Dziś będzie krótko i świątecznie.

Świątecznie, bo dziś nie będzie o pracy lecz o odpoczywaniu. O tym jak się lenić. Jak nic nie robić. Jak leżeć do góry brzuchem i zbijać bąki.

Taka to specyfika naszych czasów, że nawet odpoczywać już nie umiemy. Wypoczynek kojarzy nam się z wakacjami. Harujemy cały dzień i cały tydzień i cały miesiąc i cały rok obiecując sobie, że jak pojedziemy na wakacje to wypoczniemy. Tak jakbyśmy były robotami, które potrzebują zaledwie dwutygodniowego okresu przeglądu i ładowania baterii, by starczyło na cały rok. A tak nie jest.

Jesteśmy ludźmi nasze baterie wyczerpują się w trybie dobowym. Ładuje je głównie sen. Ale wiele z nas nawet tego podstawowego zasobu energii sobie odmawia.

Ostatnio dostałam taki komentarz:

Co prawda nie opisujesz tutaj swoich codziennych czynności po kolei typu: mycie naczyń, odkurzanie itp. lecz można wnioskować że nie robisz takich rzeczy bo masz ważniejsze: typu wolisz zawsze odpoczywać i mieć czas dla siebie.

Najpierw mnie rozśmieszył. Ale potem mnie zasmucił. Bo czy ten komentarz oznacza, że odpoczynek i czas dla siebie zawsze powinnyśmy zostawiać na końcu? Czy odpoczywać i relaksować możesz się dopiero wtedy, gdy zaharowałaś się na śmierć i padasz nieżywa ze zmęczenia?

Czy w święta możesz odpocząć tylko wtedy gdy się nagotowałaś, wysprzątałaś, nawieszałaś i ozdobiłaś wszystko dokoła? A tak po prostu nie można? A bez świąt nie można? Czy musisz mieć pretekst do odpoczywania bo inaczej masz wyrzuty sumienia?

Zostawiam Cię z tą refleksją. Czas wolny jak sama nazwa mówi jest wolny – od zobowiązań, pracy, wyzwań, konieczności. Są święta – ciesz się czasem wolnym.

Ola (Pani Swojego Czasu)

Ola_Budzyńska