Grupa Pań Swojego Czasu na FB liczy już prawie 1900 Kobiet. Cała Armia Kobiet. Jestem bardziej niż dumna z tego faktu. Od zawsze powtarzam, że każda Kobieta może zostać Panią Swojego Czasu, jeśli tylko zechce wziąć sprawy w swoje ręce i zacznie działać. Bo samo się nie zrobi.

Grupa została stworzona, by pomagać Kobietom w organizacji siebie; by wzajemnie wspierać się, udostępniać patenty na zarządzanie czasem, a nawet dać kopniaka w trudnej chwili lub zadziałać jak kubeł zimnej wody w sytuacjach, w których pojawiają się hasła typu „nic nie umiem, więc zarządzania czasem też się nauczę”.

Albo teksty: „Ja to taka niezorganizowana jestem”, „Jestem chaotyczna”, „Jestem niepoukładana”. Lub: „Ratunku – perfekcjonizm mnie niszczy i nie pozwala działać”, „Fejs zjada cały mój wolny czas”.

Obecnie realizuję również kurs online „Zorganizuj się w 21 dni”, w którym Kobiety dzień po dniu budują swoje dobre nawyki w obszarze zarządzania czasem. W kursie uczestniczy dokładnie 126 Kobiet. Jak sądzicie – za jaki nawyk wzięłyśmy się najpierw? Za planowanie? Za robienie list zadań? Za radzenie sobie z rozpraszaczami?

Nie. Pierwszym nawykiem na tapecie jest przyjrzenie się temu, jak definiujemy siebie w kontekście zarządzania czasem i czy przypadkiem nie zrzucamy odpowiedzialności za swoje działania na świat zewnętrzny, zakładając, że nie mamy czasu, bo szef, bo mąż, bo dzieci, bo pogoda, bo sytuacja życiowa itp. itp.

Drugą analizowaną kwestią jest to, jak same o sobie mówimy – czy przypisujemy sobie sprawczość, czy też odbieramy ją sobie. Co mam na myśli?

Gdy pytam Kobiety o trudności, związane z zarządzaniem czasem, najczęściej nie uzyskuję informacji o problemach, ale o subiektywnych cechach charakteru: „Jestem niezorganizowana”, „Jestem chaotyczna”, „Jestem bałaganiarą”, „Jestem mistrzynią zwlekania”.

Co ciekawe – większość zupełnie nie zdaje sobie z tego sprawy, jak również niczego niepokojącego w tym nie dostrzega. Co w tym złego?

Po pierwsze – bardzo często przekazywany opis nie jest integralną częścią naszej osobowości, lecz zwyczajną łatką, którą ktoś kiedyś (niestety – najczęściej rodzice i – niestety – najczęściej w dobrej wierze) nam przypiął. Dlatego uważajcie na łatki przyklejane swoim dzieciom – odbierane będą jako uzasadnione w dorosłym już życiu, mimo że często nie stanowią adekwatnego opisu osoby.

Po drugie – myśląc o sobie: „jestem niezorganizowana”, odbierasz sobie prawo do działania. Skoro jesteś niezorganizowana – w jaki sposób miałabyś się zmobilizować? Skoro jestem Kobietą – w jaki sposób miałabym stać się mężczyzną? Skoro jestem miła – jak mogłabym zacząć przeklinać, na czym świat stoi? Skoro jesteś niezorganizowana, naturalny więc okazuje się wniosek, że nie możesz zacząć organizować się, bo taka już jesteś!

Po trzecie – mówiąc: „Jestem mistrzynią odkładania na później”, zupełnie nieświadomie zostawiasz sobie furtkę na wypadek, gdyby Ci się nie udało. Planujesz, że dzisiaj wyrobisz się z zadaniami, a potem pochłania Cię to, co zwykle, i jednak nie udaje się. Nie ma w tym jeszcze nic złego – zdarza się każdej z nas i musimy umieć sobie z tym poradzić.

Jeśli jednak zamiast zastanowić się, co możesz zrobić, by następnym razem było lepiej, Twoim jedynym wytłumaczeniem staje się: „Jestem mistrzynią zwlekania” oraz wmawianie sobie: „no tak, ale przecież mówiłam, informowałam i uprzedzałam, że jestem mistrzynią zwlekania” – pozamiatane! Zostałaś rozgrzeszona!

Moje Drogie, czas spojrzeć prawdzie w oczy i wylać sobie kubeł zimnej wody na głowę. Fejs zjada Ci czas? Perfekcjonizm Cię niszczy? Przeczytaj te zdania jeszcze raz. Naprawdę tak jest? Czy osoba, stojąca obok ciebie, ma na imię Perfekcjonizm? Czy perfekcjonizm to tajemniczy byt, który Cię niszczy?

Moja Droga, perfekcjonizm to Ty.

Ty podjęłaś decyzję – mniej lub bardziej świadomą na pewnym etapie swojego życia – że będziesz działać perfekcyjnie. Prawdopodobnie coś Ci to zapewnia, a perfekcjonizm może wiele dostarczyć, na przykład poczucie ideału. Czy nie jest fajnie myśleć o sobie, że jest się idealną, w 100% dbającą o jakość? Żyjemy w świecie jakości, każdy więc chce dostarczać NAJLEPSZĄ JAKOŚĆ.

Czy nie jest miłe myślenie o sobie w taki sposób?

Zapewne widziałaś krążące na fejsie banerki, mówiące o tym, że gdy weźmiesz za siebie odpowiedzialność – wydarzy się coś strasznego: nie będzie kogo obwiniać o porażkę!

Być może ktoś podsumuje: „przykre, ale prawdziwe”, ale czy naprawdę? Co przerażającego jest w tym, że bierzesz życie we własne ręce i samodzielnie o nim decydujesz? Według mnie to piękna sprawa! Ja właśnie dlatego każdego dnia (no, może nie każdego, ale przez większość dni) budzę się z uśmiechem na ustach, wiedząc, że czeka mnie czas wykreowany przeze mnie. Wiele mnie to kosztowało i wysoką cenę za to zapłaciłam (głównie niematerialną), ale dzięki temu mam poczucie, że sama steruję swoim życiem.

Ok, powiecie, jak w takim razie zmienić myślenie o sobie i o czasie?

Po pierwsze – trzeba zobaczyć, jak jest teraz. Co o sobie mówisz? Co mówisz o czasie? Czy mówisz „jestem jakaś”? Zacznij zwracać uwagę na określenia, którymi się posługujesz – tylko będąc ich świadoma możesz je zmienić, a wypowiadając je kilkanaście razy dziennie (bo nagle zaczniesz słyszeć częściej, tak jak – będąc w ciąży – wszędzie widzisz kobiety w ciąży) – nie biczuj się. Nie miej wyrzutów sumienia, nie zacznij nagle wmawiać sobie: „o rany, jestem taka beznadziejna, że tyle razy to mówię”. Na razie po prostu to zaakceptuj.

Po drugie – zapisz wszystkie sformułowania i zastanów się, co konkretnie oznaczają. Jesteś bałaganiarą? Czyli co…? Nie posprzątałaś dzisiaj na biurku? Nie odłożyłaś czegoś na miejsce? Jesteś chaotyczna? Czyli jaka…? Nie przygotowujesz planu dnia? Nie ustalasz porządku działań? Zwróć uwagę na zmianę opisu z „jestem jakaś” na „robię coś” – tylko działając możemy coś zmienić.

Po wynotowaniu konkretnych działań, które wykonujesz lub których nie robisz, zacznij zadawać sobie pytanie: „I co w związku z tym?”.

Jesteś niezorganizowana? I co w związku z tym? Co możesz zrobić? Jak możesz to zmienić? Od czego zacząć? Jaki pierwszy krok wykonać? Zacznij myśleć o działaniu, zamiast o tym, jaka jesteś. Odpowiadaj sobie, zaczynając od wyrażenia: „mogę zrobić to i to”, by nauczyć się myśleć w kategoriach konkretów, nie ogólników typu „zmienię to”.

Pozostaje jeszcze najtrudniejsza kwestia: czy naprawdę chcesz to zmienić? Twoja odpowiedź na pytanie „I co w związku z tym?” może przecież brzmieć: „Nic”; wówczas okaże się, że prawdopodobnie niepotrzebnie drzesz szaty, lub zajmujesz się przypiętą Ci łatą tylko dlatego, że „wypada”. Jeśli nie przeszkadza Ci, że coś robisz albo czegoś nie robisz, przestań się tym zajmować i już 🙂

Jeśli jednak chcesz coś zmienić, od listy zachowań do działania pozostaje tylko jeden krok. Zapisz, kiedy i gdzie. I działaj. A potem napisz, jak Ci poszło.

Jak jest u Ciebie? Czy łapiesz się czasem na myśleniu, że „jakaś” jesteś?

Ola (Pani Swojego Czasu)

Pani Swojego Czasu