„W trosce o Twoje bezpieczeństwo – jeśli jesteś świadkiem nietypowego zachowania…”

A nie, to nie o tym miałam pisać – po prostu siedziałam kiedyś na Dworcu Centralnym w Warszawie i co jakiś czas takie komunikaty wpadały mi do głowy.

Gdy prowadzę szkolenia na temat zarządzania czasem, lub gdy rozmawiam z jakąś Kobietą o tym jak ona zarządza czasem, lub gry próbuję odpowiedzieć na pytanie jak ja sobie radzę z zarządzaniem czasem to najczęstszą reakcją, odpowiedzią, wymówką jest: „Ale ja nie mam na to czasu” . Nie ma znaczenia czy to dotyczy zrobienia planu, zastanowienia się nad priorytetami, zweryfikowania listy zadań czy też przeglądu swoich celów, pragnień i marzeń długoterminowych.

Zawsze ta sama odpowiedź!

I patrzą na mnie te Kobiety z takim rozmarzeniem w oczach, jakbym ja miała jakąś magiczną różdżkę na rozmnożenie tego czasu i spowodowanie, że mam go więcej.

Nie mam moje Drogie – moja doba, tak samo jak twoja, trwa 24 godziny, mam tak samo absorbujące dzieci, a i mój mąż domaga się uwagi w taki sam sposób i w takiej samej ilości jak Twój (tak przynajmniej sądzę :)). Mam projekty, zadania, cele, marzenia, plany.

Tak więc siedziałam na tym Dworcu Centralnym w Warszawie otoczona dziesiątkami dziwnych ludzi – po lewej dwie Rosjanki gadają jak najęte, ale ja nic nie rozumiem, bo nie wychowałam się w komunizmie i rosyjskiego nie znam (choć się go uczyłam w liceum), po prawej nobliwy pan rozwiązuje krzyżówki, a jeszcze dalej typowa arabska rodzina z dużą ilością dzieci i głośnym mężem. Zapachy, jak to na dworcu, średnie.

A ja w środku tego rozgardiaszu siedziałam skupiona i produkowałam.

Produkowałam posty na bloga– dla mnie taki moment i taki czas, że wkoło dzieje się bardzo dużo, ludzie chodzą, mówią, a nawet krzyczą, z megafonu zapowiadają odjazdy i przyjazdy – to moment 100% skupienia i niesamowitej wydajności. Za kilka minut będzie zapowiedź mojego pociągu, a ja w tym czasie napisałam artykuł pędzona wskazówkami zegarka. Ale jeśli skończę, a Pani jeszcze nie będzie wzywać to będę się beztrosko gapić na tych wszystkich ludzi, bo uwielbiam obserwować ludzi (nie wiem czy wiecie, że jestem socjolożką z wykształcenia, a metodą badawczą, którą stosowałam w swojej pracy magisterskiej, to obserwacja ludzi właśnie)

To taka moja krótka refleksja na temat tego, by wykorzystywać każdą chwilę do efektywnej pracy. Lub efektywnego wypoczynku. Jak wolisz.

Macie czasem takie momenty megaskupienia? W jakich sytuacjach się Wam przydarzają? Podzielcie się!

Pozdrawiam

Ola (Pani Swojego Czasu)

11