Pod koniec roku wszyscy robili podsumowania i pisali o swoich planach. Ja tego nie robiłam, ponieważ o części z nich opowiedziałam Wam w trakcie wyzwania #wymiatamzPSC, które zorganizowałyśmy 7–9 stycznia. W ramach wyzwania otrzymałyście 3 karty pracy, dzięki którym mogłyście szczegółowo podsumować 2018 rok, przeanalizować, co było w porządku, a co jest do poprawy, a przede wszystkim – i to jest najważniejsze – wyciągnąć BARDZO KONKRETNE wnioski na przyszłość.

Przez 3 dni wyzwania pokazywałam Wam, jak wypełniać karty pracy. Słowo „KONKRET” przewijało się chyba najczęściej. Bo to właśnie brak konkretu zwykle powoduje, że nasze cele pozostają wyłącznie postanowieniami, z którymi nic nie robimy.

No dobra, ale nie o tym chciałam.

Otóż w trakcie wyzwania nie byłam w stanie omówić wszystkich swoich planów i celów na 2019 rok. A ponieważ non stop pytacie mnie o to (szczególnie o plany związane z PSC i daty wprowadzenia poszczególnych produktów do sprzedaży), postanowiłam spisać wszystko i za każdym razem, gdy usłyszę: „A kiedy miniplaner?”, „A kiedy kursoksiążka?”, „A kiedy Klub Pań Swojego Czasu?”, odsyłać Was właśnie do tego artykułu.

Na początku wyjaśnię, że to, o czym tutaj przeczytacie, to taki must have, czyli coś, co na 100% planujemy i co – o ile nie zawalą się niebo i ziemia – w 2019 roku się zmaterializuje. Ale też doskonale znam siebie i wiem, ile z moich planów, pomysłów, produktów i idei, które mimochodem i przy okazji rodzą się w mojej głowie, później realizujemy, chociaż nie ujęłam ich w żadnych planach. Bywa, że części zaplanowanych nie realizujemy – i z tego powodu też nie ma dramatu.

A zatem plany PSC na 2019 rok są następujące:

Styczeń

Do stałej sprzedaży wchodzi nowy kolor Planera Pełnego Czasu, czyli żółty (tak, ja również jestem zdziwiona, bo żółty nie jest moim ulubionym kolorem i obecnie w domu mam chyba tylko dwa żółte przedmioty – Planer Pełen Czasu i beret od Moniki Kamińskiej). Jednak ta żółć jest tak pozytywna, tak optymistyczna i dobrze nastrajająca, że gdy tylko zobaczyłam próbkę okleiny, powiedziałam: „Bierzemy to!”. W pierwszym nakładzie zamówiłyśmy 1400 sztuk, do dzisiaj sprzedało się już ponad 650!

Pod koniec stycznia wrzucamy do sklepu kolejny nakład planerów różowych i grafitowych, bo wszystkie wykupiłyście pod koniec 2018 roku.

Planer turkusowy pojawił się w limitowanej edycji 1000 sztuk, które sprzedały się w zasadzie jednego dnia. Mimo to wciąż o niego pytacie. Jeżeli zainteresowanie nadal będzie tak duże, być może po znalezieniu odpowiedniej okleiny ponownie zajmiemy się tym kolorem.

Aby ułatwić Wam planowanie w Planerze Pełnym Czasu, stworzyłyśmy naklejkę kalendarza na 2019 rok, którą można w całości przykleić na jednej stronie (ma rozmiar A5, więc zmieści się praktycznie w każdym planerze lub zeszycie). Można też ją pociąć i poszczególne miesiące przykleić tam, gdzie tego potrzebujemy (na stronach z miesięcznym planem działania albo jako podgląd całego roku).

Luty

W lutym wprowadzamy 3 zupełnie nowe planery suchościeralne. To również odpowiedź na Wasze zapotrzebowanie, o którym dawałyście znać w wiadomościach. Część z Was nie chce kupować planerów z wyrywanymi kartkami, bo nie wiecie, co z nimi później zrobić (ja zapisuję je z drugiej strony albo tnę na fiszki i potem z dziećmi robimy z nich samoloty albo rysujemy na nich; każdą papierową powierzchnię wykorzystujemy w taki sposób), dlatego wolicie wersję suchościeralną. W lutym pokażemy Wam aż 3 planery suchościeralne – każdy w formacie A3.

Miesięczny planer suchościeralny, w którym samodzielnie wpisujesz daty. Oprócz planu miesiąca będzie miejsce na wpisanie priorytetów, notatek i wszelkich uwag dotyczących kolejnego miesiąca.

Tygodniowy planer suchościeralny – dla tych z Was, które lubią na przykład rodzinnie planować tydzień.

Suchościeralny planer posiłków, o który najczęściej prosiłyście. I proszę bardzo – już jest do Waszej dyspozycji! (Choć akurat uważam, że wersja papierowa jest równie fajna, bo listę zakupów można oderwać i zabrać ze sobą do sklepu.) Wersja suchościeralna okazuje się idealna do rodzinnego planowania z dziećmi, które chętniej zjadają to, co same zaplanowały (choć gwarancji nigdy nie masz). Gdy połączysz to z faktem, że mogą pisać, rysować i ścierać, zabawa murowana!

Ponieważ rodzina naszych produktów suchościeralnych się rozrasta (do tej pory miałyśmy tylko roczny planer suchościeralny), do sklepu dorzucamy także akcesoria, które pomagają w takim planowaniu.

Przede wszystkim mazaki suchościeralne bardzo dobrej jakości firmy Pilot (dzięki cienkim końcówkom można nimi precyzyjnie pisać). Pamiętajcie, że po suchościeralnych planerach można pisać wyłącznie markerami do tego przeznaczonymi! Innymi owszem, napiszesz, ale innych już nie zetrzesz!

Dodatkowo pojawi się płyn do czyszczenia tablic suchościeralnych. Tu chciałabym wyjaśnić pewną kwestię: KAŻDA tablica czy plansza suchościeralna zasycha po kilku miesiącach po zapisaniu jej specjalnym mazakiem i nie da się wyczyścić jej na sucho. Nie jest to wada produktu, lecz normalna jego cecha. Wtedy wystarczy użyć płynu albo – w wersji ekonomicznej – zmywacza do paznokci (ale w tym drugim wypadku nie bierzemy odpowiedzialności za efekt). Weźcie też pod uwagę, że jakość markerów, których używacie, ma ogromne znaczenie. Tanie pisaczki za 3 zł dołączane do chińskich zabawek w ogóle nie spełnią swojej funkcji.

W 2019 roku będziemy systematycznie uzupełniać ofertę naklejek pomagających w planowaniu. W lutym do sprzedaży wskoczą kolejne: czarno-białe, które będziecie mogły dowolnie ozdabiać i kolorować (są drukowane na matowym papierze, po którym spokojnie można pisać), i dziko kolorowe, ale również nadające się do uzupełniania.

No i mały, ale ważny dla mnie wtręt: naklejki projektujemy i drukujemy w Polsce. Dla osób, które masowo zamawiają naklejki na chińskich portalach, to zapewne mało ważna wiadomość, dla mnie jednak kluczowa, bo z założenia produkcja wszystkich moich produktów ma odbywać się w Polsce.

Luty/Marzec

Na przełomie lutego i marca do Kawy Pełnej Czasu oraz kubka „Zrobione jest lepsze od doskonałego” dojdzie elegancka biała filiżanka ze spodkiem (oczywiście robiona na nasze specjalnie zamówienie). Na dnie filiżanki pojawi się dyskretny napis mobilizujący Cię do działania – gdy po wypiciu kawy go zobaczysz, od razu pójdziesz realizować swoje plany. Napis celowo znajduje się w środku, aby ani Twój szef, ani Twoja koleżanka go nie widzieli. Z zewnątrz filiżanka wygląda jak każda inna. Wszystkie filiżanki są produkowane w Polsce przez renomowanego producenta porcelany.

Marzec

Oj, w marcu będzie się działo…!

Wprowadzamy Miniplaner Pełen Czasu.

Wiem, że są wśród Was fanki – sama do nich należę – rozmiaru B5 (dotychczasowy rozmiar Planera Pełnego Czasu). Planer jest duży, gruby (ma 256 stron) i porządny, dzięki temu wszystko się w nim mieści. Ale czasy, w których biegałam po mieście z planerem w torebce lub plecaku, już minęły. Wiem też, że wiele z Was chciałoby pracować z lżejszym i cieńszym narzędziem. Dlatego na wyraźne Wasze życzenie pojawi się Miniplaner Pełen Czasu, który będzie minibratem normalnej wersji. A to oznacza tę samą wyklejkę w środku, ten sam papier w kropki, tę samą stronę tytułową, ten sam spis treści, te same karty miesięczne, papierową kieszeń z tylu, gumkę na ołówek, 3 tasiemki oraz gumkę zamykającą całość. Tyle że w mniejszym formacie i z mniejszą liczną stron (180 stron). Jeśli chodzi o dokładne wymiary, będzie to zwężone A5 (A5, czyli 14,8 cm na 21 cm, to standardowy format książki czy zeszytu): 12 cm na 21 cm. Ciut węższy, dzięki temu lżejszy i bardziej poręczny.

Od swoich większych braci miniplanery będą się różniły okładkami. Więksi bracia mają okładki jednolite, zaś okładki miniplanerów będą szalone. Jak bardzo szalone, możecie przekonać się same i wybrać z naszych propozycji dwie, które jako pierwsze wejdą do sprzedaży. Zostawcie w komentarzu informację, która podoba się Wam najbardziej lub weźcie udział w głosowaniu na social mediach: na grupie, na fanpejdżu lub na Instagramie.

Jak z każdym naszym produktem, tak i z tym zaczynamy spokojnie – najpierw do sprzedaży wejdą miniplanery z dwiema różnymi okładkami, a później – jeżeli będzie zapotrzebowanie – stworzymy kolejne.

W połowie marca pojawi się kolejna limitowana edycja standardowego Planera Pełnego Czasu, tym razem w kolorze granatowym. Nazwałyśmy ją „edycja męską”, ponieważ będzie bardziej wyważona. Środek zostaje ten sam (spis treści, karty miesięczne i kropki); zmieni się wyklejka (będzie jednolicie kremowa i bez wzoru) i zmieni się napis (będzie tłoczony w materiale, czyli niezwykle dyskretny). Wiem, że niektóre z Was już sobie ostrzą pazurki na tę „elegancką”, jak mówią, wersję.

Kwiecień

To będzie miesiąc wielkiego wyzwania! Realizujemy projekt, którego nigdy dotąd nie realizowałyśmy – na własne oczy zobaczycie KURSOKSIĄŻKĘ o asertywności i pewności siebie!!! Nigdy dotąd nie dzieliłam się z Wami swoją wiedzą w takiej właśnie formie, ale jestem przekonana, że będzie to strzał w dziesiątkę!

Oczywiście mogłabym po prostu przygotować kurs online o asertywności i pewności siebie, bo prawda jest taka, że zarobiłabym na nim duuużo więcej! Na kursach zawsze zarabia się więcej! Jednak im dłużej pracuję online, tym wyraźniej dostrzegam, jak bardzo ludzie potrzebują odrywać się właśnie od świata online. Jak bardzo wszystko, co mamy online – natychmiastowość reakcji i błyskawiczna komunikacja, ilość wiedzy i wiadomości – nie tylko stanowi dla nas zbawienie, lecz często staje się również zagrożeniem. Szczególnie gdy chodzi o pracę nad sobą.

Ludzie już zapomnieli, jak to jest zatrzymać się, wsłuchać w siebie, porozmawiać ze sobą, poczuć siebie itp. Wszystko ma być już, teraz, natychmiast. Rozumiem to, bo sama jestem klientką i konsumentką, ale w taki sposób nie da się pracować nad sobą, swoim myśleniem, swoimi postawami i swoim rozwojem! Zamiast kursu online tworzę kursoksiążkę, bo moja wizja jest taka (zawsze gdy tworzę dla Was produkty, mam wizję tego, w jaki sposób będziecie z nich korzystać): siadasz z kubkiem kawy lub herbaty i w spokoju czytasz oraz pracujesz. Na przykład w niedzielne popołudnie, gdy dzieci bawią się klockami na podłodze, a mąż zmywa naczynia po obiedzie (ofkors!), Ty przykrywasz się kocem, bierzesz kursoksiążkę oraz coś do pisania, czytasz i działasz! No bo powiedz mi: kto w takie popołudnie ma ochotę otwierać komputer, szukać haseł, czekać, aż strona się załaduje, a jeśli nie załaduje, to pisać mejle, czekać na odpowiedz itp.? A tu masz wszystko od razu i pod ręką!

Z jednej strony będzie to książka, z drugiej – miejsce do pracy, czyli miejsce na ćwiczenia, notatki, przemyślenia i analizy. Jeśli kursoksiążkę miałabym do czegoś porównać, będzie nieco wyglądała jak karty pracy z wyzwania #wymiatamzPSC (karty to ta część kursowa, a moje doświadczenia, wiedza i praktyka w obszarze asertywności i pewności siebie to część książkowa). Kursoksiążka pojawi się zarówno w wersji papierowej wraz z audiobookiem (audiobook jako bonus!!!), jak i w postaci e-booka z audiobookiem.

Nie znamy jeszcze ceny, ponieważ dopiero ustalamy format, papier, grafikę, skład itp., ale już teraz mogę Wam powiedzieć, że obie wersje będą kosztować tyle samo. W zasadzie e-book przygotowuję tylko dla tych z Was, które albo mają ekologiczne podejście i nie kupują papierowych książek, albo mieszkają za granicą (a jak wiecie – nie wysyłamy naszych przesyłek za granicę).

Od razu wyjaśnienie dla nowych osób, które mogą być zszokowane tym, że e-book będzie kosztował tyle samo co książka papierowa. Wyjaśnienie jest proste: kupujesz ode mnie wartość merytoryczną, która – niezależnie od formuły książki – jest taka sama.

Maj

To kolejny miesiąc wyzwań i kolejny nowy projekt, którego dotąd nie realizowałyśmy.

Wiem, jak bardzo lubicie moje webinary i jak bardzo lubicie w nich uczestniczyć. Nie prowadzę żadnych badań, ale mam wrażenie, że zapisuje się na nie rekordowa liczba kobiet (co miesiąc mamy około 10 000–12 000 zapisanych uczestników, z czego 2000–3000 tysiące pojawia się na żywo, a reszta ogląda powtórkę).

No i właśnie o te powtórki chodzi. Powtórki udostępniam bezpłatnie na około 48 godzin po zakończeniu webinaru, a i tak nie zawsze zdążycie lub nie zawsze możecie je obejrzeć. Rozumiem to, bo rzadko kiedy możemy wszystko. Ale Wy też zrozumcie, że dla mnie webinar nie jest tylko półtoragodzinnym siedzeniem przed komputerem i spotkaniem z Wami. Do webinaru przygotowuję się kilka dni: tworzę prezentację i treści oraz układam sobie wszystko w głowie, żebyście odniosły jak największą korzyść.

Sam webinar to cały system zapisów, stron internetowych, list w systemie newsletterowym, a później podobny system powtórek. Pisałam Wam kiedyś, ile roboty jest z webinarami. Artykuł znajdziecie TUTAJ.

Po każdym webinarze dostajecie za darmo notatkę wizualną podsumowującą omawiane treści, za którą ja muszę przecież zapłacić. Później webinar ląduje w sklepie i można go kupić za 39 zł (TUTAJ znajdziesz listę webinarów dostępnych w sklepie).

I właśnie w związku z webinarami pomyślałam, że super byłoby stworzyć taką platformę online, którą roboczo nazwałam Klubem Pań Swojego Czasu, a na której po wykupieniu miesięcznego abonamentu użytkownicy mieliby dostęp do… wszystkiego.

No dobra, z tym „wszystko” może przesadzam, ale na początek znalazłyby się tam na pewno webinary. Wszystkie!!! Dzięki temu członkinie Klubu Pań Swojego Czasu nie musiałyby stresować się zapisami (ba, w ogóle nie musiałyby się zapisywać, bo nagrania czekałyby na platformie!). Dodatkowo regularnie pojawiałyby się nowe listy, harmonogramy i plany do druku – wiele z nich na specjalne życzenie członkiń Klubu PSC.

Docelowo z platformy chciałabym stworzyć miejsce, w którym wszystko, co najfajniejsze, pojawiałoby się najszybciej. Czyli: członkinie jako pierwsze dowiadywałyby się o wszelkich promocjach, wyprzedażach i limitowanych edycjach i mogłyby zrobić wcześniej zakupy – bez pośpiechu, bez konieczności „polowania” na produkty i bez obawy, że czegoś zabraknie, (jak to było z limitowaną edycją planera turkusowego czy rocznym planerem suchościeralnym). Ponadto sam fakt, że należą do klubu, oznaczałby dla nich zniżki na produkty w sklepie!

Docelowo widzę to tak: wiele produktów najpierw robimy dla członkiń Klubu PSC, potem wrzucamy do regularnej sprzedaży. Nie pytajcie mnie o ceny, bo w tym momencie jeszcze ich nie znamy. Na 100% pojawią się abonamenty miesięczny, trzymiesięczny (tańszy niż 3 abonamenty miesięczne) oraz sześciomiesięczny (tańszy niż 6 abonamentów miesięcznych). No i na 100% pierwsza sprzedaż dostępu do platformy będzie promocyjna, bo te z Was, które mi zaufają, zasługują na moją wdzięczność w postaci niższej ceny!

Maj to również Dzień Matki, czyli wzmożona sprzedaż kursu online „Mama ma czas. Zarządzanie czasem dla rodziców”. Prawdopodobnie zorganizuję trzydniowe wyzwanie z kartami pracy (podobnymi do kart z wyzwania styczniowego), w trakcie którego pokażę Wam, jak się „bawić” w planowanie z dziećmi i w wersji rodzinnej.

Czerwiec

Czerwiec to dla #ganguPSC zwyczajowo czas wspólnego spotkania, czyli wyjazdu i naradzania się na kolejne miesiące. Dla mnie będzie to także czas kończenia pracy nad e-bookiem, który pojawi się na początku lipca.

Lipiec

Wydam trzeci – i ostatni – z serii biznesowej e-book o tym, jak w biznesie online budować zaangażowaną społeczność. Zbiorę w nim swoje doświadczenia związane z budowaniem społeczności i z chęcią prześwietlę sposoby innych blogerów, marek i firm.

Lipiec to także wakacje, dlatego oprócz uruchomienia sprzedaży e-booka niczego więcej nie planujemy. W wakacje #gangPSC odpoczywa i zawsze pracuje na pół gwizdka. W 2019 roku nic się w tej kwestii nie zmieni.

Wrzesień

We wrześniu uruchamiany coś, czego dawno nie było, a mianowicie sprzedaż mojego flagowego kursu „Zorganizuj się w 21 dni”. Kursu, który miał 4 edycje i zgromadził 2095 kursantek. Na 2 lata wstrzymałyśmy jego sprzedaż, ponieważ wymagał totalnej przebudowy. Wróci do Was w nowej odsłonie. Nadal potrwa 21 dni, ale Wasza praca nad nim będzie przebiegała nieco inaczej.

Od razu też wspomnę, że obecnie to JEDYNY kurs, w którym przez całe 3 tygodnie otrzymujesz moje osobiste wsparcie. W ramach kursu powstanie grupa, w której na bieżąco odpowiadam na Wasze pytania, wyjaśniam wątpliwości oraz rekomenduję rozwiązania. Jest to również mój jedyny tak kompleksowy kurs, który obejmuje WSZYSTKIE zagadnienia związane z tematyką organizacji, planowania i zarządzania sobą w czasie. Podsumowując: przerabiasz temat od A do Z – raz a dobrze, w dodatku z moimi wsparciem.

Uprzedzam: ten kurs będzie droższy niż poprzednie edycje i droższy niż kursy, które możesz kupić w moim sklepie. Jednocześnie uspokajam dawne kursantki: oczywiście Wy zupełnie bezpłatnie otrzymujecie dostęp do nowej wersji. Po zakupie każdego mojego kursu macie do niego dostęp do końca życia.

Październik

W październiku nastąpi kolejne szaleństwo planerowe. Ale zanim o nim opowiem, muszę coś wyjaśnić.

Gdy tworzyłam pierwszy Planer Pełen Czasu, byłam przekonana, że w moim sklepie będą pojawiać się wyłącznie takie produkty, których sama używam. Do pewnego stopnia jest to prawda, bo przecież nie wprowadzę produktów, których bym się wstydziła albo które uważam za nieskuteczne czy wręcz szkodliwe! Z czasem jednak dojrzałam i doszłam do wniosku, że skoro uczę, aby planować po swojemu i elastycznie, skoro ciągle Wam powtarzam, że każdy system do planowania jest dobry, o ile jest skuteczny, to w sumie dlaczego nie stworzyć produktu, z którego ja akurat nie korzystam, ale który przyda się osobom mającym inne preferencje? I dlatego powstało coś, co roboczo nazwałyśmy Planerem na kółkach. Wiem, brzmi śmiesznie, ale ta nazwa już się zakodowała w głowach #ganguPSC, więc pewnie zostanie.

O co chodzi? A o to, aby stworzyć planery z… wymiennymi wkładami. Osobno kupujesz okładkę (wybierasz z kilku dostępnych wzorów) i osobno dokupujesz wnętrze (tu zamierzamy naprawdę poszaleć i stworzyć komplety praktycznie dla każdego!). Oprócz standardowych, choć zróżnicowanych, układów miesięcznych, tygodniowych, dziennych oraz takich z kalendarzem dziennym chcemy zaproponować wkłady tematyczne: planer dla blogerki, planer dla książkoholiczki, planer dla tych, które lubią zdrowy i aktywny tryb życia itp. Ogranicza nas tylko nasza – i Wasza – fantazja, bo rodzaje wkładów i układów na 100% z Wami skonsultujemy!

I wszystko wydaje się proste poza… produkcją takich planerów. Bo smutna prawda jest taka, że w zasadzie wszystkie wkładki są produkowane w Chinach, a ja chcę je produkować w Polsce. Stajemy na głowie, żeby się udało, i sprawdzamy na bieżąco, jak sprawa wygląda.

Listopad

Organizujemy wyzwanie związane z nieodkładaniem na później i sprzedajemy kurs „Zrób to dziś”.

Grudzień

Nie robimy nic. Żartuję oczywiście, bo nie jest tak, że w grudniu jedziemy na wakacje. Dla handlu grudzień jest kosmicznym miesiącem i wszyscy chodzą wyrąbani jak górnicy po pracy na grubie („gruba” to kopalnia po śląsku).

Nie znoszę tego stanu, dlatego nie dołączam do przedświątecznej gorączki. #GangPSC zazwyczaj wciska hamulec i od 15 grudnia jedzie w zwolnionym tempie. Nie przeszkadza nam, że przez to mamy mniejsze obroty i niższą sprzedaż. Trudno. Święty spokój jest dla mnie ważniejszy.

Jak widzicie na naszych planach, końcówkę roku mamy łagodniejszą niż początek. Wynika to z… naszego doświadczenia. Po prostu. Tak jak pisałam wcześniej: nie jestem w stanie zaplanować tego, czego jeszcze nie wymyśliłam, więc jedyne, co mogę zrobić, to zaplanować bufor czasowy.

W ostatnim kwartale 2018 roku w naszym sklepie pojawiło się kilkadziesiąt nowych produktów, czego NIE planowałyśmy na początku 2018 roku. Jeśli sytuacja się powtórzy (a jest to prawdopodobne), to chcę mieć na to przestrzeń. Zresztą – pod koniec roku 2019 na całego będzie trwała produkcja kolejnej kursoksiążki, ale o tym cicho sza, bo to są już plany na 2020 rok.