Sporo czasu już minęło, odkąd z moimi dawnymi kolegami i koleżankami z pracy podzieliłam się ekscytującą dla mnie wizją: zamierzam budować Panią Swojego Czasu – blog, który będzie moim środkiem komunikacji z kobietami i na którym będą uczyła organizacji i zarządzania sobą w czasie.

Szybko się okazało, że ta wizja była ekscytująca tylko dla mnie, bo na kilka miesięcy stałam się obiektem żartów i docinków. Nazywano mnie pisareczką i między wierszami dawano mi do zrozumienia, że nie da się robić biznesu na dzieleniu się za darmo swoją wiedzą. I że „ha ha, no, blogować będziesz, ha ha”. Jak wiecie, w korpoobszarach blogowanie traktowano jako dziwne, nieprofesjonalne i w ogóle ha, ha” (w 2014 roku, gdy zaczynałam, tak właśnie było).

Gdybym była złośliwa, dzisiaj takie „ha, ha” rzuciłabym kolegom w twarz. Na szczęście im dalej jestem, tym więcej pokory nabieram i widzę, jak dużo jeszcze przede mną.

Dzisiaj, czyli w 2018 roku, sytuacja jest taka, że Pani Swojego Czasu wygenerowała 15 367 opłaconych zamówień w sklepie (stan na 26 listopada). Oznacza to, że mamy kosmiczną liczbę klientek i jednocześnie… kosmiczną ilość pracy.

A prawda jest taka, że my (czyli #gangPSC) nie lubimy pracować… za dużo.

Nie zrozum nas źle; uwielbiamy swoją pracę, ale nadmiar każdej pracy powoduje obrzydzenie. Tak, jak wywoływałaby pizza jedzona codziennie (w sumie nie wiem, czy to dobry przykład, bo pizzę jednak mogłabym jeść codziennie). Ale wiesz, o co mi chodzi, prawda?

No i dlatego, że mamy pełne ręce roboty, szukamy kolejnej osoby, która zasili #gangPSC. Dołączysz do Wszechogarniającej Joanny, czyli menedżerki projektów, Justyny – Niezastąpionej Prawej Ręki i Naczelnej, czyli mnie.

Ten zespół pracuje na wyłączność i otrzymuje stałe wynagrodzenie (plus procent od sprzedaży, bonusy, premie itp.). Ten zespół współpracuje z kilkunastoma podwykonawcami, aby w PSC wszystko się kręciło tak, jak trzeba. I Ty – jeśli chcesz – możesz do nas dołączyć.

Szukamy kogoś, kogo (z braku lepszej nazwy) nazwałyśmy Boginią (lub Bogiem) Cierpliwości. Bo praca z klientami wymaga oceanów cierpliwości! Potrzebujemy kogoś, kto będzie zajmował się naszymi klientkami: rozmawiał z nimi, odpowiadał im, wyjaśniał, komentował, rozwiewał wątpliwości, tłumaczył i odpowiadał po raz kolejny i kolejny, i kolejny, i kolejny.

Uprzedzam, że rekrutacja jest niezwykle TRUDNA i WYMAGAJĄCA.

Nie potrzebujemy nieistotnych informacji typu wiek, zdjęcie, liczba dzieci czy stan cywilny. No wybacz, ale to nie Twoje dzieci ani Twój mąż/Twoja żona – obecni lub byli – będą dla nas pracować, prawda? Jeśli mówisz, że dasz radę z tym, co masz, to ja Ci wierzę.

Pod warunkiem…
Ano właśnie! Pod warunkiem że przejdziesz wszystkie etapy rekrutacji – a jest ich aż trzy.

W pierwszym etapie wypełniasz ankietę (która średnio zajmuje 93 minuty!!! Tak, dobrze widzisz, około 1,5 godziny!).

Do drugiego etapu przejdzie około 50 osób, które dostaną praktyczne zadanie do wykonania w określonym czasie.

Trzecim etapem będzie rozmowa z #gangiemPSC, czyli ze mną, z Joanną i z Justyną. Dlaczego ze wszystkimi trzema? Bo Joanna pociąga u nas za wszystkie sznurki i steruje projektami. Skoro będziesz ważną częścią tych projektów, Joanna musi mieć pewność, że pracuje z właściwą osobą. A Justyna to osoba, która do tej pory zajmowała się naszymi klientkami. Zna je na wylot, więc będzie patrzyła na Ciebie podejrzliwie. Wszystko po to, aby zyskać pewność, że zostawia je w dobrych rękach.

Jeśli teraz myślisz: „OMG, tyle zachodu i pracy…!”, to nie wypełniaj ankiety i nie baw się w rekrutację. Po 3 dniach od ogłoszenia naboru mamy ponad pół tysiąca wypełnionych ankiet, a zakładam, że po zakończeniu pierwszego etapu spłynie ich kilka tysięcy. I jakoś nie narzekam, że kilka dni będę musiała poświęcić, żeby je przeczytać. Wiem, że jest to konieczność, jeśli chcę znaleźć tę jedną osobę!!!

WSZYSTKIEGO na temat rekrutacji dowiesz się pod tym linkiem. Tam też możesz aplikować.