Dzień przed Wigilią chyba nie jest najlepszym momentem na publikowanie artykułu o szkodliwości multitaskingu. Podejrzewam, że większość z Was właśnie gotuje barszcz i lepi pierogi, w międzyczasie zerka na to, co ja tu napisałam, a przy okazji myśli gdzie się podział ten biały obrus, który trzeba będzie położyć na stole. No ale słowo się rzekło…

Nie wiem czy wiecie, ale Pani Swojego Czasu, jako Ola Budzyńska prowadząca szkolenia dla korporacji jest trenerką, którą albo się kocha albo się jej nienawidzi. Mam tego świadomość i już dawno to zaakceptowałam.

Są tego zalety i są tego wady. Wady są takie, że nie jestem zatrudniana w firmach, w których polityczna poprawność jest ważniejsza od sensownego działania. Nie jestem zatrudniana w firmach, w których owija się w bawełnę i dostaje się wypieków, gdy usłyszy się słowo „dupa”.

Niestety kiedyś tego nie sprawdziłam i prowadziłam szkolenie w firmie na temat zarządzania czasem. I powiedziałam głośno i wyraźnie, że „multitasking to bullshit”. Wyleciałam z projektu z hukiem – dowiedzieli się wszyscy i był wielki wstyd. Dla mnie też. Ale nie dlatego, że to powiedziałam, bo to prawda i wciąż jestem o tym przekonana. Wyleciałam dlatego, że nie sprawdziłam jakie zasady i wartości wyznaje ta firma, a okazało się, że multitasking był jedną z naczelnych wartości wpajanych pracownikom tej firmy. Do tej pory jest, bo w każdym ogłoszeniu rekrutacyjnym widać, że naczelną kompetencją której tam wymagają jest właśnie multitasking.

Nie ma co ukrywać, że jestem ogromną zwolenniczką monotaskingu i wrogiem multiitaskingu. Pisałam już o tym nie raz i jeśli jeszcze gdzieś tego nie wiedziałaś to znaczy, że czytasz Panią od niedawna 🙂

Chciałam jednak tym artykułem, jak rzutem na taśmę, przekonać te z Was, w których gdzieś tam się jeszcze tli jakieś przekonanie, że dzięki wielozadaniowości oszczędzają czas, bo niby robicie kilka rzeczy jednocześnie.

Jak to często bywa przy technicznych wtorkach, także i dzisiaj postanowiłam oddać głos Was i spytałam Was o zdanie. I Jedna z Was poleciła książkę, która jest niejako „sponsorem” dzisiejszego artykułu. Bo przeczytałam ją jednym tchem i każdej z Was również to polecam. Książka ma tytuł „Jedna rzecz” (napisał ją Gary Keller) i jeśli chcesz możesz kupić ją TUTAJ. A przy okazji zobacz jakie ciekawe rzeczy w niej znajdziesz:

„Wielozadaniowcy robią wiele rzeczy naraz, ale każdą kiepsko”

lub

„Wielozadaniowość to okazja, żeby spaprać więcej rzeczy naraz”

Taki styl pisania zdecydowanie Pani Swojego Czasu odpowiada.

Jeśli więc w dzisiejszym artykule powołuję się na jakieś mądrości naukowe lub badania, to pochodzą one właśnie z tej książki

MULTITASKING DOTYCZY KOMPUTERÓW

Tak – to słowo zostało stworzone na potrzeby informatyczne i początkowo dotyczyło komputerów i ich zadziwiającej mocy dokonywania szybkich obliczeń – wydawałoby się w jednym czasie. Tak naprawdę nawet komputery nie robią wszystkich obliczeń w jednym czasie, a jedynie w czasie bardzo bardzo bardzo krótkich sekwencji występujących bardzo bardzo bardzo szybko po sobie.

MULTITASKING POTĘGUJE TWÓJ STRES

Nie wierzę, że mi nie wierzysz. W całej swojej karierze związanej z zarządzaniem czasem nie spotkałam Kobiety, która przyszłaby na konsultacje ze słowami: „Chcę się dowiedzieć, jak robić więcej”. Bo duża ilość zadań nas przytłacza i dobija. A duża ilość zadań realizowanych w jednym czasie dobija nas szczególnie.

Wygląda to tak jak pisze Joanna:

Przy moim nadmiarze energii, kiedy to w mojej głowie tyle myśli, pomysłów multi jest rozwiązaniem. Niestety jest to męczące, bo nie potrafię się skupić, kiedy sytuacja wymaga mono.

A Agnieszka, którą niejako zmuszono do działania w trybie multitaskingu odczuwa to tak:

Nigdy nie wykonałam niczego dobrze. W pośpiechu, pod wpływem stresu, robiłam kilka radykalnie rożnych rzeczy na raz. Skończyło się na łzach i rażących pomyłkach.

MULTITASKING WYDŁUŻA CZAS REALIZACJI

Agnieszka poruszyła ważną kwestię:

Rozpoczętych siedem rzeczy daje złudzenie szybszej ich realizacji i spokój w kwestii mniejszej ilości zaległości. Tak naprawdę MONO nie znaczy wolniej. Czy ktoś kiedyś zmierzył czas zadań wykonanych MULTI, i tych samych wykonanych mono jedno po drugim? Obawiam się, że przy systematyczności wyjdzie nam to samo

Odpowiedź na pytanie Agnieszko znalazłam w książce „Jedna rzecz” – wykonywanie wielu czynności jednocześnie wcale nie oszczędza czasu, a co więcej – rozliczenie nawet nie wychodzi tak samo jak w wielozadaniowości. Badania pokazały, że zadania realizowane w trybie wielozadaniowości wykonywane są dłużej, gdyż trzeba doliczyć do nich czas na „przestawianie si” między jedną czynnością, a drugą.

MULTITASKING CIĘ DEKONCENTRUJE

Czy wiesz, że rozmawianie przez telefon podczas prowadzenia samochodu pochłania 40% Twojej energii? Nawet jeśli masz zestaw głośnomówiący! To nie jest kwestia techniki lecz kwestia podzielności uwagi, którą generalnie mamy kiepską. Jesteś w stanie kroić marchewkę na zupę i jednocześnie rozmawiać przez telefon? Pewnie, że tak – każda z nas to potrafi! A teraz wyobraź sobie (uwaga – będzie makabrycznie), że to nie marchewka jest krojona lecz Ty, bo leżysz na stole operacyjnym. A chirurg mający wykonać bardzo ważną operacją na Tobie rozmawia sobie swobodnie przez telefon o zakupach jakie ma dzisiaj zrobić. Jak się czujesz z tą wizją? Dalej jesteś przekonana, że chirurg będzie miał podzielną uwagę i wykona operację w 100% tak dokładnie jak w pełnym skupieniu?

I tak jak pisze Katarzyna:

U mnie mono – kiedy tylko zaczynam robić kilka rzeczy na raz, to koncentracja idzie gdzieś w pigułę

BARDZO NIEWIELE ZADAŃ REALIZUJESZ W TRYBIE MULTITASKINGU

Owszem niektóre z nich robimy automatycznie – na przykład oddychamy i chodzimy. Albo żujemy gumę i biegniemy jednocześnie. Jednak wielu rzeczy, o których mówimy, że realizujemy je jednocześnie, tak naprawdę nie robimy JEDNOCZEŚNIE. Na przykład Joanna napisała, że

Z młodości zostało mi czytanie kilku, kilkunastu książek synchronicznie

Oznaczałoby to, że Joanna ma przed sobą co najmniej dwie książki i czyta je jednocześnie w tym samym czasie. Co raczej jest fizycznie niemożliwe.

Większość zadań, o których mówimy, że realizujemy je jednocześnie – realizujemy naprzemiennie. To, że masz otwarte trzy zakładki w internecie, pocztę elektroniczną i fejsa oraz skajpa nie oznacza, że używasz ich jednocześnie. Po prostu przełączasz się między nimi, gdy przyjdzie na to pora bardzo skutecznie zabijając swoje skupienie, energię do pracy i siłę woli do skończenia naprawdę ważnych zadań.

PRZY MULTITASKINGU GUBISZ TO, CO WAŻNE

Możesz zajmować się kilkoma rzeczami jednocześnie, ale wtedy żadnej z nich nie oddajesz się w pełni. Na przykład ćwiczenia fizyczne. Wiele osób lubi ćwiczyć i czytać lub słuchać czegoś w tym samym czasie. Ale czy wiesz, że Twoje ciało nie korzysta wtedy w 100% z tego, jak ćwiczyć? Czy wiesz, że nie wyłapujesz wtedy drobnych, ale istotnych sygnałów o zmęczeniu i przetrenowaniu, co może spowodować kontuzję? Czy wiesz, że tracisz wtedy okazję do medytowania poprzez słuchanie własnego oddechu?

Na multitaskingu bardzo cierpią relacje. Niby czemu ciągle pytamy naszego mężczyznę czy nas słucha, jeśli jednocześnie gapi się w telewizor? Bo wiemy, że nas nie słucha J I nie myśl, że Ty z tą swoją niby podzielna uwagą masz inaczej. No właśnie – masz podzielną uwagę więc ją dzielisz. A uwaga nie pączkuje, lecz się dzieli. Co oznacza, że osoba, między którą dzielisz tę uwagę, dostaje jej mniej niż powinna, bo całą resztę dostaje telewizor, komputer, rozmowa telefoniczna itp.

Przetestuj działanie multitaskingu podczas zabawy z dziećmi (czyli baw się z nimi mówiąc „hm”, „aha”, „brum brum”, a tak naprawdę komentuj na fejsie i sprawdzaj jednocześnie pocztę), a zobaczysz jak szybko zorientują się, że nie poświęcasz się w pełni tej zabawie i zwrócą Ci na to uwagę!

MULTITASKING ZABURZA UPŁYW CZASU

Czy wiesz, że chroniczni wielozadaniowcy z reguły mają spaczone spojrzenie na to ile czasu powinny zajmować dane czynności? Niemal zawsze uważają, że dane zadania zajmuje dużo więcej czasu niż to się dzieje w rzeczywistości. Wynika to z tego, że wielozadaniowiec do swoich zadań dodaje inne zadania, które tak naprawdę nie są częścią tego głównego.

MULTITASKING UZALEŻNIA

Ania opisała to tak:

Lubię czasem działać w stereo – przy bardziej lajtowych czynnościach (sprzątanie i słuchanie muzyki), a nawet i pracach – bo to daje jakąś taką siłę i sprawczość + miły zawrót głowy

Multitasking faktycznie powoduje, że krew szybciej krąży w żyłach. Każda presja wywołuje w naszym organizmie taką reakcję, a wykonywanie wielu zadań jednocześnie jest właśnie taką presją. Multitasking jest niebezpieczny bo wciąga i uzależnia. Są osoby, które w ciągu godziny 37 razy sprawdzają swoją skrzynkę mejlową (to częściej niż co dwie minuty!!!) O ile w niektórych przypadkach multitasking jest uzasadniony (o tym poniżej), to jak to zwykle z uzależnieniem bywa – przelewa się także na inne obszary naszego życia. Więc rozmawiając z mężem chcemy jednocześnie czytać mejla, a bawiąc się z dziećmi rozmawiamy jednocześnie z Klientem.

MULTITASKING JEST DOBRY DLA BŁAHOSTEK

Tu się z Wami zgodzę:

Jeżeli mam robić kilka rzeczy na raz, to tylko te rutyniarskie- obiad na kuchence, to w między czasie posprzątam, kiedy sprzątam, to może jakaś muzyczka czy serial albo pogaduchy (Katarzyna)

Są rzeczy, które mogę robić jednocześnie, ale nie są to jakieś wymagające zadania: gotując oglądam seriale, prasując – programy, sprzątając słucham audiobooków – nazwałabym to raczej uprzyjemnianiem sobie rutynowych działań (Nadine)

kiedy np. szyję coś, co jest mi dobrze znane, to śpiewanie już łączy się z tym doskonale;) podobnie lubię gotować i w tym czasie oglądać np. jakiś serial czy program. czyli w mniej ważnych sprawach często działam równolegle na kilku frontach, raczej w krótkich odcinkach czasowych. ostatnio zaobserwowałam, że multitasking na dłuższą skalę męczy, bo zaczyna się mieć zbyt duży chaos w głowie. (Monika)

A jak to wygląda u Pani Swojego Czasu?

Oczywiście jestem wielką fanką MONO i nie znoszę wielozadaniowości.

Pracuję tylko i wyłącznie w trybie mono. Gdy piszę tego mejla to mam otwarte tylko 2 dokumenty Word – jeden to ten, w którym piszę ten artykuł, a drugi to ten, do którego skopiowałam Wasze wypowiedzi z fejsa na temat multitaskingu. Bo oczywiście do głowy by mi nie przyszło, by podczas pracy nad artykułem mieć otwartego fejsa!

Praca w trybie mono oznacza, że masz ograniczone możliwości „dobicia” się do mnie – nie sprawdzam poczty, nie odbieram telefonu (mam wyciszony i usunięty z pola widzenia), nie zobaczę Twojego statusu na fejsie i nie dowiem się co u Ciebie słychać. Ale swoją pracę wykonam szybciej i efektywniej.

Są pewne rzeczy, które robiłabym w trybie multi … gdybym je robiła. Sprzątałabym w trybie multi, prasowałabym, pucowała okna. No ale ich nie robię. Nawet gotować nie bardzo mogę w trybie multi.

Gabrysia napisała, że gotując lubi puścić sobie audiobooka i przynajmniej w taki sposób zadbać o rozwój, jeśli dzieci są chore i zamiast w pracy cały czas spędzamy w domu.

Ale ja gotując muszę całkiem sporo liczyć – ostatnio robiłam pierniczki i musiałam nie tylko zważyć poszczególne składniki (to akurat raczej każdy robi, jeśli nie chce mieć zakalca), ale też obliczyć ile w tych składnikach jest wymienników węglowodanowych (jeśli chcesz się koniecznie dowiedzieć co to to zajrzyj TUTAJ). Potem to wszystko podsumować, żeby wiedzieć ile ich jest w całym cieście. Jak się pierniczki upiekły to musiałam jeszcze przeliczyć ile ich wyszło w sumie (w gramach). Potem już mi zostało tylko przeliczenie ile gramów pierniczków będzie miało w sobie 10 g węglowodanów. I już! Niestety jeśli w tym czasie czegoś bym słuchała, lub coś oglądała to albo bym się pomyliła w obliczeniach (co mogłoby być zgubne dla poziomu cukru Jaśka) albo nic bym nie zapamiętała z tego, co słyszałam.

No dobra – przyznam się Wam. Jedną rzecz robię totalnie w trybie multi.

Słucham podcastów Michała Szafrańskiego, Amy Porterfield i Pata Flynna podczas jazdy samochodem. I wcale nie jestem z tego dumna.

Słucham tych podcastów tylko i wyłącznie podczas jazdy autostradą – nie wyobrażam sobie, że mogłabym to robić w mieście. Na autostradzie słuchanie tego powoduje aktywność mojej głowy i jestem mniej senna, w mieście – wręcz odwrotnie – rozproszenie. A najlepiej mi się ich słucha w pociągu. Tylko wtedy to znów nie jest multitasking bo po prostu siedzę sobie i słucham, a od czasu do czasu coś zanotuję.

A na podsumowanie Agnieszka:

Jestem zwolenniczką teorii: rób jedną rzecz, od początku do końca bądź tu i teraz, skup się na tym co robisz (jeśli zależy Ci na efektach).

A jak to wygląda u Ciebie? Jesteś fanką mono czy multitaskingu?

Ola (Pani Swojego Czasu)

Ola_Budzyńska