Dzisiaj Justyna, freak planowania – na przykładzie tego, jak planuje pisanie artykułu dla nas – wprowadza nas w kolejny stopień wtajemniczenia. Zobaczycie, jak może wyglądać planowanie w bullet journalu i jak wykorzystywać dawne rozkładówki. Drogie Panie, przyszłość, teraźniejszość i przeszłość – spotyka się właśnie na Waszych oczach w notesie w kropki 🙂 Zobaczcie, co z tego wynikło i może Was to zainspiruje do rozplanowania najbliższego miesiąca w podobny sposób.


Justyna Spyrka

Kupiłaś swój notes w kropki, kilka pisadeł, naoglądałaś się zdjęć na Instagramie. Siadasz przy biurku, w kubku kawa, obok nawet zapachowa świeczka się pali. Otwierasz zeszyt i… co dalej? Jak to zrobić, żeby kropkowane strony zamienić w planer?

Metoda bullet journal służy przede wszystkim do organizacji. Nie ma tu jednak narzuconej struktury, puste strony wykorzystujemy w taki sposób, jaki najbardziej nam odpowiada, ale żeby to miało ręce i nogi, warto przyjąć jakąś zasadę. Dziś pokażę Ci, jak u mnie wygląda planowanie w bullet journalu oraz do czego wykorzystuję dawne rozkładówki, czyli jak się ma przyszłość, teraźniejszość i przeszłość do używania notesów w kropki.

Od ogółu do szczegółu

O ile estetyka i różnorodność zastosowań bullet journalu uległy sporej zmianie od czasów pierwszych prób Rydera Carrolla, o tyle ogólna zasada planowania jest dalej taka sama: od ogółu do szczegółu. O co chodzi? Wyjaśnijmy to sobie na podstawie case study – planowania pisania artykułu na bloga Pani Swojego Czasu.

Na początku pracy z bullet journalem jedną z najbardziej przydatnych rozkładówek jest future log (jeśli nie wiesz, co to, to zapraszam do minisłownika bullet journalu). Może on być minimalistyczny lub bardziej kolorowy, ale najważniejsza jest jego funkcja: to tutaj notujemy wydarzenia dotyczące przyszłych miesięcy, których jeszcze nie rozrysowałyśmy w notesie.

Case study: deadline’em na oddanie kolejnego artykułu jest 13 listopada, ale jeszcze nie rozrysowałam rozkładówki na ten miesiąc. Zapisuję więc tę datę w future logu, aby o niej nie zapomnieć.

Jak planować w bullet journal

Gdy zbliża się nowy miesiąc, zazwyczaj z dwutygodniowym wyprzedzeniem rozrysowuję wszystkie niezbędne rozkładówki. W listopadzie będą mi potrzebne szczegółowy kalendarz oraz lista zadań na ten miesiąc. W Planerze Pełnym Czasu mamy do dyspozycji gotowe kalendarze na 12 miesięcy wraz z miejscem na odpowiednie notatki, ale ja i tak wolę przygotować wszystko sama i pracować na swoim.

Jak planować w bullet journal

Case study: na samym początku w kalendarzu na listopad zaznaczam grafik z etatowej pracy. Nie mam na niego wpływu i to od niego będzie zależało, jak zorganizuję przygotowanie artykułu.

Ponownie zapisuję datę deadline’u na artykuł, bo w czasie trwania miesiąca to z tego kalendarza, a nie z future logu, będę korzystać codziennie. Zaznaczam w nim też swój „prywatny” termin wykonania tej pracy, dzięki temu zostawiam sobie margines na ewentualny poślizg. Sprawdzam, kiedy mam wolny poranek, i na ten dzień planuję sesję fotograficzną do artykułu – musi się odbyć rano, żebym mogła wykorzystać łagodne naturalne światło.

Jak planować w bullet journal

W liście zadań na dany miesiąc (ja nazywam ją sobie master list – to określenie zaczerpnięte od angielskiej bullet journalistki Cristiny z bloga My Life in a Bullet) zapisuję wszystkie rzeczy do zrobienia w listopadzie. Mieszam w niej to, co dotyczy domu, życia prywatnego i pracy. Kolorowymi naklejkami zaznaczam priorytety, które tworzą absolutne minimum do wykonania w listopadzie.

Case study: listę zadań wykorzystuję do podzielenia sobie pracy nad artykułem i nad innymi większymi projektami na mniejsze, konkretne zadania.

Jak planować w bullet journal

Zazwyczaj w sobotę lub niedzielę siadam z moim Planerem Pełnym Czasu i przygotowuję rozkładówkę na nadchodzący tydzień. Mój system opiera się na swego rodzaju mieszance systemu dniówek i tygodniówki. Zapisuję sobie zadanie do wykonania w danym tygodniu, często też towarzyszy mi tutaj tracker. Niejednokrotnie muszę zaplanować działania na konkretny dzień, dlatego tej rozpisce towarzyszą codzienne listy zadań – wbrew zasadom Rydera Carrolla rozpisane od razu na kilka dni do przodu.

Jak planować w bullet journal

Case study:W kalendarzu miesięcznym widać, że prawie całą pracę nad artykułem będę musiała wykonać w pierwszym tygodniu listopada. W rozpisce na ten tydzień w dziale „lista zadań” wymieniam dość szczegółowo kolejne kroki tworzenia artykułu.

Jak planować w bullet journal

Dodatkowo tworzę sobie mały tracker, bo nad tym projektem chcę w tym tygodniu pracować codziennie, tak aby w niedzielę nie musieć niczego nadrabiać.

Jedno z zadań, czyli sesja zdjęciowa, musi zostać wykonane w konkretny dzień, czyli w piątek. To wtedy rano jestem w domu i mogę wykorzystać przedpołudniowe łagodne światło. Ten punkt zapisuję od razu w liście zadań na konkretny dzień. Zaznaczam go też kolorową naklejką-kropką, bo to będzie najważniejsze zadanie tego dnia – musi zostać wykonane, bo w żaden inny dzień przed deadline’em nie mam już wolnego poranka.

Jak planować w bullet journal

W taki sposób od ogółu (czyli od dalekiej przyszłości i ogólnego hasła „oddać artykuł”) do szczegółu (konkretne zadanie na konkretny dzień) można zaplanować każdy projekt w bullet journalu. Stosuję tę właśnie metodę niemal od początku pracy z tym systemem, czyli już prawie cztery lata, i nie było jeszcze takiego projektu, którego w ten sposób nie dałabym rady zaplanować.

Co z tą przeszłością?

No dobra, future log i dniówki mamy już ogarnięte, czyli przyszłość i teraźniejszość jest, ale co z przeszłością?

Uważam, że ogromną zaletą bullet journalu jest jego forma. Dzięki temu, że najczęściej prowadzimy bujo w porządnym notesie, pojedyncze kartki nie wypadają i się nie gubią. Po wypełnieniu zeszytu po brzegi otrzymujemy zbiór wszystkich planów, zadań i działań w dość długim czasie. Mnie Planer Pełen Czasu wystarcza dokładnie na rok intensywnego planowania.

Jak planować w bullet journal

Kiedy w coś wkładamy tyle serca, zazwyczaj ciężko nam się z tym rozstać. Nie znam nikogo, kto prowadziłby bullet journal, a na koniec roku swój zapełniony zeszyt wyrzucał do śmietnika. Przechowywanie zapisanych notesów, oprócz wartości sentymentalnych, ma też inną olbrzymią zaletę – daje nam podgląd na krok po kroku zrealizowane (lub niezrealizowane) cele.

Dawne rozkładówki raz na jakiś czas warto poddać analizie. Pozwala to lepiej wykorzystać bullet journal i jeszcze bardziej dostosować go do siebie, ale też pozwala dostrzec błędy popełnione już na etapie wyboru celów albo planowania ich realizacji.

Mnóstwo osób dokonuje takiego przeglądu przeszłości raz na kwartał, ale oczywiście to kwestia indywidualna. U mnie mała analiza powstaje co miesiąc, a duża – raz na pół roku.

Jak planować w bullet journal

Miesięczna analiza pozwala mi na sprawdzenie proporcji między tym, co zaplanowane, i tym, co zrealizowane, oraz pozwala realnie zweryfikować, czy dobrze planuję na przestrzeni krótkich odcinków czasu (na przykład jeden tydzień). Sprawdzam też, czy sposób, w jaki rozrysowuję kalendarze, mi odpowiada. Po kilku latach pracy z bullet journalem rzadko się zdarza, że coś mi nie pasuje, ale na początku formę kalendarzy i tygodniówek zmieniałam praktycznie co miesiąc. Oprócz tego w miesięcznej analizie podsumowuję postęp w budowaniu nawyków oraz sprawdzam, czy aby nie poszalałam z wydatkami. Takie porządne spojrzenie na mijający właśnie miesiąc to też dobra metoda na wspomnienie fajnych wydarzeń, które są już za mną.

Z kolei półroczny audyt bujo to rzut oka na długofalowe plany. Na tapet biorę roczne cele i sprawdzam, które z nich nadal są celami, a które być może już udało się zrealizować. Przeglądam miesięczne listy zadań, aby się upewnić, że długoterminowe plany znalazły się na nich w formie mniejszych zadań. Wykorzystuję do tego specjalną rozkładówkę.

Jak planować w bullet journal

Zaznaczam w niej poziom zaawansowania każdego celu i dodaję krótki komentarz. Odpowiadam w nim na pytania:

  • co w obrębie tego celu zostało już zrobione?
  • czego jeszcze nie zrobiłam i dlaczego?
  • jakie kroki muszę podjąć, żeby cel osiągnąć?

Na koniec często zapisuję jakiś fajny motywujący cytat, aby dodać sobie trochę energii do działania na następne pół roku.

W czasie pracy z bullet journalem nieustannie wertujemy notes tam i z powrotem. Zaglądamy do future logu, aby zaplanować następny miesiąc, co chwilę cofamy się o kilka stron, żeby w miesięcznym kalendarzu sprawdzić, jakie zadanie czeka na nas w przyszłym tygodniu, a za pół roku przekartkujemy połowę notesu, aby się upewnić, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Dzięki temu ciągle mamy podgląd na nasze cele i pomysły. Bullet journal nie pozwala im się zakurzyć, a jednocześnie na bieżąco pokazuje, czy krok po kroku posuwamy się do przodu. Moim zdaniem to właśnie dzięki temu, a nie dzięki pięknym napisom i kolorowym naklejkom, bujo zyskało tylu fanów. Być może Ty też będziesz jednym z nich…?