Kasia – #GangPSC

Premiera książki „Bullet journal bez tajemnic. Przewodnik po kreatywnym planowaniu” coraz bliżej! Wciąż możesz zapisać się na listę zainteresowanych, aby odebrać darmową ściągawkę z rozkładówkami do bujo, tymczasem dziś przygotowałam dla Ciebie fragment książki, dzięki któremu poznasz najpopularniejsze przekonania, które nie pozwalają Ci planować tak jak lubisz.

3 przekonania, które nie pozwalają ci planować tak jak lubisz

Jak „powinno” wyglądać bujo?

„Bullet journal to coś, co w swoim założeniu miał być niesamowicie proste. Czysty notes, długopis i system, który pomoże ci się zorganizować – tylko tyle i aż tyle. Dookoła oryginalnego pomysłu narosło jednak tak wiele interpretacji i kolejnych, kreatywnych rozwiązań, że cała idea prostoty gdzieś tu po drodze się zgubiła!

Pierwsze spotkanie z bullet journalem na ogół ma miejsce w internecie – na blogach, na YouTubie, na Instagramie czy na Pintereście. Algorytmy, według których działają wymienione platformy, sprawiają, że po wpisaniu w okno wyszukiwarki hasła „bullet journal” wyświetlają nam się wyniki przedstawiające piękne, dopracowane i odpicowane w każdym stopniu rozkładówki. Kolorowe strony tytułowe z onieśmielającymi ilustracjami i wykaligrafowanymi nagłówkami. Strony do planowania pełne nalepek, oznaczeń i skomplikowanych tabelek. Trackery po brzegi wypełnione pomysłami na monitorowanie kolejnych nawyków. A wszystko to spójne, narysowane od linijki, bez żadnych błędów, ozdobione obrazkami, taśmami i naklejkami i pokazane na pięknych, wystylizowanych zdjęciach. W tym wszystkim gubi się gdzieś ta pierwotna prostota i zapominamy, że bullet journal może, ale wcale nie musi tak wyglądać.

Prawda jest taka, że większość zdjęć samodzielnie zrobionych planerów, na które natkniesz się w internecie, jest tam właśnie po to, aby inspirować, cieszyć oko, sprawić, że zatrzymasz się na dłużej i zaobserwujesz dany profil czy konto. Dopiero po bliższym przyjrzeniu się tym pięknym, odpicowanym rozkładówkom zauważysz, że one niekoniecznie są funkcjonalne, że miejsca na planowanie jest tam tyle, co kot napłakał, a forma zdecydowanie przerasta treść. Nie zrozum mnie źle – inspiracje są potrzebne! Nie warto jednak budować swoich oczekiwań i wyobrażeń na temat bullet journalu na podstawie tych tabelek, które pokazują nam wyszukiwarki. Dlaczego? Bo twój bullet journal ma być przede wszystkim funkcjonalny, ma sprawdzać się u ciebie jako narzędzie do codziennej organizacji, a jego struktura, wygląd i zawartość mają pasować do ciebie”.

Tak zaczyna się 2 rozdział książki „Bullet journal bez tajemnic”. Na kolejnych stronach prowadzę swoją czytelniczkę przez proces wymyślania, projektowania, a w końcu tworzenia idealnego, szytego dla niej na miarę planera. Cała pierwsza część książki (którą roboczo nazwałyśmy częścią teoretyczną) wypełniona jest różnymi zadaniami i ćwiczeniami, które mają jeden wspólny cel – wyciągnięcie z wszystkich bullet journalowych pomysłów i rozwiązań, tego co będzie naprawdę wspierające i pomoże planować po swojemu 🙂 Nie skupiam się tam tylko na inspiracjach, kolorowych obrazkach i pięknych rozkładówkach, wręcz przeciwnie – w swojej książce, jedynej takiej na rynku – podchodzę do tematu kreatywnego planowania całościowo, zaczynając od rozprawienia się z przekonaniami, które narosły dookoła bullet journalu!

Jakie mamy przekonania na temat bullet journalingu?

„Na początku porozmawiamy o przekonaniach, które powstrzymują cię przed planowaniem w bujo, następnie podrzucę ci kilka zagadnień do przemyślenia. Każde z nich dotyczy nieco innego obszaru związanego z planowaniem po swojemu. To nasz punkt wyjścia, na kolejnych stronach rozłożymy to wszystko na czynniki pierwsze! Weźmiemy pod uwagę:

BZapisz się na listę zainteresowanych Dziennikiem wieloletnim!

  • twoje oczekiwania wobec planera – czyli jak sprawić, aby bullet journal był naprawdę Twój!
  • twoje poczucie estetyki – czyli to, co ci się podoba!!
  • twoje wcześniejsze doświadczenia z planowaniem – czyli co działa, a co nie!

Jednak zanim na dobre zajmiemy się wymyślaniem tego, jak twój bullet journal ma wyglądać, poświęćmy jeszcze chwilę na temat, którym zająć się po prostu trzeba. I szczerze mówiąc, myślę, że warto zrobić to właśnie tu i teraz, na samym początku twojej przygody z kreatywnym planowanie po swojemu. Porozmawiajmy o przekonaniach, które być może sprawiają, że kiedyś, w jakimś momencie swojego życia, doszłaś do wniosku, że planowanie w bullet journalu być może nie jest dla ciebie. Jeśli kiedykolwiek powiedziałaś sobie „to nie dla mnie, nie mam na to czasu/ brak mi talentu/ bujo jest dla zmotywowanych osób/ nie umiem tego robić”, czytaj dalej! Wiem, że takie myśli towarzyszą wielu osobom, które spotykają się z systemem bujo – widzę je w komentarzach, czytam o nich w wiadomościach prywatnych i w pytaniach, które zadają mi moje czytelniczki. Wiem jak wiele osób właśnie przez te negatywne przekonania w ogóle nie zaczyna planować po swojemu. Wiem też, jak wiele ludzi zniechęca się do bullet journalu po pierwszych wpadkach, pomyłkach lub niepowodzeniach.

3 przekonania, które nie pozwalają ci planować tak jak lubisz

Poprosiłam moje czytelniczki o odpowiedź na pytanie, jakie przekonania sprawiają, że nie planują w bullet journalu, mimo że bardzo chciałyby zacząć to robić. Zebrałam dla ciebie najczęściej powtarzające się odpowiedzi (w tym tekście znajdziesz 3, reszta czeka na w książce „Bullet journal bez tajemnic. Przewodnik po kreatywnym planowaniu”!) i dopisałam do nich kilka słów komentarza – mam nadzieję, że jeśli któreś z tych przekonań jest również „twoje”, znajdziesz tu nową perspektywę i podpowiedź, jak ruszyć z miejsca ze swoim bullet journalem!

Nie jestem artystką i kreatywną duszą
I nic w tym złego, gdybyśmy wszyscy byli artystami i kreatywnymi głowami, to na świecie szybko zabrakłoby nie tylko komputerów, na których powstają najlepsze powieści, lecz także farb, którymi malowane są dzieła sztuki, książek, z których się uczymy, i instrumentów, na których tworzy się muzykę. Zabrakłoby też chleba i lekarstw, nie mielibyśmy czym dojeżdżać do pracy i gdzie mieszkać. Nasze dzieci przestałyby chodzić do szkół (bo kto by ich tam uczył?), a pieniądze, które zarabiamy, leżałyby w banku, bo nie mielibyśmy gdzie ich wydawać. Artyści zawsze stanowili niewielką grupę w skali całych społeczeństw i mimo że teraz, dzięki rozwojowi mediów społecznościowych więcej ich widać i słychać, a sam próg wejścia w świat kreatywny jest prostszy, ponieważ wielu rzeczy możemy nauczyć się samodzielnie, to i tak, umówmy się, większość ludzi artystami nie jest. I to wcale nie przeszkadza im w skutecznym planowaniu po swojemu, zgodnie z systemem bullet journal.

Próbowałam wiele razy i nigdy nie wychodzi mi to tak jak innym
A czy te „inne” osoby, z którymi się porównujesz, to ludzie z krwi i kości, prowadzący swoje bujo dla siebie, czy internetowi influencerzy i twórcy treści, których obserwujesz w poszukiwaniu inspiracji do wykonania kolejnych pięknych rozkładówek w twoim bujo? Porównując swój planer, swoje rysunki i swoje notatki z planerami wypatrzonymi w sieci, nie masz szans na umiejscowienie tego porównania w szerszym kontekście. Na ogół nie wiesz nic o osobie wrzucającej zdjęcie swojego bullet journalu na Pinterest czy Instagram – nie wiesz ile czasu zajęło jej stworzenie tych stron, nie wiesz, na ile są one dla niej funkcjonalne i rzeczywiście wspierają realizację planów, a na ile to taka internetowa sztuka dla sztuki. Nie wiesz, czy jest to zdjęcie planera do planowania, czy planera do zbierania lajków i serduszek, a mimo to porównujesz się z nią i stawiasz sobie poprzeczkę niewiarygodnie wysoko. Jeśli mówisz, że próbowałaś wiele razy, to pomyśl, że te osoby, z którymi cały czas się porównujesz, próbowały pewnie wiele razy… więcej, a dla mnóstwa z nich kreatywne prowadzenie planera stało się hobby, formą spędzania wolnego czasu, przestrzenią, w której mogą twórczo się wyżyć, czy wręcz pracą i sposobem na życie. Czy ty również chcesz, aby twój bullet journal pełnił taką funkcję, czy raczej zależy ci na tym, aby po prostu pomagał ci realizować cele? Jeśli jeszcze tego nie wiesz, spokojnie – w kolejnym rozdziale zajmiemy się dokładną analizą twoich planerowych potrzeb i oczekiwań!

Nie mam na to czasu
Na co dokładnie nie masz czasu? Na zapisanie swojej listy to-do w notesie? Bo generalnie TO jest właśnie serce metody bullet journal. Nie mam na „to” czasu to przekonanie, które powtarza wiele osób. Planowanie po swojemu zajmuje tak dużo (lub tak mało!) czasu, jak mu na to pozwolisz! Nikt nie każe ci robić kreatywnych rozkładówek z masą ilustracji i nagłówkami, które wykaligrafowane są trzema krojami pisma. Rozpisanie pierwszych rozkładówek to kwestia godziny, a na codzienne uzupełnianie planera możesz poświęcić tylko 5 minut – oczywiście jeśli zdecydujesz się na plan minimum, a planer potraktujesz jako funkcjonalne narzędzie do planowania (a nie art journal, szkicownik i dzieło sztuki). ALE dla wielu osób bullet journal stał się okazją do kreatywnego wyżycia się – to jest też okej, jeśli masz taką potrzebę potraktuj ten czas jako czas dla siebie, czas na swój rozwój, czas na zabawę. Między tymi dwoma podejściami jest wielka przestrzeń, którą możesz zagospodarować w sposób, jaki chcesz, dostosowując ją do możliwości, jakie masz. Nie skreślaj metody wymówką, która opiera się na fałszywych założeniach!”.

3 przekonania, które nie pozwalają ci planować tak jak lubisz

W książce rozprawisz się też z przekonaniami dotyczącymi motywacji, talentu, brzydkiego stylu pisma i cierpliwości. Stworzysz wizję swojego planera, a następnie wypełnisz ją konkretami i pomysłami, które przeniesiesz do swojego notesu w kropki!

Zainteresowana? Zapisz się na listę, aby nie przegapić premiery!