O perfekcjonizmie mogłabym dużo i często mówić. Za poruszanie tego tematu często dostaję po głowie, ponieważ niektórzy uważają, że nawołuję do bylejakości i chodzenia na skróty. A ja tylko uczę, jak zarządzać sobą w czasie właśnie poprzez walkę z perfekcjonizmem!

Webinary, które prowadzę, stanowią dobry przykład.

Pierwszy webinar współprowadziłam z Santi. Działałyśmy na zupełnie darmowym oprogramowaniu. Byłam przerażona – wtedy zupełnie nie wiedziałam, jak działa Google Hangout; wszystko ogarniała Santi. W webinarze uczestniczyło dokładnie 21 osób (oczko!). Pamiętam do tej pory naszą radość, gdy okazało się, że po drugiej stronie znajduje się ktoś, kto nas słucha i ogląda! I moją wielką ulgę, że jeśli totalnie zawalimy, zobaczy to raptem 21 osób. Taka zresztą była stratega Santi – zaczniemy powoli, stopniowo ucząc się i nie przejmując, nawet gdy zdarzą się wielkie wpadki.

Prowadzenie webinarów pochłonęło mnie niesamowicie – zawsze lubiłam mówić do ludzi (uwielbiam przecież prowadzić szkolenia, lecz podczas szkoleń słucha mnie maksymalnie 20 osób), szczególnie w przypadku, gdy mogę zebrać ich nawet kilkaset! Postanowiłam więc pójść na całość i prowadzić profesjonalne webinary. W tym celu wykupiłam dedykowane płatne oprogramowanie, na którym poprowadziłam swój następny webinar, wciąż jednak korzystając z kamery i głośnika wbudowanych w laptop, co powodowało, że jakość dźwięku i obrazu nie była najlepsze (delikatnie mówiąc). W dodatku podczas webinaru zapomniałam, jak uruchomić prezentację dla publiczności (a żeby było jasne – testowaną wcześniej dwa razy) i pokaz wyglądał dziwacznie.

Na kolejnym spotkaniu miałam już nową kamerę, a na jeszcze kolejnym większe światło (a konkretnie zwykłe światło górne – wielka lampa z Ikei – plus dwa małe światełka wpięte pod USB do komputera. Podziałało – byłam bardziej oświetlona, choć jednocześnie tak oślepiona, że praktycznie nic nie widziałam na ekranie swojego komputera.

I dopiero po ostatnim webinarze zdecydowałam się na zakup profesjonalnych lamp, które spowodują (a przynajmniej taką mam nadzieję), że jakość oświetlenia spotkań z Wami będzie powalająca.

Czy widzisz już, co chcę Ci pokazać, przedstawiając szczegółowo cały procesu?

To, że brak perfekcjonizmu nie oznacza odpuszczania i bylejakości.

Wręcz przeciwnie – brak perfekcjonizmu powoduje ciągły rozwój, ponieważ najlepiej uczymy się na własnym przykładzie i błędach. Najlepiej motywuje nas też własny rozwój i to, że stajemy się coraz lepsze, podczas gdy oczekiwanie, że za pierwszym razem okażemy się idealne lub że nasz produkt będzie idealny, jest bez sensu – tak naprawdę powoduje, że z obawy przed porażką przestajemy w ogóle działać i nawet nie rozpoczynamy tego, co sobie wymarzyłyśmy.

Regularnie wrzucam do Internetu jeden z moich ulubionych motywatorów: „Zrobione jest lepsze od doskonałego”.

zrobione jest lepsze od doskonałego

Ma bardzo pozytywny odzew, bo żyjemy w takim gorsecie doskonałości, że miło jest od czasu do czasu zobaczyć coś normalnego. I pozwolić sobie na bycie normalną! A jednak zawsze ktoś zarzuci mi, że daję Wam przyzwolenie na bylejakość i opuszczanie standardów.

I myślę wtedy: „Ok, może nie znam się. W zasadzie na pewno nie znam się na większości obszarów. Nie wiem, jak wygląda doskonałość w zawodzie architekta. Nie wiem, do jakiego poziomu doskonałości dochodzi pani chemik w laboratorium. Nie wiem, jaki stopień perfekcji musi mieć ktoś, kto pracuje w ministerstwie spraw zagranicznych. Ale wiem, jak bardzo dążenie do perfekcjonizmu przeszkadza w prowadzeniu własnego biznesu”.

Ja sama swoją niewielką działalność gospodarczą prowadzę już od 9 lat. Od jakiegoś czasu bardzo wyraźnie dostrzegam, jak wokół rozwijają się lub właśnie nie rozwijają małe kobiece biznesy. I zauważam, że te, które rozwijają się, nie stawiają na doskonałość. Stawiają na działanie. Na testowanie. I wyciąganie wniosków z testów. I kolejne działanie.

A te Kobiety (znam ich sporo), które w domowym zaciszu dziobią swoje produkty i usługi, aż staną się doskonałe, aż każda literka i przecinek znajdą się na swoim miejscu, aż każdy zawijasek będzie idealnie skomponowany z oprawą, spędzają masakryczną liczbę godzin na tych nic nieznaczących detalach. I wypuszczając swój produkt w świat, często z przerażeniem odkrywają, że ktoś już to wcześniej zrobił. Już pokazał swój jakże niedoskonały produkt – czasem nawet w wersji testowej – i zdobył klientów, a wraz z nimi – ich informacje zwrotne o tym, co należy udoskonalić i zmienić oraz to, co najważniejsze – ich przywiązanie i lojalność.

Tak więc to prawda – jesteś mi w stanie łatwo udowodnić, że w zakresie fizyki jądrowej mega perfekcjonizm jest konieczny. Nie zamierzam kłócić się z Tobą, bo nie znam się na nim. Ale w prowadzeniu biznesu, szczególnie małego, jednoosobowego (a więc bardzo elastycznego), będę obstawać przy swoim – perfekcjonizm jest szkodliwy!

Dlatego jeśli właśnie nad czymś pracujesz, gorąco namawiam Cię do pokazania światu obecnie posiadanej wersji. A jeśli nie światu, to chociaż komuś obok. Uzyskaj pierwszy zestaw informacji zwrotnych i idź dalej!

A ja z dumą oświadczam, że wypuściłam wczoraj spod swoich skrzydeł moje kolejne „dziecko” – PLATFORMĘ WIEDZY PANI SWOJEGO CZASU. Czy mogłaby być lepsza? Na pewno! Czy mogłaby być piękniejsza? Z całą pewnością! Ale jest taka, jaka jest i przede wszystkim ma służyć Wam – po to, żebyście z dnia na dzień coraz bardziej brały czas w swoje ręce i zarządzały nim po swojemu!

A tak przy okazji – byłaś na którymś z moich webinarów. Jeśli nie to zapraszam 16-ego września o 21.00. Będzie o tym jak znaleźć godzinę dziennie dla siebie. Zapisać możesz się TUTAJ.

No to jak u Ciebie z tym perfekcjonizmem?

Ola (Pani Swojego Czasu)

1-Pani Swojego Czasu by Bogacka 15