Nie wiem czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale Pani Swojego Czasu nie mogła kiedyś wyjść ze zdziwienia, że są na tym świecie takie osoby, które piszą blogi! Co więcej nie mogłam się nadziwić, że są też takie, które je czytają 🙂 A teraz sama robię i to i to. I pierwszą osobą, która niejako (bo oczywiście robiła to wirtualnie poprzez swojego bloga) tłumaczyła mi o co w tym blogowym świecie chodzi była Ula Phelep, która prowadzi dwa blogi i uczy inne kobiety jak to robić. Czytając jej blogi widziałam też, że Ula jest niesłychanie dobrze zorganizowaną osobą więc nie mogłam jej nie zaprosić do siebie. I oto jest. Specjalnie dla Was 🙂

Urszulo jesteś mamą dwójki dzieci, pracujesz na etacie i dodatkowo prowadzisz dwa wspaniałe blogi – kreatywny Sen Mai oraz marketingowy blog dla twórczych kobiet. Dodatkowo pomagasz innym kobietom – blogerkom w doskonaleniu ich blogów, poprzez wyzwania które organizujesz i kursy online. Jakim cudem znajdujesz na to czas?

Hej Olu! Tak naprawdę, to i ja, i Ty, i nasi czytelnicy, wszyscy mamy tę samą ilość czasu w ciągu dnia, a mianowicie 24 godziny do dyspozycji. Wszystko zależy od tego, jak wykorzystujemy ten czas i na co. Kilka lat temu wyłączyłam definitywnie telewizor, przestałam tracić czas na rzeczy niepotrzebne, a skupiłam się tylko na tym, co daje mi efekty w życiu i jest naprawdę istotne: spędzanie czasu z moimi dziećmi, rozwijanie blogów, tworzenie e-kursów, czy chwile tylko dla siebie (na malowanie, szydełko, trochę gimnastyki, itp.).

Twoje blogi znane są z tego, że większość zdjęć, rysunków i dzieł DYI realizujesz sama. Kiedy najczęściej masz możliwość tworzenia tych przepięknych treści?

Kiedyś robienie postów DIY na blogu Sen Mai było dla mnie zmorą: znalezienie pomysłu, przygotowanie konkretnych przedmiotów, stylizacja zdjęć (znalezienie światła jesienią i zimą to prawdziwy koszmar!), a potem ich obróbka, pisanie posta i publikacja. Nie wiedziałam, jak znaleźć na to wszystko czas. Często tworzyłam te artykuły w ostatniej chwili – biegłam po pracy do domu i cała spocona próbowałam pstrykać fotki przy ostatnich promieniach słońca – rezultat: DIY było nijakie, a zdjęcia zbyt ciemne.

Dopiero jedna z koleżanek blogowych podpowiedziała mi, jak znaleźć sobie odpowiednią ilość czasu na pisanie blogowe. Dała mi ona radę, by tworzyć posty w ciągu jednego-dwóch dni w miesiącu (np. mam do napisania 4 artykuły DIY, więc robię je wszystkie w weekend, łącznie ze zdjęciami, a potem mam z głowy na cały miesiąc). Moja praca blogowa zmieniła się wówczas radykalnie!

Jaki jest Twój stosunek do zarządzania czasem? Podchodzisz do tego jakoś systemowo czy też idziesz zupełnie na żywioł?

Lubię planowanie i organizację – chyba zaczynam mieć hopla na tym punkcie! Jako dawna bałaganiara, ciągle nie mogę uwierzyć w moją przemianę. Organizacja wszystkiego, to jednak jedyna dla mnie metoda na to, by ogarnąć całe życie i chaos tam panujący, osiągnąć upragnione cele i to wszystko z minimalną ilością stresu. Kiedy w głowie kiełkuje mi nowy pomysł, zawsze na początku rozpisuję go na czystej kartce papieru (rozmiar A4 – mówiłam, że mam hopla!), potem zaś wprowadzam te notatki do komputera.

Czy korzystasz z jakichś metod i narzędzi organizacji czasu?

Moje metody zarządzania czasem to:

Listy rzeczy do zrobienia – codziennie wieczorem, przed położeniem się spać, notuję to, co mam do załatwienia następnego dnia;

Priorytety – znajduję to, co jest dla mnie najważniejsze do zrobienia w danej chwili; nie zajmuję się pierdołami (przepraszam za wyrażenie), ale tylko tym, co przyniesie mi określony efekt w życiu (przykład: zamiast kilka razy dziennie sprawdzać skrzynkę email, czy ilość lajków na Facebooku, skupiam się na moim nowym projekcie, dzięki któremu będę mogła zbliżyć się do upragnionego celu w życiu, a mianowicie: porzuceniu pracy biurowej).

Skupienie się na jednym – przy każdym zadaniu do wykonania daję sobie określoną ilość czasu i pracuję wyłącznie nad tą rzeczą, bez rozpraszania się na inne czynności (np. Kiedy piszę ten wywiad, nie odbieram telefonu, nie odpisuję na maile, nie maluję paznokci, ani nie słucham radia – postanowiłam, że przez 1,5 godziny odpowiem na te wszystkie pytania).

Narzędzia do zarządzania czasem, to świetna sprawa i, jeśli myślimy na poważnie o naszej działalności zawodowej, to MUSIMY ich używać. Ogólnie w życiu, jestem amatorką nieskomplikowanych i łatwych w użyciu technik, dlatego też moje narzędzia nie są niczym fantazyjnym. Do blogowania używam przede wszystkim:

Hootsuite – idealna (i darmowa!) platforma do programowania z wyprzedzeniem wpisów w mediach społecznościowych (Facebook, Twitter, itp.) i to kilku na raz,

Google Kalendarz – bardzo prosty w użyciu, idealny do planowania, czy spisywania najważniejszych zadań do zrobienia.

Plugin WordPress Editorial Calendar – to wtyczka na WordPressie, która, w formie kalendarza pozwala programować przyszłe wpisy na blogu i mieć ich ogólny obraz – bardzo pomocna!

Notatnik – zawsze noszę przy sobie mały zeszycik, by spisywać w nim nachodzące mnie idee, robić listy, czy inne notatki.

I tyle!

Mamy początek roku i wszyscy piszą o planach, marzeniach i postanowieniach. Jaki jest Twój stosunek do planowania? Kochasz, nienawidzisz, stosujesz?

Jak już pisałam wyżej, uwielbiam organizację i planowanie. Nie potrafię marzyć bez stworzenia wcześniej całej ścieżki biegnącej do spełnienia tego marzenia – bo, oczywiście, nie poprzestaję tylko na patrzeniu w chmury i wzdychaniu. 😉 Kreślę plany, wstawiam je do kalendarza, szukam odpowiednich narzędzi, by ułatwić sobie ich realizację i … działam. Jeśli nie wyznaczysz sobie celów, wtedy wszystkie decyzje, plany, będą pozbawione sensu. Dzięki celom wiesz dokąd dążą twoje poszczególne strategie (blogowe, biznesowe), jakie mają przynieść efekty, możesz też stwierdzić czy zostały one zrealizowane.

Wiesz już, że jeśli chodzi o blogowanie to jesteś pierwszą osobą, od której dowiedziałam się co to za zwierzę ten „blog”. W związku z tym, jako początkująca blogerka chciałam Ciebie spytać o to, w jaki sposób pracujesz nad rozwojem swoich blogów? Czy planujesz to jakoś specjalnie czy idziesz na tak zwany żywioł?

Dziękuję za te ciepłe słowa – niezmiernie mi miło jest je czytać!

Co do blogowania, to planuję zawsze trzy-czwarte wpisów – reszta, to nachodzące mnie nagle inspiracje. Robię to zazwyczaj z miesięcznym wyprzedzeniem. Oczywiście, nie zawsze udaje mi się w 100% to, co zaplanowałam, ale to normalny stan rzeczy. Wybiegam również dalej w przyszłość – myślę nad projektami, które spodobałyby się moim czytelnikom (i mi samej!), nad kierunkiem, w jakim chciałabym, by blog podążał, jak i … nad przyszłymi produktami, które mogłabym przedstawić czytelnikom. Mam, bowiem w przygotowaniu nowy e-kurs, nie tylko dla blogerów, ale i dla właścicieli sklepów rękodzieła „30-sto dniowy plan marketingowy”, na którego zapisy ruszą już 26 stycznia. Więcej informacji TUTAJ

Nie jest tajemnicą, że mieszkasz w kraju wina i serów. Czy zauważyłaś jakieś inne podejście do czasu wśród Francuzek?

Hmmm, Moim osobistym zdaniem, Francuzki, które znam są, mniej zdeterminowane do osiągnięcia własnych celów niż Polki. Życie we Francji jest może bardziej przewidywalne, a pomoc państwa (zwłaszcza finansowa) zawsze aktualna – co „usypia” tę chęć do zdobycia szczytów. Z drugiej strony, duża część Francuzek, to kobiety bardzo zorganizowane – to one nauczyły mnie tej sztuki. Finanse rodzinne, dzieci, dom … wszystko jest u nich zapięte na ostatni guzik!

Jaką radę związaną z czasem dałabyś wszystkim Kobietom, które pytają jak znaleźć czas na obowiązki zawodowe, rodzinne i swoją pasję jednocześnie?

Moja rada to:

Jest czas na wszystko: pracę, dom, dzieci, biznes, ale trzeba go sobie podzielić na te oddzielne części i nie mieszać jednego z drugim. Kiedy bawimy się z dziećmi, nie sprawdzajmy Facebooka, kiedy pracujemy nad własnym biznesem, to tylko w wyznaczonym na to czasie.

Ula Phelep ULA PHELEP – blogerka z pasji, mama z miłości, pani od Erasmusa z przymusu i prawniczka w teorii. Prowadzi kreatywnego bloga Sen Mai oraz blog dla kreatywnych kobiet o blogowaniu i marketingu.

Jak się Wam podoba Uli sposób na czas? Niezła z niej Pani Swojego Czasu prawda?