Dobra moje drogie Panie – posilając się tartaletką kajmakową zakupioną w kinie Nowe Horyzonty (po tym wstępie powinnyście już wiedzieć w jakim mieście dziś szkolę) zasuwam do Was z najnowszym technicznym wtorkiem.

Dziś hip hip hurra – zarządzanie czasem online. Temat wyczekiwany, przetestowany i wygrany zwycięsko w konkursie prowadzonym jakżeby inaczej on line! 🙂

Skoro to czytacie to znaczy, że jesteście w sieci. I dobrze, bo bycie online jest fajne. Ale to, że jest fajne nie oznacza, że nie można z tym przesadzić, zatracić się w tym i zapomnieć, że jest jeszcze jakiś inny świat, w którym też od czasu do czasu warto bywać.

Co mam na myśli pisząc online? Mam na myśli skrzynki pocztowe, czytanie i pisanie blogów, zbieranie materiałów i informacji online, oglądanie filmów i filmików, nauka i rozwój (kursy online), Facebook i wszystkie inne portale społecznościowe, uczestniczenie we wszelakich forach, zakupy na allegro i wszędzie indziej, czytanie gazet online (ja już innych na przykład nie czytam), gry w sieci, książki w sieci. Słuchanie radia online w sumie też jest możliwe.

Generalnie można powiedzieć, że czas online zaczyna się od momentu włączenia komputera (lub telefonu). Chwile bez sieci są coraz rzadsze więc najczęściej po włączeniu komputera odpalamy internet i już jesteśmy w sieci. I czasem nie potrafimy się z niej wydostać. W związku z tym dziś od razu do sedna.

7 RAD NA ZARZĄDZANIE CZASEM ONLINE

RADA NR 0

Nie popadaj z przesady w przesadę.

Fakt, że tracisz zbyt dużo czasu w sieci raczej nie oznacza że musisz iść od razu na odwyk i zupełnie zrezygnować z korzystania z internetu (choć na pewno są takie przypadki, w których tylko totalna abstynencja pomaga). Nie próbuj więc rezygnować z internetu w ogóle i nie stawiaj sobie nierealnych celów typu 5 minut w sieci dziennie, bo szybko się sfrustrujesz faktem, że Ci się nie udaje.

RADA NR 1

Pamiętaj, że istotą kobiecego zarządzania czasem jest stosowanie reguł i technik tak, by to one pasowały do Ciebie, a nie Ty do nich.

Jeśli nie masz problemu z czasem online, to nie czytaj dalej tylko spokojnie rób, co do Ciebie należy (wykorzystaj czas, który masz). Jeśli jednak masz z tym problemy i wydaje Ci się, że spędzasz w sieci za dużo czasu, lub za mało efektywnie, to postaraj się spojrzeć też na sprawę bardzo realnie i patrz na nią tylko ze swojego punktu widzenia. Co w sieci robisz i co musisz robić?

Poznaję na szkoleniach Kobiety, które w sieci nie bywają w ogóle! Nie mają konta na Fb, nie korzystają ze skajpa, nie wiedzą co to instagram i pinterest, raz na kilka dni sprawdzają prywatną skrzynkę mejlową, nie czytają blogów, nie oglądają seriali online. I uwaga uwaga – żyją i mają się dobrze!

Ale są też takie kobiety, których biznes w dużej mierze dzieje się online, a grupą docelową są osoby również będące online. Siłą rzeczy właścicielka takiego biznesu spędza więcej czasu w sieci i jest to zupełnie normalne i usprawiedliwione. Sprawdź więc jak ta sytuacja wygląda u Ciebie i co jest dla Ciebie najbardziej optymalną formą bycia w sieci. To, że Pani Swojego Czasu ma jakoś nie oznacza, że musisz mieć tak samo

RADA NR 2

Sprawdź gdzie są Twoje słabe punkty.

To jest moment kluczowy – bez przeanalizowania tego jak w tym momencie wygląda Twój status online, nie ma sensu wprowadzania jakichkolwiek poprawek i zmian. W związku z tym:

  1. Wypisz wszystkie działania online jakie podejmujesz (podpowiedź masz powyżej)
  2. Sprawdź czy masz jakikolwiek sposób usystematyzowania tych działań. Może on być świadomy, bądź nie. Na przykład ja zawsze rano włączam pocztę mejlową i fejsa i mam na to pół godziny, w czasie której wypijam swoją pierwszą kawkę. Mniej więcej w momencie gdy kawa się kończy lub przestaje być ciepła kończę swój pierwszy „rozruch”. Ale może też być tak, że nie masz jakichś specjalnych założeń co do swojego bycia online (w sensie nie zakładasz, że od tej do tej godziny będziesz odpisywać na mejle), a po analizie okaże się, że na fejsa wchodzisz o określonych porach.

Przeanalizowanie sytuacji może ci zająć jeden dzień lub nawet kilka dni, w zależności od tego na jakim poziomie świadomości działałaś dotychczas. Bardzo ważne jest zauważenie pewnych działań, które pojawiają się nawykowo, a to dlatego, że nawyki jest bardzo trudno zmienić, a ostatnie badania pokazały, że nawyku raz zakorzenionego w ogóle nie jesteśmy w stanie zmienić, a jedynie możemy go zastąpić innym nawykiem (i tu polecam Wam genialną książkę „Siła nawyku”, którą każda Pani Swojego Czasu powinna mieć w małym palcu!)

Jeśli więc zawsze podczas popołudniowej kawki otwierasz fejsa i się w nim tak zatracasz, że spędzasz tam 2 godziny, to jest bardzo prawdopodobne, że dopóki pijesz popołudniową kawkę, to coś relaksującego musisz przy niej robić, choć niekoniecznie musi to być Facebook.

Jeśli bardzo ciężko jest wam przeanalizować „po czasie” swój sposób wykorzystywania czasu online to może Wam w tym pomóc technologia. Wiem, że pewnie teraz większość z Was krzyknie: „Co??? Pani Swojego Czasu poleca technologię?”

Ano tak – bo jest to technologia zupełnie nieinwazyjna, której nie trzeba się uczyć, a która pokazuje Ci czarno na białym gdzie i na co poświęcasz czas w sieci i daje to niezłego kopniaka do tego, by pewne rzeczy po prostu przestać robić!

Postanowiłam sama na sobie przetestować taką technologię, żeby móc Wam powiedzieć jak to działa, choć przyznaję, że nie korzystam z niej na co dzień, gdyż nieskromnie mówiąc – nie marnuję czasu w sieci jeśli nie chcę tego robić (co innego jeśli chcę, ale wtedy robię to z pełną premedytacją i nie chcę tego zmieniać)

Żeby monitorować swój czas w sieci możecie skorzystać na przykład z bezpłatnej wersji programu Rescue Time (lub innych dostępnych w sieci – jest ich naprawdę sporo), który w bardzo prosty sposób (i szybki) instaluje się na swoim komputerze. Od momentu włączenia program ten rejestruje wszystkie działania, które podejmujesz w komputerze (nie tylko te online rozumiane jako bycie w sieci, ale także wszystko, co robisz na komputerze – na przykład pisanie tego artykułu w Wordzie). Gdy skończysz pracę możesz zobaczyć swoje podsumowanie aktywności – ile czasu spędziłaś faktycznie w sieci i dokładnie na jakich stronach, ile czasu pisałaś mejle, ile czasu pisałaś artykuł w wordzie (nie przyznam się Wam jak długo pisałaś ten artykuł), ile czasu pochłonął Ci fejs itp.

Pamiętajcie, że narzędzie to jest ściśle użytkowe i nie poradzi Ci co masz zrobić, żeby przestać. Ale dla tych z Was, którym nie pasuje sprawdzanie czasu online z zegarkiem może zadziałać jak kubeł zimnej wody na głowie.

RADA NR 3

Zastanów się po co.

Te z Was, które czytają Panią już od jakiegoś czasu zauważą pewnie, że prawie zawsze każe Wam zadawać sobie to pytanie. Bo to jest bardzo mądre pytanie.

Po co to robisz?

Po zanalizowaniu swoich wzorów działania online zastanów się po co siedzisz na Fb przez 2 godziny? Po co wałęsasz się po internecie i skaczesz ze strony na stronę? Po co bierzesz udział w aukcjach na allegro i tracisz czas na upolowanie rzeczy, którą możesz kupić 5 złotych drożej w lokalnym sklepie (a czas zaoszczędzony wykorzystać efektywniej)? Po co „resetujesz się” oglądając głupie filmiki na You Tube? Wbrew pozorom większość tych rzeczy nie robimy bezwiednie (tak jak na przykład oddychamy) lecz one służą jakimś naszym celom. Być może chcesz odpocząć, być może chcesz nawiązać kontakt, być może chcesz mieć poczucie wpływu i kontroli. Jeśli poznasz swoją motywację to będziesz w stanie zaspokajać swoje potrzeby przez inne działania realizujące ten sam cel.

RADA NR 4

Pracuj z sensem, a nie bez sensu.

Zanim włączysz komputer spisz sobie listę zadań, które chcesz z jego pomocą zrealizować. Połóż tę listę przed sobą. Określ sobie (nie musi być co do minuty, możesz napisać – „około 10 minut”) ile czasu zajmie Ci dana czynność.

Odpal komputer. I zacznij po kolei realizować swoją listę. Jedna czynność w jednym czasie.

Jeśli na Twojej liście jest:

  • Odpisać na mejle
  • Umieścić posta na Fb
  • Skontaktować się z kimś na skajpie
  • Sprawdzić czy jest darmowa wersja programu Rescue Time
  • Znaleźć potrzebne informacje do napisania artykułu
  • Przeczytać artykuł z technicznego wtorku u Pani Swojego Czasu 🙂
  • Sprawdzić czy nie ma jakichś ciekawych postów i linków w feedzie na Fb
  • Przejrzeć blogi, które czytasz regularnie

To na rany wiadomo kogo nie rób tego wszystkiego na raz! Otwórz tylko skrzynkę pocztową (jeśli masz kilka to otwórz najpierw jedną) i zrób wszystko, co masz zrobić na tej skrzynce. Jeśli w mejlu masz informacje, że masz czegoś poszukać w sieci, coś sprawdzić, coś ciekawego przejrzeć, to wyciągnij swój notes do notatek lub kartkę lub zapisz na ścianie (jest mi obojętne gdzie to zapiszesz byle byś to zrobiła) i skończ sprawę z mejlami. Zamknij skrzynkę. Odhacz punkt pierwszy. Przejdź do punktu drugiego.

Dało się? Bolało? Jeśli wciąż Ci się ciśnie na usta: „Ale ja tak nie potrafię….” to wystaw tyłek, żebym Cię mogła w niego kopnąć, a z chęcią to zrobię 🙂

RADA NR 5

Pamiętaj o swoich tendencjach i znajdź na nie lekarstwo.

Każda z nas ma tendencję do zagłębiania się. Tak działa świat sieci – on jest tak skonstruowany, że nas pochłania. Najgorszą informację, jaką mogę dostawać od swoich czytelniczek jest paradoksalnie informacja, że odkryły mojego bloga i on je pochłonął – zapomniały o kolacji tylko czytały i czytały, i czytały. No kurczę nie po to piszę o zarządzaniu czasem, żebyś zapomniała, że jedzenie jest ważnym elementem życia!

Nie daj się więc pochłonąć i pamiętaj po co coś robisz. Co mam na myśli? Dajmy na to wchodzisz na fejsa, bo chcesz przejrzeć kilka interesujących Cię walli znanych Ci osób. Zanim to zrobisz zapisz sobie te osoby. Bo jak już odpalisz fejsa bez zapisania tego, to ta głębia Cię pochłonie, a zapisując masz punkt odniesienia, do którego możesz zawsze wrócić.

To samo dotyczy czytania blogów. Zrób sobie listę tych, które chcesz dzisiaj poczytać. W ten sposób nawet jeśli klikniesz w linka kierującego Cię gdzieś zupełnie indziej, masz pewność, że wrócisz na ten tor, który sobie na początku zaplanowałaś.

RADA NR 6

Wyłącz wszystkie powiadomienia.

Wszystkie media online robią co mogą, by zyskać Twój czas. Fejs z chęcią włączy Ci powiadomienia na telefonie. Outlook z chęcią poinformuje Cię, że przyszedł nowy mejl. Skajp da Ci znać, że ktoś dzwoni lub napisał. Ikonka sms-a pokaże Ci, że ktoś napisał wiadomość. Jeśli masz z tym problem (a problem polega na tym, że na jakikolwiek sygnał rzucasz wszystko co robisz i patrzysz kto tam się do Ciebie dobija) to czas, żeby zlikwidować wszystkie powiadomienia. Naprawdę chcesz być na smyczy wszystkich tych urządzeń? Jesteś dorosłą Kobietą i to Ty powinnaś świadomie decydować co zrobić ze swoim czasem i jak go wykorzystać.

RADA NR 7

Wyłączaj na noc komputer.

Dziwna rada? Nie do końca. Coraz więcej komputerów można po prostu hibernować. Zamykasz go sobie wieczorem, a rano otwierasz jak gdyby nigdy nic i od razu jesteś na tym samym etapie pracy, na jakim byłaś wczoraj. Wydawałoby się, że to fantastyczna oszczędność czasu, ale wcale tak nie jest. Najczęściej powoduje to, że mamy otwartych tysiące zakładek od kilku dni, na których już nie pamiętamy co było i po co w ogóle to otwierałyśmy. Nigdy nie zapomnę jak Justyna alias Pani od PR opowiadała mi, że miała właśnie taką sytuację i wydawało się jej absolutnie konieczne mieć otwarte wszystkie te zakładki, więc ich nie zamykała przez kilka dni, a potem gdy pewnego pięknego dnia komputer sam się rozładował i wszystko się zamknęło to… nic się nie stało.

Codzienne wyłącznie komputera ma Cię zmobilizować do pójścia spać z czystym kontem i zaczynania dnia od nowa.

RADA NR 8

No właśnie jaka jest Twoja rada nr 8? Jak Ty sobie radzisz ze swoim byciem online?

Ola (Pani Swojego Czasu)

11