Być może spotkałaś się już z określeniem #kursoksiążka, a jeśli nie, to na pewno jeszcze wiele razy o niej usłyszysz – premierę ma bowiem właśnie druga #kursoksiążka autorstwa Oli pt. „Cele i planowanie”. Co to za hybryda? – pomyślisz pewnie. Czy to jakiś kurs w formie książki? I czym się różni od klasycznej lektury? Sprawdź, co w dzisiejszym artykule na temat pracy z #kursoksiążką pisze Kasia.


Katarzyna Galant

W kwietniu, kiedy jeszcze nawet nie śniłam, że będę współpracować z Panią Swojego Czasu, nabyłam #kursoksiążkę Oli Budzyńskiej „Asertywność i pewność siebie”. To była ciekawa lektura, a właściwie ciężka praca nad sobą, która bardzo wiele mi dała. Ale przyznam szczerze, że kupując ją, nie byłam pewna, co właściwie mnie czeka. Dziś, gdy dostępna jest już kolejna #kursoksiążka Oli, chciałabym opowiedzieć o swoich doświadczeniach w korzystaniu z tej innowacyjnej pozycji i o tym, że warto do niej wracać od czasu do czasu.

Jak pracować z #kursoksiążką?

Co to jest i jak wygląda #kursoksiążka?

„Co to za dziwne słowo? Kurso- co?” – spytała moja mama, gdy pochwaliłam się jej zakupem. Niby książka, a jednak nie do końca. Ola Budzyńska, jak sama wspominała w okresie promocji, chciała stworzyć coś, co byłoby czymś pomiędzy książką a kursem online: przystępne cenowo, ale maksymalnie angażujące. Rezultat tego eksperymentu jest olśniewający. Już piszę dlaczego.

Po pierwsze, kupując produkt, dostajesz nie tylko jego papierową wersję lub e-book, lecz także audiobook (audiobook tylko w #kursoksiażce Asertywność i pewność siebie) i dostęp do platformy z ćwiczeniami (za chwilę więcej o tym). Po drugie, sama książka jest niezwykła. Nie jest szyta ani klejona, ale spięta spiralą, żeby można było ją wygodnie rozłożyć i w niej pisać. Tak, trzeba w niej pisać, bo roi się tam od ćwiczeń, które są sercem tego tekstu. Jeśli ktoś miał do czynienia z książkami dotyczącymi rozwoju osobistego, wie, że najczęściej miejsca na wypełnianie zadań jest jak na lekarstwo albo w ogóle go nie ma. Nawet nie wiem, ile razy zdarzyło mi się pomyśleć: „Eeee, nie ma gdzie pisać, mam za daleko do zeszytu, zrobię to ćwiczenie później, teraz czytam dalej”. I oczywiście nigdy do tego nie wracałam. #kursoksiążka jest zbudowana tak, że masz wrażenie, iż bez twoich odpowiedzi i twojej pracy jest ona niepełna.

I jeszcze jeden fenomenalny aspekt #kursoksiążki: marginesy – zadrukowane w kropki pozwalają na bieżąco notować swoje myśli i skojarzenia inspirowane lekturą. Dodatkowo po każdym rozdziale znajduje się większa przestrzeń przeznaczona na notatki własne.

Jak pracować z #kursoksiążką?

Jak pracowałam z #kursoksiążką?

We wstępie Ola Budzyńska sugeruje, by zaplanować sobie czas na lekturę i pracę każdego dnia (wystarczy nawet 10–15 minut), co też skwapliwie uczyniłam. Codziennie rano miałam zarezerwowany czas na #kursoksiążkę. Siadałam zawsze z ołówkiem w ręku i czytałam, przy okazji notując na marginesach wpadające mi do głowy myśli. Gdy dochodziłam do jakiegoś zadania, czytałam je, rozmyślałam trochę, robiłam pierwsze podejście, a potem zostawiałam do jutra. Chciałam przepracować w sobie odpowiedzi, dać czas swojej podświadomości na wyciągnięcie jeszcze głębszych wniosków. Kolejnego dnia pracę zaczynałam od ćwiczeń właśnie. Zwykle w drodze po syna do przedszkola słuchałam audiobooka do #kursoksiążki, by jeszcze lepiej przyswoić fragment, nad którym aktualnie pracowałam.

Kurs Czas na Insta!

Po kilku miesiącach działania według wyżej opisanego schematu z dumą skończyłam #kursoksiążkę. A właściwie odłożyłam, bo wiedziałam, że będę do niej jeszcze wielokrotnie wracać.

Ponowna lektura

Niedawno sięgnęłam po #kursoksiążkę po raz drugi. I okazuje się, że ponowna lektura jest jeszcze ciekawsza od pierwszej. Nie dość, że masz przed sobą ten sam inspirujący tekst i głębokie ćwiczenia, to jeszcze widzisz wszystkie swoje notatki i odpowiedzi, które dopełniają tę książkę.

W tym momencie pewnie się zastanawiasz, jak chcę ponownie zrobić ćwiczenia, skoro już wykorzystałam przeznaczone na nie miejsce. I tu właśnie wchodzi do gry platforma, do której dostęp ma się od początku. Można z niej wydrukować wszystkie zadania pojawiające się w #kursoksiążce, czy to przy ponownej lekturze, czy w przypadku, gdy miejsca na odpowiedź po prostu zabraknie.

Tym razem nie czuję potrzeby czytania całości od deski do deski. Zaznaczyłam sobie karteczkami pełnymi czasu miejsca, do których chcę wrócić, i zadania, których nie udało mi się za pierwszym podejściem wykonać.

Jak pracować z #kursoksiążką?

Założyłam sobie też zeszyt na cytaty z #kursoksiążki. Wiele poruszonych w tekście kwestii uznałam za arcyważne dla mnie w aktualnej życiowej sytuacji, a że nie wiązały się one z żadnymi ćwiczeniami, postanowiłam szerzej rozpisać swoje rozważania nad nimi w innym miejscu.

Tak, to już koniec. Napisałam artykuł o #kursoksiążce, w ogóle nie wspominając o jej treści. To był od początku mój zamysł. Pisałam go z myślą o wszystkich, których interesuje temat tej, następnej i wszystkich kolejnych #kursoksiążek, ale nie są przekonani do formy, boją się, że to nie dla nich. Praca z #kursoksiążką to dużo więcej niż lektura, to fascynująca podróż w głąb siebie. Wymaga systematyczności, ale jest równocześnie bardzo przyjemna dzięki pieczołowitości, z jaką produkt został zaprojektowany.