Dzisiaj będzie znów prywata. No tak mam z tymi weekendowymi artykułami, że są bardziej prywatne. O rzeczach niesamowicie dla mnie ważnych, o rzeczach zaburzających moje myślenie, o rzeczach które gdzieś mi się kołatają po głowie.

Dziś będzie o tym dlaczego Pani jest niemiła, lub nie jest miła.

Otóż nie wiem na ile mnie znasz – niektóre z Was znają mnie osobiście, a ja znam Was. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że piszę tutaj dużo o sobie. Być może już więc wiecie, że lubię się śmiać i lubię ludzi. Wiecie, że lubię spotkania i mogę gadać aż do zharatania wiązadeł głosowych (to, co mi zostało z polonistyki to właśnie wiedza, że w gardle mamy wiązadła, a nie struny głosowe).

Ale czy któraś z Was powiedziałaby, że jestem miła osobą? Nie sądzę. Nie jestem miłą, ciepłą, kochaną Olą – taką do rany przyłóż. Nie wzruszam się łatwo. Ostatnia rzecz, która mi przychodzi do głowy, gdy Kobieta w moim towarzystwie narzeka na brak czasu to przytulić i pocieszyć. Pochylić się z uwagą i wysłuchać. Pokiwać ze zrozumieniem głową.

Ja chcę wtedy krzyczeć. Chcę walić pięścią w ścianę. Chcę przestać słuchać narzekania, jęczenia i biadolenia, że „nie umiem, że nie potrafię i co mam zrobić, żeby się zmobilizować”.

Jak się mam zmotywować? Jak się mam zmobilizować? Co mam zrobić, żeby zacząć robić swoją listę? Co mam zrobić, żeby mi się zaczęło chcieć”?

Bla bla bla.

Gadamy gadamy i gadamy. Żyjemy w absurdalnym świecie technik i metod i wmówiłyśmy sobie, że na wszystko jest jakaś technika. Że na pewno jest jakieś metoda, jakieś „od a do d”, jakieś pięć punktów, które spowoduje, że mi się zachce. Jak tylko odkryję tę metodę i zacznę ją stosować to wszystko mi się uda – zadania z mojej listy zadań będą magicznie znikać, moje plany zostaną zrealizowane, nagle znajdę czas na fitness, maż zacznie prać swoje gacie, a ja będę miała więcej czasu dla siebie. Teraz już nawet nie wstaje się z krzesła, zanim się nie odkryje “5 kroków do powstania z krzesła“.

No więc czekamy na tę cudowną technikę, aż się objawi, aż ktoś o niej napisze, a my będziemy mogły ją zastosować.

A teraz wracam do początku – otóż Drogie Czytelniczki – Pani Swojego czasu nie jest miłą osobą „do rany przyłóż” – walę prawdę prosto w oczy, nie owijam w bawełnę i nie staram się być delikatna. Chcę, żeby to trafiło w samo sedno.

Elżbieta Bieńkowska swego czasu powiedziała „sorry taki mamy klimat” komentując sytuację na kolei. Jej komentarz mógłby być moim komentarzem! Byłam dumna z tego komentarza! W końcu ktoś powiedział prawdę, pokazał, że ma jaja (to nic, że była to Kobieta) i nie używał okrągłej korpomowy i gadki szmatki, która nic nie znaczy.

Jest jedna technika na zmobilizowanie się – wziąć tyłek w troki i zacząć robić. Spiąć pośladki i zacząć robić, wstać i zacząć robić, sprawdzić swój pierwszy punkt na liście i zacząć robić.

Czy to Twoja głowa? Twoje plany? Twoje myśli? Twoje ciało?

To nie gadaj, że nie potrafisz, że nie umiesz, że nie możesz! To TY decydujesz, że zamiast realizować plan czytasz facebooka, to Ty dajesz sobie kraść czas, a nie fejs ci go kradnie! To Ty decydujesz że wolisz posprzątać niż zrobić coś dla siebie. To Ty sobie wmawiasz, że to twój obowiązek być idealną na każdym polu. To Ty nie odmawiasz innym i pozwalasz na to, by marnowali Twój cenny czas!

Więc to Ty zdecydujesz teraz co chcesz z tym zrobić!

(Ps. A ja po tym wpisie udam się na weekend pełen wyrzutów sumienia, że byłam taka niemiła dla Was. Bo miła nie jestem, ale przykrości też sprawiać nie lubię)

Ola (Pani Swojego Czasu)

11