O moich trzech ulubionych narzędziach do zarządzania czasem pisałam już TUTAJ. To narzędzia służące organizacji, wprost stworzone do tego, by lepiej zarządzać sobą w czasie.

W moim biznesie natomiast korzystam z wielu narzędzi, które nie zostały stworzone bezpośrednio po to, by pomagać organizować się w czasie, a jednak dzięki nim zaoszczędzam MNÓSTWO CZASU.

Przy okazji – o istnieniu niektórych jeszcze jakiś czas temu nie miałam zielonego pojęcia. Może więc przydadzą się także Tobie?

LIMDESK

Limdesk to platforma do obsługi klienta, bez której obecnie nie wyobrażam sobie mojej pracy. Dlaczego?

Otóż platforma ta posiada specjalną wtyczkę/kod/widget (cholera wie, jak to nazwać), dzięki którym na każdej wybranej przez Ciebie stronie pokazuje się specjalny pasek do kontaktu z klientami. Mejle klientów, którzy piszą bezpośrednio na platformie, spływają na specjalnie w tym celu utworzone konto Limdesku – a tam już dzieją się cuda.

Każdy klient ma swoją kolejkę i – jak to w branży mówią – swój „ticket”. Dodatkowo do jednego konta możesz przypisać kilka osób, które mają podgląd wiadomości i możliwość decydowania, jakie wiadomości do kogo spływają.

Pod moje konto jest również podpięta moja asystentka; 90% szans, że na Limdesku to właśnie od niej dostaniesz odpowiedź.

Jednocześnie pod konto podpięte są wszystkie strony z moimi kursami.

Na przykład gdy realizowałam ostatni kurs – „Zorganizuj się w 21 dni” – który zakupiło 560 Kobiet, w ramach pakietu VIP sto Kobiet miało ze mną i wyłączny kontakt mejlowy, i indywidualne rekomendacje przez 21 dni. Mejle od moich VIP-ek spływały wyłącznie na konto na Limdesku, a ja w ciągu dnia wyznaczałam godziny pracy z nimi – w taki właśnie sposób realizuję w praktyce zasadę pracy blokami.

LEADPAGES

Leadpages to platforma, na której tworzę strony lądowania, czyli strony, na których – po zostawieniu swojego imienia i adresu e-mail – zapisujesz się na interesujące Cię wydarzenie (na przykład na listę osób zainteresowanych moim kursem).

Leadpages nie jest najtańsza. Mówiąc wprost – jest wyjątkowo droga, jednak była to jedna z moich pierwszych inwestycji, której nie żałuję.

Mając własną stronę WWW, możesz bez problemu stworzyć stronę lądowania. Ja jednak wolę korzystać z Leadpages; przede wszystkim jest to szybsze – wybieram konkretny szablon, a potem na zasadzie drag and drop („przeciągnij i upuść”) dodaję, usuwam i zmieniam poszczególne elementy. Nowiutka strona lądowania powstaje maksymalnie w ciągu 10 minut.

Dodatkowym plusem jest to, że na takiej stronie mam dostępne wszystkie wskaźniki, wśród nich ten najważniejszy – konwersję (innymi słowami – informację o tym, jaki %osób, które weszły na stronę, zapisał się na daną listę). Stron lądowania stworzyłam już kilkadziesiąt, więc kryteria konwersji mogę porównywać ze sobą, wybierając te szablony, które zapewniają mi najwyższe wskaźniki.

Po trzecie, używając tych szablonów, korzystam ze sprawdzonych rozwiązań. Leadpages zbiera informację o konwersjach wszystkich użytkowników i porządkuje swoje szablony na przykład według wskaźnika dopasowanego do branży, w której działasz.

WEBINARJAM

To moja platforma do obsługi webinarów. Mimo że jej silnikiem jest darmowe Google Hangouts, sama platforma jest płatna. Za co więc płacę?

Płacę za automatyzację.

Do ustawienia webinaru potrzebuję zaledwie kilku kliknięć – później wszystko dzieje się automatycznie – Wasze zapisy, Wasze mejle. Po webinarze mam dostęp do wszelkiego rodzaju statystyk – ile osób było w danym momencie, ile opuściło spotkanie i kiedy. Widzę, oczywiście, kto był i co napisał (osoby, które uważają, że są anonimowe – mylą się; po webinarze mogę pobrać zapis czatu i poczytać, kto, co i kiedy napisał 🙂 ).

Również oferty wyświetlają się automatycznie podczas wydarzenia. Gdybym chciała, automatycznie mogłabym pobierać płatność za udział w webinarze (choć, oczywiście, nie będę chciała, ponieważ webinary PSC są i będą bezpłatne).

CAMTASIA

To program, bez którego nie powstałoby wiele moich kursów. Camtasia służy mi do nagrywania obrazu z ekranu – najczęściej prezentuję w ten sposób funkcjonowanie programów, które polecam do zarządzania sobą w czasie.

Na komputerze uruchamiam dany program i pokazuję krok po kroku dostępne opcje. Przy okazji Camtasia tworzy z tego film, umożliwiając w późniejszym czasie jego edycję – poprawę, dodanie ciekawych efektów, wycięcie wybranych fragmentów itp.

POSTPLANER

Mój wybór, jeśli chodzi o planowanie postów na FB.

Był taki okres, kiedy posty w grupie Pań Swojego Czasu dodawałam ręcznie. W każdy poniedziałek i piątek o 8.00 rano musiałam pamiętać, żeby opublikować wpis. Nie było to dobre rozwiązanie (mówiąc wprost – fatalne!).

Podobnie jest w grupach na FB dla uczestniczek moich kursów – część kursantek już o 6.00 rano chce znać przebieg działań, ale ja o tej porze jeszcze śpię. Postplaner jest idealny w takich sytuacjach.

Żeby było jasne – swoich postów na fanpejdżu Pani Swojego Czasu nie ustawiam w Postplanerze (chyba że wyjeżdżam na urlop czy wakacje lub po prostu wiem, że mnie nie będzie). Nie mam zwyczaju regularnie ustawiać publikacji tych postów, a to dlatego, że lubię mieć kontakt z moimi czytelniczkami na FB.

W związku z tym wszystko, co publikuję na FB, odnosi się do tego, co aktualnie dzieje się i u mnie, i w moim biznesie. I wydaje mi się, że właśnie dlatego zyskałam 21 tysięcy fanów w ciągu 18 miesięcy.

SCHEDUGRAM

Do planowania wpisów na Instagramie używam właśnie tego narzędzia. Wiem, że większość osób nie planuje postów na Insta, ale nawet jeśli jestem wyjątkiem – nie zamierzam tego zmieniać.

Wielki niesmak wywołują we mnie osoby, które zamiast żyć daną chwilą – uwieczniają ją na zdjęciu, a potem na bieżąco obrabiają, dodają filtry, opisują, tagują, hasztagują itp. W rezultacie tracą tę chwilę. Tej chwili już nie ma. Ta chwila dawno minęła.

Ja osobno robię zdjęcia, osobno je obrabiam i osobno wrzucam hurtem. Oj tak, tak – sprzeniewierzam się idei Instagrama. Mam to gdzieś 🙂

MAILCHIMP

To mój system do wysyłki newsletterów. Jeśli masz lub zamierzasz wysyłać newsletter, będziesz musiała zdecydować się na określony system ich wysyłki. Mój newsletter dociera obecnie do ponad 13 tysięcy zapisanych osób.

W swojej karierze miałam do czynienia z dwoma systemami – GetResponse i Mailchimp właśnie. Do Getreponse nie mogłam się przekonać, choć doceniam fakt, że to polska firma, która szturmem zdobyła rynki międzynarodowe (jestem przekonana, że Amerykanie nie mają zielonego pojęcia, że to polska produkcja).

Ale to Mailchimp jest idealny dla osób początkujących, ponieważ korzystanie z niego jest bezpłatne do momentu, gdy w swojej bazie zgromadzisz 2 tysiące adresów e-mail. Do tej pory pamiętam ten moment – dla początkującego biznesu 2 tysiące adresów to ogromna liczba! Dlatego Mailchimp jest fajny, jeśli chcesz przekonać się, czy to jest to, co chcesz robić. Opcja płatna, z której korzystam, dużo, dużo droższa (płacisz więcej, im więcej adresów e-mail posiadasz w bazie), ale też bardziej zaawansowana – w tym zakresie Maichimp nie służy mi tylko i wyłącznie do wysyłki newsletterów, ale również do analizowania Waszego zachowania 🙂

Ale na ten moment nawet ta opcja staje się zbyt mało zaawansowana i właśnie jestem w fazie poszukiwania nowego rozwiązania.

Jakich narzędzi Ty używasz? Jak oszczędzasz na nich czas?

Zrob to dziś leadpages

Ola (Pani Swojego Czasu)