W końcu nastał ten dzień, w którym możecie przeczytać o tym mitycznym stworze jakim jest okiełznanie czasu będąc Matką. Matką Polką. Matką Bolka (oj tak mi się jakoś napisało)

Tak zwane zrządzenie losu jest wręcz idealne, gdyż pani Swojego Czasu chwilowo jest Słomianą Wdową i Samotną Matką, gdyż mążu udał się w celach zawodowych daleko daleko i trochę go nie będzie.

Trzeba więc sobie radę dawać samodzielnie. Niestety na ten czas obowiązków zawodowych nie mogę schować do szafy lecz muszę dzielnie się z nimi zmierzyć.

Ten artykuł będzie wyjątkowy z kilku względów – po pierwsze w pewnych momentach będę Wam mówiła rzeczy zupełnie odwrotne niż dotychczas (szybko zorientujecie się, które to momenty). Po drugie do tego artykułu zaprosiłam kilka Mam, które oprócz wychowywania dzieci mają zawód, bądź własną firmę, bądź pasję, którą realizują. Każda z nich radzi sobie lepiej lub gorzej (jak to My – Mamy) i myślę, że ich uwagi również będą dla Was inspiracją.

Zaczynamy.

Na pierwszy ogień idzie Asia, która jest Mamą Jagódki (4,5 roku) i Jerzyka (3 miesiące). Jej wielką pasją jest szydełkowanie, którego efekty można zobaczyć TUTAJ. Ja nie mam nic wspólnego z żadnym rękodziełem, a już z szydełkiem to w ogóle. Ale rzeczy, które wychodzą spod Asi palców wprost uwielbiam!

Jak pisze Asia

„Bez względu na ilość posiadanych dzieci, nie wyobrażam sobie, że mogłabym teraz z tego zrezygnować! Dlatego wraz z pojawieniem się Jerzyka musiałam się na nowo zorganizować i znaleźć czas na swoje przyjemności”

Sposoby Asi na dzieci i czas:

“SPRZĄTANIE

Wielkie sprzątanie robimy wspólnie w weekend, w ciągu tygodnia najzwyczajniej w świecie zacieram ślady 😉

Ogarnianie domu staram się przeprowadzać zaraz po śniadaniu kiedy Jerzyk jeszcze nie śpi, żeby czas jego drzemek wykorzystać na przyjemności 😉

W trakcie połogu w 100% zastosowałam się do rady położnej, która nas odwiedzała – jeśli widzę bałagan to odwracam głowę w drugą stronę 😀

JEDZENIE

Na razie sprawa jest prosta, Jerzyk jest na piersi, Jagódka je w przedszkolu, martwię się tylko o swój obiad. Mam to szczęście, że mój partner uwielbia gotować i w niedzielę mam przygotowane obiady do środy, w czwartek i piątek robię przegląd lodówki i zamrażarki. Zawsze znajdę tam jakieś pierogi, mięso lub zamrożoną zupę i jestem uratowana a czas zaoszczędzony!

CZAS NA ZABAWĘ

Okazuje się, że mnóstwo rzeczy można robić z niemowlęciem przy piersi! Czytać książkę starszakowi, kolorować i rysować, budować z klocków, grać w gry planszowe czy układać puzzle.

WIECZORNA LOGISTYKA

Staram się usypiać dwójkę na raz i przeważnie to się udaje. Kiedy Jagódka ogląda bajkę kąpię i karmię Jerzyka i przygotowuję kolację dla małej, po kolacji oporządzam małą, czytamy książkę z Jerzykiem przy piersi, śpiewanie kołysanek dwójce i co drugi raz mam ich z głowy w tym samym czasie:)

CZAS NA SZYDEŁKO

Okazuje się, że przy dwójce dzieci jestem w stanie wykroić czas na swoją pasję W ciągu dnia biorę się do pracy kiedy mały ma dłuższą drzemkę i oczywiście wieczorami kiedy dzieci śpią. Dodatkowo zabieram ze sobą szydełko jeśli to możliwe np. jeśli wybieramy się gdzieś dalej samochodem to robótkę mam zawsze pod ręką. Na prowadzenie fanpage’u też muszę wykroić chwilę, na całe szczęście sprawia mi to nie mniej radości niż samo szydełkowanie. Oprócz robienia i obrabiania zdjęć moich prac, zamieszczam też swoje przemyślenia i dialogi z Jagódką czyli tak naprawdę posty piszą się same i czasem już w weekend mam zaplanowany cały tydzień!

Najważniejsze w znalezieniu czasu na pasję jest ograniczanie niektórych spraw do koniecznego minimum, bo nie da się robić wszystkiego na 100% a przynajmniej ja tak nie potrafię i generalnie mi to nie przeszkadza 🙂 Czas dla dzieci i czas dla siebie/partnera to kwestie podstawowe, resztę można jakoś ogarnąć w międzyczasie  :)”

Jola – moja ulubiona Czarownica, która Na Łysej Górze pomaga Kobietom rozwijać ich biznesy, pisze tak:

“Jeszcze do niedawna wydawało mi się, że ja nie mam prawa mieć czasu dla siebie. Nie mam prawa po pracy wyjść na jogę, kawę z koleżanką. W ogóle wyjść z domu i nie zajmować się Małą.

Poziom frustracji rósł w zastraszającym tempie.

W pewnym momencie w miejscu, gdzie moja córka chodzi na balet, uruchomili grupę jogi i tańca latynoamerykańskiego. Strasznie mi się tego zachciało, tym bardziej, że to blisko domu. Nie wiedziałam za bardzo, jak o tym powiedzieć K, bo przecież co z jego siłownią? Odważyłam się. Tańce były 2 razy w tygodniu, joga raz. Nagle okazało się, że wszystko super się składa, bo zajęcia odbywały się w miejscu, które były po drodze K z siłowni, a i godziny były takie, że on zdążył sobie poćwiczyć. I tym sposobem zaczęłam wychodzić z domu. Co więcej – K się mega ucieszył, bo wreszcie zaczęłam częściej się uśmiechać.

To wcale nie jest tak, że MUSISZ po pracy cały czas opiekować się dzieckiem tylko TY.
Dziecko ma też ojca. Albo babcię. A jeśli jest z tym problem, to zawsze można wynająć opiekunkę na godziny. Jeżeli nie ufa się opiekunce, to dziecko ma koleżanki albo Ty masz koleżankę z dzieckiem w podobnym wieku. Można się dogadać, że na kawałek popołudnia weźmie dziecko do swojego dziecka. A innym razem Ty weźmiesz jej dziecko do siebie.

Jeżeli chodzi o tydzień pracy, to ja nie mam żadnych problemów z dzieleniem życia zawodowego i prywatnego: wyznaczam sobie godziny pracy i godziny dla domu. Informuję o tym ludzi, z którymi współpracuję. Pracuję od 9 do 16. A później od 22. Więc kobietom, które czegoś ode mnie chcą (np. konsultacji) mówię o tym otwarcie. Ważne też w tym wszystkim jest żeby zachować higienę mentalną – nie spędzać każdego popołudnia całego z dzieckiem. Mama też ma prawo do czasu dla siebie”.

Jeszcze inaczej pisze Gabrysia z Kobiecej Siły, która jest Kobietą – pistoletem i Kobietą – dynamitem uczącą inne Kobiety jak znaleźć w sobie moc i wewnętrzną siłę:

“Jestem mamą trzech przedszkolaków (bliźniaki 4,5, starszak 6 lat). Jeszcze niewiele ponad rok temu poza tym, że realizowałam się jako mama i pani domu z ogrodem, chodziłam tylko na jogę i pisałam bloga parentingowego Multi Multi Mama. Lubiłam moje życie, jednak wciąż szukałam możliwości połączenia świadomego wychowania dzieci z zarabianiem. Dziś jestem świeżo upieczoną właścicielką firmy i dołączyłam do grona biznesmam (nie mylić z biznesman!).

Jak udaje mi się łączyć pracę z wychowaniem dzieci?

Przede wszystkim moja praca daje mi kilka możliwości:

  • elastyczny dzień/tydzień pracy (dzięki temu mogłam być wczoraj w przedszkolu na występie syna o 10.00 rano, a trzy tygodnie temu osobiście asystowałam przy zdjęciu gipsu drugego syna, nie musiałam nikogo zatrudniać na tę okoliczność),
  • spora część mojej pracy odbywa się z poziomu laptopa i telefonu (w domu, w samochodzie, w kawiarni),
  • ustalam daty i godziny warsztatów tak, by nie kolidowały z zajęciami dzieci,
  • w ramach pracy spotykam się z kreatywnymi, pasjonującymi kobietami, co daje mi moc,
  • rozwijam się cały czas i uczę nowych rzeczy.

Oczywiście praca w domu nie zawsze jest komfortowa, szczególnie wtedy, kiedy piętrzy się pranie, w zlewie rośnie stos brudnych naczyń, a garderoba wciąż pełna letnich ubrań, choć na zewnątrz temperatura już jesienna. Wtedy pojawiają sie wahania, dylematy, czym się zająć, jak ustalić priorytety. I tu ważna jest samoświadomość oraz organizacja czasu i przestrzeni. Warto pamiętać o tym, że życie nie polega na byciu perfekcyjną, lecz na byciu wartościową osobą, posiadającą pasję, żyjącą w zgodzie ze sobą i w dobrych relacjach z ludźmi. Ja tak właśnie pojmuję “bycie” i takie podejście promuję na mojej stronie Kobieca Siła.

Poza tym, jestem świadoma tego, że pracę komputerową, telefoniczną, czy dokumentacyjną wolę wykonywać w ciszy. W związku z tym pracuję wtedy, kiedy dzieci są w przedszkolu, lub na zajęciach. Natomiast część obowiązków domowych mogę wykonywać razem z nimi. Np wczoraj wspólnie z chłopakami piekłam muffinki na dzisiejszą rodzinną imprezę. Spędziliśmy fajny czas gadając i śmiejąc się (nawet udało się bez kłótni ;)), a przy tym wykonaliśmy pracę, którą i tak miałam na liście “to do”. Wiem, że dzieci uczą się najlepiej poprzez doświadczenie i zabawę, taka forma wychowywania jest mi najbliższa. Oczywiście bywa, że nie uda się czegoś zrobić, wtedy przypominam sobie to, o czym napisałam akapit wyżej, że chcę być kobietą spełnioną, a nie idealną.

I na koniec kilka rad ma jeszcze dla Was Ula Phelep.

Ula oprócz bycia Mamą dwójki dzieci i pracy na etacie prowadzi jeszcze doskonały blog o kreatywnym życiu i genialny blog o blogowaniu i marketingu dla kreatywnych Kobiet. Oto co pisze dla Was Ula:

“Jako pracująca na etacie mama dwójki maluchów, będąca również blogerką i kreatorką e-kursów blogowych, jestem zmuszona ciągle żonglować między tymi wszystkimi aktywnościami. Nie jest łatwo – a wręcz przeciwnie, czasami mam po prostu ochotę wszystko rzucić! Bez odpowiedniej organizacji, planowania i ogromnej motywacji nigdy nie udałoby mi się być dziś w tym miejscu, w którym jestem (choć niektórzy podejrzewają mnie o używanie środków pobudzających, czy napędowych – zapewniam, że trzymam się od takowych z daleka).

Jak ja więc to wszystko ogarniam?

  1. robię listy, wszystko zapisuję i planuję – bez notowania tego, co mam zrobić w danym dniu, czy tygodniu, nigdy nie udałoby mi się wszystkiego zapamiętać; tworzę listy związane z postami blogowymi, z przyszłymi projektami, ale i listy zakupów, organizacji domowej, itp.
  2. pracuję w blokach czasowych (i trzymam się tylko jednej aktywności lub zadania w danym czasie) – kiedy bawię się z dziećmi, to zajmuję się tylko nimi i wyłączam komputer, kiedy piszę bloga to nie biegam po domu z odkurzaczem – robię jedną rzecz na raz;
  3. wyznaczam sobie terminy do realizacji zadań – wpisanie określonej daty do kalendarza, to pierwszy krok w wykonaniu tego, co sobie zaplanowałam – spoglądanie na kalendarz motywuje (zwłaszcza, jeśli termin jest krótki).”

 

I zupełnie nieśmiało wrzucam kilka moich sposobów (czapki z głów jeśli dotarłyście do tego miejsca)

NIE PLANUJ NIC

Opadła Ci szczęka? To jest właśnie ten moment, w którym zaprzeczam sama sobie. Robię to z premedytacją i pełną świadomością tego, co piszę. Mam oczywiście na myśli pierwsze kilka miesięcy życia dziecka (często pierwszego), które są totalnym szokiem dla jednostki ludzkiej jako tako wcześniej zorganizowanej. Nagle NIC nie można zaplanować. Ani umycia głowy, ani wyjścia z domu, ani nawet kolacji o odpowiedniej porze.

Dokładne i szczegółowe planowanie zadań, które zamierzasz zrealizować przy tak małym dziecku są pierwszym sposobem na wielką frustrację. Planowanie zakłada, że Ty wyznaczasz rytm. A nie oszukujmy się – przy małym dziecku to ono wyznacza rytm. I w pierwszych miesiącach warto się temu rytmowi poddać, nawet jeśli (albo właśnie tym bardziej wtedy) codziennie ten rytm jest inny.

ZASTANÓW SIĘ PO CO

Nie byłabym Panią Swojego Czasu, gdybym tego zalecenia nie przemycała w każdym artykule. W mojej skromnej opinii Młode Mamy (chodzi oczywiście o staż bycia Mamą, a nie o wiek) robią mnóstwo bezsensownych rzeczy o celu nieznanym. Sprzątają na błysk, choć od dawna wiadomo, że to dzieciom nie pomaga, a wręcz przeciwnie – przeszkadza. Prasują miliony ubranek dziecięcych i to na dodatek z dwóch stron (zgroza), prasują pieluchy, które potem trzymają na ramieniu, bo przecież wiadomo, że nieuprasowana – no właśnie co???? Co się stanie jak ta pielucha będzie nieuprasowana?

To są oczywiście moje przykłady. Możesz się z nimi nie zgodzić. Robiąc coś z opadającymi ze zmęczenia powiekami zastanów się po co to robisz? I zastanów się czy Twoja odpowiedź przekonuje Ciebie samą

NIE JESTEŚ SAMA

Kogoś masz na tym świecie; męża, żonę, przyjaciółkę, partnera, teściową, ojca, sąsiadkę, koleżankę, nianię, sprzedawcę w sklepie internetowym. Nie jesteś samotną wyspą. Nie musisz wszystkiego robić sama! Bezwstydnie korzystaj z wszelkiej pomocy, proś o nią, domagaj się jej. Bezdzietnym wydawaj pokwitowania z datą i obietnicą co Ty dla nich zrobisz jak już będą dzietni. Dzietnym nic nie trzeba – oni już swoje przeszli i doskonale Cię rozumieją

OSZCZĘDZAJ JAK MOŻESZ

Czas oczywiście. Zakupy rób przez internet. I szybciej i nic nie musisz tachać do domu. Zrzuć na kogoś gotowanie. Znajomi chcą wpaść z wizytą? Niech przyniosą Ci obiad. I drugie tyle do zamrożenia. I pieluchy dla dziecka. I jeszcze coś słodkiego na deser. Gotując zupę ugotuj gar wielki jak Rosja i ¾ zamroź. W sytuacji kryzysu (czyli codziennie) będzie jak znalazł.

BAW SIĘ NA 100%

Dzieci mają radar fałszu, udawania i ściemy. Bez względu na swój wiek, dziecko doskonale potrafi wyczuć, że bawiąca się z nim mama myśli tylko o tym jak by tu skończyć, jakby coś ugotować, kiedy by tu ogarnąć mieszkanie. O artykule na bloga, odpisaniu na mejle i telefonie do Klienta nie wspominając.

Ale brniemy dalej i układamy te klocki i coś tam od czasu do czasu gadamy do dziecka cienkim głosem. Nie wiem jak u Was, ale moje dzieci to wyczuwają bez pudła i w związku z tym nie puszczają mnie nawet na metr. Gdy jednak dam sobie szlus i wchodzę w zabawę na 100%, to po pewnym czasie mogę spokojnie odejść, bo chłopaki są zadowoleni z tego, że zabawa była na medal.

PIJ KAWĘ NA 100%

Dziwna rada co? Odkryta przypadkiem i w wyniku mojego uzależnienia od kofeiny. Otóż dla mnie dzień bez kawy jest dniem straconym. ZAWSZE piję kawę w okolicach 11 i zawsze piję kawę w okolicach 16.00. Nie ma od tego żadnych odstępstw i po urodzeniu się dzieci również się to nie zmieniło (choć trochę słabsza ta kawa była wtedy). Choćby „skały wymiotowały” (jak mi to ostatnio elegancko powiedziała jedna z uczestniczek) Pani Mama zawsze piła kawę i mówiła wtedy swoim dzieciom (i mówi tak do tej pory) – „kochanie Mama ma teraz czas na kawkę”. Oczywiście moje tygodniowe, miesięczne i półroczne dzieci miały to głęboko gdzieś, ale moje 3 letnie i 5 letnie dzieci szanują to niezmiernie i nigdy mi nie przerywają ewentualnie podchodzą bardzo blisko, żeby zobaczyć ile jeszcze tej kawy Pani Mamie zostało

STWÓRZ PRZESTRZEŃ PRZYJAZNĄ DZIECKU

Nie będę pisać o kwestiach bezpieczeństwa bo to jest dla mnie oczywiste. Jeśli jednak zamierzasz oddać się pracy choćby na 15 minut i chcesz nakłonić swojego potomka do samodzielnej zabawy to twój dom/mieszkanie/kąt – cokolwiek tam masz powinno się nadawać do samodzielniej i nieskrępowanej zabawy. Wiele razy pracowałam z innymi Mamami u nich w domu, w których pociecha umiała się zająć sama sobą, niestety Mama nie umiała jej na to pozwolić i w związku z tym ciągle słyszałam „nie dotykaj, zostaw to, odłóż to, nie wchodź tam, nie ściągaj tego, nie brudź, nie palcuj” itp. itd. Gdybym była tym dzieckiem, to również największą rozrywką byłaby dla mnie Mama skoro wokół niczego nie wolno robić!

U mnie w domu jest to rozwiązane tak – w salonie mam 4 ściany, podłogę i stół. Nie ma innych mebli, nie ma firanek, zasłonek, dywanów, półek. Przy stole nie ma krzeseł, bo stół ma 30 cm wysokości i siedzi się przy nim na podłodze. Można biegać, skakać, tańczyć, malować, pisać, chlapać farbą, grać w piłkę, ganiać za kotem sąsiadki. Nawet po ścianach można rysować, bo są pomalowane farbą tablicową. Moje dzieci się bawią – ja mam chwilę na pracę.

A Ty jak sobie radzisz z byciem Mamą i czasem. Podziel się swoimi sposobami!

Ola (Pani Swojego Czasu)

Aleksandra Budzyńska