Ostatnio na #kawiezbudzyńską przyznałam się do czegoś, co część z Was może odebrać jako porażkę – ja natomiast odbieram to po prostu jako rzeczywistość.

Otóż tworząc przeróżne narzędzia pomagające w planowaniu, usprawniające organizację i zarządzanie sobą w czasie, doszłam do takiego momentu, w którym… nie jestem w stanie korzystać z tych wszystkich produktów!

Ha! Powiecie teraz: czyli jednak szewc bez butów chodzi? Czyli jednak nie używasz swoich produktów do planowania! Nie, nie tak. Oczywiście, że używam wyłącznie swoich produktów do planowania. Co więcej – po to regularnie wprowadzam do oferty artykuły piśmiennicze (niedawno nowe flamastry do kaligrafii), by móc pisać także tylko tym, co można znaleźć w moim sklepie.

Okej, no dobra, dlaczego w takim razie nie korzystam ze wszystkiego, skoro (jak twierdzę i podaję Wam dalej) są to najlepsze rzeczy na świecie?

Odpowiedź jest prosta: bo już się nie da. Gdy miałam w sklepie kilka produktów, faktycznie używałam każdego. Wszystkie te produkty były robione „pode mnie”. Pod moje oczekiwania, moje możliwości, moje gusta. Jednak po jakimś czasie doszłam do wniosku, że przecież jest to niezgodne z tym, czego uczę – że każda z nas może planować po swojemu i na swój sposób.

Dlatego zaczęłam tworzyć takie produkty, z których ja nie korzystam, ale Wy – owszem. I to, jak można ich używać, również chcę Wam pokazać. Ale jak to zrobić, skoro ja na co dzień w nich nie planuję? Mogłabym tak jakby planować „na niby” – czyli stworzyć plan, zrobić mu zdjęcia, a potem z niego nie korzystać. Mogłabym, ale, po pierwsze, to oszustwo, a po drugie, szkoda mi czasu na „niby-planowanie”, bo swojego prawdziwego planowania mam też całkiem sporo :).

Dlatego poszłam inną drogą i ogłosiłam rekrutację na FREAKÓW PLANOWANIA i FREAKÓW #BUJO, czyli zaczęłam szukać osób planujących w moich produktach, które się im sprawdzają. Te osoby mogłyby regularnie przedstawiać Wam, jak to można robić, żeby było dobrze i efektywnie.

Freaki planowania będą Wam zatem pokazywać, jak planować i organizować za pomocą całej palety moich produktów, a freaki #bujo pokażą, jak się organizować z wykorzystaniem tak zwanego bullet journal, czyli specyficznego systemu do planowania, do którego idealnie nadają się Planery i Mini Planery Pełne Czasu.

Na pierwszy ogień idzie nasz pierwszy FREAK, czyli… Justyna, która pokaże Wam swoje #bujo oraz wytłumaczy, czym ono jest i jak można w nim planować.


Justyna Spyrka

POZNAJ BULLET JOURNAL

Notesy w kropki, ręcznie rysowane kalendarze ozdobione naklejkami, listy zadań, spisy książek i filmów udekorowane rysunkami, tabelki dotyczące treningów, kolorowa kaligrafia… To wszystko widzisz na Instagramie zebrane pod jednym wspólnym hasztagiem #bulletjournal. O co chodzi w tym szale kreatywnego planowania?

Metoda bullet journal

Bullet journal, który dzięki pięknym zdjęciom z mediów społecznościowych kojarzy się przede wszystkim z ręcznie dekorowanymi kalendarzami, to tak naprawdę system wspierający produktywność. Brzmi nudno? Trochę tak, ale taka właśnie jest jego historia. Ryder Carroll, amerykański projektant, wymyślił tę metodę, kiedy okazało się, że ma on bardzo duże problemy z nauką. Szukał alternatywy dla tradycyjnych notatek i zapisków. Stworzył więc zestaw symboli oznaczających zadanie, wydarzenie czy notatkę, który pomógł mu uporządkować wiedzę i zaplanować przyszłość. Swoje działania rozpisywał w notesie, zawsze „od ogółu do szczegółu”, zaczynając od planów na kilka miesięcy do przodu (tzw. future log – rejestr przyszłości), potem uszczegóławiając je w danym miesiącu (monthly log), a wreszcie ujmując w ramy codziennych list zadań do wykonania. Dzięki temu, że wielokrotnie zaglądał do tych zapisków, lepiej wybierał priorytety, a bujo stał się nie tylko sposobem na notowanie, ale też pomocą w odpowiedzi na pytanie: „po co to robię?”.

Bullet journal dziś

Dziś bullet journal to już w zasadzie sztuka sama w sobie. Oczywiście, trzon tego systemu, czyli praca z daleko- i krótkoterminowymi planami oraz listy zadań, dalej mają się dobrze, ale wokół nich urosła zupełnie nowa koncepcja planera – takiego, który dostosuje się do ciebie zarówno w kwestii praktycznej, jak i estetycznej. Jak to możliwe? Ano tak, że wszystko tworzysz sama.

Oprócz kalendarza na cały rok, na dany miesiąc i codziennej listy zadań coraz częściej mamy w bujo tak zwane habit trackery (pomoce w budowaniu nawyków), plany treningowe i wszelkiego typu tabelki związane ze zdrowym życiem, listy posiłków na cały tydzień, spisy filmów, które chcemy obejrzeć, listy marzeń, książek, miejsc, ulubionych sklepów… Nie ma chyba takiej listy czy tabelki, której nikt by jeszcze w swoim notesie nie ujął.

No i oczywiście wszystko to pięknie udekorowane naklejkami, kolorowymi rysunkami, kaligrafią… Dzisiejszy bullet journal to połączenie miłości do planowania ze słabością do papierniczych gadżetów oraz kreatywnością.

Jak się za to zabrać?

No dobra, wiesz już, czym jest bullet journal i jak działa, więc teraz czas wprowadzić tę wiedzę w życie.

Aby zacząć prowadzić bujo, a raczej stosować tę metodę pracy nad produktywnością, musisz mieć w zasadzie tylko notes i długopis. Możesz się zapoznać z systemem symboli Rydera Carrolla albo wymyślić własny: na przykład kwadrat to zadanie, kropka – spotkanie, wykrzyknik – priorytet. I tak dalej. Tworzysz kalendarz na rok do przodu, potem ten na aktualny miesiąc i wreszcie listę zadań na dziś, stosując oznaczenia z wybranego klucza. I gotowe.

To byłby przepis na najprostszy bullet journal. Ale co z dobrą zabawą? Z tabelkami, naklejkami, rysunkami?

Na początku przygody z bujo nie warto wydawać pieniędzy na mnóstwo papierniczych dodatków, bo jeszcze nie wiesz, co ci się przyda i co polubisz. Zacznij od notesu z dobrym papierem, grubym, w kropki i przyjemnym w dotyku. Znajdź swój ulubiony długopis (do pisania) i cienkopis (do rysowania kalendarzy i tabelek). Nie przesadzaj z kolorami – zestaw kilku zakreślaczy zdecydowanie wystarczy. Z czasem możesz dokupić więcej.

Sprzęt już masz, teraz czas na testowanie rozkładówek. Nie ma czegoś takiego jak must-have w każdym bujo, bo chodzi o to, żeby to planer dostosował się do ciebie. Na początku warto postawić na sprawdzone rozwiązania. Minimum Carrolla, czyli kalendarz na rok do przodu i na dany miesiąc, na pewno ci się przydadzą. Z rozpisywaniem listy zadań na każdy dzień może już być różnie. Równie dobrze może działać lista na dany tydzień. Popularny habit tracker, czyli tabelka, w której codziennie zaznaczasz, czy wykonałaś to, co ma się stać nawykiem, przyda się, o ile chcesz wprowadzać jakieś nawyki. Lista książek do przeczytania? Kawiarnie, które koniecznie chcesz odwiedzić? Planer postów na Instagram? Testuj różne pomysły. Z czasem odkryjesz, co ci się przydaje, a co jest tylko stratą czasu. Mnóstwo pomysłów na rozkładówki znajdziesz oczywiście na Pintereście i Instagramie.

Bullet journal to w dużej mierze ciągłe testowanie i zmienianie formy planera w zależności od potrzeb, planów, priorytetów. To nie gotowy kalendarz, w który wystarczy wpisać hasła w przygotowanych rubryczkach, a potem można odłożyć go w kąt i zapomnieć. To notes, do którego będziesz zaglądać wiele razy w ciągu dnia, z którym będziesz pracować i dzięki któremu zastanowisz się, co i dlaczego robisz. Nie zawsze będzie piękny jak ze zdjęcia, ale zawsze będzie idealny dla ciebie. Bo bujo to jedyny planer, który zawsze dotrzymuje ci kroku.


No i jak Ci się podobał nasz pierwszy wpis od freaka bujo??? Czekamy na Twoje opinie!