Chyba już wszyscy wiedzą, że czytać uwielbiam. Dla przyjemności. Dla rozwoju. Dla… zabicia czasu. Czytanie jest dla mnie lekarstwem na wszystko. W zależności od potrzeb sięgam po różne książki.

I dzisiaj o kilku z nich chciałam Wam napisać.

Tym razem z ogromnej puli przeczytanych ostatnio pozycji wybrałam tylko te, które faktycznie Wam polecam, i nie opisuję tych, na które szkoda czasu 🙂

Na początek książki, które przydają się w zarządzaniu czasem i zwiększaniu efektywności osobistej.

„Mądrzej, szybciej, lepiej. Sekret efektywności” – Charles Duhigg

Książka autora „Siły nawyku”. Jeżeli w poprzedniej przeraziła Cię liczba danych oraz sposób pisania – od ogółu do szczegółu (teorie i podejścia są opisywane przez pryzmat historii poszczególnych ludzi, firm czy wydarzeń) – ta również będzie dla Ciebie trudna do przebrnięcia, ponieważ ma podobną strukturę. Dla mnie akurat taka forma jest idealna i naprawdę ją lubię. Dzięki temu wciągam się w historię niemal jak w książce sensacyjnej.

„Daruj sobie, Przewodnik dla tych, którzy nie potrafią przestać’ – Peg Streep i Alan Bernstein

Ze względu na przesłanie jest to według mnie naprawdę ważna książka.
Otóż w dzisiejszym świecie ceni się konsekwencję oraz realizację założonych celów. Cenimy osoby, które wyznaczą sobie cel i sumiennie go realizują. Jest to w sumie zrozumiałe (sama do tego namawiam), jednak bywają sytuacje, w których trzeba powiedzieć: „Dość! Ten cel mi nie służy/To podejście mnie niszczy, o ile wręcz nie zabija”.

Tkwimy w związkach, które codziennie po trochu nas niszczą.
Chodzimy do pracy, która nas nie cieszy i nie rozwija.

Książka odpowiada na pytania o to, kiedy należy przestać, jak dobrze przestać i jak sobie poradzić z negatywnym emocjami, które pojawiają się wtedy, gdy przez głowę przemknie nam myśl, żeby może jednak porzucić realizację celu.

Ostrzegam, że książka nie jest napisana lekko, nie czyta się jej łatwo i przyjemnie. Mimo to namawiam Cię, abyś ją przeczytała. Zbyt wiele razy porzucałam obraną przez siebie drogę, żeby nie dostrzegać plusów takiego działania 🙂

Teraz książki, które pomagają mi w prowadzeniu biznesu.

„Biblia e-biznesu 2. Nowy Testament” – red. Maciej Dutko

Nie czytałam części pierwszej i niczego o niej nie wiem, ale doszłam do wniosku, że skoro prowadzę e-biznes, to warto dowiedzieć się czegoś więcej.

Generalnie nie jestem przekonana do tego, aby z książek dowiadywać się czegoś nowego w zakresie prowadzenie biznesu, a szczególnie biznesu opartego na nowych technologiach, bo to, co dzisiaj jest nowe, za pół roku staje się oklepane. Wystarczy przejrzeć jakąkolwiek książkę o mediach społecznościowych wydaną przed kilkoma laty – prezentowane w nich treści nie są dzisiaj niczym nowym, natomiast nowości, które obecnie są na topie, w ogóle w tych książkach nie występują, bo nie istniały w czasie, gdy te książki powstawały (jak na przykład FB Live, Instastory itp.).

Dlaczego zatem kupiłam tę książkę? Cóż, dokładnie przejrzałam spis treści i zobaczyłam, że ogromna część jest poświęcona e-commerce. A to wciąż terra incognita w działalności PSC, którą bardzo chciałabym rozwijać.

Oczywiście dla kogoś, kto właśnie rozwija swój biznes albo dopiero o tym myśli, ta książka będzie prawdziwą biblią; co więcej – na każdej stronie znajdziecie w niej nowe objawienie.

„Content Marketing po polsku” – Barbara Stawarz

Podejrzewam, że chyba jestem ostatnią osobą w Polsce, która sięgnęła po tę książkę. A może nie? W sumie liczę na to, że nie, dlatego zdecydowałam się napisać o niej.

Dlaczego po nią sięgnęłam? Bynajmniej nie dlatego, że chcę się uczyć content marketingu. Mam nieskromnie wrażenie, że akurat w tym jestem dosyć dobra i budowanie domu dla marki PSC w internecie (o tym właśnie pisze autorka) mam jakby we krwi.

Gdy dowiedziałam się, że zostałam prelegentką na najbliższej konferencji IloveMarketing, zobaczyłam tytuł wystąpienia Barbary Stawarz: „Jestem kobietą. E-kobietą. Czy wiesz, jak ze mną rozmawiać?”. I opis jej prelekcji, który bardzo mi się spodobał: „Kobiety górą. Oto one – konsumentki przyszłości. Coraz silniejsze, bardziej zdecydowane i wymagające. Ich obcasy zdepczą Twoje reklamy, jeśli nie zaczniesz komunikować się z nimi w nowy sposób, rezygnując z klasycznych stereotypów. Femvertising to silny trend komunikacji, którego nie da się dłużej ignorować”.

Pomyślałam, że Basia zdecydowanie ma rację, bo według mnie ten trend w biznesie, marketingu i reklamie jest już bardzo, bardzo widoczny.

I dlatego… kupiłam książkę. Ponieważ e-biznes prowadzę od kilku lat, w zasadzie jestem obeznana ze wszystkim, co znalazłam w książce. Jeśli jednak TY dopiero zaczynasz i wciąż zastanawiasz się nad tym, czy aby na pewno musisz mieć blog i czy te wszystkie media społecznościowe są Ci potrzebne, to absolutnie i koniecznie musisz przeczytać tę książkę 🙂

Książki, które przeczytałam, aby zwiększyć komfort życia.

No dobra, przyznaję, że to dosyć dziwna kategoria, ale nie miałam innego pomysłu. Wrzuciłam do niej dwie książki, które pomagają mi na co dzień. Których nie wystarczy raz przeczytać, lecz do których warto regularnie wracać.

„Finansowy Ninja” – Michał Szafrański

Książka znana w internetowym świecie, poruszająca zagadnienia, które szczerze mówiąc… nudzą mnie, naprawdę! Kwestie oszczędzania pieniędzy, tworzenia budżetów, kalkulatory finansowe, inwestycje itp. to dla mnie śmiertelnie nudne tematy. Ale nie da się ukryć, że są istotne, a przede wszystkim – niezwykle przydatne.

Książka Michała to po prostu podręcznik finansów osobistych. Uważam, że w każdym domu powinna się znaleźć jeden egzemplarz. Nie po to, aby czytać i się zachwycać, lecz po to, aby w odpowiednich momentach swojego życia czytać i korzystać.

Dzięki książce Michała wyraźnie rozgraniczyłam finanse osobiste i firmowe i w tych obszarach w końcu zapanował porządek. Żałuję, że nie miałam pod ręką tej książki, gdy kupowałam mieszkanie.

„Pozytywna Dyscyplina” – Jane Nelsen

„Oparta na szacunku i empatii skuteczna metoda wychowawcza wspierająca rozwój samodyscypliny, odpowiedzialności i samodzielności u dzieci w każdym wieku” – czytam na okładce.

Nie przepadam za metodami wychowawczymi, bo kojarzą mi się one ze sztywnym podejściem i zastanawianiem się, czy coś można czy nie (zamiast działać tak, jak podpowiadają mi serce i intuicja).

Przyznam, że gdy po raz pierwszy usłyszałam nazwę „pozytywna dyscyplina”, moje skojarzenia nie były… pozytywne. Na szczęście poznałam Asię Baranowską – propagatorkę tej metody w Polsce – czyli poznałam pozytywną dyscyplinę u samego źródła.

Gdybym miała opisać tę metodę, powiedziałabym, że jest… pełna sprzeczności. Bo czasami uczy, jak być miękką, a czasami – zdecydowaną. W sumie czy nie na tym polega wychowanie dzieci? Że stanowczo i zdecydowanie się na coś nie zgadzamy, co jednak nie przeczy temu, że nadal kochamy nasze dzieci?

Podoba mi się też to, że dziecko jest traktowane jako istota zasługująca na szacunek, która myśli, czuje i ma możliwości decydowania o sobie (oczywiście w różnym zakresie na różnych etapach życia), co nie jest takie oczywiste w przypadku innych podejść do wychowywania dzieci (typu: „Niech się wypłacze”).

Co jeszcze mi się podoba? Konkretne rozwiązania konkretnych problemów. Uważam, że bylibyśmy lepszymi rodzicami, gdybyśmy zapoznali się choćby z podstawowymi zasadami pozytywnej dyscypliny.

A na koniec książki przeczytane dla przyjemności.

Przeczytałam ich więcej niż jedną, ale tylko o jednej Wam napiszę.

„Triumf chirurgów” – Jurgen Thorwald

Muszę przyznać, że uwielbiam wszystkie jego książki. Przeczytałam „Stulecie chirurgów”, „Ginekologów”, „Stulecie detektywów”, a na koniec właśnie „Triumf…”.

Wszystkie te książki pochłonęłam jednym cięgiem, zaniedbując wszystko, co miałam do zrobienia w tym czasie. Czyta się je jak najlepszą beletrystykę, a fakt, że poznajesz dzięki temu historię rozwoju medycyny, jest tylko plusem.

Pamiętam, że podczas czytania „Ginekologów” w zasadzie na każdej stronie dziękowałam niebiosom, że jestem kobietą żyjącą w XXI wieku, a nie w czasach opisywanych w książce, kiedy to chirurdzy (tylko mężczyźni oczywiście) badali kobiety w nienagannie wyprasowanych surdutach, ale – oczywiście – brudnymi rękami.

Fragment jednej z książek Thorwalda wstrząsnął mną tak mocno, że aż posłużył mi do opisania niezdrowego perfekcjonizmu, o którym mówiłam na TYM wykładzie TEDx.

Chcesz dowiedzieć się więcej na temat tego, w jaki sposób się rozwijam i jak znajduję czas na rozwój? Gdzie i od kogo się uczę, a na co szkoda mi czasu?

Przyjdź na moje spotkanie online (webinar) pt.: „Jak znaleźć czas na rozwój”, który odbędzie się 15 lutego o 21.00. Kliknij na zdjęcie i zapisz się na webinar: