Od 10 lat uczę innych jak realizować cele.

Szkolę o tym non stop.

Z zarządzania zorientowanego na cele, z konkretnego stawiania sobie celów, z motywowania się do realizacji swoich celów.

Szefów uczę jak precyzyjnie definiować cele swoim pracownikom, jak je delegować w odpowiedni sposób, jak monitorować ich realizację a czasem nawet jak rozliczać z ich wykonania.

Pracowników uczę jak być pracownikiem dążącym do osiągania rezultatów, zaangażowanym w ich osiąganie, stawiającym sobie coraz to nowsze wyzwania.

Głęboko wierzę, że wszystkie te techniki mają swoje uzasadnienie i działają. Ale jednak nie działają. Pracownicy co roku w okresie nowego roku są faszerowani mądrościami na temat SMART, na temat ukonkretniania i specyfikowania swojego celu i oczywiście określania go w czasie itd. itp. A jednak często ich nie realizują. Dlaczego? Bo nie chcą. Bo to nie są ich cele tylko cele ich szefa, ich pracodawcy, ich organizacji, z którą bardzo często się nie utożsamiają.

Pani Swojego Czasu nie była zaplanowana.

Powstała jako wynik różnych splotów okoliczności. Ale teraz gdy działa, gdy funkcjonuje i gdy pokochałam ją jak samą siebie (hm… :)) to nie wyobrażam sobie, by tej miłości nie obrócić w planowanie właśnie.

Nie jestem maniaczką planowania w tym sensie, że uważam, że tylko to co zaplanowane może być realizowane. Jestem zwolenniczką tak zwanych pivotów czyli sytuacji w których na pięcie odwracamy się i zmieniamy moment życia, sytuację i okoliczności, bo wiemy że to co teraz się dzieje nam nie sprzyja. Pani Swojego Czasu powstała w wyniku takiego pivotu.

Czasami najciekawsze, najbardziej inspirujące i rozwijające dla nas wydarzenia dzieją się obok nas i niejako mimochodem. Na pewno ich nie planowaliśmy. Ale czy to znaczy, że mamy je odrzucić, nie przyjąć i nie skorzystać, bo nie było ich na naszym planie? Oczywiście, że nie.

Gdy Pani pojawiła się już na horyzoncie to jej istnienie zostało określone w ramach planu, bo chcę by się rozwijała, by działała i rosła w siłę. I dlatego mam to zaplanowane. Mam to zaplanowane od mniej więcej listopada – co chcę osiągnąć w 2015 roku. Za chwilę się z tym z Wami podzielę, ale najpierw chciałabym Wam podpowiedzieć kilka sposobów na to, by ustalanie celów i ich planowanie było przyjemne, a nie by stało się noworocznym obowiązkiem

Po pierwsze – Nie ulegaj szaleństwu

To, że wszyscy piszą o planowaniu i ustalaniu celów noworocznych nie oznacza, że Ty też musisz. Możesz się elegancko na nas wypiąć (na mnie również) i powiedzieć – nie, dziękuję. Dobrze mi bez celów i bez planowania. Masz do tego święte prawo. Podejrzewam, że są takie sytuacje w życiu, w których dryfowanie również może być przyjemne.

Jeśli jednak czytasz Panią Swojego Czasu to zakładam, że chciałabyś mieć więcej czasu (co oczywiście jest fizycznie niemożliwe bo codziennie masz go tyle samo i NIE możesz mieć go więcej). Warto więc zastanowić się – po co jest ci potrzebne to więcej czasu? Co zamierzasz z tym czasem zrobić? Wyobraź sobie, że nagle jakimś cudem twoja doba wydłuża się o 2 godziny. Na co je przeznaczysz? Twoje odpowiedzi będą Twoim celem. Lub chociaż jego zarysem.

I nie ma się co przejmować jeśli odpowiedziałaś – będę spała dwie godziny dłużej – odpoczynek i regeneracja to również ważny cel!

Po drugie – nie odkładaj celów na 2 stycznia

Bo zakładam, że pierwszego leczysz kaca. Nie czekaj na ustalanie celów na Nowy Rok. Zacznij już teraz. Tak naprawdę mam cichą nadzieję, że to już dawno za Tobą, a jedyne czego ode mnie oczekujesz to upewnienia się, że zrobiłaś dobrze. Jeśli myślisz o zdrowym odżywianiu, to już w święta powinnaś mieć pierwszy krok za sobą. Jeśli chcesz się więcej ruszać to ściągaj tyłek z krzesła i zamiast czytać bloga idź na spacer. Jeśli chcesz więcej czytać (jak ja) to już dziś wieczorem wybierz książkę i przeczytaj choć jedną stronę (ja już zaczęłam w ramach realizacji prezentów świątecznych i przyjemności oczywiście)

Po trzecie – nie zaczynaj od „i tak się nie uda”

To, że Ci się nie udało raz, kilka razy, albo nawet kilkanaście nie oznacza, że teraz też Ci się nie uda. To najczęstsza sytuacja przy tych cholernych celach noworocznych – siłownie pękają w szwach w styczniu, bo wszyscy stawiają sobie za cel bycie szczupłym i pięknym, a potem rezygnują. Jeśli masz też już takie doświadczenie za sobą (a prawie każdy je ma) to nie oznacza z automatu, że tym razem też nie podołasz.

Po czwarte – twoja motywacja spadnie i w pewnym momencie Ci się odechce

Nie zakładaj, że zawsze będziesz na takim „celowym haju” jak teraz. Załóż zupełnie inaczej – że przyjdzie taki dzień, gdy będziesz chciała wszystko to w cholerę rzucić i zaczniesz sama siebie pytać po co mi to było. I pomyślisz, żeby przestać. A być może przestaniesz na jeden dzień lub tydzień. Lub miesiąca nawet. No i co? Świat się nie zawali jak tak zrobisz – to pewne, ale nie karz samej siebie za chwilę słabości. Dobra – było minęło, spinasz pośladki i idziesz dalej. Co Ci pomoże? Punkt piąty

Po piąte – ustawiaj cele, które są dla Ciebie naprawdę ważne

A na dodatek wiesz DLACZEGO są ważne? Nie jest sztuką wymyślić sobie ambitne cele. Nie jest sztuką opisać je zgodnie ze wszystkimi regułami z amerykańskich poradników (SMART-y i inne wariacje). Sztuką jest wiedzieć dlaczego ten cel jest tak naprawdę ważny dla mnie. To właśnie dlatego w korporacjach ludzie głową się jak zmotywować ludzi do realizacji celów. Bo te cele bardzo często nie są ważne dla nich, lecz są ważne dla korporacji. Jeśli chcesz realizować swoje osobiste cele to zastanów się dlaczego one są ważne dla Ciebie. Ta ważność spowoduje, że zbudujesz sobie wizję tego, co będziesz miała, gdy ten cel zrealizujesz. A gdy tę wizję zobaczysz to nie będziesz chciała z niej zrezygnować. I nawet jak przyjdzie ten dzień, w którym Twoja motywacja osłabnie to ta właśnie wizja Ciebie pozwoli Ci tę słabość przetrwać

POSTANOWIENIA NIENOWOROCZNE PANI SWOJEGO CZASU

(możecie mnie z nich rozliczyć za rok:))

Cele Pani na 2015 rok:

– czytać co najmniej jedną książkę tygodniowo (52 książki w roku)

– spędzać więcej czas w domu – docelowo prowadzić max 2 szkolenia dla biznesu w miesiącu

– realizować systematycznie KONSULTACJE INDYWIDUALNE oraz GRUPOWE w zakresie zarządzania czasem dla Kobiet

– stworzyć serię produktów Pani Swojego Czasu do zarządzania czasem

– wziąć udział w konkursie Blog Roku i dostać na Blog Forum Gdańsk (a co!)

– zrealizować jedno szkolenie Pani Swojego Czasu face to face na kwartał (pierwsze już w marcu w Krakowie i uwaga uwaga – będzie bezpłatne więc rezerwujcie kalendarze!)

– zrealizować jeden kurs on-line na kwartał

– stworzyć 30 dniowy kurs budowania pozytywnych nawyków w zarządzaniu czasem

– napisać książkę w postaci e-booka o zarządzaniu czasem dla Kobiet

A jak wyglądają Wasze postanowienia nienoworoczne? Czym się chcecie z Panią podzielić?