Przyznam Wam się do czegoś: nienawidzę mody, ubrań i zakupów. Odczuwam panikę na samą myśl o całym dniu spędzonym w galerii i wybieraniu, szukaniu, przymierzaniu. Nie ma dla mnie większej straty czasu niż bezsensowne łażenie po sklepach z myślą, że może obejrzę coś ładnego. A już przymierzanie bez zamiaru kupowania jest według mnie kompletnie bezużyteczne!

Jak się dowiedziałam – zakupy robię jak typowy mężczyzna: wchodzę, wybieram jedną rzecz, przymierzam, kupuję. Bez zastanawiania się, bez porównywania z innymi modelami, bez patrzenia na cenę. Byle szybciej. Byle mieć z głowy.

Podobnie działałam w domu, gdy stoję przed własną szafą (która tak naprawdę nie jest szafą, tylko wieszakiem), starając się połączyć jedno z drugim. Byle szybciej. Byle mieć z głowy.

Nie da się ukryć, że często jedno nie pasowało do drugiego. Że często jedno okazywało się za małe, drugie za duże (choć ta wersja zdecydowanie bywała rzadsza). I że zwyczajnie nie wyglądałam w tym dobrze.

Zaczęło mnie to męczyć. Gdy obcięłam włosy, poczułam się zupełnie inaczej. Poczułam, że potrzebuję zmian. Także w swojej szafie. Chciałam, by wszystko do wszystkiego pasowało. Chciałam jak dotychczas wybierać dwie sztuki ubrań i w ciągu pięciu minut być ubraną, ale dodatkowo chciałam wyglądać dobrze.

Dlatego skontaktowałam się z Barbarą Kohlbrenner, choć gdy po raz pierwszy weszłam na jej stronę (zobacz koniecznie, bo jest PRZEPIĘKNA!), a potem zobaczyłam ją na żywo, zarzekałam się, że ja nigdy przenigdy…! Bo Basia jest osobistą doradczynią wizerunkową i klasą samą w sobie, a „klasa” nie było słowem, które mogłabym kojarzyć… z samą sobą.

A jednak gdy zobaczyłam zmianę wizerunku koleżanki, którym zajęła się Basia, powiedziałam: „Ryzyk-fizyk! Niech padnie i na mnie!”.

Już podczas pierwszego spotkania nie było łatwo. Ogłosiłam, że szpilek nie założę (nigdy przenigdy!) i że nie zamierzam tego zmieniać. Że każdy zestaw, który wybierzemy, musi nadawać się do jazdy na rowerze (po mieście w zasadzie nie poruszam się inaczej) i że nie założę nic cekinowo-świecąco-brokatowego, choćby nie wiem jak modne było.

Na szczęście zgodnie z podejściem Basi każda z nas może nosić to, co lubi, a jednocześnie wyglądać w tym świetnie.

Jak wyglądała praca z Basią i co zadecydowało o tym, że nie okazała się dla mnie stratą czasu?

Najpierw odbyło się wstępne spotkanie; Basia wypytywała o moje oczekiwania i sposób, w jaki działam. W sumie nie musiała za wiele pytać, bo znamy się już jakiś czas, a poza tym nie ma co ukrywać – jestem jak otwarta księga i nie raz pisałam, że w czasie szkoleń wyskakuję w trampkach.

Potem przyszedł czas na wietrzenie szafy. Muszę przyznać, że to trudne doświadczenie pokazać CAŁĄ swoją szafę innej osobie, stwierdziłam więc, że najpierw zrobię samodzielnie przegląd. Mimo że zanim pojawiła się Basia, pozbyłam się mnóstwa ubrań, z ręką na sercu przyznaję, że po dokonanej przez nią czystce na moich wieszakach zostało 26 sztuk! To dla mnie bardzo, bardzo mało!

Basia w ciekawy sposób przekonywała mnie do rezygnacji z ubrań, co do których nie tylko uważałam, że są cudowne, lecz także że dobrze w nich wyglądam. Robiła mi zdjęcia i w spodniach, w których wyglądam świetnie, i w tych, w których wyglądam beznadziejne. Gdy zobaczyłam różnicę, tych beznadziejnych pozbyłam się natychmiast.

Po przeglądzie szafy sporządziłyśmy listę ubrań, których brakuje w mojej szafie, i umówiłyśmy się na zakupy. Muszę przyznać, że w tym obszarze Basia zaimponowała mi najbardziej: okazało się, że przed wspólnymi zakupami zawsze najpierw sama wszystko ogląda i wybiera. W centrum handlowym doskonale wiedziała, jakie sklepy odwiedzimy i czego będziemy w nich poszukiwać. Wielu rzeczy nawet nie szukałyśmy, bo czekały na nas już odłożone. Przyznam, że bałam się biegania po galerii, zaglądania to tu, to tam, wracania i ponownego szukania. Zakupy zostały doskonale zorganizowane – sklepy odwiedzałyśmy w określonej kolejności, a w każdym z nich Basia orientowała się, co na nas czeka. W zasadzie kierowałam się od razu do przymierzalni, a moim jedynym zadaniem było mierzyć, mierzyć, mierzyć.

Zakupy z Basią okazały się ciekawym doświadczeniem; z jednej strony otwierałam się na propozycje, do których wcześniej nikt nie mógłby mnie nakłonić (różowe buty na koturnie ze srebrnym paskiem), z drugiej strony cierpliwie akceptowano moje fochy, gdy pełnym obrzydzenia „Yyyy” kwitowałam świecące dodatki.

Buty i gacie w kolorach PSC

Tak dużych zakupów nie zrobiłam jeszcze nigdy dotąd. W galerii handlowej spędziłyśmy cały dzień, więc wieczorem byłam naprawdę zmęczona. Jednak gdy teraz staję przed swoją szafą, wiem, że każda rzecz pasuje do innej i nie tracę ani minuty na zastanawianie się, co na siebie włożyć. Do tego stopnia jestem zadowolona ze współpracy z Basią, że poprosiłam ją o napisanie kilku słów dla Was – o tym, jak oszczędzać czas, zarządzając swoją szafą. Przeczytajcie, co pisze Basia:

——————————————-

Zarządzanie własną szafą to nie lada wyzwanie; chodzi w końcu o stworzenie maksymalnej liczby zestawów z minimalnej liczby ubrań. A jak najczęściej wyglądają nasze szafy? Maksimum ubrań i minimum pomysłów na zestawy. Z reguły zapchane niepotrzebnymi rzeczami, których żal się pozbyć, bo czujemy do nich sentyment, albo zostawionych na kiedyś tam, „gdy schudnę”. Jak zatem zarządzać swoją szafą, aby więcej nie rozpaczać przed ważnym spotkaniem, wyjazdem na wakacje, domowym party i aby po prostu mieć pomysł na to, jak ubrać się rano przed wyjściem „do ludzi”?

Na początek krótki rachunek sumienia, który ustrzeże Cię przed bezsensownym wydawaniem ciężko zarobionych pieniędzy i marnotrawieniem czasu. Jak nie dać się złapać na pięknie wyeksponowane ubrania na wystawach i nie pozwolić omamić się okazjom i super promocjom?

Kiedy najczęściej nasze zakupy kończą się porażką i stratą czasu?

  1. Gdy nie masz pomysłu na siebie, to znaczy gdy nie posiadasz własnego stylu.

Indywidualny styl ma podążać za Twoją osobowością, za stylem Twojego życia, za tym, czym zajmujesz się zawodowo oraz jak spędzasz wolny czas.

  1. Gdy nie masz świadomości sylwetki/nie akceptujesz swojego ciała i skupiasz się na swoich niedoskonałościach.

Powoduje to, że niepotrzebnie i nieudolnie próbujesz schować się w ubraniach, by ukryć mankamenty swojej figury. Zazwyczaj wychodzi odwrotnie – jeszcze bardziej podkreślasz to, co chciałaś ukryć. Eksponuj atuty, a wówczas nikt nie zwróci uwagi na niedoskonałości, które ma przecież każda z nas.

  1. Gdy chodzisz po galeriach lub przeglądasz sklepy internetowe bez konkretnego celu i bez konkretnej potrzeby.

Strata czasu i większe prawdopodobieństwo, że jednak coś kupisz, bo skusi Cię wyprzedaż albo piękna, nowa wystawa.

  1. Gdy nie posiadasz porządnej bazy ubraniowej oraz dobrze zorganizowanej szafy (zaraz dowiesz się, o co chodzi).
  1. Gdy brakuje Ci konkretnej listy zakupów, która powinna wynikać z punktu 4. Lista tworzona jest pod określone potrzeby, np. uzupełnienie bazy.
  1. Gdy wybierasz się na zakupy, aby zrekompensować sobie smutki, niepowodzenia i braki wynikające ze stresów codziennego życia zawodowego i osobistego (zakupy kompensacyjne). Kupowanie w kiepskim nastroju jest niewypałem.
  1. Gdy kupujesz pod wpływem chwili, namowy koleżanek albo zazdrości o koleżanki (zakupy kompulsywne).
  1. Gdy jesteś zmęczona i zbyt łatwo się poddajesz, bo masz dość chodzenia po sklepach; gdy jesteś znużona szukaniem „idealnych spodni”; gdy chcesz mieć wszystko z głowy, by móc zalegnąć jak najszybciej na kanapie z kubkiem ciepłej herbaty; gdy kupujesz „dla świętego spokoju”.

BAZA UBRANIOWA, o której wspomniałam w punkcie 4, jest NAJWAŻNIEJSZA!

Twoją bazę powinny stanowić rzeczy najlepsze jakościowo, na jakie możesz sobie pozwolić, czyli klasyka w najlepszym wydaniu. Jeśli nie posiadasz dobrze zbudowanej bazy, wszelkie modowe eksperymenty są z góry skazane na porażkę, bo stale będzie pojawiał się problem typu: masz super bluzkę, ale nie masz z czym jej zestawić; masz wystrzałowe buty, ale nie masz okazji w nich zabłysnąć.

Jeśli nadal masz wątpliwości, podejrzyj styl Francuzek. Dlaczego zawsze wyglądają elegancko, ale z duża dozą nonszalancji i luzu? Zawsze są dwa kroki za trendami, a ich ubrania nie krzyczą. Uczmy się od nich, bo warto czerpać z dobrych wzorców, zwłaszcza że często albo kupujemy ubrania „bezpieczne”, ale byle jakie, albo chcemy mieć rzeczy tylko super-hiper, które okazują się tak przekombinowane, że trudno je ze sobą łączyć. Nie tędy droga. Trzeba posiadać „zwyczajne” ubrania, ale dobrej jakości, i umieć miksować je z rzeczami nietuzinkowymi.

Co powinno znaleźć się w bazie szafy?

  1. Okrycie wierzchnie: dobry płaszcz – trencz (wiązany w pasie) albo tzw. parka z kapturem lub płaszcz/kurtka oversize.

Podaję kilka rodzajów ubrań wierzchnich, bo nie każda z Was lubi trencz, który jest najbardziej klasycznym płaszczem. Młodej dziewczynie lub zabieganej matce o wiele bardziej przydadzą się parka lub luźny płaszczyk.

  1. Skórzana kurtka, tzw. ramoneska (możesz nią zastąpić marynarkę lub sweter), która sprawi, że Twoja stylizacja będzie bardziej nowoczesna, z pazurem, ale wciąż na luzie.
  1. Klasyczna marynarka do linii bioder (czarna, granatowa, beżowa lub szara), zapinana na 1-2 guziki, podkreślająca talię. Zestaw: marynarka + szpilki + dżinsy + T-shirt + szminka sprawi, że będziesz wyglądać elegancko; tak ubrana możesz wybrać się na elegancką kolację. Łącząc marynarkę z eleganckimi spodniami i koszulą, otrzymasz biznesowy strój do pracy, a zestawiając ją z trampkami, będziesz wyglądać swobodnie i na pewno o wiele bardziej stylowo, niż gdybyś ukryła się w luźnej bluzie dresowej.
  1. Biała koszula – wybierz odcień bieli współgrający z Twoją karnacją. Koszula może być luźna lub dopasowana; bawełniana lub jedwabna; możesz nosić ją do pracy oraz zakładać na wieczorne wyjścia – w ten sposób swojemu wizerunkowi zawsze dodasz elegancji i szyku. Warunek: znajdź fason i krój, w których czujesz się swobodnie, w przeciwnym wypadku będzie Ci się kojarzyć ze szkolnym mundurkiem i biznesowym dress codem.
  1. Mała czarna, czyli sukienka o uniwersalnym kroju, którą można urozmaicać dodatkami w zależności od okazji. Wcale nie musi być czarna. Polecam twarzowy granat oraz biel. Znajdź swój idealny krój, a zobaczysz, że wybawi Cię z niejednej opresji.
  1. Dobrej jakości gładki T-shirt: biały, szary lub granatowy. Będziesz go zestawiać nieskończoną ilość razy ze spódnicami, spodniami, marynarkami, kurtkami, z biżuterią, apaszką, szalem etc.
  1. Ciemne spodnie: chinosy lub dżinsy. Wygoda i ponadczasowość. Po prostu.
  1. Ołówkowa spódnica. Ciemną, jednolitą łatwiej zestawisz np. z wystrzałową bluzką lub prostym T-shirtem.
  1. Klasyczne szpilki. Nie zepsują żadnej stylizacji, zwłaszcza jeżeli nie wiesz, jakie buty dobrać do jeansów, wieczorowej kiecki, trapezowej spódnicy… Dobierz tylko idealną dla Ciebie wysokość obcasów.
  1. Płaskie obuwie. Projektanci wreszcie zrozumieli, że na co dzień Kobiety potrzebują wygodnego obuwia. W sklepach znajdziesz całe mnóstwo fasonów. Do koloru, do wyboru: baletki, mokasyny, adidasy, trampki, trampki typu slip on, botki, sznurowane oxfordy.
  1. Torebka w odcieniu koniakowego brązu. Idealnie łączy się ze wszystkimi kolorami, można więc nosić ją przez cały rok (w przeciwieństwie do czarnej) – to moje odkrycie, do którego przekonałam wiele moich podopiecznych 🙂
  1. Okulary przeciwsłoneczne, żebyś wyglądała jak gwiazda kina, niezależnie od tego, czy jesteś wyspana, umalowana, czy po prostu masz ochotę chronić swoje oczy przed słońcem.

Szanuj i dbaj o swoje ubrania. Metalowe wieszaki wyrzuć natychmiast po powrocie z pralni; deformują ubrania i sprawiają, że na ramionach delikatnych tkanin tworzą się brzydkie garby.

Czyść i konserwuj buty, używając do tego celu specjalnych past i szczoteczek. Jeśli przechowujesz obuwie w oryginalnych pudełkach, opisz je lub naklej zdjęcia butów, a najlepiej przechowuj buty tak, aby były widoczne.

Odzież wierzchnią upierz lub oddaj do pralni po każdym sezonie.

Jeśli będziesz dbała o swoje ubrania i buty, posłużą Ci znacznie dłużej. Nie chowaj do szafy poplamionej odzieży, jeśli plama nie zeszła, upierz ją ponownie. Biżuterię posegreguj, by się nie poplątała; możesz wykorzystać specjalne pudełka z przegródkami lub zawieszki.

Rób porządki w swojej szafie minimum dwa razy w roku. Teraz jest świetny moment, bo chowamy ciepłe ubrania i wyciągamy letnie. Przy okazji przymierz daną rzecz i zadaj sobie pytania:

  1. Kiedy ostatnio to nosiłam?
  2. Czy dobrze się w tym czuję (kobieco, na luzie)?
  3. Czy kupiłabym to ponownie w normalnej cenie?

Obejrzyj się w dużym lustrze z każdej strony. Sprawdź, jak wyglądasz z boku i z tyłu. Aha! Trzeba mieć w domu duże, porządne lustro.

Co nam daje sezonowy detoks szafy?

  1. Zostawiasz rzeczy idealne, które pasują do Twojej sylwetki i Twojego stylu życia; które są komfortowe i miłe w dotyku; które piękne leżą na ciele. Zawsze masz ochotę sięgnąć po nie!
  1. Część ubrań od razu zawieź do krawcowej – aby je zwęziła, skróciła, przerobiła. DETALE SĄ WAŻNE.
  1. Część ubrań przekaż w potrzebującym, sprezentuj koleżankom i krewnym; zobaczysz, jak się ucieszą, a Ty połechtasz swoje ego, robiąc dobry uczynek, i przekonasz się, że Twoje ubrania mają „drugie życie”. Możesz też odsprzedać je i zyskać budżet na nowe, przydatne ubrania.
  1. Część ubrań wyrzuć – są stare, zmechacone, rozciągnięte, zniszczone; nikt i tak by ich nie chciał.

Po takich porządkach przygotuj sobie listę rzeczy, których brakuje w Twojej szafie. Sporządź ją dokładnie. Możesz też zrobić zdjęcia ubraniom i stylizacjom, które szczególnie Ci się podobają. Stwórz sobie folder lub tablicę; uzupełniaj je i modyfikuj. Inspiruj się, „dojrzewaj” do świadomych zakupów.

Noś listę zawsze przy sobie, aby nie skusiły Cię przeceny i tak zwane okazje. Bądź konsekwentna.

Ważne jest również budowanie codziennych nawyków:

  1. Utrzymuj porządek w szafie (szybciej znajdziesz ubrania, a ich mniejsza liczba sprawi, że staną się widoczne i z łatwością po nie sięgniesz).

  1. Sprawdź pogodę i plan dnia przed wyjściem.
  1. Wstań 10-15 minut wcześniej (tzw. bufor czasowy 🙂 ), aby nie denerwować się, że spóźnisz się, bo coś do czegoś nie pasuje. No chyba, że wyznajesz zasadę: „Lepiej się spóźnić niż źle wyglądać”, co jednak może mieć przykre skutki w odniesieniu do pracy zawodowej.

  1. Przeplataj high fashion z low fashion, np. markową torebkę z prostym, ale dobrej jakości T-shirtem z sieciówki.

  1. Łącz klasykę ze stylem sportowym, a poczujesz się nie tylko zadbana i elegancka, lecz także swobodna.
  1. Wybieraj zawsze właściwy rozmiar, aby zyskać komfort noszenia. Trudno jest skupić się, gdy buty Cię obcierają lub uwierają, a wąskie spodnie niemal tamują krążenie w nogach.

  1. Zainwestuj w steamer, dzięki któremu szybko i sprawnie doprowadzisz przed wyjściem swoje ubranie do porządku.

  1. Miej swoje sprawdzone „uniformy”, czyli takie zestawy, po które zawsze z przyjemnością sięgasz, gdy bardzo się spieszysz, gdy już jesteś spóźniona, gdy masz ważne spotkanie i nie chcesz dodatkowo się stresować. Mogą to być np. ulubiona marynarka, gładka bluzka oraz wygodne i zadbane buty.

Barbara KohlbrennerBARBARA KOHLBRENNER – osobista doradczyni wizerunkowa, która wierzy, że każdy może wyglądać atrakcyjnie i czerpać z tego siłę – częściej się uśmiechać i odważniej sięgać po swoje marzenia. Uczy, jak wydobyć i podkreślić zalety sylwetki, aby wyglądać atrakcyjnie – niezależnie od wieku, rozmiaru i zasobności portfela.

 

Gdybyś była zainteresowana usługami Basi, na hasło „PSC” możesz skorzystać z 10% zniżki. Oferta ważna tylko do końca maja (w przypadku braku wolnych miejsce istnieje możliwość ustalenia terminu w innym miesiącu). Wystarczy napisać do Basi na adres brb.kohlbrenner@gmail.com