Ostatnio miałam dwie ciekawe rozmowy. Otóż na pytanie mojego męża „Co będziemy robić w Walentynki”? odpowiedziałam: „Będę sprzedawać kurs online”. Jednocześnie tego samego dnia zadzwoniła do mnie przyjaciółka, która opowiadała mi, że jej mąż na sugestię „Kochanie, w sobotę są Walentynki” odpowiedział: „Mam nadzieję, że coś sprzedam” 🙂 Czyżby ludzie prowadzący biznes myśleli tylko o jednym?

Faktycznie w naszym domu nie świętujemy jakoś specjalnie Walentynek. Nie obchodzimy Dnia Kobiet, ani dnia Chłopaka, ani tego typu rzeczy. Ja mam Walentynki (prawie) codziennie.

Nie dostaję codziennie kwiatków, nie dostaję czerwonych serc, ani seksownej bielizny. Dostaję coś dużo dużo ważniejszego – dostaję czas i przyzwolenie, by ten czas mieć tylko dla siebie.

Moje Drogie Panie – czego tak naprawdę pragniecie w te Walentynki? Jasne, że w poniedziałek musimy opowiedzieć o kwiatku, kolacji i całym tym romantyzmie (ble). Chwalimy się więc randką i winem, kwiatkiem itp.

Ale czy nie jest tak, że zamiast wbijać się w seksowne i jakże niewygodne stringy, nie chciałabyś po prostu odpocząć? Nie wolałabyś założyć flanelowej piżamy i oglądać cały wieczór seriali?

Jeśli nie to ok, to świetnie w zasadzie. To znaczy, że masz wystarczając dużo czasu dla siebie, bo chcesz go spędzić z ukochaną osobą. Cudownie!

Jeśli jednak myślisz, że spędzenie chwili czasu samej ze sobą i dla siebie to kusząca perspektywa, to zapraszam Cię, żebyś ten tekst pokazała swojemu mężczyźnie.

Drogi Mężczyzno – na Walentynki podaruj swojej Ukochanej CZAS.

Nie kupuj jej seksownej bielizny. Nie każ się jej wyginać wieczorem, gdy pada na twarz zmęczona po całym dniu pracy. Nie każ jej się krygować, malować i długo zastanawiać jaką kieckę ma włożyć na randkę z Tobą.

Daj jej czas.

Pozwól jej być, pozwól odpocząć, pozwól nic nie robić. Zabierz w cholerę dzieci, zrób sobie obiad, zaparz kawę i nie pytaj gdzie są Twoje gacie. Nie pytaj gdzie dzieci mają lekarstwa i czy lepsze skarpetki niebieskie czy zielone.

Nie każ jej skręcać papierosów (tak to do Ciebie Drogi B., mężu Drogiej K.), prać Twoich gaci i prasować Twoich koszul. Jeśli nie umiesz ugotować sobie obiadu to zjedz suchy chleb lub nie jedz wcale (nikt jeszcze nie umarł od jednodniowej diety). Jeśli jednak jadłeś, to sam umyj po sobie naczynia.

Daj jej choćby 3 godziny – czasu tylko dla niej. Uprzedź ją o tym, bo jak to się podzieje znienacka to wpadnie w panikę. Kobiety nie są przyzwyczajone do tego, by mieć czas dla siebie i robić przyjemność samej sobie. Nie zwykły siebie stawiać na pierwszym miejscu przed wszystkimi innymi.

Uprzedź ją, że to nie jest czas na zrealizowanie zaległych zadań, podgonienie prac domowych i zrobienie obiadu „na zaś”. To nie jest czas na zaległe projekty. To jest czas tylko dla niej.

Książka, spacer, kąpiel, relaks, sen, gapienie się w sufit, zaległe seriale – tak na to może przeznaczyć czas. 

 

Wyobraźcie sobie, że dostałyście w prezencie CZAS. Co z nim zrobicie?

Ola (Pani Swojego Czasu)

o-mnie