Dzisiaj mnie naszło na bycie miłą

Podejrzewam, że to efekt warsztatów, które robiłam razem z Freedomownią (zdjęcie na górze jest właśnie z warsztatów), na których było ponad 40 kobiet, a wiele z nich z bardzo małymi dziećmi, co powodowało, że poziom oksytocyny (czyli hormonu miłości) urósł w pomieszczeniu stanowczo ponad normę. Może moja gospodarka hormonalna zwariowała, ale jakoś tak czuję, że wszystkim z Was chcę dzisiaj dać coś dobrego i miłego i ciepłego i puchatego, a nie ostrego kopniaka jak zwykle.

Uwielbiam przedsiębiorcze kobiety wiecie?

Uwielbiam fakt, że kobieta bierze sprawy w swoje ręce i postanawia, że będzie żyła swoim życiem, po swojemu i na swoich zasadach. Decyduje się coś zrobić, zrealizować jakieś przedsięwzięcie, jakiś pomysł i jakiś plan. Ale Kobieta jest tylko Kobietą i plan planem, a życie życiem. Dzieci, choroby, nawał zadań i zwykłe zmęczenie powodują, że nie zawsze udaje nam się realizować to, co sobie zaplanowałyśmy.

Ja jednak zauważam, że często naszym problemem nie jest fakt, że nie umiemy planować, a nawet nie to, że nie potrafimy wytrwać, lecz to, że same sobie stawiamy największe bariery i rzucamy największe kłody pod nogi.

Jesteśmy tylko ludźmi, a oczekujemy od siebie heroicznej siły, nadzwyczajnej wytrwałości i żelaznej konsekwencji. Od nikogo innego nie wymagamy tyle ile od siebie. I dla nikogo innego nie jesteśmy tak krytyczne i tak mało wyrozumiałe jak dla siebie!

Czy jeśli Twojemu dziecku coś się nie uda, jeśli czegoś zapomniało, jeśli coś mu się nie udało i coś poszło nie po jego myśli to mówisz mu: „Ooo jak mogłeś, przecież nie tak miało być, nie tak planowałeś. Nie podoba mi się to. To bez sensu. To już lepiej nigdy tak nie rób, bo i tak nic z tego nie wyjdzie”.

Jeśli jesteś taką Mamą o jakiej myślę, to sądzę, że tak nie robisz. Kobiety, które były na warsztacie we Freedomowni to Kobiety, które oprócz bycia Mamą chcą się realizować, rozwijać. Ale nie chcą robić tego kosztem dzieci. Dzieci były wszędzie – na krzesłach, kanapach, próbowały być na stolikach, były na „scenie” właziły pod nogi i skutecznie dorwały się do komputera (jedna z małych dziewcząt razem ze mną zmieniała nawet slajdy). Te Kobiety z tak aktywnymi dziećmi planują jak zorganizować swoje życie, by miało ono dla nich jeszcze jakiś inny sens – mają pomysły na przedsięwzięcia i biznesy, mają swoje pasje, mają zainteresowania. Są aktywne i robią wiele, by te zamysły, plany i przedsięwzięcia udały im się jak najlepiej.

Ale są tylko ludźmi i to ludźmi wychowującymi innych Małych Ludzi. A ja wiem jak to jest, bo przecież też był taki moment, gdy moje dzieci były małe i byłam z nimi w domu. Niezbyt wiele mogłam wtedy zrobić, niezbyt wiele osiągnąć w tak zwanym biznesie, bo byłam zajęta głównie dziećmi właśnie.

I w związku z tym nie za wiele planowałam, a jeszcze mniej działałam. Ale jednej rzeczy nie robiłam – nie karałam się za to, że robię mniej niż zwykle. Nie wyrzucałam sobie, że jestem kiepską Mamą (gdy brałam 3 godziny wolnego, żeby się urwać do kina, a w tym czasie mój mąż karmił niemowlę butelką z odciągniętym mlekiem). I nie wyrzucałam sobie, że nie rozwijam swojego biznesu, gdy siedziałam cały boży dzień z niemowlęciem u piersi, sama nie robiąc nic poza ewentualnym czytaniem książek.

A przecież bardzo często wyrzucamy sobie, że czegoś robimy za mało, a czegoś za dużo.

Same siebie krytykujemy i ciągle uważamy, że coś jest z nami nie tak.

Gdy zaplanujemy sobie dzień, gdy zdecydujemy się na dietę, gdy postanawiamy zacząć się więcej ruszać w ciągu dnia, to wystarczy jedno potknięcie, jedna wpadka i jedno niepowodzenie byśmy zaczęły sobie wmawiać, że pewnie w takim razie nic z tego nie będzie. Że skoro raz nam się nie udało, to pewnie nigdy się nam już nie uda. I zamiast próbować jeszcze i jeszcze, to patrzymy tylko na tę kłodę, którą same sobie rzuciłyśmy i myślimy „nie dam rady”.

Często kłodą jest inna osoba, która działa trochę inaczej niż my, może trochę szybciej niż my, a my zamiast robić coś w swoim tempie, to stwierdzamy, że nigdy tak nie będziemy potrafiły. I w związku z tym nie robimy nic, zamiast robić powoli – właśnie w swoim tempie.

Chciałam Ci tutaj napisać o Annie Protas, która jest promotorką kreatywnego życia. Być może nie wiesz co to znaczy, ja również nie wiedziałabym gdyby nie fakt, że znam Anię osobiście i nie znam bardziej kreatywnej osoby, która z materii zwanej NIC potrafi wykreować wiele. Ania rozwijając swoje przedsięwzięcie szła swoim tempem, a mianowicie ciągle się inspirowała. Nie było takiego warsztatu, takich szkoleń i takiego webinaru, którego Ania by nie znała. Często się na nią wkurzałam i mówiłam: „Anka zajmij się w końcu działaniem!” Ale Ania na szczęście mnie nie słuchała, bo była zajęta słuchaniem siebie i swojej intuicji, i działała w swoim tempie. A teraz sama doszła do wniosku, że już czas działać i zaczęła pisać. A jak ona pisze Kobiety! Sprawdźcie same!

Następna w kolejce jest Viola, która bardzo długo szukała tego, co może robić, bo tak dużo rzeczy sprawiało jej radość, że nie wiedziała co wybrać. Viola też się złościła na samą siebie, że nie umie się zdecydować, ale na szczęście nie przestała szukać. Teraz Viola prowadzi bloga kulinarnego Mamucie Przysmaki, na którym dzieli się swoimi sprawdzonymi przepisami, a dodatkowo samodzielnie wykonuje zdjęcia, co sprawia jej wielką przyjemność! Idzie w swoim tempie, ale ciągle do przodu.

Ania i Viola (a także Magda, Kasia oraz Ania) to członkinie Klubu Winniczków – naszego zespołu kobiecego, w którym spotykamy się, by rozwijać swój biznes, pogadać i zmotywować się do działania. A wiecie dlaczego Winniczki? Bo czasami zamiast iść – wleczemy jak ślimaki. Bo czasami mamy zły dzień, chandrę, niechęć i wielką czarną dziurę zamiast zaangażowania. Ale rogi mamy zawsze do góry i tempo, nawet jeśli ślimacze to jest. A na naszych cotygodniowych spotkaniach jesteśmy dla siebie dobre, bo wiemy, że działamy najlepiej jak potrafimy.

Chciałabym Cię zachęcić do tego, żebyś była dla siebie dobra. To, że raz upadłaś nie oznacza, że będziesz upadać ciągle. To, że przez 2 miesiące 2015 roku nie zrobiłaś nic z Twojej listy celów rocznych nie oznacza, że nie zrobisz tego w następnym miesiącu. To, że dzisiaj nie skreśliłaś nic ze swojej listy zadań nie oznacza, że nie zrobisz tego jutro. Bądź dla siebie dobra i wyrozumiała. Bo często to nie brak konsekwencji nie pozwala Ci iść dalej, lecz własny brak rozgrzeszenia na ten brak konsekwencji. Jesteś tylko człowiekiem. Masz prawo upaść. A ja chcę Ci pomóc wstać.

To co? Będziesz dobra dla siebie?

Ola (Pani Swojego Czasu)

Pani Swojego Czasu