dostarcza nowych wyzwań zarówno samym przedsiębiorcom, jak i pracownikom. Pojawiają się problemy, które wcześniej nie miały miejsca – jak gładko przejść od pracy w biurze do pracy na własnej kanapie? Jak motywować się do działania, kiedy widok prania odciąga uwagę, a łóżko woła: „Chodź do mnie”? Jak poradzić sobie ze skaczącymi po głowie dziećmi i partnerami wołającymi, że „Przecież nastawienie pralki to tylko chwila roboty, i tak siedzisz w domu!”? W dzisiejszym wpisie postaram się rozwiać wszystkie te wątpliwości – zarówno biorąc pod uwagę swoje wieloletnie doświadczenie, jak i porady i opinie członkiń Gangu Pani Swojego Czasu.

Dlaczego pracujemy zdalnie?

Na tak postawione pytanie zawsze przychodzi mi do głowy odpowiedź: „Ola Budzyńska zatrudnia najlepszych w swoich dziedzinach i nie ma szans, żeby oni wszyscy mieszkali w Krakowie”, co jest oczywiście żartem, ale kryje się w tym ziarno prawdy – jeżeli chcesz stworzyć silny zespół, może się okazać, że nie znajdziesz odpowiednich osób na własnym podwórku. Poza tym – praca stacjonarna, choć tak powszechna, ma wiele wad – musisz siedzieć na tyłku przez określoną liczbę godzin, niezależnie od tego, czy rzeczywiście masz na tyle roboty. Pracownicy biurowi często podkreślają, że siedząc za biurkiem pełne osiem godzin wcale nie pracują efektywnie tyle czasu – wręcz przeciwnie, szybko łapie ich znużenie, dlatego tak chętnie chodzą do toalety, popijają kawę i pokątnie scrollują Facebooka, żeby choć na chwilę wyrwać się z biurowego marazmu.

Poza efektywnym wykorzystaniem czasu, wyzwaniem może być też organizacja przestrzeni do pracy – szczególnie, gdy zespół tworzy kilkanaście (lub więcej) osób i każda z nich potrzebuje swojego miejsca. Zgromadzenie wszystkich na niedużej przestrzeni może wywoływać u nich dyskomfort i generować niepotrzebne konflikty, które wynikają ze zwyczajnego zmęczenia towarzystwem i konieczności dostosowania się do sztywnych reguł – jeśli nie w temacie ubioru, to chociażby w kwestii obowiązkowego siedzenia za biurkiem ze słuchawkami na uszach.

Nasz gang pracuje w pełni zdalnie – same ustalamy godziny, które są dla nas najlepsze, możemy siedzieć w piżamach z laptopami na kolanach albo wygrzewać się na plaży (co jest, swoją drogą, mało praktyczne) i nikomu nie przeszkadza, że jedna w trakcie pracy musi słuchać hard rocka, a druga potrzebuje co godzinę wyciągnąć matę do jogi, by rozciągnąć ciało. Pracujemy tak, jak nam wygodnie i rozliczane jesteśmy z wykonanych zadań, a nie z tego, ile godzin odbębnimy przed monitorem. Nie musimy przy tym dbać o dress code, siedzieć sztywno ani milczeć. Po prostu działamy po swojemu.

Jak od środka wygląda praca Gangu?

Choć formalnie żadne z nas nie ma narzuconych konkretnych godzin pracy, to dosyć naturalnie wypracowaliśmy jako zespół system, w którym większość z nas siedzi przy komputerach w podobnych godzinach – od rana (w przypadku niektórych jest to 7:00, w przypadku innych – 9:00) do popołudnia. Godziny te są jednak maksymalnie elastyczne – osoby studiujące dają znać, w które dni są niedostępne, inni informują o krótszych i dłuższych nieobecnościach i choć teoretycznie nie musimy tłumaczyć się nikomu, że chcemy wyskoczyć po bułki do sklepu albo odebrać dzieci z przedszkola, to jest to pewnego rodzaju „dobra praktyka”, która ułatwia nam wszystkim pracę. W razie czego po prostu wiemy, że przez najbliższe czterdzieści minut Natalia będzie uzupełniać zapas pączków, Sara zawozić papiery do księgowej, a Weronika wyprowadzać psy – i w tym czasie nie będziemy zawracać im głowy.

A tak przy okazji – komunikujemy się za pomocą Slacka, narzędzia do komunikacji grupowej, i nie ma u nas tradycji wysyłania do siebie esemesów czy dzwonienia na telefon, nawet w „godzinach pracy”.

W tym miejscu raz jeszcze przypomnę także moje wcześniejsze słowa, bo uważam je za niezwykle istotne – liczy się to, co robimy, a nie ile czasu nam to zajmuje. Praca w Gangu PSC nie jest rozliczana godzinowo, nie jest wyznaczana „od – do” i nikt nie sprawdza tego, czy Paulina projektowała grafikę o 3 w nocy, gdy akurat miała wenę albo czy Kuba montował film jadąc nocnym pociągiem – najważniejsze jest to, że oddają swoje zadania w wyznaczonym czasie.

A jeśli się nie uda? Podstawą jest zaufanie i komunikacja – i my, jako grupa dorosłych, odpowiedzialnych ludzi, potrafimy poinformować resztę zespołu, że stało się coś nieprzewidzianego i nie damy rady czegoś zrealizować. Albo że na ten moment mamy za dużo pracy. Być może siedząc w jednym biurze musielibyśmy liczyć na to, że ktoś dostrzeże nasze zmęczenie albo niepewną minę – w pracy zdalnej nie ma jednak czasu ani miejsca na zabawę w kotka i myszkę. Masz z czymś problem? Mówisz o tym – i dostajesz wsparcie od reszty zespołu. Coś cię trapi? Również możesz o tym opowiedzieć. Bo Gang to nie tylko „ludzie z pracy”, ale rodzinka, która – kiedy tylko zajdzie taka potrzeba – wirtualnie przytuli, da wsparcie i radę albo po prostu powali na łopatki ze śmiechu. Bo tak to już w naszym gronie jest.   

Jakie narzędzia umożliwiają Gangowi pracę zdalną?

Nie jest żadną tajemnicą, że naszym gangowym centrum dowodzenia jest aplikacja Asana, która służy do zarządzania projektami. Asana to takie straszliwe narzędzie, które w pierwszym zetknięciu wywołuje lekkie przerażenie, bo znajduje się tam jakiś… milion tasków! Każdy projekt, każdy wpis blogowy, każdy odcinek podcastu, każdy newsletter, każde wydarzenie – dosłownie wszystko! – rozłożone jest tam na czynniki pierwsze. I niemal wszyscy dołączający do Gangu zaczynają przygodę z Asaną od paniki pod hasłem: „Czy to wybuchnie, jeśli kliknę w niewłaściwe miejsce?”. Na szczęście mamy na pokładzie Wszechogarniającą Joannę zwaną Królową Asany, która organizuje szkolenia dla wszystkich nowych gangsterek i próbuje im udowodnić, że to wcale nie jest przerażająca studnia bez dna, w której wybuchają miny, tylko naprawdę genialne narzędzie, które trzyma w ryzach wszystkie nasze zadania. A że można się w niej pogubić? Cóż, wszystko jest kwestią praktyki i po paru dniach strach przed spowodowaniem wybuchu u większości osób na szczęście mija.

Jeżeli chcesz się dowiedzieć więcej o tym, jak pracujemy na Asanie, to koniecznie musisz przeczytać wpis Joasi i Oli: Zarządzanie projektem w praktyce, czyli jak działa Asana, bo to prawdziwa kopalnia wiedzy na ten temat!

O drugim narzędziu – tym, które służy do gangowej komunikacji – już wspominałam. Chodzi o Slack, który umożliwia nam rozmowy indywidualne, w grupach i podgrupach. To właśnie za jego pośrednictwem wysyłamy do siebie wiadomości na czacie, organizujemy spotkania online (audio + wideo) lub, w razie potrzeby, do siebie dzwonimy. Korzystamy w nim także z funkcji udostępniania ekranu, na przykład celem wyjaśnienia, jak działa ta cholerna Asana albo pokazania jakichś zawiłości, które rozumie tylko Dagmara i Dział Techniczny. Krótko mówiąc – mamy jedno centrum dowodzenia zadaniami i jedno centrum komunikacji. Ale to nie wszystko!

Do przechowywania w chmurze plików graficznych i wideo wykorzystujemy narzędzie DropBox. Natomiast nasz plan contentowy (czyli Wielkie Dzieło Królowej Strategii) oraz różnego rodzaju zestawienia umieszczane są na Dysku Google i tworzone w jego narzędziach. A wszystko to, by było nam wygodnie i by praca Gangu była maksymalnie uporządkowana.

Czy praca zdalna jest dla każdego?

Wizja pracy z domu, z ogrodu, z hamaka czy z żaglówki dryfującej po jeziorze wydaje się wielu osobom stanem wymarzonym, ale prawda jest taka, że to cholernie trudne zadanie. Jasne, możesz siedzieć w dresie, jasne, możesz latać do toalety pięć razy na godzinę, a nawet popalać papierosa za biurkiem, ale jednocześnie musisz mieć w sobie ogromne pokłady samodyscypliny, którą nie każdy jest w stanie z siebie wykrzesać.

Praca z domu będzie dobra dla tych, którzy są obowiązkowi, samodzielni i najzwyczajniej w świecie… ogarnięci. Nie jest to zajęcie dla tych, którzy potrzebują bata nad głową, by nie odrywać się od pracy. Warto jednak zaznaczyć, że absolutnie nie ma w takiej postawie niczego złego – są osoby, które dużo wydajniej pracują, gdy wiedzą, że szef na nie patrzy i po ośmiu godzinach rozliczy je z tego, co zrobiły. Są też osoby, które w domu bardziej skupiają się na drobinkach kurzu mieniących się w świetle słońca i poplamionych oknach przesłaniających widok niż na zadaniach do wykonania. I w tym również nie ma niczego niezwykłego – to tylko pokazuje, że dla jednych stanem idealnym jest praca we własnych czterech ścianach, a dla innych – coś zupełnie odwrotnego.

A co, jeśli w obecnej sytuacji musisz pracować z domu, nawet jeśli nie leży to w Twojej naturze albo jednocześnie potrzebujesz zająć się domem i rodziną? Razem z Gangiem mamy dla Ciebie kilka podpowiedzi.

Jak radzimy sobie z opieką nad dziećmi, gdy szkoły i przedszkola są zamknięte?

To pytanie w ostatnich dniach otrzymywałyśmy najczęściej, w związku z czym każda z gangowych mam postanowiła opowiedzieć, jak wygląda to w jej domu:

Wszechogarniająca Joanna, Szefowa Działu Online:

„Moje dzieci już są duże, więc nawet jak są w domu, to nie odczuwam tego aż tak bardzo. Mają książki, kota, rysują, robią rozpierduchę w swoim pokoju. Tyle że obiad muszę zrobić i czasem na coś odpowiedzieć, w czymś pomóc, podpowiedzieć, poprzytulać. Zwykle, gdy dzieciaki zostają w domu, staram się też robić jakąś dłuższą przerwę w ciągu dnia i nadrabiam, gdy dzieci idą spać lub wstaję znacznie wcześniej, kiedy one jeszcze śpią – a gdy się budzą, mam już najważniejsze za sobą. I tak, jak mam spotkania Gangu, zgadzam się na tablet – dlatego one uwielbiają, jak mamy spotkania”.

Królowa Strategii, Dagmara:

„My rozpisaliśmy sobie plan dnia ze starszakami. Od 8:00 do 13:00 zajmują się lekcjami (nauczyciele nam wysyłają, co ma zostać zrobione). Później mają czas na zabawę. Najmłodszą zajmuje się mój mąż”.

Natalia, Menadżerka Przestrzeni Pełnej Czasu:

„Ja mam 4-letnią córkę, która wymaga jeszcze sporo uwagi. Obecnie razem z mężem pracujemy w domu, dzielimy czas na pracę (po dwie godziny) i się zmieniamy, żeby nie zwariować. Dodatkowo tworzymy jakieś większe projekty z dzieckiem (obecnie miasto z papieru, które potem Pola może sama malować, a my pracować). Gdy jesteśmy w dwójkę, to idzie to w miarę sprawnie, gorzej, gdy z dzieckiem zostaje jeden rodzic”.

Na koniec parę słów ode mnie:

„W tej konkretnej sytuacji mąż wziął opiekę (od poniedziałku), więc w godzinach pracy (które ustalam sobie na 9:00-17:00) mam młodą właściwie z głowy. Najtrudniej było w miniony czwartek i piątek, kiedy – jak to zwykle, gdy córka jest ze mną sama – musiałam dzielić pracę na małe partie i robić dłuższe przerwy + regularnie uczestniczyć w zabawach typu: Mamo, jesteś sklepem, a ja przyszłam coś od ciebie kupić. W takich sytuacjach staram się najpierw załatwić priorytetowe zadania, by ewentualnie nie wstrzymywać pracy zespołu, a mniej palące kwestie realizuję w miarę możliwości czasowych, gdy córka sama się sobą zajmuje (tj. rysuje, wykleja, układa puzzle czy tańczy) albo odkładam na wieczór”.

Jak nietrudno zauważyć – taktyka gangsterek jest zbliżona i u każdej z nas podstawą jest dobra organizacja czasu. W pierwszej kolejności – ustalamy plan z partnerami. W drugiej – organizujemy sobie pracę tak, by realizować zadania jak najlepiej, mimo że w tych konkretnych okolicznościach od razu dostałyśmy od Naczelnej komunikat, iż mamy pracować bez spinania się – na tyle, na ile możemy, nawet jeśli przez to jakieś mniej ważne projekty miałyby się przesunąć w czasie. Każda mama bowiem wie, że praca w towarzystwie dzieci nie jest łatwa, nawet jeśli teoretycznie potrafią się one same sobą zająć albo wręcz mają zapewnioną opiekę ze strony pozostałych członków rodziny.

W temacie pracy w domu znajdziesz na blogu bardzo obszerny wpis Praca w domu – jak ją zorganizować?, w którym omówione zostają następujące punkty, swoisty „dekalog pracy zdalnej według Budzyńskiej”:

1.       Praca to praca. I kropka.

2.       Znajdź swoje miejsce do pracy. Albo i nie.

3.       Ustal priorytety i zrób plan.

4.       Usiądź tyłem.

5.       Wykorzystuj przerwy w pracy do wykonania zadań domowych.

6.       Przygotuj się na reakcję świata. Negatywną.

7.       Domownicy – Twój wróg.

8.       A co z dziećmi?

9.       Ruszaj się.

10.   Czasem powiedz: „Pieprzę to!” i zrób wszystko na odwrót.

A jeżeli potrzebujesz bardziej obszernej pomocy w temacie łączenia pracy z wychowaniem dzieci, sprawdź webinary i kursy MAMA MA CZAS (w tej chwili dostępne 50% taniej z kodem rabatowym zostajewdomuzpsc).

Jak radzimy sobie z rozpraszaczami w stylu obowiązków domowych, wiadomości od znajomych i widoku łóżka?

Wspomniane już kilka razy sterty prania, ślady kurzu czy wygodne łóżka mogą być fantastycznymi rozpraszaczami dla osób, które mają problem ze skupieniem się na pracy. Jeżeli nie wiesz, jak sobie z nimi poradzić, być może pomogą Ci podpowiedzi Gangu:

Weronika, Szefowa Działu Graficznego:

„W domu pracuję już 5 lat i po tym czasie system pracy mam bardzo dobrze opanowany. Dla mnie podstawą była dobra organizacja miejsca do pracy – wstaję rano, szykuję się i idę do biura (które jest w domu). Ta rutyna jest dla mnie bardzo ważna, żeby się nie rozpraszać, a biuro jest miejscem, gdzie skupiam się w 100% na pracy. Natomiast oczywiście w jakimś stopniu życie osobiste miesza się z zawodowym, ale w takim trybie pracy widzę zdecydowanie więcej plusów”.

Królowa Strategii, Dagmara:

„Ja po prostu nie korzystam z Facebooka prywatnie w godzinach pracy. Na Insta zaglądam rzadko, najczęściej jak potrzebuję chwili przerwy i szukam inspiracji, ale nie odpisuję na wiadomości znajomym, więc nie mam z tym problemu. Co do domowych rozpraszaczy – pracuję w salonie, więc nie widzę swojego łóżka, a sam salon staram się posprzątać przed pracą”.

Ania, Szefowa Działu Technologii:

„Ja pracuję z biura, więc nie rozpraszają mnie ani domowe prace, ani łóżko. W telefonie mam włączone tylko ważne powiadomienia, np. ze Slacka, bo muszę na bieżąco reagować na zgłoszenia, gdy coś nie działa tak, jak trzeba. Do social mediów nie wchodzę w czasie pracy, a na prywatne wiadomości odpowiadam dopiero, gdy mam na to czas i ochotę”.

Parę słów także ode mnie:

„Choć nasze mieszkanie jest bardzo małe, udało nam się wydzielić na potrzeby mojego biura małą wnękę w kuchni. Ona jest moim pracowniczym azylem, w którym automatycznie przełączam się na tryb praca i nie pozwalam rozpraszać się żadnym obowiązkom domowym (chyba że metr dalej mąż gotuje coś, co pięknie pachnie i zaczyna mnie skręcać). Nie ulegam też pokusom w stylu odpowiadania na wiadomości w mediach społecznościowych – nawet jeśli widzę, że przychodzą, to odpowiadam na nie po pracy. Oczywiście zdarzało się, że znajomi w takich okolicznościach wysyłali esemes o treści: Widzę, że jesteś na fejsie, odpisz, no!, ale każdemu cierpliwie wytłumaczyłam, że bycie online nie jest równoznaczne z byciem dostępną i że spokojnie możemy porozmawiać, gdy będę już po godzinach pracy”.

W temacie popularnych rozpraszaczy kluczowe jest uświadomienie sobie, co może nam przeszkadzać – i przeciwdziałanie temu. Zastanów się, co najczęściej Cię rozprasza. Jeśli są to powiadomienia z mediów społecznościowych – wyłącz je, jeśli bałagan w domu – sprzątnij go wcześniej, jeśli brak miejsca do pracy – wydziel dla siebie chociaż kawałek, który od teraz zawsze będzie kojarzył Ci się z obowiązkami zawodowymi. I pamiętaj o tym, że im bardziej będziesz się rozpraszać, tym dłużej będziesz musiała siedzieć za biurkiem – dlatego warto narzucić sobie zasady, których przestrzeganie ułatwi Ci pracę i nie pozwoli na niepotrzebne marnowanie czasu.

Czy mamy jakieś triki, aby się nie dekoncentrować podczas pracy?

Sporo osób prosiło o „złote rady” w temacie skupiania się na obowiązkach. O ich triki zapytałam kilka z naszych gangsterek:

Ania, Redaktor Prowadząca wydawnictwa PSC:

„Kiedy muszę się skupić np. nad korektą, mam kilka zasad, których przestrzegam: wietrzę pokój, robię dużą herbatę, wyłączam dźwięki w telefonie, na Slacku ustawiam status robię w książkach i dziewczyny wiedzą, że potrzebuję skupienia i spokoju, wyłączam wszelkie rozpraszacze w postaci Facebooka i wiadomości, uruchamiam od razu strony internetowe ze słownikami, które będą mi potrzebne do pracy, by nie robić tego w trakcie i by nie korciło mnie wchodzenie na inne strony, włączam sprawdzoną playlistę do nauki/pracy (jeszcze z czasów studiów – zdałam z nią wszystkie sesje) i zabieram się do pracy”.

Karo, Bogini Wyrozumiałości:

„Ja mam o tyle dobrze, że mogę sobie pozwolić na dekoncentrację. Moja praca w zdecydowanej większości składa się z bardzo wielu krótkich zadań – opublikować post, odpisać na maila, zaakceptować posty na grupie itd. Mogę to bez problemu podzielić na kilkuminutowe zadania. Bardzo mi pasuje ta różnorodność, bo jak mam dosyć jednego zadania, to przeskakuję do innego –  wszystko mam na Asanie lub zapisuję na liście dżunglowej Dzisiaj zrobię, więc o niczym nie zapomnę i mogę sobie skakać po zadaniach, jak tylko chcę.

Jeśli natomiast mam coś dłuższego do zrobienia i potrzebuję skupić się na jednej rzeczy przez godziny, to muszę mieć ciszę i kubek herbaty – kiedy mój mózg szuka, czym się może zająć, żeby się nie zajmować tym, czym powinien, to biorę łyka herbaty i wracam do pracy (dlatego moje kubki mają prawie litr pojemności)”.

Sara, Asystentka Gangu:

„Właściwie to nie mam żadnych specjalnych trików. Po prostu skupiam się tylko na tym, co aktualnie robię i regularnie robię krótką przerwę podczas której odchodzę od biurka, odczytuję ewentualne wiadomości, rozciągam się, idę po herbatę/kawę. Wbrew pozorom praca w domu niewiele różni się, moim zdaniem, od pracy w biurze, jeżeli ma się tylko odpowiednie podejście”.

Tradycyjnie, na koniec parę słów ode mnie:

„Podobnie jak Ania – mam swoją playlistę, którą odpalam na czas pisania. Jest to muzyka instrumentalna, która pozwala mi maksymalnie się skoncentrować, bo każda inna skłania mnie do tego, żeby śpiewać pod nosem, a to nijak nie ułatwia tworzenia. Gdy praca jest szczególnie wymagająca, dzielę ją na bloki czasowe, stosując technikę Pomodoro i system 30/10 lub 45/15, czyli trzydzieści minut pracy i dziesięć minut przerwy albo czterdzieści pięć minut pracy i kwadrans przerwy. To pozwala mi na 100% skupienia się na pisaniu/transkrybowaniu i przynosi najlepsze efekty”.

Jeżeli nie chcesz ulegać dekoncentracji, możesz wykorzystać nasze sposoby albo znaleźć własne, by wypracować taki system, który będzie dla Ciebie najlepszy. Chwilowe oderwanie od obowiązków to oczywiście nic złego, ale jeżeli coś regularnie zaburza rytm Twojej pracy, to warto to wyeliminować, by – znów, jak to miało miejsce w przypadku rozpraszaczy – nie marnować czasu i wykorzystywać swoje możliwości jak najlepiej.

Jak się motywujemy do pracy, kiedy nie mamy nad głową kogoś, kto by nam patrzył na ręce?

Dla wielu osób brak „bata” nad głową to ogromna wada pracy zdalnej. Jak z tym zjawiskiem radzą sobie członkowie Gangu?

Martyna, InstaCzarodziejka:

„Moja praca jest moją pasją, więc nie potrzebuję dodatkowej motywacji. Ważne jest jednak dla mnie określenie planu działania. Zawsze rozpisuję sobie, co mam do zrobienia z podziałem na priorytety i ramy czasowe, często z konkretnymi godzinami. Nie lubię się spóźniać, więc pracuję tak, aby wszystko było zrobione na czas”.

Justyna, Technofreak:

„U mnie kluczową rolę odgrywa raczej samodyscyplina, odpowiedzialność i poczucie obowiązku niż motywacja. Z motywacją bywa różnie, czasem jest, czasem jej nie ma, a na samodyscyplinę zawsze mogę liczyć. Staram się też nie zastanawiać się: Chce mi się, czy mi się nie chce, jak bardzo mi się nie chce? itp., tylko po prostu skupiać się na tym, co mam do zrobienia”.

Natalia, Menadżerka Przestrzeni Pełnej Czasu:

„Najlepszym sposobem motywowania się jest dobrze zaprojektowana lista zadań do wykonania. Dzień wcześniej zawsze wypisuję rzeczy do załatwienia i robię je po kolei. Nikt mi nie patrzy na ręce, więc sama ustalam priorytety, co pozwala mi elastycznie reagować na zmiany i przesuwać część zadań na później”.

Kuba, Dyktator Filmowy:

„W sumie nie muszę się motywować, bo motywują mnie zadania, które nade mną wiszą. A tak serio, to nie mam z tym problemu. Organizuję sobie czas na podstawie listy ToDo i odhaczam wykonane zadania. Cały czas wiem, co tam jeszcze przede mną, więc wiem, czym się zająć”.

U mnie sprawa wygląda trochę inaczej:

„Kiedy myślę o motywowaniu się, dochodzę do wniosku, że… takie zjawisko chyba u mnie nie zachodzi. Jestem typem człowieka, który w obawie przed spóźnieniem przychodzi na spotkania pół godziny wcześniej i który nie akceptuje u siebie zawalania terminów. W mojej naturze leży robienie tego, co mam do zrobienia i oddawanie efektów pracy na czas. Paradoksalnie chyba gorzej bym się czuła, gdyby ktoś zaglądał mi przez ramię i pytał, jak mi idzie. W systemie pracy Gangu jest wszystko to, co lubię i czego mi potrzeba do efektywnej pracy – konkretne terminy i dość szybko dostarczany feedback ze strony zespołu. Moje kluczowe talenty według Gallupa to osiąganie, aktywator i rywalizacja, co doskonale uwidacznia się w tym, jak pracuję i (nie) motywuję się”.

Jak zapewne widzisz – przeważająca część Gangu stawia na motywowanie się za pomocą listy zadań do wykonania, co właściwie sprowadza się do kwestii, które były poruszane wcześniej – kluczem do wszystkiego jest dobra organizacja pracy, umiejętne planowanie i zarządzanie sobą w czasie. Czy kogoś w tym momencie jeszcze dziwi, dlaczego akurat to my tworzymy Gang Pani Swojego Czasu?

Co robimy, aby trzymać się wyznaczonych ram czasowych i nie pracować za dużo?

Zdradzę Ci tajemnicę – to pytanie dostarczyło gangsterkom najwięcej problemów i prawdopodobnie jest dowodem na to, co może być największym problemem osób pracujących zdalnie – a mianowicie nieumiejętność wyznaczenia sobie granic, a w przypadku osób bardzo ambitnych – ciągła potrzeba dawania z siebie więcej.

Jako pierwsza na to pytanie odpowiedziała Paulina, nasza graficzka:

„Nie jest to takie łatwe, ponieważ praca zdalna to dla mnie nowość i próbuję się z nią oswoić. Do tego projekty w PSC są mega kreatywne i zawsze dużo się dzieje.  Nie pomaga też fakt, że mój partner pracuje do późna i tym samym ja więcej czasu spędzam przy komputerze.

Staram się każdego ranka rozpisywać zadania do zrobienia na dany dzień z podziałem na grupy. Włączam muzykę, wyciszam telefon i skupiam się maksymalnie na pierwszej grupie zadań. Kiedy skończę, robię krótką przerwę 10-15 minut i siadam do następnej grupy. I tak do końca. Zauważyłam, że w ten sposób praca idzie mi szybciej i kończę ją wcześniej. Niby oczywiste, ale i tak trudne do zrobienia. Bez tego moje godziny pracy znacznie się wydłużają, myśli krążą wokół 20 innych tematów i o 20:00 nadal siedzę, półprzytomna, z oczami wlepionymi w komputer, a wydajność spada poniżej zera”.

Natalia, Bogini Cierpliwości:
“To zależy. Zawsze staram się być przed komputerem od godziny 7:30 i zacząć pracę. Mam wyznaczone stałe godziny na przerwy (drugie śniadanie, herbata, rozciąganie) i staram się nie odpowiadać na wiadomości po godzinie 16, ale… z tym bywa różnie! Bywają takie dni (premiery, początek wyprzedaży, jakaś awaria itp.), że nie da się skończyć o tej godzinie i wtedy siedzę nawet do 20:00, żeby odpowiedzieć na jak najwięcej wiadomości (w końcu nikt nie lubi czekać na odpowiedź zbyt długo!). Takie sytuacje nie zdarzają się na szczęście często”.

Wszechogarniająca Joanna, Szefowa Działu Online:

„Mam ustalone że od 8:00 do 13:00 zawsze jestem przy komputerze i tego się trzymam – ustalenie takich sztywnych godzin bardzo ułatwia nam kontakt z pozostałymi członkami zespołu. Oczywiście rzadko się zdarza, że kończę pracę po 5 godzinach! Ale później działam już bardziej elastycznie. Oderwania się od pracy nie ułatwia na pewno to, że mam zainstalowaną zarówno Asanę i Slacka na telefonie i jeśli ktoś z zespołu potrzebuje pomocy, to nawet ogarniając obiad czy czekając na dzieci jestem w stanie odpowiedzieć na pytania. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Ale naprawdę uwielbiam swoją pracę. Natomiast staram się nie pracować w weekendy. O ile z sobotą bywa różnie, to w niedzielę nie pracuję. Staram się bardzo, by był to czas odpoczynku, abyśmy mogli spędzić ją tak jak lubimy, z naszymi rodzinnymi tradycjami”.

U mnie wygląda to podobnie:

„Wyznaczam sobie stałe godziny pracy i tylko w wyjątkowych sytuacjach przerzucam część zadań na wieczór lub sobotę. Co nie zmienia faktu, że większość doby spędzam przed komputerem, jeżeli uwzględnimy jeszcze to, że poza pracą dla Gangu staram się także realizować własne projekty, a gdy wieczorami mąż jest w pracy, to z reguły… piszę. Tak po prostu, z potrzeby ciągłego tworzenia”.

Jeżeli masz problem z pracoholizmem lub po prostu „lubisz pracować”, to w imieniu Gangu polecam Ci wyznaczanie sobie sztywnych ram czasowych i trzymanie się ich. A także wzięcie sobie do serca hasła: „Pracuj mądrzej, nie ciężej”. Bo czasem lepsze efekty mają ci, którzy pracują mniej, ale wydajniej niż ci, którzy cały dzień sprawiają wrażenie zajętych, a tak naprawdę nie robią nic konkretnego.

A ja uśmiecham się pod nosem, pisząc te słowa, bo właśnie uświadamiam sobie, jak wiele z tych kwestii, o których wspominam w kontekście pracy zdalnej, było już poruszanych u Pani Swojego Czasu. Sprawdź chociażby webinary:

Albo wpisy na blogu:

Mam szczerą nadzieję, że dzięki temu wpisowi z jednej strony poznałaś bliżej #GangPSC, a z drugiej – dowiedziałaś się czegoś wartościowego na temat pracy zdalnej – zarówno z perspektywy pojedynczej osoby, jak i całego zespołu. Nam udaje się na odległość tworzyć rzeczy fantastyczne, a przy okazji dobrze się ze sobą dogadywać. I chociaż praca z domu ma swoje ciemne strony, to jej zalety zdecydowanie wygrywają!