Dzisiaj druga część sagi o książkach, które przeczytałam w 2015 roku. Tydzień temu zamieściłam opinie o książkach z zakresu zarządzania czasem, teraz chciałam Wam przedstawić pozycje związane z budowaniem własnego biznesu, firmy, przedsięwzięcia online itp. Jeśli prowadzisz firmę, te książki będą dla Ciebie interesujące. Jeśli nie posiadasz firmy, ale myślisz o tym, żeby zająć się budowaniem swojego małego imperium, również możesz po nie sięgnąć. Jeśli nie masz firmy i nie zamierzasz jej założyć, ale w jakikolwiek sposób zaznaczasz swoją obecność online – piszesz, na przykład, bloga i chcesz, żeby Cię czytano, te lektury również będą dla Ciebie przydatne.

Paweł Tkaczyk, Zakamarki marki

Ta książka to klasyka i pewnie większość z Was zna ją bardzo dobrze, jednak ja dopiero teraz po nią sięgnęłam i żałuję, że nastąpiło to tak późno. Wszystko, co robimy pod swoim nazwiskiem, jest budowaniem marki, i tylko ze względu na to, jaką wiedzę posiadamy (lub jakiej nie posiadamy), może być świadome lub totalnie chaotyczne. Moje działania jeszcze rok temu były chaotyczne. Szkoliłam z zarządzania czasem w największych korporacjach, a żadna z osób przeze mnie szkolonych zapewne nie pamięta nawet mojego imienia. Odkąd powstała Pani Swojego Czasu sytuacja zmieniła się i „rzeczy, o których mogłeś nie wiedzieć, zapomnieć lub pominąć podczas budowania swojej marki” (to podtytuł książki) już mnie raczej nie dotyczą.

Świetnym uzupełnieniem książki jest blog i newsletter Pawła, w którym znajdziesz prawdziwe perełki, związane z zagadnieniem budowania marki.

Chris Guillebeau, Niskobudżetowy startup. Zyskowny biznes i życie bez frustracji

Angielski tytuł książki brzmi „The 100$ startup”, bo kluczowym założeniem jest fakt, że do otwarcia biznesu, opierającego się na Twoich umiejętnościach, nie potrzebujesz dużo pieniędzy. A w zasadzie – im mniej ich masz, tym lepiej, bo wtedy biznes założysz szybciej!

Bardzo spodobała mi się ta książka, pełna przykładów pokazujących, jak można założyć biznes oparty na byciu ekspertem – i są to faktycznie konkretni ludzie i uwaga, uwaga! – nie zawsze Amerykanie. To bardzo pocieszające, że biznes online nie zaczyna się i nie kończy w Stanach Zjednoczonych. Z drugiej strony – w książce można znaleźć wartościową wiedzę na temat konkretnych rozwiązań biznesowych – na przykład konstruowania atrakcyjnej oferty, możliwości szukania dodatkowych funduszy oraz tworzenia biznesplanu.

Warto jeszcze wspomnieć, że większość biznesów, o których wspomina autor, to oczywiście przedsięwzięcia online, czyli takie, które umożliwiają Ci swobodę działania bez względu na lokalizację, w której się znajdujesz. To zresztą jeden z wyróżników Chrisa, budującego swój biznes najczęściej podczas podróży (zwiedził wszystkie kraje na świecie), o czym możecie przeczytać na jego blogu.

Seth Godin, Marketing za przyzwoleniem. Jak zmienić obcych ludzi w znajomych, a znajomych w klientów

Ok, trzeba przyznać, że ta książka to kompletny dinozaur, bo została napisana w 1999 roku. Świat był wtedy ZUPEŁNIE innym miejscem. W 1999 roku nie było LinkedIn (powstał w 2003), Facebooka (2004) i Twittera (2006). You Tube nie był drugą największą wyszukiwarką na świecie, nie mogłaś reklamować się w Adwords, bo taka usługa (jak i większość obecnych) nie istniała jeszcze w Google. To był świat, w którym dominował tradycyjny marketing, oparty na agresywnej reklamie, i w którym przesłanie książki zapewne było nowatorskie. Piszę zapewne, bo kończyłam wtedy pierwszy rok studiów i do tej pory pamiętam, że pracę o Don Kichocie stukałam na maszynie do pisania; o czymś takim, jak komputer (nie mówiąc, oczywiście, o laptopie) nie śmiałam nawet marzyć. Dlaczego więc polecam Ci tę książkę? Bo Seth Godin to światowy autorytet w dziedzinie marketingu, którego słowa szybko stają się wyrocznią. Jego blog to kopalnia wiedzy na ten temat, a dodatkowo śmieszy mnie fakt, że aby dostać się na stronę, musisz kliknąć w czubek łysej głowy autora. Możesz to zobaczyć TUTAJ.

I jeszcze – jeśli pracujesz w firmie, w której bazy danych do newslettera kupuje się hurtem, koniecznie pokaż tę książkę odpowiedzialnej za to osobie. Niech się nauczy, że już się tak nie robi! (ostatnio miałam do czynienia z taką firmą).

Jason Fried, David Heinemeier Hansson, Rework

Ta książka to hit! Koniecznie powinnaś ją przeczytać, bo jest to pozycja, która będzie Ci pomagać zarówno w budowaniu własnego biznesu, jak i nabieraniu pewności siebie, a na dodatek nauczysz się z niej zarządzania czasem! Po prostu książka-kombajn, dodatkowo napisana lekkim i bardzo ciekawym językiem.

Po pierwsze – autorami książki są praktycy, założyciele firmy 37signals, znanej ze swojego najbardziej flagowego produktu, jakim jest Basecamp (program do pracy z projektami). Książka powinna stać się biblią dla wszystkich malkontentów, twierdzących, że biznes można robić tylko wtedy, gdy ma się dużo czasu i dużo pieniędzy. Autorzy udowadniają, że w każdej chwili i w każdej sytuacji możesz zacząć prowadzić biznes. Jedyne, co musisz posiadać, to chęci.

Oprócz świetnych porad, dotyczących rozwoju firmy (radzenia sobie z konkurencją, promowania swojej działalności, zatrudniania, rozwiązywania problemów itp.), znajdziesz wiele przydatnych wskazówek, związanych z efektywnością osobistą i zarządzaniem czasem. Wystarczy, że przytoczę Ci kilka podrozdziałów, a już będziesz wiedziała, o co chodzi: „weź sprawy w swoje ręce”, „zacznij coś robić”, „nie tłumacz się brakiem czasu”, „wyznacz swoje granice”.

I jeszcze jedno. Pan Frytka (tak nazywam Jasona Frieda, bo jego nazwisko kojarzy mi się z frytką :)) poprowadził znakomity wykład na TED, którego tytuł brzmi: „Why work doesn’t happen at work” (dlaczego praca nie dzieje się w pracy) – obejrzyj koniecznie!

Michael Hyatt, Twoja e-platforma. Jak się wybić w świecie pełnym zgiełku

To propozycja dla tych z Was, które faktycznie działają online, lub głównie online. Autor jest niejako amerykańskim guru, jeśli chodzi o marketing online i jednym z pionierów takiego sposobu budowania własnego biznesu.

Ostatnio napisała do mnie czytelniczka, rozważająca założenie bloga, która już teraz planuje zbudować kurs online, by sprzedawać swoją wiedzę. Pomysł bardzo fajny i na pewno przyszłościowy. Dla takiej osoby to książka idealna. Jeśli masz podobny projekt, dowiesz się z niej, że kolejność bywa odwrotna – najpierw swoje miejsce online, potem mozolne budowanie społeczności, a następnie ewentualny produkt i jego sprzedaż.

Książkę czytałam zupełnie niedawno, już po tym, jak przeszłam część opisywanej drogi, więc większość rzeczy nie była dla mnie nowością. Ale miło się dowiedzieć, że niektóre obszary swojego biznesu buduję tak, jak zaleca guru 🙂 A tak zupełnie serio – znalazłam w niej kilka fajnych źródeł, programów i aplikacji usprawniających pracę.

Są jednak dwie rzeczy, w których nie zgadzam się z Michaelem (yo, Michael). Pierwsza z nich: jeśli chcesz wypuścić swój produkt, ofertę itp. musisz zadbać o to, by była doskonała i perfekcyjna. Być może autor dba o to, posiadając sztab ludzi, ale jestem przekonana, że w czasie, gdy zaczynał, nie tak to wyglądało. Ja namawiam do czegoś zupełnie innego – wypuść cokolwiek masz, ale wypuść. Potem będziesz dopracowywać, szlifować i doskonalić. Ale pokaż to już. Bo doświadczenie setek Kobiet, którym pomagałam w efektywności osobistej, pokazuje, że tak długo, jak czekają, aż ich oferta będzie perfekcyjna, tak długo nie generuje żadnych dochodów, bo jej po prostu nie ma na rynku!

Druga sprawa, z którą się nie zgadzam, to częstotliwość publikowania. Autor zaleca 5 razy w tygodniu! No chyba musiałabym oszaleć. Przy całej mojej miłości do Was publikowanie treści 5 razy w tygodniu to czyste szaleństwo!

Gary Vaynerchuk, Ekonomia wdzięczności. Zasada wzajemności w biznesie

Po pierwsze – facet jest szalony. Zobacz jego kanał Ask Gary Vee TUTAJ, żeby zrozumieć, dlaczego. Moja dobra znajoma stwierdziła, że jest psychicznie chory, ale dzięki temu, że znalazł sobie wentyl do działania, zamiast siedzieć w wariatkowie stał się specjalistą od marketingu, biznesu i obsługi klienta.

Po drugie – facet z takim nazwiskiem, który jest ukraińskim imigrantem, musiał naprawdę nieźle się starać, żeby utorować sobie drogę w Stanach Zjednoczonych. Ale udało mu się.

Filozofię autora można streścić w jednym z jego tweetów: „dawaj dawaj dawaj dawaj dawaj dawaj dawaj dawaj dawaj dawaj dawaj dawaj dawaj POTEM PROŚ! KROPKA!”

Prezentuje zupełnie nowe podejście do obsługi klienta. Totalne nastawienie na klienta, jego potrzeby, możliwości i sposoby kontaktu. Jak mantrę powtarza, że skoro żyjemy w XXI wieku i nasi klienci korzystają z dobrodziejstw XXI wieku, to powinniśmy komunikować się z nimi również za pomocą marketingu rodem z XXI wieku.

Podoba mi się jedno z zaleceń Gary’ego, które brzmi tak:

„Jeżeli jesteś mały, postępuj tak, jakbyś był wielki; jeśli jesteś wielki, postępuj tak, jakbyś był mały”. I w takim duchu na końcu książki pisze, że jeśli chciałabyś, żeby ci w czymkolwiek pomógł, napisz do niego mejla na adres: gary@vaynermedia.com

A Ciebie zachęcam do obejrzenia TUTAJ bardzo fajnego wykładu autora o tym, jak komunikować się z klientami za pomocą narzędzi XXI wieku.

A Ty co mi polecasz, co pomoże mi w budowaniu biznesu? Masz jakieś propozycje?

Ola (Pani Swojego Czasu)

Pani Swojego Czasu