Otaczam się Kobietami, które wiedząc, że ogłosiłam się Panią Swojego Czasu, zadają mi często trudne pytania. To znaczy dla mnie te pytania nie są trudne, na dodatek są dosyć przewidywalne, dlatego, że dostaję je w mejlach, na fejsie, na blogu, a także osobiście. Ich trudność nie polega na tym, że nie ma na nie odpowiedzi, ich trudność polega na tym, że kobieta je zadająca nie zna na nie odpowiedzi. A czasem ich trudność polega na tym, że kobieta je zadająca domyśla się odpowiedzi, albo nawet już ją zna, ale z takich czy innych przyczyn nie chce, lub nie może tej odpowiedzi wdrożyć w życie.

Postanowiłam więc dzisiaj zebrać wszystkie pytania, które od Was dostaję i udzielić na nie maksymalnie krótkich, zwięzłych i treściwych odpowiedzi. Od razu też uprzedzam, ze wiele z nich nie będzie miłych i uprzejmych. Ostatnio redaktorka w radio zapytała mnie co robię, gdy Kobieta zgłaszająca się do mnie na konsultację potrzebuje wysłuchania, pogłaskania po głowie oraz zapewnienia o tym, że wszystko będzie dobrze i że na pewno da sobie radę.

Odpowiedziałam jej, że usłyszy ode mnie, że doskonale ją rozumiem, bo sama też mam takie chwile, ale jednak odeślę ją do kogo innego. To po prostu kwestia kompetencji – ja nie jestem dobra w przekonywującym głaskaniu po głowie. Mogę oczywiście udawać, ale chyba nie o to chodzi prawda? Ja jestem dobra w mobilizowaniu do działania i w kopniakach motywacyjnych. Ale oczywiście musisz być gotowa na takiego kopniaka, żeby zamiast bólu i upadku zaliczyć wzlot i przypływ energii.

Tak się też składa, że pisząc ten artykuł jestem w jednym z bardziej ponurych miejsc, jakie od czasu do czasu odwiedzam – w szpitalu dziecięcym w Prokocimiu. Mój starszy syn wkrótce będzie miał podłączaną pompę insulinową i zgodnie z logiką polskiego systemu zdrowia swoje trzeba odczekać. W czysto fizycznej kolejce nie wiadomo do kogo i nie bardzo wiadomo na co.

Miejsce jest ponure, bo tu nie ma nikogo szczęśliwego – pacjentami są dzieci i wszystkie są chore – mniej lub bardziej, czasem nieuleczalnie, czasem okrutnie cierpią. Wraz z nimi cierpią ich rodzice i opiekunowie, którzy są tutaj w ilościach hurtowych. W takich miejscach, w których cierpienie jest bardzo widoczne, mam właśnie poczucie ogromnego marnotrawstwa, jeśli chodzi o wykorzystanie czasu.

Zajmujemy się tyloma nieważnymi rzeczami w naszym życiu!

Poświęcamy tyle czasu na pierdoły, o których nie będziemy pamiętać już za tydzień! Pomyśl tylko z ilu rzeczy byś zrezygnowała, gdybyś nagle musiała wylądować w tym szpitalu ze swoim chorym dzieckiem i musiała zmienić swoje życie. Co być odcięła i usunęła od razu? Co być odstawiła? Do czego byś już nigdy nie wróciła, bo szkoda byłoby tego cennego czasu zarówno twojego, jak i twojego dziecka?

O takich rzeczach myślę tutaj w tym szpitalu. I w takim nastroju będę odpowiadać na Wasze pytania robiąc z tych odpowiedzi maksymalnie treściwe pigułki.

Pytanie: Jestem mężatką, mam dwójkę dzieci i pracę zawodową na pół etatu. Dodatkowo jestem wolontariuszką, uwielbiam piec ciast i niepoprawną perfekcjonistką – wszystko musi być zapięte na ostatni guzik. Lubię być niezależna i myślę nad rozkręceniem własnego biznesu. Udzielam się w komitecie rodzicielskim w przedszkolu i pomagam mężowi w firmie. Wieczorami staram się biegać, a czasem chodzę na siatkówkę. Chciałabym też rozpocząć studia podyplomowe w weekend. Kiedy mam na to wszystko znaleźć czas? Jak to wszystko połączyć

Odpowiedź: Nie da się. Musisz z czegoś zrezygnować. Dobre zarządzanie czasem to nie sztuka dowalania sobie więcej lecz rezygnowania z tego, co mniej ważne.

Pytanie: Codziennie robię sobie bardzo szczegółowe listy zadań, dbam o to by były kolorowe, przykuwające uwagę i motywujące mnie do działania. A potem siadam nad tą listą i patrzę na nią i jakoś się nie mogę zmobilizować i nie mogę zacząć. Co zrobić, żeby zacząć?

Odpowiedź: Zacznij. Lista zadań nie jest nową fryzura, nie musi być piękna i nie ma Ci się podobać. Ma być taka żebyś była w stanie z niej korzystać. Przestań tracić czas na kolorki i przeznacz go na realizowanie zadań.

Pytanie: Mam głowę pełną pomysłów i zawsze realizuję co najmniej kilka projektów jednocześnie. Czytam kilka książek na raz i w ogóle robię zawsze kilka rzeczy na raz, bo lubię jak się dużo dzieje wokół. Tylko jakoś niczego nie mogę skończyć. Co zrobić, żeby w końcu zacząć kończyć zadania, za które się zabieram?

Odpowiedź: wybierz jedno najważniejsze a resztę poślij w niebyt. Wykreśl je z listy zadań, nie przepisuj na następny dzień, czy tydzień. Po prostu skończ zadanie nr 1 i zabierz się za zadanie nr 2

Pytanie: Wiem, że mam problem ze skupieniem swojej uwagi – ciągle mam otwartą skrzynkę mejlową i sprawdzam czy nie przyszły jakieś nowe mejle, rano pierwsze co robię to sprawdzam telefon i co jakiś czas zaglądam na fejsa, żeby sprawdzić co tam słychać u ludzi. Co zrobić, żeby mi to nie przeszkadzało?

Odpowiedź: wyłączyć internet. Przeciąć kabel, wyłączyć telefon. Nie ustawiać alarmu w telefonie tylko kupić zwykły budzik. Przyznać, że cierpisz na współczesną nerwicę natręctw polegającą na ciągłym bycia online. Zaakceptować fakt, że to nic pożytecznego i trzeba się z tego wyleczyć.

Pytanie: Jestem perfekcjonistką i wszystko muszę mieć zrobione idealnie – pranie, gotowanie, strona internetowa, obrobione zdjęcie – wszystko musi być na tip top bo inaczej mam wrażenie, że jestem fleją. Co zrobić, żeby mi to nie zabierało czasu?

Odpowiedź: Masz dwa wyjścia. Pierwsze – nic nie rób, bo najwyraźniej c z tym dobrze skoro tak musisz robić. Tylko zaakceptuj fakt, że ciągle będziesz w niedoczasie.

Drugie – przestań być perfekcjonistką. Spytaj innych ile czasu z reguły im zajmuje dany projekt i ustaw sobie podobne ramy czasowe. Koniecznie publicznie zdeklaruj na jaki termin się zdecydowałaś i kiedy publicznie pokażesz swój produkt światu.

Pytanie: Mam bardzo dużo pomysłów do zrealizowania i nawet mam je świetnie zaplanowane – określiłam terminy, rozpisałam poszczególne działania. Ale jednak ich nie robię, bo boję się krytyki i tego, że jak mi się nie uda to mnie wyśmieją.

Odpowiedź: Wyobraź sobie najgorszą z najgorszych rzeczy jaka się może wydarzyć, gdy już zrealizujesz to, co zaplanowałaś. Przygotuj sobie plan na nią i idź działać, bo jak nic nie zrobisz to na pewno nic nie osiągniesz.

 Jakie jeszcze pytania chciałabyś zadać? Pisz śmiało!

Ola (Pani Swojego Czasu)

Aleksandra Budzyńska