Ach wzięło mnie na sentymenty. Czy będzie kiedyś lepszy czas na podsumowanie tego, co się wydarzyło u Pani Swojego Czasu w pierwszym roku jej działania niż 1 stycznia 2015?

Uważam, że jest się czym chwalić i zamierzam tutaj bezwstydnie to zrobić.

W końcu gdzie się można tak bezwstydnie chwalić jak nie tutaj – na łamach własnego bloga? Nikt mi nawet nie może zarzucić, że robię coś nie tak, bo w końcu mój blog to trochę jak mój dom prawda?

TROCHĘ HISTORII

Te z Was, które znają historię powstania Pani Swojego Czasu mogą spokojnie pominąć ten akapit i przejść do przechwalanek. Ale co tydzień dołączają do nas nowe Kobity, które być może jeszcze tej historii nie znają.

Otóż ze względu na to, że na co dzień pracuję w tak zwanym rozwoju osobistym (jestem trenerką umiejętności miękkich) to mam takie zboczenie zawodowe, polegająca na tym, że od czasu do czasu siadam sobie sama ze sobą i zastanawiam się… nad sobą. Co robię dobrze, co robię źle? Z czego mogę być dumna? Co mi się udało? Co mogę zrobić inaczej?

I siedząc tak sama ze sobą w sierpniu 2014 roku uświadomiłam sobie, że jestem doskonała w zarządzaniu czasem – było to dla mnie naprawdę spore odkrycie, bo do tej pory traktowałam to jako coś, co jest mi dane, a nie jako kompetencję, którą sobie wykształciłam i której mogę uczyć innych! Co więcej do tego czasu nigdy w życiu nie powiedziałabym tak głośno i wyraźnie jak teraz, że jestem w czymś doskonała! Bycie dumną z siebie to kolejna kompetencja, której się uczę.

W sierpniu 2014 roku cała nasza Rodzina miała już za sobą miesiąc od diagnozy naszego syna, z której wynikało, że Jasiek choruje na cukrzycę typu 1. To choroba, która wymaga niezwykłej dyscypliny organizacyjnej i czasowej właśnie (na przykład w nocy są takie okresy, gdy wstajemy do Jaśka częściej niż wtedy, gdy był niemowlakiem, bo musimy mu mierzyć cukier o 22.00, 24.00, 3.00 i 5.00 rano).

W sierpniu od miesiąca też już prowadziłam blog Mama Cukiereczka, na którym pisałam o różnych zmaganiach naszej Rodziny z tą chorobą.

A jednocześnie pracuję – prowadzę szkolenia i mam własną firmę, mam swoje pasje i ambicje oraz zainteresowania, które pielęgnuję.

I właśnie wtedy pomyślałam – a może by o tym napisać? Dlaczego nie skorzystać z 9 letniego doświadczenia zawodowego na sali szkoleniowej (szkolę między innymi z zarządzania czasem) i przenieść swoje doświadczenia do krainy blogosfery (z którą byłam już odrobinę zapoznana dzięki Mamie Cukiereczka).

PRZECHWALANKI

I tak zrobiłam – zaczęłam skromnie w sierpniu – pod koniec sierpnia opublikowałam kilka artykułów i założyłam fanpejdża. Jeszcze byłam na etapie tworzenia logo, a fanpejdż już zyskiwał fanki. Teraz, po 4 miesiącach prowadzenia bloga Pani Swojego Czasu ma dwa tysiące dwieście dwadzieścia dwie dwa tysiące dwieście czterdzieści sześć fanek (różnica między godziną pisania, a godziną publikowania artykułu), wśród których jest kilku mężczyzn 🙂 i przyznam, że jest to moją wielką dumą, choć także wielką zagadką. Do tej pory nie wiem jak to zrobiłyście.

Napisałam na blogu 56 artykułów, które opublikowałam w ciągu 4 miesięcy. Wychodzi około 13 artykułów miesięcznie. Całkiem nieźle.

Utrzymuję żelazną frekwencję dwóch artykułów tygodniowo (techniczne wtorki i artykuły weekendowe) a od czasu do czasu serwuję Wam wywiad z Kobietą, która zarządza czasem w inspirujący sposób (ostatnio była to Ryfka i jej chaotyczne podejście do organizacji). Z żelazną frekwencją, z której nie zrezygnuję choćby nie wiem co, wysyłam też do Was piątkowe newslettery, które mają Was pozytywnie nastroić na weekend pełen kobiecego zarządzania czasem.

W ciągu 4 miesięcy skomentowałyście moje artykuły aż 802 razy! To oznacza około 15 komentarzy do każdego z artykułów. Choć doskonale wiem, że nie każdy artykuł był tak komentowany.

Mistrzem frekwencji był artykuł „Pieprzę taki feminizm”, z czego bardzo dumny jest mój maż, gdyż to on mnie zainspirował do jego napisania, a dodatkowo tytuł to cytat z jego wypowiedzi. Ten artykuł wzbudził wiele bardzo skrajnych emocji, a nawet wywiązała się pod nim damsko – męska kłótnia.

U Pani Swojego Czasu znajdziecie techniczne wtorki i w tych artykułach staram się podchodzić do technicznych aspektów z zarządzania czasem w kobiecy sposób, a jak i czy mi to wychodzi to już nie mnie oceniać (dajcie znać jak Wy na to patrzycie). Na weekendy piszę dla Was artykuły weekendowe, które z reguły są trochę luźniej powiązane z technicznymi aspektami zarządzania czasem, ale za to bardzo mocno z motywacją, asertywnością, pewnością i wiarą w siebie, czyli wszystkim tym, co powoduje, że nasze życie jest lepiej zorganizowane.

Od czasu do czasu zamieszczam wywiady z Kobietami, które zarządzają czasem po swojemu i się tego nie wstydzą. W ramach tego obszaru rozmawiałam już z Ryfką z Szafy Sztywniary, Agnieszką z Mamo Pracuj, Anią NiebałagAnką i Agnieszką Life Manager-ką.

Staram się też w miarę regularnie serwować Wam Motywatory Pani Swojego Czasu, które cieszą się sporym powodzeniem i wiem, że wiele z Was ma swoje egzemplarze wydrukowane i wiszące nad biurkiem.

W 2014 roku rozpoczęłam też Testy Pani Swojego Czasu, które zamierzam kontynuować w 2015 roku. Do tej pory testowałam Multiplaner, o czym piszę TUTAJ, a w przyszłym roku zacznę do narzędzi elektronicznych.

Dumna jestem również z tego, że powstała grupa Pań Swojego Czasu na Facebooku, w której prawie 380 Kobiet dzieli się swoimi sposobami, patentami, inspiracjami, rozterkami i pytaniami na temat kobiecego zarządzania czasem. Nie ma lepszego miejsca na dowiedzenie się, który kalendarze będzie najlepszy i jakie narzędzia do zarządzania czasem są najbardziej przyjazne w użyciu.

W 2014 roku przygotowałam też dla Was 3 narzędzia do zarządzania czasem. Planer miesięczny jest ogólnie dostępny i jeśli jeszcze jakimś cudem go nie masz to możesz go pobrać TUTAJ.

Dodatkowo mam dla Was do dyspozycji dzienną listę zadań „to do” oraz tygodniową listę zadań to do, ale te będą dostępne dla tych z Was, które zdecydują się wziąć udział w kursie zarządzania czasem dla Kobiet, który dla Was przygotowałam.

2015

Powyższy Kurs zarządzania czasem jest największym projektem, który realizowałam w 2014 roku jako ofertę dla Was i jestem z niego naprawdę dumna. W ramach kursu nagrałam dla Was swoje filmy video z Panią w roli głównej oraz nagrywałam podcasty, w których mówię o różnych aspektach zarządzania sobą w czasie, a dodatkowo przygotowałam ćwiczenia dla Was, tak byście mogły ćwiczyć na bieżąco i faktycznie się czegoś nauczyć, a nie tylko zainspirować.

Dla tych z Was, które nie są przekonane do samodzielnego działania online, bo boją się, że zapłacą za kurs i go nie zrealizują, przygotowałam dwie inne możliwości wzięcia się za bary z czasem – jedna z nich to Kobiece spotkania z czasem, czyli spotkania online 5 kobiet i Pani Swojego Czasu, na których każda z nas dba o to by zaplanować jakiś swój projekt, rozłożyć go w czasie, a później zrealizować.

Dodatkowo przygotowałam dla Was możliwość indywidualnych konsultacji z Panią Swojego Czasu dla tych z Was, które nie chcą dzielić się swoimi dylematami i rozterkami z innymi kobietami, a jednocześnie potrzebują merytorycznego wsparcia w zakresie organizacji swojej przestrzeni prywatnej i zawodowej.

PODZIĘKOWANIA

Gdy patrzę dzisiaj na to, co się wydarzyło w ciągu tych 4 miesięcy,, to czasem nie mogę uwierzyć, że to prawda. Patrzę na swoje plany w 2015 roku i myślę sobie, że są bardzo ambitne i zastanawiam się czy nie są zbyt ambitne. Ale wtedy przypominam sobie o Was – o Waszym wsparciu, o Waszych mejlach, podziękowaniach i wszystkich ciepłych słowach, jakimi mnie obdarzacie.

Jestem Wam niezwykle wdzięczna i dziękuję Wam z całego serca. Bez Was moje Drogie Panie Swojego Czasu – Pani Swojego Czasu nigdy by nie dotarła w to miejsce, w którym się znajduje teraz.

Życzę Wam wszystkiego co najpiękniejsze w Nowym Roku!

Ola (Pani Swojego Czasu)

Ola_Budzyńska