CZYLI JAK SIĘ MA MIEJSCE PRACY DO EFEKTYWNOŚCI PRACY?

Dostałam prośbę od jednej z czytelniczek, by napisać o tym, jak się ma przestrzeń, w której pracujemy do efektywności naszej pracy. Obiecałam, że napiszę, a obietnic zawsze dotrzymuję, więc oto jest.

Przy okazji chciałam napisać, żebyście zwrócili uwagę na rysunek, który towarzyszy dzisiejszemu artykułowi. Narysowała go moja ulubiona Matka Po Godzinach, czyli Kobieta, która bez żadnych wyrzutów sumienia oznajmia, że czasem zarządzać nie potrafi. A jednak ma czas na rysowanie tych fantastycznych rysunków, które według mnie bez pudła oddają wszystkie rozterki Kobiet zarządzających czasem.

Przygotowując się do tematu miejsca pracy wykorzystałam starą dobrą socjologiczną metodę obserwacji i wyszłam na ludzkie łowy, czyli podpatrywałam i wypytywałam wiele Kobiet jak to u nich bywa z tym miejscem pracy. Czy potrzebują jakiegoś specjalnego miejsca? Czy zawsze musi być to samo? Czy potrzebują ciszy i spokoju?

Zobaczcie jakie odpowiedzi udało mi się uzyskać:

Gosia Freelancerka mówi tak:

U mnie niestety skupienie nie jest możliwe w opisanych przez Ciebie warunkach [na dworcu PKP]. Dlatego też pomimo tego, że jestem Freelancerką i mogłabym pracować w jakiś fajnych miejscach np. knajpka, park – nie robię tego. Moje zamiłowanie do obserwowania ludzi jest zbyt duże

Ewa pisze tak:

Szczerze mówiąc nigdy nie próbowałam pracować w tak hałaśliwych miejscu jak dworzec:) Mnie hałas nie rozprasza, ale bałagan – jeśli nie mam idealnego porządku na biurku/w pokoju/ – nie jestem w stanie zacząć żadnej intelektualnej pracy

A Magda musi mieć:

– swoje miejsce (obecnie stół w dużym pokoju),
– względny porządek (kontrolowany nieład, ale bez przesady w żadną stronę)
– kubek z herbatą lub szklanka z wodą (butelka wody pod stołem ;))
– ciszę i spokój (najlepiej, żeby nikogo nie było w domu) – wtedy najlepiej idzie mi praca
– nastrój do pracy

 

Jest bardzo prawdopodobne, że wszystkie wyżej wymienione osoby należą do Kategorii Kobiet nr 1 (przepraszam, że tak przedmiotowo), które wyznają zasadę:

Bez porządku wkoło Ciebie nie ma porządku w Twojej głowie

Porządek wkoło jest dla nich konieczny do pracy. Takie Kobiety najczęściej muszą mieć swoje wyznaczone miejsce do pracy, najlepiej stałe, najlepiej w cichym i spokojnym miejscu.

Jeśli to jest Twój sposób na efektywną pracę jest bardzo mało prawdopodobne, że będziesz w stanie pracować w parku, kawiarni i na lotnisku. Zbyt dużo bodźców jest dla Ciebie rozpraszające, a wtyczki do uszu i klapki na oczy (takie jak dla konia – ograniczające widoczność) może i byłyby skuteczne, ale chyba jednak mało przyjazne.

Kategoria Kobiet nr 2 mówi tak:

W domu potrzebuję spokoju, swojej przestrzeni, a że ze stołu widzę 3/4 swojego mieszkania, to niestety względnego porządku, żeby mnie nie dekoncentrowało i nie wołało – posprzątaj mnie. Lubię też pracować poza domem (bo tam nie trzeba sprzątać). I wtedy może być na około chaos, hałas, a mnie to nie przeszkadza. Byleby było, gdzie usiąść, byleby było okno i może być kawa. Dlatego często włóczę się po kawiarniach, a największą produktywność mam w pociągach, samolotach i na lotniskach

Widzicie tę subtelną różnicę prawda – w domu zasady takie same – miejsce spokojne i własna przestrzeń i koniecznie porządek dokoła, bo inaczej wszystko woła o sprzątanie, a nie pracę. Ale jeśli taka Kobieta wyjdzie z domu to nie ma żadnego problemu, żeby pracować w hałaśliwych i niezbyt spokojnych miejscach, no bo bez przesady – kawiarni sprzątać nie będziemy prawda?

Jeśli się odnajdujesz w opisie kategorii nr 2, to niestety nie mam dla Ciebie zbyt dobrych wiadomości – jest bardzo prawdopodobne, że konieczność sprzątania Twojego miejsca pracy wcale nie wynika z konieczności przebywania w czystym otoczeniu. Jest bardzo prawdopodobne, że wcale nie potrzebujesz porządku i spokoju do pracy, skoro potrafisz pracować w skrajnie innych warunkach.

Zostały Ci więc trzy sposoby na rozprawienie się z tą przypadłością:

  1. Dalej zajmować się sprzątaniem przestrzeni dokoła zamiast pracą,
  2. Zmuszanie się do wyjścia z domu, skoro w nim wszystko odciąga Cię od pracy,
  3. Nauczenie się, że praca w domu jest taka samo ważna jak praca w biurze. Wyobraź sobie po prostu, że masz szefa, który Ci zabrania sprzątać, gotować i prasować podczas dnia pracy.

Tu chciałabym spytać Te wszystkie z was, które mają szefów nad sobą i pracują standardowo poza domem. Czy szef pozwala ci wyskoczyć na zakupy w ciągu dnia? Czy szef pozwala ci wlec ze sobą żelazko i prasować ubranka dzieci w ciągu pracy? Czy szef pozwala ci gapić się na zdjęcie swojego dziecka przez pół godziny zamiast pracować? Jeśli tak – gratulacje – masz niezwykle wyrozumiałego szefa 🙂

Dla tych z Was, które nie potrafią się zmobilizować do efektywnej pracy, bo wszystko wokół Was rozprasza

przygotowałam małą niespodziankę

wydrukuj sobie “mobilizator Pani Swojego Czasu” – być może on zmobilizuje Cię do tego, byś w czasie pracy zajmowała się pracą! Mobilizator możesz pobrać TUTAJ

Jest jeszcze Kategoria Kobiet nr 3, do której ja ewidentnie należę.

Opiszę Ci jak wygląda w tym momencie moje biurko, przy którym piszę ten artykuł. Stoją na nim dwa komputery, klawiatura i głośniki komputerowe. Leżą taśmy klejące, które tu są od czasu przeprowadzki, sweter męża (naprawdę nie mam pojęcia co on tu robi), jego dokumenty oraz płyn do czyszczenia ekranów komputerowych. Poza tym mieści się tu jeszcze mój zielony i przecudowny zeszyt „to do” oraz seledynowy zeszyt „inspiracje”, bez których w ogóle nie siadam do pracy. Po prawej stronie leżą kartki papier z luźnymi notatkami, zszywacz, ładowarka komputerowa, kilka kasztanów, butelka wody mineralnej, jakieś stare ulotki, pojemnik na długopisy, książka „Od A do Z” i wstyd się przyznać – skórka od banana, którego zjadłam przed chwilą. Miska po popcornie się już nie zmieściła i stoi na podłodze. Biurko jest standardowych rozmiarów.

Nawet ślepy, głuchy i mocno ograniczony umysłowo zorientowałby się, że porządek nie jest mi potrzebny do pracy 🙂

Nie potrzebuję stałego miejsca do pracy. O ile nie potrzebuję do pracy jakichś zewnętrznych narzędzi (a bardzo rzadko potrzebuję) to mogę pracować wszędzie, gdzie uda mi się postawić komputer. I bardzo często zmieniam miejsca pracy. Raz przy biurku, raz przy stole w salonie, a raz na podłodze. Stałe miejsce w niczym mi nie pomaga.

Nie potrzebuję biurka ani krzesła – równie wygodnie pracuje mi się na stojąc pod warunkiem, że komputer stoi na odpowiedniej wysokości. Próbowałam też na leżąco, ale to akurat nie był dobry pomysł 🙂

Nie potrzebuję komputera, jeśli mam pomysł, to mogę pisać na telefonie (zdarzało się kiedyś, że pisałam gdzie popadnie, na przykład na chusteczce lub paragonach, ale było to bardzo nieefektywne, gdyż po prostu się gubiło i nie byłam w stanie tego później odtworzyć).

Nie potrzebuję ciszy i spokoju do działania i pisania. Pisałam już o tym wcześniej – pracując jestem tak mocno skoncentrowana, że nie słyszę, co się dzieje dokoła.

Nie potrzebuję samotności – mogę pracować przy dzieciach, mężu, na dworcu PKP, w tzw. open space i zatłoczonej kawiarni. Oczywiście pod warunkiem, że nikt mnie nie zaczepia i nie mówi wprost do mnie – co jest trudne do osiągnięcia w biurze oraz przy dzieciach.

Dla mnie na przykład jakaś niesłychana potrzeba uporządkowania miejsca pracy PRZED pracą jest sygnałem, że to za co się mam zabrać jest niezbyt pasjonujące lub stresujące lub zbyt trudne, dlatego na wszystkie możliwe sposoby odkładam wykonanie tego zadania, a sprzątanie ewidentnie w tym pomaga. I powiem Wam, że bardzo często okazuje się, po rozmowach z Kobietami, że u nich jest dokładnie tak samo – to wcale nie potrzeba efektywnej pracy pcha je w ramiona porządkowania miejsca pracy, lecz właśnie konieczność/potrzeba odwlekania tego, co nieuchronne i odłożenie tej pracy na jak najpóźniej.

Są jednak takie miejsca, w których porządek ewidentnie pomaga i jest to:

  1. Porządek w papierach i dokumentach – nie ma nic gorszego niż nie wiedzieć, gdzie mam jakie dokumenty i szukać ich dłużej niż jest to konieczne
  2. Porządek w książkach. A raczej system ich ułożenia. Bardzo często w swojej pracy korzystam z książek (jesteśmy z mężem ich maniakami) i muszę wiedzieć, które gdzie stoją. I o ile jestem osobą kochającą zmiany, to nasze książki od kilkunastu lat mają zawsze taki sam układ – nawet regały, na których stoją są zawsze takie same.
  3. Porządek w poczcie elektronicznej – będzie o tym osobny artykuł bo to temat rzeka, teraz jednak tylko napiszę, że nie wyobrażam sobie bałaganu w mejlach. Codziennie dostaję kilkaset mejli i gdybym tutaj nie dbała o porządek to już dawno bym zginęła
  4. Porządek w komputerze – gdy widzę czasem pulpity kobiecych komputerów, to wychodzi ze mnie stereotypowy męski szowinista. Gdy widzę jak koleżanki szukają czegoś u siebie w komputerze błądząc po omacku i skacząc z foldera w folder, to chce mi się krzyczeć i zabierać za porządkowanie nie swojego komputera. System porządkowania informacji w komputerze jest według mnie najważniejszy do efektywnej pracy. Cała reszta nie ma znaczenia, jeśli tu jest bałagan.
  5. Porządek w głowie – najtrudniejszy do osiągnięcia, lecz najważniejszy J Gdzie jestem i gdzie chcę być? Czy robiąc to, co robię zmierzam do tego miejsca? Kiedy tam planuję dotrzeć?

 A jak to wygląda u Ciebie? W której kategorii Kobiet się mieścisz? Gdzie musisz mieć porządek, by efektywnie pracować?

Ola (Pani Swojego Czasu)

11