Zarządzanie czasem to sztuka rezygnacji, a nie sztuka robienia coraz więcej.

Jeśli czytacie Panią od jakiegoś czasu to już to zapewne wiecie. I wydawałoby się, że jest to truizm. Wiadomo, że trzeba w życiu eliminować rzeczy nieważne, skupić się tylko na tych najbardziej istotnych, ale i tak bardzo często dostaję od Was mejle, w których piszecie, że nie wiecie jak to zrobić.

Czyli wiemy, że tak powinno być, zgadzamy się już z tym, chcemy tak mieć, a jednak jak patrzymy na listę zadań, na której kilometrami ciągną się sprawy do załatwienia to opadają nam ręce.

Dzisiaj mam dla Was rozwiązanie tego problemu.

Jeśli Twoja praca z listą zadań wygląda w taki sposób, że po prostu siadasz i zaczynasz ją realizować, a w międzyczasie dzieją się różne rzeczy, które wywracając Ci plan do góry nogami, co w efekcie powoduje, że niewiele rzeczy jest zrealizowane, to czas zmienić podejście do sprawy.

Zamiast realizować zadania jedno po drugim zachęcam Cię do zastanowienia się nad tym dlaczego danie zadania powinny być realizowane. Moje już słynne pytanie „Po co” znasz, więc nie będę Cię nim męczyć po raz kolejny, lecz podam Ci dodatkowy zestaw pytań uzupełniających 🙂

Dlaczego to robisz?

Często wykonujemy zadania nawykowo; ktoś je zlecił więc trzeba je wykonać. Zapisałam je na liście, więc czuję przymus, by je zrealizować. Warto jednak zastanowić się dlaczego je robimy? Co z tego będziesz miała? Kto będzie beneficjentem Twojej pracy? Czy to doceni?

Jaki rozwiązujesz problem?

Problemy, które rozwiązujemy mogą być bardzo różnego rodzaju. Jeśli się uprzemy to w zasadzie każde zadanie może stać się problemem do rozwiązania. Ale to jeszcze nie decyduje o tym, że powinnaś się brać za to zadanie!

Tak to prawda – dzięki realizacji zadań powinnaś rozwiązywać problemy – czegoś nie dało się zrobić, a teraz dzięki Tobie, jest to możliwe. Czegoś nie umiałaś, a teraz się nauczyłaś. Twoi Klienci/ czytelnicy/ bliskie Ci osoby czegoś nie rozumiały, a teraz nie mają z tym kłopotów.

To są realne problemy, które rozwiązujesz. Ale czasami zajmujemy się wyimaginowanymi problemami, które same sobie tworzymy i których rozwiązanie w niczym nam nie pomaga. Ewentualnie produkuje dodatkową ilość zadań do zrealizowania. Takich sytuacji powinnaś się wystrzegać

Czy to co robisz jest przydatne?

Muszę dzisiaj mocno dbać, by ten artykuł nie wpadł w ręce mojego męża. Jest on bowiem naukowcem – matematykiem – teoretykiem (taki skomplikowany twór) i jako taki zupełnie nie dba o to, czy jego praca będzie miała praktyczne zastosowania, gdyż o to dbają naukowcy z matematyki stosowanej (dlatego to ja w tym domu prowadzę biznes J). Ja jednak uważam inaczej i jest to pole do ciągłych kłótni intelektualnych w naszej Rodzinie (nie ma to jak się zdrowo pokłócić od czasu do czasu na tematy totalnie abstrakcyjne).

Jeśli myślisz jak mój mąż – napisz w komentarzu, ja mu to przekażę – a on się ucieszy. Jeśli jednak myślisz tak jak ja to zachęcam się do zastanawiania się czy robisz coś użytecznego (dla siebie, dla innych), czy po prostu sobie pracujesz (to mogą być dwie różne sprawy). Sam entuzjazm, energia i zaangażowanie nie są wystarczające, by zabrać się za dane zadanie. Przydałoby się, żeby było ono w jakikolwiek sposób użyteczne.

Czy Twoje zabiegi rzeczywiście wpłyną na czyjeś zachowanie?

Czy to, co teraz robisz naprawdę coś zmieni? Czy nie jest tak, że powielasz zadania, których nikt nie zauważa i nikt nie docenia. Znam Kobiety które od lat prasują koszule mężowi, a oni nawet tego nie zauważają. O docenieniu nie wspominając. Ja bym przestała i rzuciła to w cholerę. Zajęłabym się czymś innym, bo zyskałabym sporo czasu. Ale to ja J

A Ciebie zachęcam, byś zastanowiła na ile coś zmieniasz w swoim lub czyimś życiu wykonując dane zadanie. Niewiele? Hmm – to może czas przestać?

Czy istnieje łatwiejszy sposób realizowania zadania?

Drżyjcie wszystkie perfekcjonistki i ambitne Kobiety. Lenistwo górą!

Czy możesz zrobić to samo w łatwiejszy sposób? Czy możesz zrobić to szybciej i mniejszym nakładem energii? Skomplikowane problemy często nie wymagają skomplikowanych rozwiązań. Pamiętaj o tym, gdy usiądziesz do rozwiązywania następnego. A chwalenie się jak to do późnej nocy siedziałaś nad rozwiązywaniem problemu już dawno przestało być modne.

Czy efekty Twojej pracy są warte włożonego w nią wysiłku?

Bardzo trudne pytanie, bo często pokazuje jak wiele czasu straciłyśmy i jak mizerne efekty z tego mamy. Zanim rzucisz się w wir pracy zastanów się jaki będziesz miała tego efekt i czy gra jest warta świeczki? Czy musisz być na tym spotkaniu? Czy musisz umyć te okna? Czy musisz porozmawiać z tą osobą? Czy musisz robić wszystko za wszystkich?

Czy Twoja praca jest wartościowa z punktu widzenia Klienta?

To oczywiście dotyczy tylko tych z Was, które faktycznie robią coś dla Klientów, albo innych ludzi po prostu (na przykład piszą bloga). Bo nie chodzi o to, by po prostu pracować nad produktem, zawartością, wyglądem itp. lecz by dla odbiorcy ta praca była wartościowa i użyteczna. Ja zakładając swojego bloga w sierpniu 2014 roku nie liczyłam, że będę miała tak dużą i tak cudowną grupę czytelniczek (tak to o Tobie!). Ale wiedziałam, że chcę pisać do Kobiet i dla Kobiet i że mój blog nie ma być moim pamiętnikiem! W związku z tym staram się tu umieszczać rzeczy dla Was wartościowe, choć oczywiście ostatecznie decydujecie Wy 🙂

Pytania, którymi Was częstowałam nie są moje – przeczytałam je w książce REWORK, którą Wam niesłychanie mocno polecam. Książka nie traktuje o zarządzaniu czasem jako takim, ale w ogóle o efektywności w budowaniu własnego biznesu. Jednak według mnie nie trzeba mieć (ani nie trzeba chcieć mieć) własnego biznesu, żeby tak książka Ci się przydała. Wystarczy, że realizujesz w życiu jakieś projekty (praca, studia, pasje), żeby zawartość tej książki Cię zaskoczyła, zadziwiła i zadowoliła 🙂

1-WP_20150203_004

Ps. 1

Startuję w konkursie Blog Roku. Na 390 blogów zgłoszonych w mojej kategorii zajmuję obecnie 23 miejsce! To dla mnie bardzo ważna informacja. Bo ja, mój mąż i moja mama to 3 sms-y (głosowanie polega na wysłaniu sms-a), a reszta to Wasze. ZA co Wam BARDZO dziękuję! Jeśli chciałybyście, bym wskoczyła do finału to głosować możecie jeszcze dzisiaj do południa (wtorek 10.02.2015) TUTAJ

Ps. 2.

Robiliśmy wczoraj pranie, a moje dzieci postanowiły urozmaicić tę czynność poprzez wrzucenie do pralki rolki papieru toaletowego. I niestety nikt tego nie zauważył więc możecie dobie wyobrazić jak to pranie wygląda. Żaden się nie przyznaje, a ja nie bardzo wiem co w związku z tym zrobić. Jakieś porady?

Które pytania zaczniesz sobie zadawać od dzisiaj?

Ola (Pani Swojego Czasu)

o-mnie