Klaudyna – #GangPSC

Jedna społeczność. Jedna idea. Tysiące kobiet, które łączy chęć rozwijania się. Tysiące kobiet, które autentycznie chcą coś zmienić, by żyć na własnych zasadach – tak w skrócie można przedstawić społeczność Klubu Pań Swojego Czasu. 

Tylko dwa razy do roku możesz zostać jedną z nich – w maju, gdy zbliża się lato i świat staje się jakby piękniejszy – oraz w listopadzie – gdy wieczory robią się coraz dłuższe, a w naszych głowach pojawia się myśl: „Hej, może warto jakoś spożytkować te długie wieczory?”. 

Listopad mamy właśnie teraz. I tylko do poniedziałku, szesnastego, bramy Klubu Pań Swojego Czasu są otwarte dla nowych Klubowiczek (oraz Klubowiczów, bo i rodzynki trafiają się w tym pysznym cieście!). Jeżeli idea Klubu nie jest Ci jeszcze dobrze znana, poniższe linki pomogą Ci zorientować się, o jakiej dokładnie wyjątkowej społeczności mowa: 

  • klubpsc.pl – strona Klubu, na której znajdziesz wszystkie szczegóły dotyczące IV edycji, która potrwa do maja 2021 roku; 
  • 10 pytań o IV edycję Klubu Pań Swojego Czasu – jeśli lubisz wiedzieć jeszcze więcej; 
  • Eksperci Klubu PSC – seria artykułów prezentujących specjalistów, od których będziesz mogła czerpać wiedzę przez najbliższe pół roku. 

Hasłem przewodnim IV edycji jest słynny już cytat Oli Budzyńskiej – „Nie ma zmian bez zmian” – i to właśnie ono stało się dla mnie pretekstem do przepytania członkiń Klubu oraz kilku innych wspaniałych kobiet (ale do tego jeszcze wrócimy!), co obecność w Klubie PSC zmieniła w ich życiach. 

Zapraszam po porcję wzruszeń i inspiracji! 

Klub Pań Swojego Czasu – jak wiele daje kobietom? 

Pierwszą osobą, która postanowiła podzielić się swoimi wrażeniami była Marta, znana w sieci jako Specjalistka od wakacji, która czerpie wiedzę zarówno z Klubu, gdzie pozostaje bardzo aktywna, jak i spoza niego: „Święte słowa – zrobione jest lepsze od doskonałego. Wiecznie odkładałam wszystko na później, bo chciałam, żeby artykuł na blogu był perfekcyjny, zdjęcie na IG było idealne, a live wyszedł jakby był kręcony w Hollywood. PSC uświadomiła mi, że ważniejsze od naszej wydumanej perfekcji jest działanie. Oczywiście nadal chcę, żeby wszystko na Specjalistce od wakacji było możliwie jak najlepsze, ale nie tkwię już w dołku własnych wymagań i wyśrubowanych ideałów. Do tego uporządkowałam wiele spraw, przez które dryfowałam na oceanie odkładania – dodatkowo dzięki podcastom i ebookom spojrzałam holistycznie na moje działania w internecie i na to, co robię, do kogo trafiam i jak powinnam budować swój biznes. Wreszcie stałam się efektywna, a nie efektowna”. 

O tym, co dał jej Klub, opowiedziała mi także Gosia Jackowska, zajmująca się dietetyką dla mam i dzieci: „Weszłam do klubu na fali kwarantannowej weny do nauki nowych rzeczy w moim biznesie. Obserwuję i korzystam z pracy Oli i PSC chyba od początku jej istnienia, z różnym natężeniem, i to był po prostu ten moment, tak poczułam i się zapisałam (ale też jestem fanką Kasi z Worqshop więc to była dodatkowa motywacja). Klub pomógł mi się zmobilizować, skuteczniej planować, skupiać na tym, co w danej chwili jest ważne dla mnie i mojego biznesu. Coraz bardziej zaczęłam delegować i myśleć w długoterminowej perspektywie. Dużo inspiracji szczególnie do działań strategicznych, kreatywnych i instagramowych”. 

W piękny sposób o swoim rozwoju – ale już nie pod kątem biznesowym – mówi inna Klubowiczka, Ewa: „Dzięki Klubowi wyznaczyłam sobie cele w życiu i uświadomiłam sobie, że jeżeli nie zadbam o siebie (sen, ruch, odżywianie), to nic mi z tego nie wyjdzie. Walczę o SIEBIE każdego dnia, by móc rozwijać i ofiarować swoje talenty innym (empatia, odpowiedzialność, współzależność, indywidualizacja, bliskość). Uczę się ich i dlatego w kolejnej edycji na pewno będę!”. 

Słowa Ewy warto wziąć sobie do serca – nie tylko w kontekście Klubu, ale w ogóle. Bo prawdą jest, że jeśli nie zadbamy o siebie – swoje ciało, swoją głowę, swoje samopoczucie – to szybko stracimy z oczu to, co ważne. A nikt nie zadba o nas tak dobrze, jak my same. 

O tym aspekcie rozwojowym powiedziała – niesamowicie wzruszająco – również Monika: „Klub oraz materiały na nim zamieszczone dały mi przede wszystkim siłę. Siłę do zmiany, siłę do walki o siebie, siłę do odmawiania, siłę do bycia sobą. Dzięki działaniom Oli zmieniłam spojrzenie na świat, pozwoliłam sobie na emocje, na bycie nieperfekcyjną. Zdałam sobie sprawę, że zasługuję na bycie kochaną za to jaka jestem a nie dlatego, że spełniam czyjeś oczekiwania i zachowuję się w określony sposób. Uświadomiłam sobie, że nie jestem jak zupa pomidorowa, nie każdy musi mnie lubić. KlubPSC stanowi piękny początek drogi do odnalezienia siebie”. 

Niezwykle poruszająco o swoim uczestnictwie w Klubie opowiedziała także Elfka: „Dzięki Klubowi udało mi się ruszyć. Na początku pandemii, kiedy moja choroba – depresja, wzmocniła się, znów leżałam w łóżku. Leżałam, nie mając ochoty wstać. Kiedy już zebrałam garstkę siły, zrobiłam kurs Zrób to dziś. Był trudny do zrealizowania. Każdego dnia robiłam tyle, ile mogłam, czyli zwykle niewiele. Dzień zaczęty z webinarem, kwadransem albo artykułem stał się czymś, co dawało mi kopa do wstania z łóżka, robienia prac na studia, a nawet wrócenia na treningi łucznicze. Dzięki temu zaliczyłam kolejny semestr na studiach i zdobyłam brąz drużynowo w zawodach. W tym momencie jestem lata świetlne od momentu, w którym leżałam w łóżku. A to było przecież w marcu”. 

Z ogromnym entuzjazmem o Klubie Pań Swojego Czasu i jego pozytywach wspomniała mi Paulina: „W Klubie ogromną wartością stała się dla mnie grupa na Facebooku. To Klubowi zawdzięczam pierwszą znajomość w obcym kraju, jak również poznanie idei MasterMind, także w praktyce. Teraz te spotkania są dla mnie mocno wyczekiwanym punktem w kalendarzu. Wchodząc do Klubu dowiedziałam się o bujo, a na fali materiałów merytorycznych (wspaniałe kursoksiążki!) zmieniłam swoje podejście do ustalania priorytetów i obserwowania, które cele są moje, a które cudze. To wszystko doprowadziło mnie to poznania jeszcze jednej osoby – samej siebie. Zredefiniowałam cele i wartości, odkryłam swoje talenty (test Gallupa) i daję sobie pozwolenie na zjadanie słonia po kawałku. Dziękuję Naczelnej i Gangowi za wszystko co robicie! P.S. Wszystkie materiały od ekspertów są rewelacyjne, a presety InstaCzarodziejki wręcz magiczne”. 

O sile społeczności – oraz kilku innych ważnych aspektach – opowiedziała Joanna Dzbikowska-Góraj z Kobieta-Angielski-Praca: „Dzięki Klubowi i kontakcie z produktami Oli (że tak to nazwę) zaczęłam wdrażać zasadę zrobione jest lepsze od doskonałego i można mieć wszystko, ale nie wszystko naraz, w rezultacie czego zrobiłam bardzo duży krok dla mnie tj. założyłam fp na Fb związany z moim hobby i małymi krokami rozwijam ten projekt. Przed wystartowaniem obejrzałam webinar o krytyce i to on w dużym stopniu rozwiał moje wątpliwości. 

Prywatnie dużo kwestii uświadomił mi kurs Zrób to dziś – jestem pracującą mamą dwójki małych dzieci, tak że obowiązków jest sporo – przede wszystkim, że to ja dokonuję wyboru czy spędzam 3 h na sprzątaniu czy może tylko 1 h, a 1 h z dziećmi i 1 h na rozwój. 

Poza tym to co jest w klubie bezcenne to wsparcie Grupowiczek i Ekspertek, z nimi nie potrzebuję już wujka Google, są duuuużo bardziej pomocne czy to w sprawach biznesowych czy związanych z prozą życia (doradzały mi np. w sprawie organizacji posiłków przed powrotem do pracy po urlopie rodzicielskim). Dodatkowo, Klub zrzesza naprawdę super kobiety, a ich działanie często może być inspiracją dla nas samych”. 

Również Basia Kania z Archiprawnie docenia społeczność klubową (i nie tylko!): „Pierwszeństwo przy kupowaniu produktów czy zniżki to miły dodatek, ale dla mnie nie był to czynnik decydujący o wejściu do Klubu. To co mnie przyciągnęło do Klubu, to bardzo dużo materiałów edukacyjnych już na starcie. Wszystkie webinary (które w sklepie są duuużo droższe niż cena abonamentu klubowego) i materiały od ekspertek (dostępne wyłącznie w Klubie) to wiedza w pigułce. Świetnym pomysłem było zatrudnienie ekspertek, to urozmaiciło tematykę i zdecydowanie uatrakcyjniło Klub. Prowadzenie Klubu w taki sposób, że to Gang wychodzi na pierwszy plan, również jest znakomitym posunięciem, bo każdy z ekipy ma wartościowe rzeczy do przekazania. Dzięki materiałom w Klubie wreszcie ruszyłam z szerszą zawodową obecnością w sieci, którą od dawna planowałam. Założyłam bloga, newsletter i konto na Instagramie, gdzie uczę wszystkiego co związane z planowaniem budowy, projektowaniem wnętrz i aspektami prawnymi w budownictwie. 

Jestem pewna, że każdy kto chce się rozwijać, niezależnie czy prywatnie, czy zawodowo, znajdzie tu coś dla siebie. 

Gdybym jednak teraz – po kilku miesiącach obecności w Klubie- miała wybierać co cenię najbardziej, nie byłaby to żadna z wyżej wymienionych rzeczy. Co w Klubie PSC lubię najbardziej? Zdecydowanie społeczność! Jestem architektką, co wiąże się z ogromem pracy, wysiłku i starań, nie zawsze docenianych. W dobie powszechnego w sieci hejtu, niesamowicie pozytywną odmianą jest miejsce, w którym wszyscy się szanują i sobie pomagają. Takim miejscem jest grupa Klubowa na Facebooku. Kulturalnie, sympatycznie i miło. I zawsze, ale to zawsze, w razie potrzeby otrzymuje się wsparcie i mnóstwo życzliwości. Fajnie jest otaczać się ludźmi, którzy też się chcą rozwijać i mają podobne wartości!”. 

Kolejna Klubowiczka, Wiktoria, w swojej krótkiej wypowiedzi zwróciła natomiast uwagę na aspekt biznesowy: „Dzięki Klubowi uwierzyłam, że Instagram może być moja główną platformą promocji biznesu. Dzięki materiałom od Martyny przestał być dla mnie totalną czarną magią i zaczęłam świadomie z niego korzystać”. 

O kwestiach biznesowych opowiedziała mi także Magdalena Grabińska z Księgowa Reanimacja: „Do Klubu PSC weszłam od razu, gdy tylko powstawał. Zawsze miałam siebie i swoje życie za mało poukładane, za słabo zorganizowane i zdecydowałam się na przystąpienie z nadzieją, że ta energia od Budzyńskiej, która wali po oczach na kawach, będzie mnie nakręcać częściej i w różnych obszarach, że będę się lepiej organizować, szybciej, dokładniej i skuteczniej. 

Pierwsze co zaczęło zmieniać mnie i moje myślenie o sobie, to (dostępna poza Klubem) kursoksiążka Asertywność i pewność siebie – i to magiczne stwierdzenie: NIE MUSISZ. NIC NIE MUSISZ, które do tej pory nie istniało w moim słowniku.  

Przepadłam po tej lekturze. 

Zaczęłam zastanawiać się, czego tak naprawdę chce i gdzie to ma wszystko prowadzić. 

Rok temu założyłam konto na IG KsięgowaReanimacja gdzie zupełnie za darmo doradzałam w sprawach księgowych i podatkowych, zakładałam z ludźmi działalności i dzieliłam się wiedzą. 

Przerobienie ebooków Czas na biznes online oraz Promocja i sprzedaż w biznesie online (również dostępnych poza Klubem) pomogło mi znaleźć swoją drogę i oswoić się trochę z tym, że NIE MA ZMIAN BEZ ZMIAN. Więc zaczęłam działać. 

Zrobiłam test Gallupa i tylko utwierdziłam się w 100%, że jestem stworzona do tego, co chcę robić. A chcę pomagać ludziom i pomóc im się rozwijać. 

Jeszcze w tym roku zarejestruję swoją działalność, pracuję właśnie nad stworzeniem własnego bloga, gdzie będą dłuższe treści niż te na Insta, marzę o tym, aby wypuścić swój poradnik, jak założyć działalność gospodarczą, a później serię dla osób, które chciałyby się rozliczać same we własnym zakresie bez księgowej. 

Właśnie przestaję być cichą obserwatorką i idę po swoje. Kto wie, może kiedyś się nawet odważę zrobić jakieś spotkanie online albo webinar. 

BZapisz się na listę zainteresowanych Dziennikiem wieloletnim!

Moje życie nadal jest niepoukładane, mam zawsze dużo prasowania i klejącą podłogę, ale jestem szczęśliwsza, bo robię to, co bym chciała, bez wyrzutów sumienia (mam 3 dzieci więc wyrzuty, że można być bardziej towarzyszyły mi non stop), 

W Klubie oczywiście zostaję, choć wiem, że nie będzie biznesowy, ale ja tak lubię tą różnorodność i jestem otwarta na nowe”. 

Jak już zapewne widzisz – w Klubie każdy szuka i odnajduje coś innego. U jednych zmiany zachodzą przede wszystkim w sposobie myślenia, u innych – w podejściu do życia, a jeszcze innych – w działalności biznesowej. Ta różnorodność jest piękna i jest najlepszym dowodem na to, że w Klubie Pań Swojego Czasu każdy może znaleźć coś dla siebie. 

Od Klubu do Gangu 

Przygotowując ten artykuł nie mogłam nie poprosić o wypowiedź moich gangowych koleżanek, które przeszły drogę od obserwatorki do klientki, od klientki do Klubowiczki, od Klubowiczki do… gangsterki. Sama po sobie wiem, jak bardzo przejście tej ścieżki mi pomogło znaleźć się w tym miejscu, w którym teraz jestem, dlatego byłam bardzo ciekawa, jak patrzą na to pozostałe dziewczyny. 

I choć oczywiście nie jest tak, że trzeba być Klubowiczką, aby rozpocząć pracę dla PSC, albo że każda Klubowiczka ma przed sobą wizję dołączenia do Gangu, to jedno wiem na pewno – bycie częścią tej społeczności, rozumienie specyfiki marki, czucie klimatu Pani Swojego Czasu bardzo w tym pomaga. Z mojej pierwszej rozmowy z Olą Budzyńską oraz Asią Keńską, szefową onlajnów, zapamiętałam przede wszystkim to, że gdy one zaczynały zdanie, ja je kończyłam, co nieustannie dziewczyny podsumowywały słowami: „No tak, tobie nawet nie ma co tłumaczyć, ty to czujesz”. I tak w rzeczywistości było i jest. 

A jak to wyglądało u moich koleżanek? 

Na początek Malwina Angerman-Kowalska, nasza Tańcząca z Papierami, którą poznałam dzięki artykułom takim, jak ten, o członkiniach Klubu PSC, i której ogromnie kibicowałam w staraniach o dołączenie do naszej gangowej ekipy: „Klub PSC zmienił moje życie zawodowe o 180 stopni, jak? Dołączyłam do Klubu w listopadzie 2019 roku, czyli w drugiej edycji. W lutym 2020 roku wspólnie z Klubowiczkami przerabiałyśmy kurs Zrób to dziś. Myślałam, że ten kurs pozwoli mi przestać odkładać na później moje szalone plany związane z Archiważne, a w rezultacie uwolnić się od etatu w korporacji. 

Nie wyobrażacie sobie, jak bardzo byłam zdziwiona, gdy ostatniego dnia wyzwania zdałam sobie sprawę, że to wcale nie o ucieczkę z korpo chodzi, że nie na zdobywaniu setek nowych klientów mi zależy, ale tak naprawdę, zwyczajnie, chcę… dołączyć do Gangu PSC! 

Po zakończonym kursie napisałam maila do Pani Swojego Czasu. Pamiętam, że przez kilka dni zbierałam myśli, co w nim zawrzeć i jak. 

Wiecie, ile znaków miała moja wiadomość? 10 tys.! Tak się rozpisałam! 

Bardzo wiele daje mi również dostęp do webinarów Oli. Mam kilka swoich ulubionych. Numerem jeden jest ten o syndromie oszusta, do którego wracam regularnie, gdy tylko ten mój (wcale nie cichy) wielbiciel zaczyna się odzywać w mojej głowie. 

Wiele dobrego zrobił mojej głowie również webinar o asertywności w pracy, gdy jeszcze byłam korpo-trybikiem.  

To jednak nie wszystko, z bardziej przyziemnych rzeczy, właśnie dzięki Klubowi udało mi się kupić fantastyczne notesy z kolekcji #pastelove, które, jak wiadomo, rozeszły się na pniu”. 

O tym, jak wiele zmienił w jej życiu Klub, opowiedziała mi także Ania Krzysztofik, Redaktor (dobrze się) Prowadząca Wydawnictwa PSC: „Dołączyłam do Klubu w jego drugiej edycji, czyli w listopadzie 2019 roku. W tamtym czasie od prawie dwóch lat byłam obserwatorką Oli i chłonęłam treści, które pojawiały się na blogu i w grupie PSC. Dodatkowo moje dwie koleżanki przystąpiły do Klubu w pierwszej edycji i opowiadały mi co się dzieje w tym tajnym miejscu.  

W listopadzie 2019 roku, kiedy wstąpiłam do Klubu, rzuciłam się na wszelkie treści, do których nie miałam wcześniej dostępu. W tym czasie byłam już w procesie zmiany w moim życiu. Dużo czytałam o talentach, szukałam nowej pracy. Zmiana już się działa, bo podejmowałam wówczas jedne z najważniejszych decyzji w moim życiu.  

W Klubie byłam raczej dość aktywna. Chętnie udzielałam się w postach, dyskutowałam o talentach, zadawałam pytania Gangowi w ramach #zapytajGang i Oli w #zapytajOlę.  

Webinar o syndromie oszusta uważam za najważniejszy wykład w moim dotychczasowym życiu. A lekcję, którą z niego odrobiłam, za najlepszą pod względem efektu, jaki mi przyniosła. Pogadałam sobie sama ze sobą, a kiedy przyszła propozycja spotkania z Olą i Asią w sprawach wydawniczych, nie spanikowałam, tylko rzeczowo przedstawiłam swoje mocne strony, doświadczenie i uwielbienie do procesu wydawniczego. No i zostałam gangsterką. Wracam do tego webinaru za każdym razem, kiedy mam jakiś kryzys w podejściu do pracy (bo każdy go czasem ma). 

Nie ma zmian bez zmianBój się i rób to hasła obecne w PSC, dzięki którym i w moim życiu nastąpiły zmiany. Dołączenie do Klubu z pewnością zwiększyło siłę napędową zmian, które zadziały się u mnie na przełomie 2019 i 2020 roku”. 

O mocy klubowych webinarów wspomniała także Menedżerka Przestrzeni Pełnej CzasuNatalia Bielecka: „Do Klubu przystąpiłam w II edycji (od listopada 2019). Od dłuższego czasu uwierało mnie, że stoję w miejscu, wszystko jest znane i przewidywalne, a w aktualnej pracy osiągnęłam wszystko, co mogłam.  Webinary Oli pozwoliły mi uporządkować sporo spraw (np. uporządkować korzystanie z social mediów, wyłączyć powiadomienia z upierdliwych aplikacji, ustawić priorytety itd.). Bardzo pomogła mi zmiana nastawienia, że nie muszę robić wszystkiego, bo po prostu… nie muszę i mogę coś odpuścić/nie robić i świat się nie zawali, a co najwyżej będę mieć brudne okna lub niewyprasowane ubrania. Przestałam mieć wyrzuty sumienia, że odpoczywam czy poświęcam czas dla siebie. 

Gdy zobaczyłam nabór na menadżerkę Przestrzeni Pełnej Czasu czułam, że jest to coś dla mnie (niezależnie od rezultatu rekrutacji czułam, że jest to dobry sprawdzian i spróbowanie czegoś nowego). Dawno nic mnie tak nie ekscytowało, jak ta rekrutacja i kolejne zadania do wykonania. Po telefonie od Asi z propozycją pracy, wiedziałam, że to Ola i jej treści pomogły mi zacząć działać, bo nie ma zmian bez zmian”. 

Ostatnią z przepytanych dziewczyn jest Magda Limanówka-Kuciel, nasza Czarodziejka Hakerka: „Klubowiczką zostałam już w pierwszej edycji. Najbardziej wartościowe były dla mnie webinary Oli. Stałam przed wielką zmianą. Byłam w ciąży i ciekawiły mnie tematy związane organizacją czasu dla mam. Chciałam tez rozwijać swój biznes online, więc tematy blogowania i biznesu online również były dla mnie na wagę złota. Słuchałam więc tych webinarów po kilka razy i robiłam dokładne notatki. Wtedy nawet nie pomyślałam, że doprowadzi mnie to do Gangu. 

Z notatek powstał plan działania, który zaczęłam sukcesywnie wdrażać. Dzięki temu mój blog szybko się rozwijał, a ja mimo malucha w domu znajdowałam na to wszystko czas. Tym sposobem zostałam zauważona i w lipcu tego roku dołączyłam do Gangu”. 

To by było na tyle, jeżeli chodzi o moje rozmówczynie, a teraz osobiste spojrzenie na temat. Ja, podobnie jak Magda, dołączyłam do Klubu PSC w pierwszej edycji, traktując to jako formę podziękowania Oli za to, ile dobrego jej treści wniosły do mojego życia. Nie byłam pewna, czy skorzystam ze wszystkiego, co oferuje Klub, ale bardzo chciałam dołożyć swoją cegiełkę do tego niesamowitego projektu. I – kurczę! – okazało się, że to był strzał w dziesiątkę. 

Jako klientka cieszyłam się z benefitów, takich jak zniżki i możliwość zrobienia zakupów wcześniej – to niby drobiazg, ale jeśli rzeczywiście korzystasz z produktów PSC, to kupienie ich taniej może być tylko plusem. Jako, no cóż, gaduła, uwielbiałam spędzać czas na grupie klubowej, gdzie nawiązałam mnóstwo wartościowych znajomości. Jako osoba, która trochę błądziła, jeżeli chodzi o kwestie blogowo-zawodowe – z ogromną ekscytacją korzystałam z nieograniczonego dostępu do webinarów biznesowych. Jako kobieta natomiast, bardzo potrzebowałam treści rozwojowych – i jestem przekonana, że gdyby nie one, nawet nie miałabym odwagi odpowiedzieć na propozycję przesłania portfolio, która pół roku później spłynęła do mnie ze strony PSC. Pozbyłam się jednak syndromu oszusta – a przynajmniej dość dobrze go wyciszyłam – mocno popracowałam nad asertywnością i pewnością siebie i… oto jestem. Niby ta sama ja, a jednak w udoskonalonej formie, rozwijam się w firmie, którą kocham od lat i która dodała mi skrzydeł. Nie byłabym w tym miejscu, gdyby nie Klub Pań Swojego Czasu. 

I dlatego właśnie tak bardzo go kocham – nie jako członkini Gangu, tylko jako część tej społeczności, którą nadal się czuję, mimo drobnej zmiany roli. I nieustannie fascynuje mnie, że przy dwóch pierwszych edycjach korzystałam z Klubu jako jedna z Pań Swojego Czasu, a trzecią i czwartą mogłam już realnie współtworzyć razem z resztą Gangu. 

I jeżeli znasz filozofię PSC, to masz świadomość, że my wszyscy tutaj mamy wpływ na to, jak wyglądają nasze produkty i usługi. Wyobraź więc sobie, jak cudownie udoskonalany jest Klub PSC, jeśli kolejne jego edycje tworzą nie tylko najlepsi specjaliści od planowania, biznesu czy marketingu, ale także osoby, które sprawdzały Klub od środka, jeszcze jako klientki. Dzięki temu już III edycja Klubu Pań Swojego Czasu była fenomenalna, ale to, co czeka Cię w IV to już prawdziwy odlot. 

Dołącz do nas, póki jeszcze się da! Na trzy miesiącepół roku albo rok

Do zobaczenia w Klubie!