Znam wiele kobiet, które uwielbiają być zapracowane. Znam wiele kobiet, które uwielbiają zarywać noce, a później narzekać, jak bardzo są zmęczone, jak bardzo nie mają czasu i jakie to życie jest ciężkie.

Jakim cudem można uwielbiać coś, co daje nam zmęczenie?

Bardzo łatwo. Żyjemy w świecie, w którym gloryfikowana jest pracowitość pojmowana jako bycie zapracowaną, zarobioną. Nie ma większego znaczenia, co robisz i czy robisz to z sensem; ważne jest, żebyś robiła i mocno narzekała na to, jak zarobiona jesteś.

Nie wierzysz?

Niedawno przeprowadzałam rekrutację do mojego zespołu na stanowisko menedżera projektów (drugi etap naboru wciąż trwa). Zgłosiło się ponad 450 osób i w około 25-30% aplikacji na pytanie „Dlaczego zgłaszasz się do tej pracy?” przewijała się odpowiedź, że w obecnej pracy dana osoba siedzi i odlicza godziny i że czy robota jest czy nie – w pracy trzeba siedzieć.

Przejawy efektywności (rozumianej jako optymalizowanie swojej pracy i sprawianie, by krócej trwało jej wykonywanie) nie są mile widziane, bo pracodawca płaci za 8 godzin siedzenia. Jeżeli więc uproszczę sobie pracę i nagle skończę ją w 6 godzin, będę musiała jakoś wypełnić pozostałe 2 godziny, czyli dostanę dodatkową robotę.

W cenie jest chwalić się tym, jak dużo mamy do zrobienia, do roboty, jak bardzo jesteśmy zajęte, jak rzadko rodzina nas widzi, jak brak nam czasu wolnego itp.

Dzisiaj zatem mam dla Was kilka podpowiedzi, które pomogą Wam stać się naprawdę zarobioną, przemęczoną i rozczarowaną życiem.

NIE PLANUJ SWOJEGO DNIA. ANI ŻYCIA

Generalnie najlepiej będzie, jeżeli uznasz, że planowanie to zło wcielone i że nigdy, przenigdy nie zamierzasz planować. Ewentualnie możesz kiedyś załadować do swojego planu dnia pierdyliardy zadań, nie wykonać ich (to chyba oczywiste….?!), a następnie w każdym możliwym miejscu ogłaszać, że planowanie jest do dupy i że to, co mówi o nim Budzyńska – również, bo przecież zaplanowałaś i nie wyszło.

Nie planuj swojego dnia i nie zastanawiaj się, jakie zadania są najważniejsze. Płyń z prądem. W ciągu dnia na pewno pojawią się jakieś priorytety: dzieci i mąż będą mieli swoje, szef, koleżanki i koledzy w pracy – również. Każdy, oczywiście, zechce, żebyś już teraz, natychmiast zajęła się jego, co z wielką ochotą i uśmiechem na twarzy zrobisz, bo przecież niczego nie zaplanowałaś ani nie określiłaś, więc spokojnie możesz zająć się cudzym życiem, zamiast swoim.

POZWALAJ, BY CIĄGLE COŚ CIĘ ROZPRASZAŁO

Na początek zaakceptuj fakt, że wszystko i wszyscy mają prawo Ci przeszkadzać. Zawsze i o każdej porze. Potem będzie z górki. Skoro nie zaplanowałaś swojego dnia i swoich priorytetów (patrz punkt wyżej), Twój czas należy do innych osób, prawda?

Koniecznie uśmiechaj się do każdego, kto przechodzi obok Twojego biurka. Pozwól wciągać się w rozmowy o niczym z serii „Co słychać?” i „Jaki piękny mamy dzisiaj dzień!”. Nie przejmuj się, jeśli nie pozwolą Ci skupić się na wykonaniu zadania – budowanie relacji z każdym, kto mija Twoje biurko, jest ważniejsze.

A, i koniecznie sprawdzaj swoją skrzynkę pocztową co 5, maksymalnie 10 minut. Jeśli w firmie przyjęto politykę natychmiastowego odpowiadania na wiadomości i ciągłego ich sprawdzania (tak, w toalecie również!), niczego z tym nie rób, z nikim nie rozmawiaj i nikomu nie mów, że takie podejście obniża efektywność pracy (i absolutnie, ale to absolutnie nie powołuj się na fakt, że potwierdzają to WSZYSTKIE możliwe badania). Po prostu chowaj głowę w piasek i pozwalaj rozwalać swój dzień pracy.

Jeśli pracujesz w domu, koniecznie stwórz warunki sprzyjające temu, by w każdej chwili każdy mógł wpaść, zadzwonić, poprzeszkadzać. Sąsiadka, listonosz, koleżanka, kuzynka, której nie znosisz, i pan, który zbiera na chleb dla konia. Bądź dostępna dla wszystkich.

W telefonie włącz wszystkie możliwe powiadomienia (skrzynki e-mail, SMS i MMS, aplikacji typu Skype, Facebook, Instagram, Snapchat, Twitter; o tym, że ktoś puścił bąka, również) i ustaw ich maksymalną głośność, by zyskać pewność, że niczego nie przegapisz.

W domu pracuj w takim miejscu, żeby przed oczami mieć wszystko, co jest do zrobienia: sterta prania, brudne naczynia, kurze na półkach, dziecięce zabawki porozrzucane w każdym kącie; niech wszystko ciągle Ci przypomina, co powinnaś zrobić, i niech odrywa Cię od realizacji Twoich zadań (bo przecież nie wiesz, czy są ważne, skoro i tak nie zrobiłaś planu na dany dzień).

SPRAWDZAJ SWOJE PROFILE W MEDIACH SPOŁECZNOŚCIOWYCH 15673 RAZY DZIENNIE

Koniecznie. To jest jak oddychanie. To współczesna wersja chodzenia do kawiarni. Nie przestawaj sobie tego wmawiać. Skoro większość osób sprawdza swoje konto na Fejsie, ZANIM umyje zęby, nie możesz być gorsza. Przecież to takie fajne leżeć jeszcze w łóżku i dowiedzieć się, co ktoś jadł na śniadanie i dlaczego nie była to zwykła jajecznica, lecz płatki z jogurtem z sera koziego i jagodami goji, polane sosem cytrynowym z nutką bazylii.

Koniecznie dowiedz się, jaki humor mają inni, bo może dzięki temu ustawisz radar na swój dzień? Zamiast samodzielnie zastanawiać się, w jakim jesteś humorze, po prostu dopasujesz się do reszty.

Upewnij się, że inni również jeszcze nie wstali, tyle że śniadanie mają podane, a do tego leżą w super piżamie i wyglądają pięknie z samego rana, podczas gdy ty, jeśli tylko się ruszysz, zostaniesz zaatakowana przez dwójkę dzieci, które czegoś będą chciały, którym coś trzeba będzie przygotować. Zrobione w tym momencie zdjęcie pokazałoby Ciebie w wyciągniętej, poplamionej mlekiem bawełnianej bluzce i dzieci z płatkami śniadaniowymi nie tylko we włosach. Bo nie ma to jak z samego rana nakarmić się myślą o tym, że inni mają w życiu lepiej.

CIĄGLE ODKŁADAJ ZADANIA

Na początek przeczytaj „Przeminęło z wiatrem” (a może lepiej obejrzyj film – powszechnie wiadomo przecież, że czytanie książek zabiera zbyt dużo cennego czasu!); niech motto głównej bohaterki stanie się Twoim mottem. Dla przypomnienia – brzmi: „Pomyślę o tym jutro”.

Od dzisiaj, mając decyzję do podjęcia, powiedz sobie, że pomyślisz o tym jutro – i odłóż działanie. Najlepiej na wieczne nigdy. Niech nie zaprząta Ci głowy. Zajmiesz się tym, jeżeli NAPRAWDĘ stanie się problemem. Teraz jest tylko drobną niedogodnością.

Gdy pojawią się wyrzuty sumienia z powodu odkładania spraw i nierobienia niczego innego poza oglądaniem filmów i seriali (bo po „Przeminęło z wiatrem” postanowiłaś obejrzeć kolejne), przekonaj się, że wszyscy tak działają.

Ewentualnie (to w sumie o wiele bardziej skuteczna metoda) możesz zacząć ogłaszasz, że pracujesz nad czymś naprawdę ekstra, super trudnym i wymagającym, a ponieważ jesteś perfekcjonistką – musisz dopracować absolutnie każdy szczegół. Znam osoby, które robią tak szósty rok i całkiem dobrze im idzie. Oczywiście nikt im nie wierzy, ale grunt, że one wierzą i dobrze się z tym czują, prawda?

OLEWAJ SWOJE ZDROWIE

Ze wszystkich spraw, które odkładasz, niech te związane ze zdrowiem znajdą się na szczycie listy spraw odkładanych. Powiedzmy sobie wprost: prawdopodobieństwo, że właśnie w tym momencie padniesz trupem, bo coś zaniedbałaś, jest raczej niewielkie, nie? No właśnie, spokojnie przesuń badania kontrolne i przegląd swoich wnętrzności na później.

Jednocześnie zachęcam Cię do nieodkładania przeglądów swojego zewnętrza i stawiania wizyt u kosmetyczki i fryzjera wyżej niż konsultacje z lekarzem. To kobiecie zawsze dobrze robi.

Najfajniej będzie, jeśli w tym samym czasie wszystkim znajomym i rodzinie – no i dzieciom przede wszystkim – zaczniesz ględzić, że zdrowie jest ważne, że trzeba o nie dbać i że nie ma co żałować na nie czasu i pieniędzy. 100% racja. Zdrowie, życie i dobre samopoczucie całego świata są dużo ważniejsze niż Twoje. Czyż nie mówiono nam w dzieciństwie, że kto myśli tylko o sobie, jest samolubem?

ZARYWAJ NOCE

Wracamy do podstaw.

Po pierwsze, wmawiaj sobie dalej (jeśli już to robisz) lub zacznij sobie wmawiać (jeśli jeszcze tego nie robiłaś), że praca nocami jest najbardziej efektywna, że tylko wtedy jesteś sobą, że tylko wtedy myślisz jasno, klarownie i co tam jeszcze wpadnie Ci do głowy. Przez cały dzień nie rób niczego (albo naprawdę niewiele), bo po jaką cholerę masz tracić czas, skoro najbardziej efektywne godziny pracy dopiero przed Tobą?

Zacznij około 22.00, 23.00 – jest większe prawdopodobieństwo, że wszyscy będą spali i nikt Ci nie przeszkodzi. W okolicach 1.00 w nocy zaczniesz się rozkręcać i być może do 3.00 skończysz.

Wykonując swoją pracę lub hobby w środku nocy, ignoruj wyniki wszystkich badań, które dowiodły, że praca w nocy jest nie tylko mniej efektywna, lecz także wbrew naturze. Wmawiaj sobie, że właśnie TY jesteś tym jednym, jedynym, nieodkrytym jeszcze wyjątkiem, którego po prostu nie zbadano.

Aha, a jak chcesz zrobić na złość Budzyńskiej, po całonocnej pracy wstań rano wcześniej (skoro Budzyńska zaleca) – będziesz zła, zmęczona i niewyspana, a Twoja praca okaże się do kitu. Nie zapomnij wtedy napisać na Fejsie, że poranne wstawanie jest do kitu.

ZAPOMNIJ, ŻE JESTEŚ CZŁOWIEKIEM

Zapomnij, że masz jakiekolwiek potrzeby i emocje. Zapomnij, że podstawową potrzebą każdego człowieka są relacje oparte na pozytywnych emocjach i osobistym kontakcie.

Pozwól sobie wmówić, że relacje online mogą zstąpić te face to face. Spróbuj stać się jak Amerykanie, którzy we wszystkich badaniach twierdzą, że stanowczo woleliby zrezygnować z seksu ze współmałżonkiem, niż stracić dostęp do smartfonu (!).

Nie będziesz szczęśliwsza, ale za to ile lajków zyskasz na Fejsie i serduszek na Instagramie!

Aha, jeszcze jedno! Zapomnij, że pewne czynności, takie jak jedzenie, spacerowanie czy bycie z innymi, człowiek robi czasami tylko i wyłącznie dla przyjemności. Pamiętaj, że żyjemy w świecie, w którym każdy ma dążyć do 100% efektywności. Ty również powinnaś! Każda chwila, każda sekunda Twojego życia powinny być efektywnie i produktywnie wykorzystane. Ty prawdopodobnie jeszcze pamiętasz, co to znaczy lenić się i nudzić (to takie czynności z dzieciństwa, które polegały na dłubaniu w nosie i mówieniu rodzicom: „Nuuuudzęęęę sięęęę”), ale mam nadzieję, że robisz wszystko, by Twoje dzieci tego stanu już nigdy nie poznały.

To co, wchodzisz w to?

Ola (Pani Swojego Czasu)