Klaudyna – #GangPSC

Stało się. Gangsterki po raz kolejny spakowały walizki i ruszyły przed siebie. Jedni nazwą to “wakacjami pracowniczymi”, ale dla nas to po prostu “workation” – wyjazd inny niż wszystkie, doskonałe połączenie odpoczynku i pracy, podczas którego dzieją się rzeczy wyjątkowe.

Jak minął nam ten wspólny czas i czym zaowocował wyjazd naszego kilkunastoosobowego zespołu – o tym w dzisiejszym wpisie.

Najpierw praca, potem zabawa?

Pomimo tego, że PSC uczy, jak planować i tworzyć harmonogramy, to podczas wyjazdów Gangu Pani Swojego Czasu nie obowiązują żadne wyryte w kamieniu wytyczne, których należy przestrzegać. Coś, co można by nazwać “harmonogramem” tworzy się samo i dostosowuje do naszych aktualnych humorów i preferencji. I ma to swoje głębokie uzasadnienie.

Jeszcze przed spakowaniem walizek dobrze wiemy, które tematy powinny być na workation poruszone. Stąd na firmowej Asanie (przeczytaj: Zarządzanie projektem w praktyce, czyli jak działa Asana) obecność specjalnego wątku, do którego każdy – nie tylko Budzyńska czy Wszechogarniająca Joanna – może dorzucić swoją propozycję tematu do omówienia na żywo. Zasada jest prosta: chcesz przegadać jakiś temat? Czuj się, jak jego szefowa i dopilnuj tego, aby podczas wyjazdu został on poruszony. To usystematyzowanie i zaplanowanie tematów z góry jest o tyle ważne, że czas na wyjeździe upływa bardzo szybko, a część zespołu przyjeżdża tylko na kilka dni i jest wiele kwestii, które muszą być omówione w ich obecności. 

Nie znaczy to jednak, że najpierw pracujemy, a potem odpoczywamy. W naturalny sposób jest to wyważone i czasem ultraważna dyskusja odbywa się już po saunie i spacerze, a inna zajmuje cały poranek. To, na czym nam zależy, to fakt, żeby wszystkie gangsterki czuły się dobrze i jeśli jedno popołudnie wolimy przeznaczyć na spacer i relaks, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby strategiczne działania omawiać przy wieczornym posiedzeniu w winiarni. Albo następnego ranka.

Tematy, które udało nam się omówić podczas ostatniego wyjazdu, to m.in. nowe kolory Planerów Pełnych Czasu, plan działań na resztę roku, nowe kolekcje, przyszłość naszej stacjonarnej Przestrzeni Pełnej Czasu (tu, tak swoją drogą, doszło do kosmicznej rewolucji!) i pomysły na zupełnie nowe linie produktów (oj, będzie się działo!). Przy omawianiu tych zagadnień były obecne wszystkie uczestniczki wyjazdu, ale też wiele dyskusji rodziło się w kilkuosobowych grupkach, które danym tematem były najbardziej zainteresowane (np. książka konkretnej gangsterki, zagadnienia techniczne, zmiany na stronie itd.).

Jak nietrudno zauważyć – podczas wyjazdu znajdujemy sporo czasu na pracę, ale znaczna jej część to dyskusje, które dużo lepiej przeprowadza się twarzą w twarz i w towarzystwie soku porzeczkowego, niż przez internet.

Co z tą integracją?

Wielu osobom wyjazdy w delegację kojarzą się z przymusową integracją, sztywnymi zasadami i obowiązkowym spędzaniem czasu w gronie reszty zespołu (i, o zgrozo, szefostwa!). W przypadku #GanguPSC nie jest tajemnicą, że bardzo się lubimy i dobrze się dogadujemy – i dotyczy to także Naczelnej Gangu czy Szefowej Działu Online, które mimo swoich ważnych ról nie są szefowymi w typowym tego słowa znaczeniu. Gang Pani Swojego Czasu składa się z osób sobie bliskich i równych i nikt nie staje na baczność, nie wpada w panikę, ani nie ucieka pod stół na widok szefowej. PSC dla wszystkich jest Olą. Olą, która stanowi część zespołu i nikomu nie daje poczucia, że pełni w Gangu rolę ważniejszą niż inni. Wręcz przeciwnie – wielokrotnie podkreśla, że nie bez przyczyny zatrudnia ludzi lepszych od siebie.

Bliskość i wzajemna sympatia nie oznaczają jednak, że wszystkie gangsterki podczas wyjazdu cały czas trzymają się razem. Kiedy większość zespołu wybrała się na wycieczkę rowerową, kilka dziewczyn zdecydowało się na wspólny spacer. Kiedy InstaCzarodziejka potrzebowała odpocząć, robiła sobie samotny maraton “Przyjaciół” na Netfliksie. Z kolei nasze Ministerstwo Cierpliwości szczególnie upodobało sobie saunę, a Władczyni Contentu – pokój gamingowy z dostępem do PlayStation. Redaktor (dobrze się) Prowadząca nagrała teledysk do #Hot16Challenge2, gdy pozostałe gangsterki odpoczywały, a Wszechogarniająca Joanna nie wahała się pójść wcześniej spać, gdy reszta zespołu do późna grała w gry planszowe.
Wyjazdy są dosyć intensywne, nas jest sporo, ilość bodźców ogromna, więc gdy któraś z nas ma dosyć, to zwyczajnie mówi: “Muszę pobyć chwilę sama, idę sobie” i tyle 🙂
Nikt nie robi z tego dramatu i nie naciska na to, że zawsze wszystko trzeba razem.

Ta swobodna atmosfera to ogromna zaleta wyjazdów gangowych. Bo z jednej strony wiesz, że to wyjazd służbowy, ale z drugiej – nie masz poczucia, że cokolwiek musisz, że na siłę potrzebujesz się dostosować, że nie wypada pójść własną drogą i odłączyć się od reszty grupy. Tutaj każdy szanuje cudzą przestrzeń i dobrze wie, że ze strony innych może liczyć na to samo.

Emocjonujące rozgrywki

Obfite burze mózgów, wspólne spacery i ucztowanie zajmowały gangsterkom najwięcej czasu, ale równie ważnym elementem wyjazdowej codzienności były karciane rozgrywki, które dostarczały tak potężnej dawki śmiechu i dobrej zabawy, że absolutnie każdy wieczór musiał należeć do nich. Drużyny się mieszały i tasowały, bo czasem grali wszyscy, a czasem tylko część grupy, ale jedno nie zmieniało się wcale – w gronie grających nie dało się znaleźć ani jednej osoby, która nie pękałaby ze śmiechu. Ale w tym przypadku naprawdę nie dało się inaczej!

Sara, która w trakcie wyjazdu z Asystentki Gangu stała się Menedżerką Produktu (prosimy o gratulacje!), zabrała ze sobą Time’s Up! Party – wariację na temat kalamburów, polegającą na prezentowaniu haseł. W pierwszej rundzie – opisowo. W drugiej – za pomocą jednego słowa. W trzeciej – poprzez pokazywanie. To w trakcie rozgrywek w Time’s Up! zrodziły się słowa-klucze, powiedzonka i gesty, które już zawsze będą wywoływać uśmiechy na twarzach wszystkich grających.

Drugą grą, która potężnie wciągnęła i również dostarczyła gangsterkom mnóstwa śmiechu było przywiezione przez Karo, Boginię Wyrozumiałości, Taboo. I tutaj mamy do czynienia z językową karcianką, tyle że gracz musi tak przedstawić hasło, by nie użyć słowa z listy zakazanych (czyli mówiąc o pomidorowej nie użyjesz słowa “zupa”, ale już “nie-rosół” da radę). Niektóre nieprawdopodobne skojarzenia okazały się świetnymi wyzwalaczami innych skojarzeń, a rozgrywki były równie emocjonujące i zabawne, co w przypadku poprzedniej gry.

Głośne i wypełnione wybuchami śmiechu partyjki, które często ciągnęły się do nocy (całe szczęście, że Gang na workation wynajmuje na własność cały pensjonat!) to nie tylko czas niezobowiązującej rozrywki, ale też świetny sposób na zacieśnianie więzi i poznanie się lepiej.

To właśnie w trakcie rozgrywek najbardziej uwidaczniały się różnice w charakterach uczestniczek. Niesamowicie spokojne i opanowane graficzki Paulina i Weronika oraz Szefowa Działu Technicznego Ania to niemal oazy zen, podczas gdy Szefowa Przestrzeni Natalia, Sara czy redaktor Anna są mistrzyniami ekspresji, a Władczyni Contentu doskonale pokazuje, że talent “rozwaga” znajduje się u niej na szarym końcu, a “rywalizacja” i “osiąganie” na czele stawki. Nie możemy jednak zapomnieć najcenniejszej lekcji z wyjazdu, czyli tego, że oczy mówią wszystko. Oczy – szczególnie Budzyńskiej – potrafią idealnie zagrać błaganie, rozczarowanie, potakiwanie, zaprzeczanie i wiercenie dziury w brzuchu. To ostatnie świetnie obrazuje zdjęcie opisane przez Martynę, naszą InstaCzarodziejkę, hasłem “skądś znam to spojrzenie”:

Workation na kilkanaście osób, czyli #GangPSC w podróży

Nauka i warsztaty

Jeśli chodzi o naszą InstaCzarodziejkę, to w trakcie wyjazdu powstał wiele mówiący hasztag #naMartynę, który doskonale obrazuje, co też się tam działo. Po pierwsze – Martyna razem z Kreatywnie Nam Planującą Kasią robiły sobie nawzajem tak genialne zdjęcia, że pozostałe gangsterki zieleniały z zazdrości. W ten sposób zrodziła się potrzeba, aby nauczyć się pozować dokładnie tak, jak robi to Martyna, i ustawiać aparat, jak robi to Kasia. Oczywiście nie mogło się obyć także bez parodii i w ten sposób powstało sporo zdjęć i nagrań w stylu #naMartynę, które stanowią najlepsze potwierdzenie tego, że kontem PSC na Instagramie zarządza odpowiednia osoba.

Któregoś popołudnia udało się także przeprowadzić całkiem poważne warsztaty gallupowe, z wykorzystaniem materiałów przygotowanych przez Dominika Juszczyka, który w lutym tego roku przeprowadził zajęcia online z udziałem wszystkich gangsterek i wie, że nasz zespół chce kontynuować pracę z talentami.

Poprowadzone przez Wszechogarniającą Joannę warsztaty sprawiły, że każda z uczestniczek wyjazdu mogła bliżej przyjrzeć się swojej roli w Gangu, posłuchać o talentach innych i zauważyć potrzebę wykorzystania czyichś umiejętności w swojej pracy.

Dla nas talenty Gallupa są naprawdę istotne i doskonałym pomysłem było przeprowadzenie ćwiczeń z nimi w trakcie wyjazdu na żywo, a nie tylko spotkania online.

Gang Czytaczy

Workation dostarczyło także ciekawej obserwacji, że gangsterki uwielbiają gadać o książkach. Dyskusje literackie toczyły się w pociągach, w busie, przy obiedzie i przy winie, przed snem i do śniadania.

To z kolei zaowocowało powstaniem Gangu Czytaczy – kanału na Slacku (czyli naszym komunikatorze), na którym już po wyjeździe kontynuowane są literackie tematy. To też pozwoliło odkopać jeden z pomysłów na cykl wpisów blogowych, który miałby być poświęcony książkom polecanym przez Gangsterki, ponieważ należące do PSC grupy facebookowe – zarówno Pań Swojego Czasu, jak i klubowa, pełne są ciekawych dyskusji literackich, co pozwala nam sądzić, że nasza społeczność tak po prostu lubi książki i z chęcią poczyta i podyskutuje o nich więcej.

Najlepsze wspomnienia z wyjazdu

Tworząc artykuł na temat workation, nie mogłam sobie odmówić przepytania dziewczyn, jak wspominają nasz wyjazd.

Na początek – pierwsze wrażenia Martyny, która początkowo była nieco speszona: “Z naszego wyjazdu największe wrażenie zrobiło na mnie pierwsze spotkanie, jeszcze na dworcu. Nie ukrywam, że trochę się obawiałam tego pierwszego razu w realu. Dziś śmieję się sama z siebie, bo zanim jeszcze doszło do spotkania, widząc z daleka uśmiechnięte dziewczyny, machające w moim kierunku, wiedziałam, że moje obawy były bezpodstawne”.

O początkach mówi także Szefowa Przestrzeni, Natalia: “Moment kiedy po raz pierwszy się zobaczyłyśmy i każdy chciał z każdym zamienić chociaż kilka zdań. Nie miał znaczenia piękny hotel, widoki tylko chęć kontaktu z innymi i rozmowy do późnych godzin nocnych”.

Dużo niezapomnianych chwil zostało w głowie Kasi: “Najlepsze wspomnienia z wyjazdu? Cały wyjazd! Serio, ciężko jest wybrać tutaj garść konkretnych wspomnień, bo każda rozmowa – czy to w czasie pracy, czy podczas spacerów, posiłków czy wygłupów była okazją do lepszego poznania tych wspaniałych ludzi, z którymi na co dzień mamy tylko kontakt online! Na pewno na długo zapamiętam atmosferę tego wyjazdu, to pozytywne napięcie w powietrzu, które tworzy się, gdy ludzie przyciągnięci do wspólnej idei zaczynają tworzyć, myśleć, kombinować… to jest nie do opisania, trzeba to przeżyć. Z bardziej przyziemnych rzeczy mogłabym wymienić wieczory z grami, piękne widoki, spacery po górskich ścieżkach, przepyszne jedzenie, miejsce, w którym przez te kilka dni mieszkałyśmy i samą możliwość zmiany otoczenia – to wszystko składa się na genialną mozaikę wspomnień!”.

Szefowa Centrum Projektowania i Grafiki, Weronika, krótko podsumowuje: “Najlepiej wspominam nasze wieczorno-nocne posiadówki. Czyli rozmowy w mniejszych i większych grupach i niezapomniane gry do późnych godziny. Ileż to było śmiechu – bolały i twarz i brzuch. I ciężko z tych emocji było później zasnąć!”.

Wtóruje jej Karo: “Wszystkie rozmowy!!! Te na poważnie i te żartobliwe, na spacerach, przy kawie, herbacie i soku porzeczkowym, super było się poznać lepiej prywatnie i zainspirować nawzajem. Wliczam w to również nasze nocne gry w Time’s up! i Taboo”.

Wszechogarniająca Joanna dodaje: “Naprawdę trudno mi wybrać jeden moment – cieszyłam się bardzo z możliwości zarówno spędzenia razem czasu spacerując po górach, biorąc udział w naszych dyskusjach i planowaniu, rozmawiając indywidualnie z każdą gangsterką o tym, jak się jej pracuje i co możemy zrobić, by mogła jeszcze bardziej się rozwijać w kierunku, który jej odpowiada (tak, to były wyjątkowe rozmowy! i zapragnęłyśmy z Olą już zawsze prowadzić je na żywo!). No i oczywiście wspólne posiłki i wygłupy w trakcie grania w Time’s up!”.

Również Natalia, Bogini Cierpliwości, miała problem z wybraniem jednego wspomnienia: “Ciężko wybrać jedną jedyną rzecz! Sama okazja do spędzenia czasu z (prawie) całą ekipą jest super! Wspólne śniadania, burze mózgów i wieczorne gry przy soku porzeczkowym jeszcze długo będą wywoływały uśmiech na mojej twarzy”.

Dużo więcej wspomnień chciałaby uwiecznić nasza redaktor Ania: “Trudne pytanie, bo jest tego cała masa!!! Zacznę od prozaicznych rzeczy – wspólne posiłki. Stół to miejsce, które łączy ludzi, nas też połączył, a jeszcze jak dorzucić do tego wspólne jedzenie, dzielenie się, dyskusje o jedzeniu, opisywanie co jak smakuje, to mamy kolejną cegiełkę do budowania relacji.

Burze mózgów – wyglądają zupełnie inaczej niż na Slacku. Miałyśmy sporo przestrzeni, by rozłożyć się na superhipermiękkich poduchach na podłodze i po prostu wyrzucać z siebie pomysły. Oczywiście przoduje w tym u nas Kasia, która jest mistrzynią kreatywności. 

Wycieczka rowerowa – głównie dlatego że to mój pierwszy raz. Pierwszy raz na rowerze MTB, pierwszy raz jeździłam na rowerze w górach i pierwszy raz spotkałam się z takim wsparciem ze strony współwycieczkowiczek. Ze sportem jestem na bakier, ale na rowerze jeździć lubię. Do tej pory jeździłam tylko po płaskim podłożu, więc podjazd pod jakąkolwiek górę był dla mnie wyczynem na miarę zdobycia Mount Blanc. Wsparcie jakie dostałam od dziewczyn spowodowało, że: 1. przeżyłam, 2. ukończyłam trasę, 3. poczułam się spełniona i dowartościowana. 

Śmiać mi się chce, kiedy wspominam Kawę z Budzyńską i wieczornego lajwa. Możecie wierzyć lub nie, ale to był totalny spontan! A dla entuzjastek talentów Gallupa dodam, że tak właśnie objawia się u mnie mój talent nr 1 czyli Komunikatywność.

Dziękuję za wszelkie ciepłe słowa po moich spontanicznych wygłupach!

Nowości w sklepie Pani Swojego Czasu - zestawy na start

Rozmowa z Olą i Asią – do tej pory rozmowy z szefostwem kojarzyły mi się negatywnie i stresogennie. Nie wiedziałam, jak będzie taka rozmowa wyglądać z Olą i Asią, więc również się trochę stresowałam. Zupełnie niepotrzebnie. Dostałam budujący feedback doceniający moją pracę, przestrzeń do wygadania się, jak widzę siebie w Gangu i pracy, dużo uśmiechu i wsparcie w projektach na przyszłość. Właśnie tak powinny wyglądać rozmowy podsumowujące pracę.

Oczywiście nie zapomnę wieczorów z grami. Jesteśmy mistrzyniami Taboo i Time’s Up! Śmiechu było mnóstwo i dzięki temu zaliczałyśmy wyzwanie slimgangu na Asanie.  Na zawsze w pamięci zostaną hasła pt. Szczęki, Lenin, Mistrz i Małgorzata, czy seria z nazwiskami prezydentów USA“. (Od siebie dodam jeszcze – i Gorbaczow, Anno!)

Podobnie jak reszta gangsterek, ja też najczęściej wracam wspomnieniami do emocjonujących rozgrywek, mnóstwa owocnych dyskusji i wspólnych posiłków, które po prostu zbliżyły nas do siebie.

Nauka z wyjazdu

Drugim pytaniem, jakie zadałam moim współtowarzyszkom, było: “Czego nauczyłaś się podczas wyjazdu?”. Również tutaj otrzymałam sporo rozgrzewających serce i wywołujących uśmiech na twarzy odpowiedzi.

Na początek – redaktor Ania: “Dzięki InstaCzarodziejce Martynie każda z nas już wie, jak pozować do zdjęcia, by pośladki lepiej prezentowały się na zdjęciu.

A tak na serio – nauczyłam się jak współpracować z gangsterkami, jak się komunikować, by sobie wzajemnie pomagać i by nasza praca miała jeszcze lepsze efekty. Dzięki ćwiczeniu od Dominika Juszczyka mogłyśmy porozmawiać o swoich talentach i odkryć nowe partnerstwa. Mogłyśmy porozmawiać o tym, co każda z nas wnosi do Gangu i jak Gang może to jeszcze lepiej wykorzystać”.

O talentach wspomina także Kasia: “Nauczyłam się, że z gangsterkami lepiej nie żartować 😀 a tak serio – że z naszych różnic możemy bardzo dużo wyciągnąć i wspaniale się uzupełniać jako zespół! Te kilka dni sprawiło, że ułożyła mi się w głowie struktura tego, jak działamy, rozwiały się pewne wątpliwości, miałam okazję zanurzyć się trochę bardziej w życie i pracę zespołu – to świetne doświadczenie, bo przez wiele lat działałam sama lub zlecając pracę innym. Tutaj pracujemy na tej samej płaszczyźnie i stwarza to fantastyczne możliwości! Nauczyłam się też, że mój wizjoner – talent, którego do tej pory trochę się bałam i próbowałam go temperować – w Gangu może zacząć latać!”.

A czego nauczyła się nasza Wszechogarniająca Joanna? “Jazdy rowerem po górach – serio, to był mój pierwszy raz i na początku byłam przerażona zarówno podjazdami, jak i zjazdami. Potem już tylko podjazdami – choć może nie przerażona, co po prostu wykończona. Że w góry lepiej nie wychodzić bez wody i mapy – bo można się zgubić. Utwierdziłam się też w przekonaniu, że tworzymy naprawdę zgrany zespół. I że dobrze nam RAZEM”.

O świetnie dobranym zespole wspomina także Martyna: “Nauczyłam się grać w Times up. Haha żart! 🙂 Ten wyjazd był dla mnie bardzo inspirujący. Podczas #workation zrozumiałam, jak wielka siła tkwi w świetnie dobranym zespole. Także warsztat z talentów Gallupa, uświadomił mi, jakie są moje mocne strony i jakie talenty innych gangsterek mogę wykorzystać do tego, aby moja praca była jeszcze bardziej efektywna”.

Na ważną kwestię zwraca uwagę Natalia, Szefowa Przestrzeni: “Zauważyłam, jak ważne jest to, że cały Gang kocha swoją pracę – brak jest frustracji, zmęczenia czy elementów wypalenia zawodowego. Dodatkowo indywidualne podejście do każdej z nas pokazuje, że różnorodność zespołu to jego zaleta, a nie wada”.

Na inne istotne zagadnienie zwraca uwagę Karo: “Przekonałam się, że jakbyśmy pracowały wszystkie w jednym biurze to na pewno nie byłybyśmy w stanie realizować tylu projektów. Mamy za dużo wspólnych tematów do przegadania i książek do przedyskutowania, że taka standardowa praca bardzo się rozmywa i trwa dużo dłużej. Za to burze mózgów i wszystkie kreatywne działania dzieją się same, nawet jak oficjalnie nie trwa żadne spotkanie, to pomysły same się pojawiają w powietrzu. To jest chyba magia naszego Gangu”.

Weronika wraca natomiast do tematu talentów: “Asia zorganizowała nam ćwiczenie z talentami Gallupa i dla mnie te talenty to jest ciągła nauka. Przy każdym ćwiczeniu dowiaduję się czegoś więcej o sobie, a przy tym konkretnym cenne było to, jak te talenty w naszym zespole się łączą i jak je możemy między sobą uzupełniać”.

Podobną myśl ma Natalia, Bogini Cierpliwości: “Zrozumiałam, że mimo tego, że bardzo się różnimy to potrafimy świetnie się uzupełniać, a warsztaty Gallupa tylko mnie w tym utwierdziły”.

Ja z kolei mogę dodać, że nauczyłam się tęsknić, czego nie miałam okazji wcześniej doświadczyć, bo widuję się codziennie zarówno z mężem (od 14 lat!), jak i córką (ponad 5), a gangsterki przekonały mnie, że ta tęsknota nie jest oznaką słabości, tylko zupełnie naturalnym stanem. To jest właśnie wielka siła naszego zespołu – że nie tylko jesteśmy fantastyczne w swojej pracy, ale też cudownie się dogadujemy i potrafimy okazywać sobie dużo bliskości, wsparcia i wyrozumiałości. Zawsze byłam samotnym wilkiem, pracującym z domu freelancerem, więc ta zespołowość to dla mnie niesamowita odmiana.

Workation na kilkanaście osób, czyli #GangPSC w podróży

Dlaczego workation Gangu są wyjątkowe?

Dokładnie tak brzmiało ostatnie pytanie, jakie zadałam gangsterkom i mam poczucie, że było ono świetnym pomysłem. Odpowiedzi dziewczyn są na to najlepszym dowodem.

Wszechogarniająca Joanna wzruszająco podsumowuje: “To jest czas, który mamy tylko dla siebie. Możemy się poznać od strony prywatnej, nie tylko zawodowej – i pełniej, bo w relacjach online niektóre sytuacje nigdy by nie miały miejsca. To jest także czas na zacieśnienie więzi, na poznanie potrzeb innych członków zespołu, na to, by dowiedzieć się, jak możemy swoimi talentami się uzupełniać, by potem jeszcze więcej frajdy ze wspólnej pracy już online. Fajne jest to, że to dla nas zawsze bardzo owocny czas pod kątem pomysłów na rozwój PSC. A tak najzwyczajniej na świecie – to wspaniałe doświadczenie spędzić kilka dni w gronie totalnie różnych kobiet, ale czując tak dobrą energię, śmiejąc się pół nocy, popijając wino i wiedząc, że jest się częścią czegoś wyjątkowego”.

W podobnym tonie wypowiada się Kasia: “Workation stwarzają nam okazję do bycia ze sobą w prawdziwym świecie! Kiedy na co dzień pracujesz zdalnie, to nawet w najfajniej prowadzonym zespole trudno jest tak do końca wczuć się w drugą osobę – wiadomo, jest Zoom i Slack, na których można pogadać, pożartować i oczywiście pracować, ale tam często ogranicza nas czas i możliwości. Nie ma takiego komunikatora, który zastąpi ten czas, gdy wszystkie razem siedzimy na podłodze i nad czymś pracujemy – wtedy w powietrzu aż iskrzy, jedna osoba podłapuje pomysł innej i powstają z tego niesamowite rzeczy! Poza tym podczas workation mamy możliwość po prostu, po ludzku lepiej się poznać, co na bank ułatwi nam dalszą pracę nad kolejnymi, coraz fajniejszymi projektami!”.

Paulina, nasza supergraficzka, dodaje: “To był mój pierwszy wyjazd z Gangiem i wspominam go bardzo dobrze. Po raz pierwszy zobaczyłam dziewczyny na żywo, poza ekranem monitora i to już było samo w sobie wyjątkowe! Wyjątkowa była też atmosfera pracy na wyjeździe – wspólne burze mózgów, obmyślanie nowych pomysłów i koncepcji. Choć wzięłam ze sobą laptopa, ani razu go nie włączyłam – wystarczył mi notes.

Podczas pobytu nie czułam stresu czy presji, że muszę zrobić to, a tego nie mogę. Jeśli któraś z nas była zmęczona czy chciała wyjść na spacer, potrzebowała chwili dla siebie – nie było problemu. Ola i Asia pilnowały, byśmy czuły się komfortowo i bardzo im za to dziękuję. Oczywiście wieczory spędzone na grach, przy soku porzeczkowym na długo pozostaną w pamięci i utrwalą moje przekonanie, że dobrze dogadujemy się online ale także lubimy się offline”.

Sporo od siebie opowiedziała także Sara: “Kiedy pracuje się w zdalnym zespole, to takie wyjazdy, jak nasze, są naprawdę ważne. Dzięki temu możemy poznać się bliżej, zobaczyć jaki kto ma charakter, temperament w codziennych relacjach. To bardzo ułatwia współpracę zdalną, która opiera się w dużej mierze na kontakcie poprzez Slacka i Asanę. Tekst pisany nigdy odpowiednio nie odda emocji, ale znając czyjś sposób bycia, poczucie humoru, możesz dużo łatwiej zinterpretować jego wiadomość.

To bardzo ułatwia codzienne kontakty i współpracę. Nasz zespół bardzo stawia na relacje,

lubimy się dobrze czuć w swoim towarzystwie, dużo się śmiejemy, rozmawiamy. To jest naprawdę wyjątkowe, że na wspólnych wyjazdach spędzamy większość czasu razem i nie to nie dlatego, że jest nam to narzucone, ale dlatego, że zwyczajnie się lubimy. Podczas naszych #workation mogę się dużo nauczyć od każdej z nas, ale i o każdej z nas, co daje mi kopa do dalszej pracy”.

Odpowiedź na to pytanie nie przysporzyła żadnych problemów także naszej redaktor Ani: “Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Mamy okazję zobaczyć się w trójwymiarze, poznać się lepiej, pośmiać, porozmawiać. Mamy na to więcej czasu i przestrzeni niż na Slacku, czy podczas czwartkowych spotkań gangu. 

Więzi zacieśniają się i mamy możliwości, by przegadać tematy, na które nie ma miejsca w przestrzeni online. 

Wróciłam do domu z przekonaniem, że kilkanaście osób mieszkających w różnych częściach Polski naprawdę jest w stanie zbudować świetnie działający i wspierający się zespół, a wspólny wyjazd tylko nas w tym umocnił. Jesteśmy genialną drużyną, kreatywną, przekuwającą pomysły w rzeczywistość, każda osoba wnosi to, co ma najlepsze i do tego szczerze wspieramy się w naszych działaniach. To naprawdę jest dream team”.

W podobnym tonie o wyjeździe mówi Weronika: “To był mój pierwszy workation i po jednym takim wyjeździe mam 100% pewności, że to spotkania absolutnie wyjątkowe i już tęsknię do kolejnego! Na co dzień pracujemy zdalnie i głównie komunikujemy się na Slacku. Więc możliwość zobaczenia się na żywo, uściskania, pogadania jest bezcenna i łapałam na tym wyjeździe każdą chwilę (aż szkoda było spać). Poza tym możliwość przegadania dużych tematów związanych z planami PSC również jest bardzo istotna – takie burze mózgów dużo dają i każdy z Gangu ma realny wpływ na rozwój PSC”.

Dlaczego nasze wyjazdy są wyjątkowe? Parę słów od Bogini Natalii: “Bo gangsterki i gangsterzy sami w sobie są wyjątkowi, a co dopiero wszyscy razem w jednym miejscu! Na takich wyjazdach czuć energię, jaka od nas bije i trudno nie zauważyć, że po prostu się lubimy. No i lubimy swoją pracę”.

O krótkie podsumowanie pokusiła się także Martyna: “Wspólne wyjazdy są wyjątkowe, bo pozwalają nam się lepiej poznać, budować więzi i relacje, które później przekładają się pozytywnie na naszą pracę”.

Z kolei Natalia, Szefowa Przestrzeni, porównuje workation do innych wyjazdów: “W mojej poprzedniej pracy również wyjeżdżałam na zebrania kierowników i to był program napakowany do granic możliwości i kończyło się na siedzeniu w salach konferencyjnych do późnych godzin. Nie było czasu na dyskusje czy nawiązanie relacji. Zupełnie inaczej niż u nas. Miałyśmy tylko zarys tematów, które chcemy przedyskutować, ale nie trzeba nas było zmuszać do pracy. Ważne były nie tylko podjęte zagadnienia, ale też relacje między nami. Każdy mógł spędzać czas po swojemu i bez nacisku reszty grupy”.

Na koniec parę słów od Karo: “Mimo że z prawie wszystkimi gangsterkami widziałam się pierwszy raz w życiu to miałam poczucie, jakbyśmy się znały od lat. Jesteśmy od siebie często skrajnie różne, a mimo to bardzo dobrze nam się wspólnie spędza czas.  To wyjątkowe być częścią takiego zespołu, można to odczuć w pracy online na co dzień, ale przy spotkaniu na żywo jest to jeszcze bardziej widoczne”.

Od siebie nie będę dodawać już nic. Każda z dziewczyn fenomenalnie podsumowała to, co sama myślę o swoim pierwszym workation.

Takich “wyjazdów pracowniczych” życzę każdemu. Z ludźmi, z którymi kocha się spędzać czas. W atmosferze, w której chce się tworzyć, gadać, jeść i śmiać.

A na koniec kilka słów od Naczelnej, czyli Budzyńskiej:
“Gdybym miała napisać w jednym zdaniu, to, co mi w duszy siedzi, to napisałabym, że kocham mój Gang.
Gdy zakładałam Panią Swojego Czasu nie miałam wcale intencji budowania zespołu. Chciałam być sama sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Nie sądziłam, że będzie to potrzebne, ale przede wszystkim – nie sądziłam, że będzie mnie to cieszyć. Że zespół, #GangPSC i ludzie go tworzący stanie się wartością samą w sobie.
Pojadę teraz górnolotnie, ale co zrobię, jak mi to w sercu siedzi – pandemia pokazała mi, że nie ma w życiu nic ważniejszego niż inni ludzie. Zarówno prywatnie, jak i zawodowo. Gangsterki i Gangsterzy są dla mnie bardzo ważni – to czy lubią swoją pracę, to czy mogą się w niej rozwijać, czerpać z niej radość, śmiać się, cieszyć i miło spędzać czas. Nie mam zielonego pojęcia jak w przyszłości będzie wyglądało #workation, bo pisząc te słowa już wiem, że będzie to trudne (w ciągu kilku tygodni z 16 osób staliśmy się 26 osobowym zespołem!!!), ale wiem, że takie wyjazdy na pewno będziemy kontynuować”.