Podobno dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają. Jak się okazuje – kobietom także często się wmawia, że nie wypada takich tematów poruszać. W końcu skromność jest cnotą i po co się chwalić? Lub w odwrotnej sytuacji – dlaczego mielibyśmy wywlekać na wierzch problemy?

Liczba szkodliwych przekonań finansowych, z jakimi żyją kobiety, jest przeogromna. To utrudnia im uzyskanie niezależności, godne zarobki czy odpowiednie wycenianie swojej pracy. O tym, jak pozbyć się tych przekonań i jak zbudować świadomą relację z pieniędzmi, opowiada Justyna Kwiatkowska w swojej książce „Zadbana finansowo”, która 26 kwietnia trafi do sprzedaży w sklepie Pani Swojego Czasu.

Poniżej znajdziesz informacje wstępne od autorki oraz fragment jednego z rozdziałów jej publikacji.


Zacznij tutaj

Pierwszy raz o tym, że zaczynam pisać książkę, wspomniałam Czytelniczkom mojego newslettera w 2016 roku. Od tego momentu notowałam sobie różne przemyślenia, oderwane hasła, zaczynałam pisać, ale nie mogłam skończyć. Czułam, że coś mnie blokuje.

Zaczęłam poszukiwania przyczyny, która wskazałaby, z jakiego powodu tak trudno mi się zabrać na poważnie za pisanie, i przyjrzałam się swoim przekonaniom na ten temat. Co ważne, powzięłam plan, by wydać książkę samodzielnie – nie miałam ochoty bawić się w szukanie wydawnictwa, tym bardziej że na rynku self-publisherów mają one kiepską opinię.

Poszukiwania zaprowadziły mnie do momentu, kiedy chciałam się przyjrzeć całemu procesowi wydawniczemu, aby wiedzieć, na co się po- rywam. Z tego powodu zapisałam się na specjalistyczny mastermind u Kingi Rak. Po trzech miesiącach współpracy z Kingą wiedziałam już, co mnie powstrzymywało, i stwierdziłam, że albo znajdę osobę, która przejmie ode mnie ten projekt wydawniczy, albo wyszukam jakieś fajne wydawnictwo, z którym będzie mi się dobrze pracowało.

Co ciekawe, dwa dni po mojej decyzji, kiedy wiedziałam już z całą pewnością, że self-publishing nie jest dla mnie, napisała do mnie Ola Budzyńska z propozycją napisania książki i wydania jej w Wydawnictwie PSC.

Przypadek? Szczęśliwy zbieg okoliczności? Nie sądzę. To synchroniczność Wszechświata.

Dlaczego opowiadam Ci tę historię? Ponieważ to idealny przykład między innymi tego, o czym jest ta książka – odnajdywania nieuświadomionych blokad w postaci ograniczających przekonań, a potem transformacji ich. Dokładnie tak się wydarzyło z moim projektem pod nazwą „książka”. Blokowałam jej napisanie i ukończenie, ciągle coś mi wyskakiwało, męczyłam się z tym tematem, zaczynałam tracić siły, aż znalazłam powód – podświadomie wiedziałam, że wydawanie książki samodzielnie nie jest opcją dla mnie. Ale świadomie szłam w tym kierunku, bo czułam równocześnie ogromną chęć jej stworzenia i oddania w ręce kobiet.

Ola napisała do mnie na początku 2020 roku. Dwa miesiące wcześniej obiecałam uczestniczkom programu Zadbana Finansowo, że pod koniec roku będą trzymać moją książkę w swoich rękach. Wtedy jeszcze uczestniczyłam w mastermindzie, poznawałam proces wydawniczy i byłam pewna, że samodzielnie ją wydam. Magiczne w tym wszystkim okazało się także to, że tuż po mailu od Oli miałam jechać w miesięczną, wymarzoną podróż życia z rodziną – na Goa. Widziałam się już w wizualizacjach siedzącą na plaży i piszącą książkę.

Chyba nie muszę mówić, jak bardzo propozycja Wydawnictwa była mi na rękę i jak się z niej ucieszyłam. To był idealny moment, bo jeśli przeprowadziłybyśmy z Olą taką samą rozmowę kilka miesięcy wcześniej – odmówiłabym! Przecież chciałam wydać książkę samodzielnie!

To nie pierwszy raz, kiedy doświadczyłam synchroniczności. Coś podobnego spotkało mnie parę lat wcześniej. Byłam wtedy jeszcze zatrudniona na etacie, a mój mąż wrócił ze szkolenia firmowego i powiedział mi: „Justyna, musisz iść na to szkolenie”. Miałam wtedy przekonanie, że takie koszty powinien pokryć pracodawca, a trening interpersonalny, z którego wrócił mój mąż, był drogi jak na owe czasy. I chociaż widziałam zmiany w zachowaniu męża, na przykład podczas prowadzenia samochodu (nie wkurzał się już tak bardzo na innych kierowców), to jakoś nie miałam ochoty inwestować tyle pieniędzy w siebie. Z drugiej strony – byłam nawet podejrzliwa. No bo czy on chce, żebym się zmieniła? Ale jak? W których obszarach? To ja nie jestem idealna? Stwierdziłam jednak, że się zapiszę i pojadę na to trzydniowe szkolenie, ale wtedy, gdy dostanę podwyżkę lub zmienię pracę i będę zarabiać więcej. Miałam nawet na myśli konkretną kwotę – było to 7000 zł.

W 2012 roku znalazłam nową pracę – na takich warunkach, na jakich chciałam. Dwa dni po podpisaniu umowy mąż powiedział mi, że dostał mail z informacją o treningu, o którym kiedyś rozmawialiśmy. Szkolenie miało się zacząć za dwa tygodnie. Czułam, że nie mam wyjścia – zapisałam się, zapłaciłam i zapowiedziałam, że w piątek za dwa tygodnie nie będę mogła przyjechać do pracy.

Nadeszła środa, dwa dni przed wyjazdem. Zadzwoniła do mnie asystentka prezesa i poprosiła, bym przyszła do sali konferencyjnej. Poszłam z notatnikiem, chwilę czekałam. Okazało się, że w tym czasie z mojego biurka był zabierany mój komputer i dokumenty, nad którymi pracowałam, a na samym spotkaniu dostałam wypowiedzenie. Nawet nie musiałam przychodzić do pracy do końca okresu próbnego. Czułam się, jakbym dostała w twarz. Podobno z moim charakterem nie pasowałam do tego miejsca ani stanowiska…

Kiedy w piątek, już jako bezrobotna, jechałam na trzydniowy trening, pomyślałam, że chyba Wszechświat tak to wszystko urządził, bym mogła zrealizować ten plan. Wymyśliłam sobie jeden warunek – spełnił go, żebym znalazła się w tym miejscu. I właśnie po tym treningu zdecydowałam, że czas poszukać nowej drogi, na własnych warunkach, w zgodzie ze swoimi wartościami i talentami. Trening był wprowadzeniem do nauki coachingu – bazy mojej obecnej pracy, zawodu i biznesu. Gdyby nie tamto wydarzenie, nie żyłabym i nie pracowała zgodnie ze swoimi wartościami, nie pomogłabym tysiącom kobiet w nawiązaniu bliższej relacji z pieniędzmi, nie stworzyłabym autorskiego programu Zadbana Finansowo i nie napisałabym tej książki.

Synchroniczność to właśnie splot różnych wydarzeń – po to, by coś się zadziało w Twoim życiu, byś podjęła jakąś decyzję, znalazła się w kon- kretnym punkcie.

Pragnę, aby ta książka stała się jednym z elementów, które doprowadzą do pożądanej zmiany w Twoim życiu. Wierzę, że będzie częścią splotu wydarzeń, o których na koniec – gdy przypomnisz sobie tę historię – powiesz: to nie przypadek, to synchroniczność.

Napisałam tę książkę, abyś i Ty mogła zaprosić do swojego życia trochę magii związanej z finansami; abyś nie musiała się męczyć przy zarabianiu, tylko mogła doświadczać większej lekkości finansowej w życiu. Nie chodzi wyłącznie o wydawanie lekką ręką, ale głównie o zapraszanie do swojego świata lekkości, z jaką można odbierać pieniądze za swoją pracę – za wartość, którą wnosisz, a często i bez powodu.

Napisałam tę książkę z myślą o wszystkich kobietach, które chciałyby doświadczać obfitości życia i jednocześnie być sobą – autentyczną, z poczuciem większego sensu. Dlatego po każdym rozdziale znajdziesz zadania do wykonania. Będzie ich w sumie 11. Dzięki temu nie tylko zyskasz większą świadomość finansową, ale także będziesz mogła transformować ograniczenia w coś, co będzie Cię wspierało – zaczniesz z większą lekkością wprowadzać pożądane zmiany w swoim życiu i w efekcie będziesz więcej zarabiać.

Zaciskam kciuki za Twoją transformacyjną podróż!

(…)

Nie wstydź się świetnie zarabiać!

Od wielu lat zdanie: „Mów bez wstydu o pieniądzach” jest hasłem przewodnim mojej marki, Zadbanej Finansowo. I to nie bez powodu.

Kiedy na warsztatach pytam kobiety o ich cele związane z finansami, słyszę: „Chcę spłacić kartę kredytową”, „Chcę wyjść z długów”, „Chcę zarabiać więcej, pracując mniej”, „Chcę wykorzystać swój potencjał finansowy, zbudować dom”, „Chcę zacząć oszczędzać na emeryturę, świetnie zarabiać”.

Kolekcja Back to study

Ustalanie celów finansowych to ogromnie ważna sprawa – wtedy wiesz, czego chcesz. Wtedy możesz skoncentrować się na nich i dążyć do nich, dobierając zadania i kolejne kroki. Wstajesz rano i masz cel. Przyciągasz okazje i możliwości i wykorzystujesz je, bo wiesz, po co to robisz.

Jednak po drodze pojawiają się wyzwania. Zawsze. Do celu zazwyczaj nie prowadzi prosta droga (a może to kolejne ograniczające przekonannie?), bo teren nie jest płaską mapą. Czasem trzeba wejść wyżej, czasem zbiec z górki na pazurki, a jeszcze innym razem upaprać się w błocie.

Dla kobiet takim wyzwaniem jest wyzwolenie się z zaniżania swoich możliwości, kompetencji, wynagrodzenia. Chcę zwrócić Twoją uwagę na wstyd. Wiele kobiet z mojej społeczności czuje wstyd w odniesieniu do pieniędzy. Ja sama wstydziłam się wielu sytuacji, w których uczestniczyłam, kiedy jedną z głównych ról grały pieniądze.

Co powiedzą ludzie?

Wstyd jest emocją często myloną z poczuciem winy, nieśmiałością czy zakłopotaniem. Tymczasem można go scharakteryzować zupełnie inaczej: to poniekąd lęk przed tym, co mogą o nas pomyśleć inne osoby. Możemy także bać się tego, co same o sobie będziemy myśleć! Jakby wstyd stał na straży naszej moralności. Ma on swoje drugie dno – to lęk przed odrzuceniem, podczas gdy człowiek ma silną potrzebę przynależności.

Jeśli kiedykolwiek zdarzyło Ci się płacić w sklepie kartą i ta została odrzucona z powodu braku środków, a nie miałaś innej – mogłaś poczuć wstyd. Bo co pomyśli o Tobie kasjerka? Albo inne osoby w kolejce czy towarzyszące Ci na zakupach?

Kiedy zaczęłam pracować na swoim, tworzyć warsztaty dla kobiet, pracować zgodnie z własną misją – wstydziłam się przyznać przed rodziną, czym się konkretnie zajmuję. Bałam się ich oceny, miałam przekonanie, że mnie skrytykują, że nie będą rozumieli mojej pracy. A tak naprawdę bałam się, że nie będą mnie poważnie traktować. Doświadczenie wstydu jest silnie blokujące. Nie pozwala nam żyć autentycznie.

Wiele kobiet z powodu wstydu nie idzie do szefa po podwyżkę albo nie upomina się u klientów o zapłatę za fakturę lub nie mówi o tym, że cena musi wzrosnąć.

Boimy się, że ktoś pomyśli o nas, że jesteśmy materialistkami, dlatego obniżamy swoje cele finansowe, wynagrodzenie czy kompetencje.

Myślę tutaj szczególnie o kobietach, które pracują z pasją. Często trudno jest połączyć pieniądze i pasję. Społecznie materializm nigdy nie był pozytywnie odbierany, a kobieta, dla której finanse były ważne, często była krytykowana.

Chcąc tego uniknąć, budujemy mur i blokujemy możliwość większych zarobków, zadbania o swoje interesy i finanse.

Wstyd jest o tyle trudny do przepracowania, że kiedy się wstydzisz, to uderzasz bezpośrednio w siebie. Bo wstyd to krytyczna ocena swojej osoby, nie zachowania. Głupia, nieodpowiedzialna, materialistka, egoistka – boimy się, że tak pomyślą o nas inne osoby i/lub my same możemy tak pomyśleć o sobie. Natomiast poczucie winy dotyczy bezpośrednio zachowania – karzemy się nim, ale pozostajemy przy kategoriach głupiego zachowania, nieodpowiedzialnego zaniechania itp. Poczucie winy jest więc bardziej konstruktywne, bo nie uderza bezpośrednio w nas, mniej paraliżuje, choć także blokuje.

Za dużo, za mało, za ostro, za łagodnie – wstydź się!

Wstydzić się możemy wtedy, kiedy słyszymy, że chcemy za dużo zarabiać, że nasze ceny są za wysokie, ale także wtedy, kiedy słyszymy, że jest u nas tanio, czy uświadamiamy sobie, że zarabiamy najmniej w dziale, w którym pracujemy. Wstyd nie zna kwoty. To bardzo subiektywne uczucie, niezależne od liczby zer na koncie czy wysokości wynagrodzenia.

Warto sobie uświadomić, że wstyd pełni funkcję ochronną. Daje ciału sygnał: „Uwaga, chronimy tę panią” – jest jak Twój osobisty ochroniarz. Jednocześnie niestety pozostaje mało wykształcony, bo hamuje Twój rozwój finansowy, każąc Ci kierować się często bezpodstawnym strachem, zbudowanym na ograniczających przekonaniach.

Bo czy to ma sens, że wstyd nam, kiedy jedziemy na zagraniczne wakacje, a w tym samym czasie nasza przyjaciółka ma problemy finansowe? No właśnie!

Antidotum na wstyd – kiedy bardziej obawiamy się krytycznej oceny, niż pragniemy tego, co jest dla nas ważne – jest szczerość i prawdziwość względem siebie.

Wstyd przestaje mieć dla nas jakiekolwiek znaczenie, po prostu nie istnieje, kiedy jesteśmy prawdziwie sobą, ponad krytyką. Jednocześnie zależy nam wtedy na tym, aby mieć dobrą relację z samą sobą i tym samym z innymi, którzy także cenią sobie autentyczność.

Wiem, to może być trudne zadanie w świecie, w którym mówią Ci, jak masz żyć, w co się ubierać, czym jest sukces, także finansowy. Ale jeśli czujesz, że warto uwolnić się nie tylko od wstydu związanego z tym, ile i jak zarabiasz czy jak wygląda Twoje konto oszczędnościowe, czy inwestujesz, czy nie – to gra jest warta świeczki.


Grafika reklamująca książkę.

Chcesz przeczytać dalszy ciąg rozdziału, a także zobaczyć, jakie zadanie przygotowała dla Ciebie autorka? Pobierz bezpłatny fragment „Zadbanej finansowo”:

Pobierz darmowy rozdział!

Premiera książki już 26 kwietnia! Przez pierwsze 4 dni kupisz ją 20% taniej w związku z akcją tyDzień książki w sklepie PSC. Uwaga! Od 23 kwietnia „Zadbana finansowo” będzie dostępna – również w promocyjnej cenie! – w Przestrzeni Pełnej Czasu w Krakowie przy ul. Wawrzyńca 19/90.