Klaudyna Maciąg – #GangPSC

O sile społeczności mówi się od lat. Jej wartość podkreślają blogerzy i influencerzy, specjaliści od marketingu i e-commerce, osoby związane z reklamą i mediami społecznościowymi. I choć w świecie online można znaleźć przykłady sukcesów osiągniętych bez udziału zaangażowanej społeczności, to u Pani Swojego Czasu oraz jej czytelniczek odgrywa ona rolę znaczącą. Dlaczego tak się dzieje i jak taką społeczność zbudować? O tym w dzisiejszym wpisie.

104 tysiące obserwatorów na Instagramie. 84 tysiące polubień na Facebooku. 66 tysięcy odbiorców newslettera. 48 tysięcy członkiń grupy na FB i 2366 najbardziej zaangażowanych osób w prywatnym, opłacanym abonamentowo, klubie. Dla jednych – sucha statystyka liczbowa. Dla nas – najlepszy dowód na to, że wokół Pani Swojego Czasu gromadzą się całe rzesze kobiet. Kobiet z krwi i kości, a nie kolejnych numerów na liczniku. Kobiet, które tworzą prawdziwą, zaangażowaną społeczność

Czym jest zaangażowana społeczność?

Łatwo operuje się liczbami, ale osobie postronnej powiedzą one tylko tyle, że są ludzie, którzy chcą słuchać, co ktoś mówi albo czytać, co ktoś pisze. I tyle. O zaangażowaniu świadczą jednak inne zachowania. Wykupienie całego nakładu książki w pierwszym dniu sprzedaży. Przesłanie tysięcy słów wsparcia po wypadku dziecka. Regularna obecność (i aktywność!) na live’ach i webinarach. Ciągłe pokazywanie: “Halo, jesteśmy tu dla ciebie, tak jak ty jesteś dla nas”.

Dwukrotnie miałam okazję spędzić z Olą Budzyńską więcej niż chwilę w miejscu publicznym. Inne miasta, inne miejsca, inne okoliczności. Co je łączy? Tłumy kobiet proszących o zdjęcie, o uścisk, o podpis, o chwilę rozmowy. Kiedy na jednej z konferencji blogerskich sala główna ziała pustkami podczas prelekcji pewnej celebrytki, pod mniejszą salą, na której występowała Pani Swojego Czasu, tłoczyły się grupy zapłakanych kobiet, którym nie udało się dostać do środka – wściekłych na organizatorów, że nie przewidzieli, iż Budzyńska potrzebuje największej sali w mieście, żeby pomieścić wszystkie osoby, które chciałyby jej posłuchać.

To właśnie one śledzą uważnie poczynania Oli Budzyńskiej, ale na śledzeniu w sieci i cykaniu zdjęć się nie kończy. Uczestniczą w wyzwaniach, wykupują kursy, dołączają do Klubu, planują w Planerach Pełnych Czasu. W pełni identyfikują się z marką PSC i ufają jej twórczyni. Bo nie sztuką jest zgromadzić wokół siebie tłumy – wystarczy wybiec nago na ulicę z loginem z Instagrama wytatuowanym na lędźwiach – sztuką jest te tłumy porywać i umieć zainteresować na tyle, by zatrzymać przy sobie na dłużej.

Ale zaangażowana społeczność to nie zawsze są tłumy! To może być 100 osób, które kupią wszystko, co stworzysz. To może być 1000 członków grupy, którzy wezmą udział w każdej inicjatywie, którą zorganizujesz. To może być 200 odbiorców newslettera, którzy ufają Tobie, Twojej wiedzy i Twoim poleceniom.

Zanim więc zniechęcisz się tymi imponującymi liczbami, które przywołałam na początku, zapamiętaj dwie rzeczy:

  • Budzyńska też zaczynała od zera.
  • Zaangażowanej społeczności nie tworzą liczby. Zaangażowaną społeczność tworzą… zaangażowani ludzie.

Dlaczego warto budować zaangażowaną społeczność?

Być może zastanawiasz się teraz: “Ale tak ogólnie to na co komu ta cała społeczność?”. Jeśli jesteś twórcą internetowym, przedsiębiorcą, autorem książki – kimkolwiek, kto ze swoimi treściami, usługami czy produktami potrzebuje wyjść do ludzi, to społeczność jest Ci potrzebna do budowania zaufania, nawiązywania relacji, wzmacniania pozycji eksperta, zwiększania zasięgów i docierania z treściami i produktami do szerszego grona odbiorców. A nawet do sprawdzania, czy Twoje pomysły mają sens i czy znajdzie się ktokolwiek, kto kupi to, co chcesz zaoferować.

Któremu ekspertowi zaufasz bardziej? Temu, który pod swoimi postami będzie toczył ciekawe dyskusje z odbiorcami czy temu, którego nie czyta nikt?

Od którego sprzedawcy prędzej kupisz? Tego, którego chwalą klienci czy tego, o którym nie wiesz nic?

Rozumiesz już, co mam na myśli?

Budując społeczność wokół swojej działalności nie tylko dbasz o wizerunek i odpowiednie relacje, ale też poznajesz swoich odbiorców – ich język, ich potrzeby, ich pytania i pragnienia.  A to, co tworzysz i oferujesz, może być odpowiedzią, której szukają.

Jak Panie Swojego Czasu zbudowały swoje społeczności?

O to, jak budowały swoje społeczności, zapytałyśmy członkinie grupy Pań Swojego Czasu na Facebooku. Ich historie pozwoliły na znalezienie kilku wspólnych mianowników, które zwracają szczególną uwagę.

1.Dziel się wiedzą

Czy znasz książkę “Zaufanie, czyli waluta przyszłości. Moja droga od zera do 7 milionów z bloga” Michała Szafrańskiego, autora bloga Jak oszczędzać pieniądze? Jeżeli nie, to serdecznie Ci ją polecam, bo droga, którą opisuje Michał, oparta została właśnie na dzieleniu się wiedzą i oferowaniu za darmo tego, czego potrzebowali ludzie. Tytułowe miliony nie przyszły od razu – zostały one wypracowane ciężką pracą właśnie nad bezpłatnymi treściami oferowanymi w sieci.

Taki właśnie sposób działania poleca także Malwina, autorka bloga Archiważne:

“Zaczęłam dzielić się swoją wiedzą.
Artykuły na blogu to był pierwszy krok.
Newsletter, który od samego początku (czyli od prawie 5 miesięcy) jest regularnie czytany przez 30-50% osób, które się na niego zapisały.
Później zorganizowałam bezpłatne wyzwanie on-line.
Aktualnie raz w tygodniu publikuję na Instagramie krótkie porady w cyklu #ogarniampapiery
Z tygodnia na tydzień przybywa liczba udostępnień, zasięg rośnie, a także, co najważniejsze dla mnie, wzrasta zaangażowanie osób w moje działania. Coraz więcej z nich odpowiada na moje pytania, bierze udział w ankietach, pisze do mnie wiadomości”.

Tak, jak Malwina i Michał swoją wiedzą możesz dzielić się na blogu, ale równie dobrze to może być podcast, kanał na YouTubie czy grupa na Facebooku.

Na oferowanie wartości właśnie za pośrednictwem grupy (Canvastycznie) zdecydowała się Hanna:

“W grudniu w grudniu 2019 roku założyłam grupę Canvastycznie – Canva i kreatywne narzędzia biznesu online. Grupę, która ma na celu pomagać zaistnieć na wirtualnych wybiegach onlajnu. Grupę, która dostarcza wiedzy, inspiracji i umiejętności tworzenia wizerunku online, materiałów do social media, e-booków, prowadzenia transmisji live, tworzenia lead magnetów i obsługi ciekawych aplikacji.

Grupa istnieje niewiele ponad 3 miesiące: jest nas obecnie ponad 1200 osób i ciągle nas przybywa, przeprowadziłyśmy #CANVACamp na który miejsca skończyły się 2h po ogłoszeniu zapisów, a obecna lista oczekujących to 180 osób!, otworzyłyśmy sklep canvastycznie.pl,  to wszystko dzieje się organicznie bez reklam i speców od adsów. Z tego jesteśmy dziś bardzo dumne, to nie stało się samo, to efekt ciężkiej pracy, godzin rozmów telefonicznych i przepracowanych weekendów oraz ogromu działań w social mediach”

2. Dawaj wsparcie i angażuj się

Samo publikowanie ciekawych i przydatnych treści może nie wystarczyć, jeżeli nie będziemy dawać od siebie czegoś “ekstra” – wspierać, odpowiadać na pytania, dyskutować i angażować. Nawet najliczniejsza grupa na Facebooku padnie, jeśli nie będzie przez nas “stymulowana”. Nawet najwierniejsi czytelnicy odejdą, jeżeli nie będziemy odpowiadać na ich pytania i komentarze.

Gosia, prowadząca grupę Kobiety Ogarnięte opowiada o tym w ten sposób:

“Aby rozkręcić tę grupę, dałam swoją energię i pełne zaangażowanie. Stworzyłam harmonogram tematów na cały tydzień (są cykliczne), a serca dziewczyn zdobył post, który pojawia się codziennie o 21:00 i zaprasza do dokończenia zdania Dziś jestem wdzięczna za…

Od samego początku byłam mocno zaangażowana w każdą dyskusję na grupie, pilnuję tego, aby nie było hejtu i śmieciowych reklam. Dziewczyny to bardzo doceniają”.

Na podobne kwestie zwraca uwagę Kasia prowadząca grupę Multimastermind:

“Odpaliłyśmy podcast, newsletter i zaczęłyśmy wyławiać z naszego grona ekspertki i przygotowywać merytoryczne spotkania tematyczne na tematy biznesowe.
Nasze dziewczyny chętnie angażują się w dyskusję i same ją inicjują.
Ja staram się codziennie dostarczać im nowe posty, tematy do dyskusji, ankiety i treści merytoryczne związane tematyką mastermindów oraz rozwoju biznesu.
Uważam, że żeby mieć zaangażowaną społeczność, trzeba przede wszystkim być samemu zaangażowanym”.

3.Nie ściemniaj

Na kłamstwie i udawaniu buduje się łatwo i szybko – ale utrzymać budowlę postawioną na kruchych fundamentach jest już znacznie trudniej. Dlatego aby przyciągnąć do siebie ludzi i zatrzymać ich na dłużej, warto po prostu być sobą.

Na początek przedstawię Ci małe case study z naszego gangowego podwórka. Przez jakiś czas dyskutowałyśmy o tym, jak powinno wyglądać wideo powitalne Pani Swojego Czasu – dla kobiet, które jeszcze nigdy o Budzyńskiej nie słyszały. Pierwotnie miał to być film taki bardzo na serio – “Znam twój problem i pomogę ci go rozwiązać”. Tyle że Ola nie dałaby rady go nagrać, a Gang pomyślał, że dużo lepszym rozwiązaniem jest zaprezentowanie luźnego wideo ZOBACZ TUTAJ.
Na to spanikowany głos podniosłam ja: “Ale jak to? Czy one potraktują nas na serio?”, po czym błyskawicznie musiałam przyznać rację Gangowi – po co ukrywać prawdziwą naturę Budzyńskiej, skoro a) to autentyczność przyciąga do niej ludzi i b) zaraz wyjdzie sytuacja, jak z tą kobietą, którą wieczorem widzisz w pełnym makijażu, a rano nie rozpoznajesz, kto leży obok.

Zatem – powiedzmy to sobie jasno – autentyczność to podstawa. Wspomina o tym m.in. Ania ze Śledź też pies:

“Zaangażowanie i liczebność mojej społeczności wzrosła, gdy… zaczęłam być sobą i pokazywać prawdę o nas. Gdy przestałam się wstydzić przyznawać, co robię zawodowo (nie żeby coś zdrożnego – jestem anestezjologiem) i pokazałam swoją twarz, gdy zaczęłam mówić o sobie, gdy pozwoliłam sobie na przekleństwo kiedy byłam wkurzona, kiedy przestałam bać się używać moich dziwnych powiedzonek na wizji, a paradoksalnie – kiedy przestałam się spinać tym, że coś trzeba (opublikować artykuł na blogu, napisać coś na fp), tylko pozwoliłam sobie na czerpanie z tego pełnej radości. Od kiedy dałam się poznać i wyszłam ze swojej strefy komfortu (a była ona w ciemnej jamie pod ziemią) moja społeczność to podchwyciła bez pudła”.

Podobną filozofię wyznaje Marzena z KreatywneWrota.pl:

“Jestem bardzo dumna z mojej społeczności. To kobiety w pełni zaangażowane w rozwój i wspieranie rozwoju dziecka. Moje dziewczyny, bo tak, nazywam je moimi dziewczynami, są wspaniałe, pełne ciepła i pełne wyrozumiałości gdy mam gorszy dzień. Czasem ja je podnoszę na duchu, czasem one mnie, czuję z nimi emocjonalną więź. Jak zbudowałam taką zaangażowaną społeczność? Swoją ciężką pracą i przede wszystkim: nie gram, nie udaję, nie pozuję. Pokazuję się im taką jaką jestem, bez zadęcia i kija w kręgosłupie. Wiem z bardzo licznych komentarzy, że moje dziewczyny właśnie to sobie cenią w tym, co robię. Bo robię to, co robię i pokazuję to, tak jak jest. Czasem jest tak, a czasem srak. Czasem są wzloty, a czasem upadki”.

O otwartości w tym temacie opowiada natomiast Karolina z sisterhoodandsun:

“Uważam, że udało mi się stworzyć zaangażowaną społeczność na Instagramie. Jestem niesamowicie dumna z tej przestrzeni i wdzięczna za ludzi, których dzięki niej poznałam i z którymi mam styczność nawet tylko przez ekran telefonu. Czuję, że kluczowe dla mnie było i jest wchodzenie w czuły dialog otwarty na empatii, prawdzie, otwartości na drugiego człowieka i jego odmienne zdanie. To pozwoliło stworzyć bezpieczną przestrzeń opartą na akceptacji, wrażliwości i szczerej komunikacji w szacunku”.

4.Realizuj schemat: Pomysł – plan – konsekwencja

Miej plan, który zrealizujesz. Nie chodzi o to, by nigdy nie schodzić z raz obranej ścieżki, ale przede wszystkim – by kontynuować to, co się zaczyna. Być może w nieco innej formie, być może za pomocą innego kanału – ale ważne, by mieć pomysł, realizować go i cały czas się rozwijać.

O swojej konsekwentnie budowanej drodze opowiada Monika, prowadząca grupę Zupomania:

“To już ponad 4 lata, jak buduję swoją społeczność na FB. Wszystko zaczęło się od storytellingu, na podstawie którego stworzyłam swój produkt: Program Przemian, który stał się moją marką osobistą. Dzisiaj moja społeczność to prawie 175 tysięcy osób w grupie: Zupomania – Monika Honory odchudza. Czy stosowałam jakieś techniki? Intuicja, duże zaangażowanie, czujność i reagowanie na potrzeby grupy. Robię webinary, bardzo często live’y, piszę książki, e-booki, organizuję spotkania”.

Kilka słów w tym temacie dodaje także Inka, Craftowa Klonowa:

“Mój przepis to jakość i zaufanie. I to, że potrafię zarażać pomysłami, którymi sama jestem zafascynowana! Kolejność też. Kilka lat były wyzwania tematyczne na blogu, potem newsletter z czymś więcej niż na stronie, potem powstała grupa halo crafty (obecnie ponad 300 craftujacych), a na samym końcu własny fanpage @craftowaklonowa. Skupiałam się zawsze na tym żeby integrować i dawać. Wspólne tworzenie to najważniejsze co nas łączy i daje możliwości rozwoju. Mojego też. Dlatego pojawiły się i produkty płatne, poradnik o kolorach w scrapbookingu i kurs online. Uczę, uczę się, słucham, reaguje i wymyślam. Porywam do wspólnych działań, zabaw i wymian”.

Z kolei Agata z PimpouPet, która początkowo miała pomysł, by w biznesie nigdy nie pokazywać siebie, otworzyła się na zmiany, co przyniosło jej ogromne korzyści:

“Dopiero niedawno dogadałam się sama ze sobą, jak mówię do publiczności i w jakim formacie pokazuję produkty. Bardzo nie chciałam budować marki osobistej, pokazywać twarzy, bawić się w – hej dziewczyny jaka dziś pogoda. Chciałam od razu iść w b2b a tu życie pokazało mi faka i musiałam otworzyć sklep i robić b2c. I wyszło na dobre bo teraz już coś wiem o moich klientach. Jak zaczynałam kręcić filmy to aż mi się słabo robiło, nawet jeżeli to były same dłonie (taki format przyjęłam). Bardzo często musiałam się przełamywać i myśleć – dobra, wrzucam tak, lepsze takie niż żadne. Potem okazało się, że moje Klientki są super, w większości otwarte na dyskusję, doceniające produkt a mi sprawia radość dostarczanie im produktów, które chwalą potem pod niebiosa w prywatnych wiadomościach. Kiedy opublikowałam pierwsze filmy zaangażowanie nagle wystrzeliło – jak dla mnie. Pękła jakby jakaś bariera”.

Co jeszcze możesz zrobić?

Poznałaś historie czytelniczek PSC, które zaczynały od zera, a dziś mogą poszczycić się społecznościami, z których są dumne. Jeżeli chcesz zgłębić temat budowania marki osobistej i prowadzenia biznesu online – m.in. w oparciu o zaangażowanie odbiorców – sprawdź koniecznie: