Ok, przyznaję – to będzie nieco inny niż zwykle artykuł i zapewne nie dla każdej z Was, mówiący o tym, jak nie marnować czasu na fejsie nie w kontekście technik, związanych z zarządzaniem czasem, lecz w odniesieniu do marketingu internetowego i fejsowego savoir – vivre’u (o ile coś takiego istnieje). Niniejszym otwieram też nową kategorię na blogu, którą nazwałam CZAS NA BIZNES. Będzie przydatna dla tych z Was, które prowadzą swój biznes lub o tym myślą.

Jeśli używasz fejsa w celach hobbystycznych, lepiej zajrzyj TUTAJ – pisałam o tym, jak nie marnować czasu na portalach społecznościowych. Dzisiejszy wpis dedykowany jest tym z Was, które w jakikolwiek sposób działają biznesowo lub planują to robić i będą potrzebowały Facebooka do promowania swojej działalności.

Nie jest to żadna wypowiedź eksperta, bo nie jestem specjalistką w tym zakresie, choć przyznam, że tematykę bardzo lubię i dużo uczę się na jej temat. Sprawdzając, co działa na fejsie, a co nie, nie polegam na plotkach i wieściach z dziwnych źródeł, lecz uczę się od osób, które są dla mnie autorytetem.

A więc jak nie tracić czasu na fejsie, prowadząc biznes?

Uczyć się, uczyć się, uczyć się i… testować.

Jeśli dysponujesz dużymi pieniędzmi i czasem, możesz, oczywiście, przyjąć odwrotną strategię, sprawdzając wszystko, co wpadnie Ci w ręce, naciskając, ustawiając, kombinując itp., jednak po pierwsze – zmarnujesz na to mnóstwo cennego czasu, po drugie – i tak nie dowiesz się tego, co powinnaś wiedzieć.

Wbrew pozorom na Facebooku nie jestem od dawna. Fanpejdż Pani Swojego Czasu prowadzę od sierpnia 2014 roku i tak naprawdę od tego momentu na poważnie działam w tym portalu.

Od razu więc napiszę, że funkcjonowania Facebooka uczę się TUTAJ  i TUTAJ i TUTAJ ). Z polskich źródeł zaglądam czasem TUTAJ I już wszystko wiesz prawda? 🙂

Nie trać czasu na:

  • kupowanie lajków

O tym, że na Allegro możesz kupić kilka tysięcy lajków za pomocą jednego kliknięcia, wiedzą już chyba wszyscy, prawda? W ten sposób w ciągu kilku minut posiadasz tysiące fanów z tak oryginalnych miejsc, jak Albania, Azerbejdżan, Wybrzeże Kości Słoniowej itp. Nie muszę dodawać, że to działanie kompletnie pozbawione sensu, bo każdy z nich nie ma zielonego pojęcia, kim jesteś Ty i jaką wartość przedstawia Twój fanpejdż, zatem nie będzie się w żaden sposób udzielać u Ciebie!

  • bezsensowne komentarze

Nie jestem wielką zwolenniczką tak zwanego scrollowania feeda (nie wiesz, o co chodzi? To znaczy, że musisz się jeszcze sporo nauczyć o fejsie!), ale jeśli już to robisz, rób to dlatego, że coś Cię interesuje, a nie dlatego, że za cel postawiłaś sobie zostawienie tysiąca komentarzy typu „super, fajnie, zapraszam do siebie” w tysiąc minut na profilach większych od siebie osób. Super fajnie, że zapraszasz, ale nie, naprawdę dziękuję.

  • wrzucanie postów na inne fanpejdże z nadzieją, że ich właściciele po przeczytaniu zjawią się u Ciebie

Oczywiście są wyjątki; zdarza mi się samej przejść do kogoś, korzystając z odsyłających linków, ma to jednak miejsce tylko wtedy, gdy:

– wiadomość została dobrze i mądrze sformułowana

– wiadomość jest spersonalizowana, a jej autor przeznaczył choć trochę czasu na dowiedzenie się, kim jestem i jak działam w sieci

Oszczędzaj czas dzięki:

  • porzuceniu idealistycznych marzeń na temat Facebooka. Ta platforma to biznes Marka Zuckerberga, a nie miejsce stworzone dla Twojej przyjemności. Narzekanie i marudzenia na to, że „moje posty widzi raptem 10% posiadanych fanów” moim zdaniem jest zabawne. Jeśli Mark kiwnie palcem – nikt ich nie zobaczy, co również musisz zaakceptować, bo Facebook to firma, która zarabia pieniądze, a Ty – zakładając prywatny profil – zgadzasz się na to! Jest to szczególnie ważne w sytuacji, gdy zaczynasz na fejsie wydawać pieniądze, czyli – mówiąc po ludzku – kupować reklamę. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego ludzie kryją się z tym albo za szczyt dumy uważają fakt niewykupienia kiedykolwiek, jakichkolwiek reklam. Reklama na fejsie jest sposobem (dla mnie) na dotarcie do nowych czytelniczek; dokładnie takim samym, jak gościnny wpis na innym blogu. Czym się różni jedno od drugiego?
  • uczeniu się, jak działają reklamy na Facebooku. Czy wiesz, czym jest Power Editor? A umiesz kreować w nim reklamy? Jeśli nie – bardzo prawdopodobne, że tworzysz mało efektywne posty, docierające do zbyt małej liczy osób, za które płacisz za dużo.
  • Uprzedzam, że Power Editor jest nieprzyjazny, niewdzięczny i w ogóle fuj, tak, jakby Facebook robił wszystko, by nam powiedzieć „spadaj stąd”. No, ale znowu – jego prawo. Z Power Editora można się doktoryzować, nie zamierzam więc Cię uczyć. Jeśli chcesz robić dobre reklamy przy niewielkim nakładzie finansowym, zerknij TUTAJ 
  • komunikowaniu się w sposób, w jaki lubisz i umiesz. Czym innym jest inspiracja, czym innym bezczelne kopiowanie czyichś pomysłów. Jeśli przychodzi Ci do głowy pisanie kropka w kropkę takich samych postów, jak Twoja konkurencja, oznacza to, że nie masz zielonego pojęcia, kim są Twoi fani, a to z kolei nie świadczy o Tobie dobrze.
  • dowiadywaniu się, jakie fanpejdże lubią Twoi fani. Dzięki temu lepiej ich poznasz i będziesz mogła sensowniej się z nimi komunikować. Jak to zrobić? Sposób jest banalny, choć wymaga zmiany języka profilu na Facebooku na angielski (w wersji polskiej usługa nie jest dostępna). Gdy to zrobisz, możesz zauważysz wydłużony pasek wyszukiwarki na FB, spowodowany jego zamianą w tzw. search graph, umożliwiający wyszukiwanie bardzo ciekawych rzeczy. Na przykład: po wpisaniu frazy „people who like Pani Swojego Czasu” otrzymuję wykaz osób, które polubiły mój fanpejdż. W podobny sposób możesz dotrzeć do osób lubiących Twoją konkurencję lub sprawdzić, jakie inne strony polubili fani Twojego profilu – wystarczy, że wpiszesz wyrażenie „pages liked by fans of [i tu wprowadź nazwę swojego fanpejdża]”, dzięki czemu jeszcze bardziej poznasz swoich fanów.
  • pisaniu jak człowiek do człowieka. Fejs nie został stworzony dla firm i korporacji, lecz dla kontaktowania się z drugim człowiekiem (jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało). Początkowy etap funkcjonowania nie przewidywał istnienia czegoś takiego, jak fanpejdże; można było posiadać jedynie prywatne profile, umożliwiających kontakt z „przyjaciółmi”. Koncepcja uległa zmianie, gdy okazało się, ze fanpejdże stanowią żyłę złota. Mimo to zasad komunikowania się nie zmieniono, a FB promuje te posty, które zdobywają największą popularność, a większe zaangażowanie zdobywają te posty, które ukazują, że jesteś normalnym człowiekiem, mającym do powiedzenia coś ciekawego do powiedzenia (piszę to, oczywiście, przez pryzmat mojego doświadczenia).

Jeszcze raz chciałam przypomnieć, że wszystko, co napisałam, wypływa z mojego doświadczenia i w Twoim przypadku może nie mieć zastosowania. Zupełnie jednak nieskromnie i niezgodnie z polskim kanonem „nie będę się chwalić, to może sami mnie zauważą i docenią” napiszę, że jestem dumna z tego, że w ciągu 10 miesięcy udało mi się zebrać ponad 6,5 tysiąca zaangażowanych fanek (bo mężczyzn jest raptem kilku)

Napiszesz jakie są Twoje sposoby na nie tracenie czasu na fejsie?

Ola (Pani Swojego Czasu)

Ps. A jeśli fejs służy Ci do marnowania czasu i masz wrażenie, że to “dzięki niemu” nie możesz zmotywować się do działania to sprawdź mój mini kurs “Jak zmotywować się do działania, gdy nic Ci się nie chce”. Znajdziesz go TUTAJ.

Pani Swojego Czasu