Gosia – Przetwórnia Wspomnień

Nie wiem, jak u Ciebie, ale u mnie pandemia zweryfikowała to, jak dbałam o swoje ciało. A raczej jak je zaniedbałam. Brak ruchu spowodowany zamknięciem, podjadanie byle czego z braku czasu – po kilku miesiącach mogłam zobaczyć i poczuć efekty na własnej skórze. Wybrałyśmy się z przyjaciółką (i współtwórczynią Przetwórni) Magdą na babską wyprawę w górki (no, nie jakieś wysokie, serio, to był raczej spacer) i bezlitośnie pokazało to naszą formę.

Będziemy szczere. To była MASAKRA! No ale, jak mawiają, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dzięki temu, że zobaczyłyśmy, w jakiej kondycji jesteśmy, udało nam się w ciągu roku wypracować 5 ważnych nawyków, które są związane z dbaniem o siebie. W tym artykule opowiem Ci o tym procesie.

Nie ma zmian bez zmian, jak mawia Ola Budzyńska

Wraz z zadyszką i poczuciem, że jeszcze krok i się rozsypiemy, przyszła refleksja, a tuż za nią decyzja. Czas na działanie! Samo narzekanie niewiele zmieni. Poczułyśmy, że chcemy wdrożyć modyfikacje do naszego planu dnia. W dodatku miałyśmy silne przekonanie, że w tym wypadku nie wystarczy miesięczny zryw. Wiedziałyśmy, że potrzebujemy zmiany myślenia i nawyków, które nas w to miejsce zaprowadziły. Na szczęście podjęłyśmy tę decyzję we dwie, co było zbawienne. Trwanie w tym procesie razem pozwoliło nam bowiem przejść przez trudne momenty bez większego zachwiania.

Dłonie trzymające planer z cytatem.

Krok 1 – 10 000 kroków dziennie

No cóż, taka prawda, że gazelami sportu to my nie jesteśmy. Osobiście nigdy nie ciągnęło mnie do tego, żeby biegać, pływanie nie było moim marzeniem, a na samą myśl o godzinie fitnessu miałam ochotę uciekać z krzykiem. Dlatego potrzebowałyśmy takiej aktywności, która będzie mogła nam towarzyszyć w naszej codzienności i nie będziemy szukały pretekstów, żeby od niej uciec. Do tego doszła jeszcze kwestia czasu. Znasz to? Przecież, rodzina, dzieci, praca… Nie wyobrażałam sobie sytuacji, w której aktywność fizyczna wiązałaby się ze specjalną wyprawą, dojazdami itd. Dlatego wpadłyśmy na pomysł, że będziemy po prostu chodziły. Zero inwestycji, do wyruszenia z miejsca potrzebowałyśmy tylko aplikacji w telefonie, która będzie weryfikowała nasze osiągnięcia. Dodatkowym atutem okazał się też fakt, że nie musiałyśmy wywracać naszego grafiku do góry nogami. Wystarczyły drobne modyfikacje. Wysiąść dwa przystanki wcześniej, podejść do pobliskiego parku i zamiast robić firmowe ustalenia przy biurku, pracować nad nimi „w drodze”. No i najważniejsze: jest to aktywność, do której nie musimy się zmuszać. Efekty po roku?! To tylko chodzenie, a jesteśmy w życiowej formie. Jak pisze Dr Lifestyle: „Ruch to zdrowie (nawet jeśli nie jest sportem)”. Sprawdziłyśmy to przez ostatni rok i podpisujemy się czterema rękami!

Kobieta w parku.

 Krok 2 – A zjadłaś obiadek?

W procesie naszych zmian doceniłyśmy i dostrzegłyśmy, jak ważny jest dla nas obiad. Rachunek jest prosty! Nie ma obiadu, jest podjadanie. Co popadnie: chipsy, a może nawet chipsy i czekolada?! Też tak masz? Po prostu bez tego posiłku robimy się megagłodne. Dlatego, o ile nie planujemy szczegółowo wszystkich posiłków, bo śniadania i kolacje zawsze się dadzą zorganizować, o tyle postanowiłyśmy wdrożyć planowanie obiadów. Chcesz zobaczyć, jak to robimy? No to hop! – wskakuj na kanał YouTube, gdzie znajdziesz odcinek na ten temat.

Jakie efekty dało nam wypracowanie tego nawyku?! JEMY ZDROWIEJ! Bez jakichś szczególnych zabiegów i zawracania kijem Wisły. Nie wiesz, jak to ogarnąć? Nie szkodzi! Jeśli szukasz fachowej wiedzy i konkretnych wskazówek na temat tego, jak jeść zdrowo i nie zwariować, to o tym właśnie jest książka „Bez liczenia i ważenia”.

Plan obiadów w planerze.
Lista zakupów w notesie w kropki.

Krok 3 – Dbanie o ciało

Zadbana finansowo

Nasza półeczka z kosmetykami prezentuje się dosyć skromnie. Branża beauty raczej nie zaprosiłaby nas do współpracy 😉. Niemniej dobry peeling raz w tygodniu czyni cuda! I pilnujemy tego! Nie jest to jakaś spektakularna zmiana, nie wymaga ogromnego nakładu pracy ani czasu. To nasz kolejny mały krok w kierunku dbania o siebie. Czujemy się z tym dobrze i czekamy na to swoje 15 minut na pielęgnację skóry jak na zbawienie!

Planer z motywującym cytatem.
Planer w kropki i książka.

Krok 4 – Joga

To nawyk, który wypracowałam w czasie pandemii. Kiedy nie dało się nigdzie wyjść, po prostu odpalałam wieczorem kilkunastominutowe filmy i ćwiczyłam. To ze mną zostało i widzę, jak to mi dobrze robi! To namiastka miracle evening i po roku widzę, jak bardzo służy mojemu kręgosłupowi.

Kalendarz pełen czasu.
Planer pełen czasu.

Krok 5 – Ważne i trudno uchwytne, czyli posłuchaj siebie

Słuchanie siebie to nawyk, który nie ma ustalonej pory. Właściwie jest to nawet bardziej sposób myślenia, ale żeby go urzeczywistnić, oparłyśmy go na konkretnych założeniach. To chwila przerwy, gdy czujemy, że mamy dość. Spokojny oddech, kawa wypita w ciszy, prosta codzienna uważność. To dbałość o to, żeby zjeść, kiedy czuje się głód, zamiast go zagłuszać do granic możliwości i pochłonąć potem dwa razy więcej. To uczenie się tego, jak nie mylić głodu ze zmęczeniem. Jeśli tak jak my szukasz odpowiedzi, jak to zrobić, w książce „Bez liczenia i ważenia” znajdziesz cały rozdział o tym, jak przestać ignorować głód i sygnały płynące z Twojego ciała. To bardzo cenna umiejętność.

Dla nas słuchanie siebie jest o tyle trudne, że zostałyśmy wychowane w kulturze zagłuszania własnych potrzeb. W czasach, w których dorastałyśmy, dbanie o siebie najczęściej nazywano egoizmem. Dlatego widzimy, jak długa droga jeszcze przed nami.

Staramy się nazywać nasze potrzeby. Uczymy się tego, jak nie tłumić sygnałów, które wysyła nasze ciało. Jesteśmy dla siebie wyrozumiałe, bo ścieżki, którymi chodziłyśmy latami, tak szybko nie zarosną. To proces, który trwa, ale ogromnie się cieszymy z tego, że udało nam się go rozpocząć.

Notatnik i książka na kolanach.
Notatki w notesie.

A Ty co robisz dla siebie? Jaki nawyk pomaga Ci dbać o siebie na co dzień?