Planujesz od okazji do okazji, a codzienne zadania mieszczą się na niewielkiej liście? Jeśli tak, prawdopodobnie uważasz, że bullet journal nie jest dla Ciebie. A gdybyśmy Ci powiedziały, że bujo to narzędzie idealne dla osób nieregularnie i rzadko planujących? Sprawdź, co na ten temat pisze Justyna.


Justyna Spyrka

Bullet journal jest świetnym miejscem na wszystkie Twoje plany. Kilka sporych projektów w pracy, mniejsze zadania, plan rodzinnych wakacji, notatki z webinarów, rejestr szczepień dziecka, lista zakupów, plan posiłków i rozpiska treningowa… To wszystko i dużo, dużo więcej może pomieścić zwykły notes w kropki. A jak z niego korzystać, kiedy wcale nie potrzebujesz aż tyle planować?

1. Zmniejsz rozmiar

Przyjęło się, że bujo prowadzi się w notesie a5 lub większym. Ale nie każdy potrzebuje przecież aż tyle kropkowanej przestrzeni na ogarnięcie swojego życia. Fajnym rozwiązaniem jest poręczny mini planer pełen czasu. Zgrabny, ale z takimi samymi możliwościami jak jego większy kolega. A jeśli lubisz format a5, możesz pomyśleć nad używaniem zeszytów.

5 zalet bujo dla planujących nieregularnie

2. Skondensuj

Jeśli masz w życiu etapy bardziej skomplikowane, przy których sprawdza ci się duży format notesu, ale miewasz też luźniejsze miesiące, możesz swoje bulletjournalowe tabelki skondensować. Co to znaczy?

Gdy mam bardzo napięty okres, z dużą liczbą planów i projektów, moja tygodniówka zajmuje dwie sąsiadujące strony bujo. Wolę mieć nawet za dużo miejsca, niż ryzykować, że coś się nie zmieści.

Kiedy jednak w moim życiu nie dzieje się aż tak wiele, zmieniam rozkładówkę na prostszą i bez problemu mieszczę cały tydzień na jednej stronie. Zdecydowanie wolę takie rozwiązanie od pozostawienia w połowie pustej rozkładówki. Może to trochę horror vacui, ale lubię mieć poczucie, że miejsca w moim turkusowym planerze nie marnuję.

5 zalet bujo dla planujących nieregularnie

3. Pisz dziennik

O metodzie bujo sam jej twórca powiedział, że to narzędzie do analizowania przeszłości, notowania teraźniejszości i projektowania przyszłości. Jeśli nie wymaga aż takiego zaangażowania, lubię w swoim bujo skupić się na teraźniejszości i zaczynam pisać dziennik. U mnie te momenty wiążą się zawsze z wakacjami, bo podróże planuję bardzo lakonicznie, lub świętami, bo to dla mnie czas z rodziną, a nie z planowaniem. Dzięki zapisywaniu tego, co dzieje się na bieżąco, bardziej doceniam te chwile. No i mam też świetną pamiątkę, na przykład w postaci dziennika podróży.

W czasie samego wyjazdu zazwyczaj piszę tylko tekst i ewentualnie ozdabiam go brush penem (ostatnio głównie z zestawu Candy, w którym się zakochałam). Po powrocie naklejam naklejki podróżniczki i drukuję zdjęcia. Dzięki temu bujo jest moim towarzyszem nie tylko przy planowaniu, ale też przy wspominaniu.

5 zalet bujo dla planujących nieregularnie

4. Twórz kolekcje

Tym mianem autor metody bullet journal określił wszystkie rozkładówki, te do planowania także, ale przyjęło się w Polsce nazywać tak tylko tę część, która zawiera wszelkiego typu listy i spisy.

Jedną z moich ulubionych kolekcji jest ta dotycząca książek do przeczytania. W bujo prowadzę wykaz jedynie tych pozycji, które do mojego życia wnoszą coś więcej niż tylko rozrywkę. Całkowicie pomijam tu beletrystykę. Zapisuję tu te publikacje, których recenzje już sprawdziłam i wiem, że naprawdę warto poświęcić na nie czas. Gdy tylko usłyszę o jakiejś książce, ale jeszcze nie wiem, czy jest warta uwagi – notuję jej tytuł w rozkładówce brain dump (jeśli nie wiesz, co to, zerknij do słownika bullet journalu).

Inną kolekcją, którą bardzo lubię, jest ta dotycząca podróży. U mnie składa się ona z kilku rozkładówek: mapy świata, na której koloruję odwiedzone kraje, mapy Europy o tej samej funkcji, a także listy europejskich stolic. Jednym z moich podróżniczych celów jest odwiedzenie ich wszystkich, więc ta kolekcja jest też od razu trackerem mojego postępu.

5 zalet bujo dla planujących nieregularnie

Jestem także ogromną fanką zwyczajnej bucket list, czyli listy wszystkich marzeń, które chciałoby się w życiu spełnić. To taki zbiór pomysłów na cele średnio- i długoterminowe. Przyjęło się, że powinno ich być 100, ale ja aż tylu jeszcze nie wymyśliłam. Bardzo lubię tę kolekcję, bo nadaję ona ogólny sens temu, co robię. Uważam ją też za dobrą ilustrację tego, co się zmienia. Raz na jakiś czas wracam do listy i okazuje się, że marzenia, które zapisałam na samym początku, albo już się spełniły (czasem dopiero gdy o nich przeczytam, przypominam sobie, że były na liście), albo są już nieistotne. To pokazuje, jak na przestrzeni czasu zmienia się nasza ogólna wizja działania.

5 zalet bujo dla planujących nieregularnie

5. Porzuć w kąt

Dość przewrotnie napiszę, że gdy nie potrzebujesz aż tyle planować, powinnaś odwiesić bujo na kołek i o nim zapomnieć. Bądźmy szczere: jeśli chwilowo cały Twój plan mieści się na jednej kartce z drukarki, to nie ma sensu na siłę wkładać go w rozkładówki i tabelki. Jeśli czujesz, że bujo staje się przerostem formy nad treścią, bez żalu schowaj planer na jakiś czas do szuflady. Możesz przenieść planowanie na przykład do kalendarza ściennego albo na prostą listę rzeczy do zrobienia. Ślubu z bujo nie brałaś, łatwo się z nim rozstać, a gdy skomplikowane życie znów się o to upomni – odnowisz tę relację.

Bujo to najbardziej wielofunkcyjny system planowania, jaki kiedykolwiek widziałam (a uwierz, planerów, terminarzy, aplikacji i harmonogramów przerobiłam naprawdę dużo). Pomieści wszystkie plany i dokładnie tyle, ile w danym momencie ich jest. Możesz dostosować go do swoich potrzeb, zmieniać dowolnie jego funkcję z kalendarza na pamiętnik i z harmonogramu na szkicownik. Jedno jest jasne: to bujo ma się dostosować do ciebie. Nigdy odwrotnie.