Być może dzisiejszym wpisem zaliczę „bana” od fejsa.

Mam bowiem zamiar napisać o tym, jak kradnie nam czas. A w zasadzie o tym jak My pozwalamy, by kradł nam czas.

Zabierając się za ten artykuł zebrałam kilka wypowiedzi na temat Waszych odczuć, co do korzystania z facebooka korzystając z faktu, że wiele z Was jest członkiniami Grupy Panie Swojego Czasu (o ironio jest to grupa na Fb).

Monika Proszak pisze tak:

„Fejs rozprasza uwagę! i jednak zżera czas przez to, że ciągle dzieje się coś nowego; z drugiej strony jest doskonałym narzędziem biznesowo-towarzyskim – ale jak każde narzędzie, może być używany i dobrze, i źle”

Kasia Bruzda Lecyk mówi o tym w taki sposób:

„Facebook domaga się umiejętności wybierania, świadomości. Świetna okazja by ćwiczyć się w uważności na samego siebie i życie, w wolności która daje wiele możliwości i domaga się umiejętności wyboru”

A Katarzyna jeszcze inaczej:

„Uwielbiam FB do chwili kiedy uświadamiam sobie, że znowu, gdzieś przepłynęła godzina. Uwielbiam FB, bo daje mi nowych klientów, bo jest łatwy w obsłudze, dla mnie jest bardzo skuteczny….ALE czasami to czarna dziura, która pochłania w całości”

Pozytywno-negatywnie pisze Toja Joanna

„Jest kopalnią ciekawych i twórczych tematów/ludzi/wiedzy, więc łatwo się zapomnieć i buszować. Dla chętnego wystarczy jeden krok, żeby zatracić się w czasie… Ma MNÓSTWO zalet, ale ciągle strasznie denerwuje mnie w nim ekshibicjonizm, podglądactwo i okradanie z prywatności”

Z tych wypowiedzi wynika jedno – większość z nas w stosunku do fejsa stosuje strategię „i kocham i nienawidzę”. Ja sama również – jest to bardzo przydatne narzędzie, ale już wiecie, że Pani Swojego Czasu nie używa narzędzi dla samego ich używania, a jedynie po to, by spełniały jakiś cel. Dokładnie tak samo jest z fejsem.

Dla tych z Was, które mają jakiekolwiek trudności w zapanowaniu nad ilością minut (lub nie daj boże godzin) płynących na fejsie zamiast na produktywnej pracy przygotowałam 7 zasad korzystania z fejsa pozwalających zaoszczędzić czas

# 1

Pamiętaj, że Facebook to firma, która zarabia kasę!

Oczywiście ta zasada nie ma bezpośredniego przełożenia na ilość Twojego czasu spędzaną na fejsie, a jednak pośrednio bardzo się przydaje. Wiele osób korzysta z tego narzędzia zupełnie bezkrytycznie, tak jakby była to manna z nieba – jest „za free” i można tyle rzeczy!

Facebook jest firmą, a nie instytucją charytatywną. Celem facebooka nie jest robienie nam miłych prezentów i sprawianie, byśmy się miłowali z bliźnimi z całego świata. Celem jest zarabianie pieniędzy. My jako konsumenci nie płacimy oczywiście papierowymi pieniędzmi, lecz naszymi danymi, które zostawiamy pisząc na fejscie cokolwiek – wszystko, co tam zostawimy świadczy przecież o nas prawda?

I żeby było jasne – nie jestem zwolenniczką teorii spiskowych o wielkich korporacjach i przemyśle, ruchu antyszczepionkowym i podejściu antyfacebookowym. Po prostu przypominanie sobie od czasu do czasu, że jest to firma, jak każda inna, ostudza nieco moje zapały i każe się zastanowić nad ilością czasu spędzaną na pracy na tym właśnie narzędziu – co polecam i Tobie.

# 2

Zdecyduj do czego jest Ci ten Facebook potrzebny i korzystaj tak, by realizować ten cel!

Pani Swojego Czasu praktycznie w ogóle nie korzysta z Fejsa prywatnie – chyba, że lajkuje Panią Swojego Czasu:)

Jestem oczywiście członkinią kilku grup (o tym za chwilę), w których muszę być pod swoim prywatnym kontem, bo inaczej się nie da, jednak na moim prywatnym wallu znajdziesz naprawdę niewiele. Głównie wynika to z tego, że z osobami, na których mi naprawdę zależy, wolę utrzymywać kontakty osobiste. Jeśli chcę dowiedzieć się, co słychać u mojej przyjaciółki Ewy to do niej dzwonię po prostu 🙂

Facebook jest dla mnie bardzo dobrym narzędziem marketingowym, służącym do nawiązywania kontaktów i informowania szerszej liczby odbiorców o tym co się dzieje u Pani Swojego Czasu, u Mamy Cukiereczka, czy też w Agencji Guwernantek, którą prowadzę. Jest też dobrym narzędziem do odgrzewania znajomości z osobami, z którymi straciłam kontakt (stare przyjaźnie ze studiów na przykład).

Jednak nie jest to dla mnie narzędzie do spędzania czasu i dowiadywania się, co słychać u innych. Nie jest to dla mnie narzędzie do zdobywania wiedzy na temat tego, co słychać w Polsce i na świecie (do tego prenumeruję gazetę codzienną i jeden z tygodników – on-line oczywiście). Nie jest to dla mnie narzędzie do dyskutowania o poglądach politycznych i przekonań (choć także i od tego są wyjątki – ostatnio nie mogłam się powstrzymać i udostępniłam filmik o wegetarianizmie)

# 3

Skoro już korzystasz, to rób to z sensem!

Co to znaczy korzystać sensownie z facebooka? To nie jest gazeta, którą się czyta od deski do deski. To nie są wiadomości. To portal społecznościowy, który nie służy do czytania lecz do budowania kontaktów. Zatem jeśli już korzystasz z fejsa to spędź trochę czasu na podlajkowanie inicjatyw, które Ci się podobają i skomentowanie działań innych biznesów, którym kibicujesz. A nuż będzie to Twój sposób na to, by inny poznali, czym Ty się zajmujesz?

A najwięcej o tym jak sensownie korzystać z fejsa dowiesz się od Amy Porterfield, która jest moim osobistym odkryciem ostatnich dni. Chyba nikt lepiej od niej nie wie, jak wycisnąć z tego narzędzia 110%.

Ja najczęściej przeglądam fejsa w taki sposób, że odwiedzam po prostu strony osób, firm i blogów, które mnie najbardziej interesują i lajkuję, komentuję i udostępniam z pozycji ich walla, a nie swojego. W ten sposób nie muszę screenować walla i przedzierać się przez tonę śmieci.

# 4

Wyznacz sobie konkretne pory korzystania z facebooka.

Na przykład tak jak Ania Piwowarska

„Ja muszę sobie wyznaczać bardzo ścisłe limity np. rano – w przerwie i wieczorem. Inaczej kradnie czas na potęgę. Kiedyś pracowałam przy włączonym fejsie bo służył jako czat firmowy – teraz zupełnie sobie tego nie wyobrażam”

Jeśli masz przez cały dzień otwartego fejsa to jeszcze nie jest źle. Gorzej jeśli tak masz i co 5 minut sprawdzasz czy ktoś coś napisał, skomentował, udostępnił itp. Jeśli tak robisz to jest bardzo prawdopodobne, że wkrótce trzeba będzie Ci zaśpiewać „nie licząc godzin ni lat”.

Lekarstwo na to jest bardzo proste (i podobne do zarządzania skrzynką mejlową) – wyznacz sobie pory korzystania z fejsa, a na dodatek określ je czasowo. Na przykład 3 razy dziennie odpalasz fejsa na pół godziny (to razem już półtorej godziny – i tak ogromna ilość czasu).

Jeśli ten czas i tak Ci ucieka to nastaw budzik. Jeśli po pół godzinie zadzwoni, a Ty dalej nie zrobiłaś tego, co zamierzałaś, to następnym razem nastawiaj przypomnienia co 10 minut.

Bo jeśli będziesz miała tak:

Jeśli naprawdę muszę się skupić, proszę kogoś bliskiego żeby zmienił mi hasło do czasu aż się odrobię

To znaczy, że wpadłaś już w niezłe uzależnienie, nad którym trzeba zapanować!

Ja korzystam z fejsa w ramach porannego i wieczornego rozruchu (z kawą rano i herbatą wieczorem) – wtedy lajkuję, komentuję, udostępniam i robię wszystko to, co się na fejsie robi.

Od czasu do czasu spotkacie mnie tu także w środku dnia bo jeśli jadę tramwajem, autobusem i pociągiem, a się nudzę (czytaj nie piszę artykułu) to również używam fejsa w telefonie.

Podczas pracy wymagającej skupienia fejs absolutnie jest wyłączony!

# 5

Zapisz zanim ucieknie

Dajmy na to, że wyznaczyłaś sobie już te godziny korzystania z fejsa. I przewidziałaś sobie konkretne zadanie – na przykład zaplanować post na jutro. Jednak, gdy wchodzisz, to czas zaczyna płynąć swoim rytmem – widzisz inne artykuły, komentarze, linki. Dwoi się i troi w oczach, a Ty po pewnym czasie zapominasz po co tu w ogóle weszłaś! Moja rada jest bardzo prosta – zanim odpalisz fejsa zapisz sobie co masz na nim zrobić. Jakie strony odwiedzisz, u kogo chcesz sprawdzić nowości, jaki post chcesz umieścić, czy też zaplanować. Bo inaczej ucieknie – na wiecznie nigdy!

# 6

Sprawdź w ilu grupach jesteś członkinią

Posty, które umieszczane są w ramach grup, znajdują się na Twoim wallu znacznie częściej niż inne posty. Jeśli więc widzisz tylko i wyłącznie jakieś dziwne ogłoszenia i spam to znak, że przesadziłaś z ilością grup. Doświadczyłam tego boleśnie na własnej skórze. Żeby promować Agencję i Szkołę Guwernantek zapisałam się do ogromnej ilości grup dla Rodziców i już po chwili byłam zasypywana postami typu „Nikola czy Nadia – które imię ładniejsze?” Nawet nie wyobrażam sobie jak smutne musi mieć życie Ktoś, kto potrzebuje takiego sposobu na spędzanie czasu! Więc zrobiłam porządek w swoich grupach i wypisałam się z tych, w których nie uczestniczę aktywnie.

Podobna zasada ma miejsce w przypadku fanpejdży – bądź asertywna i odlajkuj te, z których nigdy nie korzystasz, na których nigdy nic nie czytasz!

Żeby było jasne – jestem członkinią w wielu grupach, a z około trzech korzystam namiętnie (jedna jest ściśle tajna więc nawet jej nie wymienię) – Girls Who WordPress ratują mi życie, gdy moje strony www strajkują, a Panie Swojego Czasu leją miód na moje serce dzieląc się swoimi pomysłami na zarządzanie czasem. Jednak fakt bycia w grupie nie powoduje, że jestem w niej non-stop i komentuję każdy wpis – stosuję tu wszystkie powyższe zasady.

# 7

Wyłącz powiadomienia mejlowe

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś, a czytałaś artykuł o radzeniu sobie z zalewem poczty elektronicznej, to należą ci się baty. Wyłącz powiadomienia o aktywności na fejsie spływające na Twoją skrzynkę elektroniczną. To ogromny pożeracz czasu, który podczas pracy ze skrzynką mejlową niepotrzebnie odwraca Twoją uwagę i kieruje ją w stronę Fejsa. Pamiętasz – firma – zarabianie pieniędzy. A TY masz pewnie swoją i zajmij się swoim zarabianiem pieniędzy J

Czego Ci serdecznie życzę

Napisz proszę na jakim etapie ogarniania Facebooka jesteś? To Ty panujesz nad nim, czy on nad Tobą?

Ola (Pani Swojego Czasu)

11