Powiem Wam szczerze, że gdy wpadłam na pomysł napisania artykułu z zarządzania czasem dla blogerek to najpierw poczułam euforię i zachwyt. To akurat nic nowego, bo zawsze tak mam, gdy temat mi się spodoba. Wrzuciłam Wam pomysł do rozpatrzenia, a przy okazji spytałam o to, jakie blogi prowadzicie i okazało się, że wśród Was są setki blogerek, a co druga z Was chciałaby się dowiedzieć jak w takim razie zorganizować sobie czas, by na blogowanie też go mieć, lub by czas spędzony na blogowaniu nie zabierał innych ważnych aspektów życia.

Ale później przyszła czarna rozpacz i moja znikoma wiara w siebie w tym zakresie zaczęła się kurczyć jeszcze bardziej. Spojrzałam bowiem na fakty. Co ja wiem o blogowaniu? Robię to od sierpnia 2014 roku, czyli dopiero 5 miesięcy! Cóż to jest przy osobach, które robią to od lat? Jakież ja mogę znać patenty, których jeszcze nie odkryto?

Moja czarna rozpacz trwała jakieś dwie minuty, a potem wzięłam się do kupy i zaczęłam rozważać jak w takim razie dać wam wartościowy artykuł na ten temat poparty doświadczeniem płynącym z blogowania, a jednocześnie moją wiedzą i praktyką z zakresu zarządzania czasem?

I wymyśliłam – sięgnęłam po wsparcie blogerek, które blogują od lat, a dodatkowo znane są ze swojej bardzo dobrej organizacji czasu. Któż bowiem więcej wie na ten temat od koleżanki po fachu, która ma tylko i wyłącznie wiedzą praktyczną?

Zapraszam Was zatem do poznania tajników zarządzania czasem dla blogerek

AGNIESZKA – prowadzi bloga LIFE MANAGERKA

Life Manager-ka

Blogowanie jest bardzo ważną częścią mojego stylu życia. Jestem szczęściarą, gdyż zarówno moja praca jak i życie prywatne są bardzo spójne z moim blogiem i wszystkie te płaszczyzny doskonale się ze sobą przeplatają i uzupełniają. Bloguję w dużej mierze o zdrowym stylu życia i rozwoju, czyli tym, co stanowi moją codzienność. Jako że jestem freelancerem i mój czas pracy jest elastyczny – poza wyjątkowo gorącymi okresami kiedy praca pochłania mi 12h dziennie, nie mam problemów ze znalezieniem czasu na blogowanie. Nie oznacza to jednak, że cały czas jestem na tej płaszczyźnie bardzo produktywna – zdarza się, że wszystkie swoje pokłady kreatywności i wenę do pisania włożę w zawodowe projekty i wówczas cierpi na tym blog.

Jeśli chodzi o system pisania artykułów – trzymam się jedynie zasady aby tworzyć je tylko wtedy, kiedy faktycznie mam wenę. Zdarza mi się więc napisać tyle postów, że zostają mi na zapas, ale bywają też tygodnie, kiedy dodaję tylko stały punkt programu – niedzielny przegląd tygodnia. Początkowo bardzo się tym stresowałam, dołowały mnie spadki odwiedzin w okresie „bez-postowym”, ale ostatecznie przestałam sprawdzać statystyki i od razu poczułam się z tym lepiej. Pisanie pod presją pozbawia radości płynącej z blogowania i może przynieść więcej szkody niż pożytku.

Ale blogowanie to nie tylko pisanie i publikowanie artykułów. To też mnóstwo czynności około-blogowych, które zajmują równie dużo czasu co przygotowywanie postów. Mam tu na myśli odpisywanie na maile i komentarze, prowadzenie kanałów social media, odwiedzanie innych blogów, planowanie postów, robienie do nich zdjęć itp. I tu właśnie przydaje się podejście, o którym pisałam na początku – blogowanie to styl życia i fajnie, kiedy przeplata się ono z innymi codziennymi aktywnościami. Na komentarze można odpowiedzieć siedząc w poczekalni u lekarza, zdjęcia zrobić przy okazji wypadu na łyżwy lub gotowania obiadu, pomysły na nowe wpisy wpadają do głowy nawet podczas stania w korku czy ploteczek z przyjaciółką. Co ważne – są to czynności związane z blogiem, ale nie wymagają spędzania dużej ilości czasu online. Właśnie dlatego nie czuję, aby moje blogowanie przywiązywało mnie do komputera. W moim przypadku jest wręcz odwrotnie – już sama tematyka mojego bloga wymusza na mnie spędzanie dużo czasu offline (czytanie książek, gotowanie nowych potraw, bycie aktywnym fizycznie). Blogerem można być 24h na dobę, nawet jeśli nie zajmujemy się tym zawodowo. I tak właśnie jest w moim przypadku.

DOROTA – prowadzi bloga KAMERALNA

Dorota_Kameralna

Od początku do blogowania podeszłam bardzo poważnie. Dlatego m.in. od razu założyłam bloga na własnej domenie i własnym serwerze. Zainwestowałam w szablon, kurs fotografii, książki o blogowaniu i social mediach. Blogowanie wymaga ode mnie sporego nakładu pracy i poświęcam mu naprawdę dużo czasu. Bo to nie tylko pisanie postów, ale także sesje zdjęciowe, późniejsza postprodukcja, działalność w social mediach, spotkania blogerskie. Blogowanie stało się dla mnie pełnoetatowym zajęciem. Jest mi o tyle łatwiej, że prowadzę własną działalność i pracuję w domu.

Planowanie postów polega na spisywaniu tematów i pomysłów do notatnika. Nie przypisuję im konkretnych dat, intuicyjnie wybieram je z listy. Analizuję statystyki bloga, przeprowadziłam ankietę wśród Czytelników i wiem, w które dni tygodnia i w jakich godzinach na blogu jest największa frekwencja. Wtedy zazwyczaj publikuję. Niektóre posty powstają spontanicznie, gdy dopadnie mnie wena!

Prowadzę bloga regularnie. Dłuższe przestoje na blogu nie są wskazane. Publikuję minimum 3 razy w tygodniu. Nie robię sobie urlopów od blogowania i nawet na wakacje zabieram ze sobą laptopa. L Najdłuższa przerwa na blogu, o ile dobrze pamiętam, wynosiła 5 dni. Ma to swoje minusy oczywiście, nie mam urlopu, podczas którego zapominam o świecie wirtualnym, planowaniu postów, Facebooku. Dlatego higiena pracy blogowej jest u mnie na średnim poziomie.

Niestety nie potrafię trzymać się ograniczeń czasowych, nigdy nie wiem, ile zajmie mi przygotowanie postu i zdjęć. Bywa, że nad jednym postem spędzam wiele godzin. Zazwyczaj dość szybko reaguję na zmiany jakie zachodzą na blogu. Nieodłącznym narzędziem pracy jest telefon. Natomiast tracę sporo czasu na tzw. rozpraszacze (Facebook, Instagram, buszowanie po Internecie) i tutaj widzę pole do pracy. Pracuję nad tym, by wprowadzić dzień w tygodniu offline (choć ciekawość mnie wtedy zżera!, czy coś się zadziało na blogu) i wprowadzeniu granicy przebywania w sieci. Mam nadzieję, że Twoje rady dotyczące organizacji czasu pracy mi w tym pomogą J

ANIA – prowadzi bloga NIEBAŁAGANKA

Niebałaganka

Blogowanie stało się moją najważniejszą pasję i dlatego zajmuje mi całkiem sporą część wolnego czasu. Jednak mimo że jest pasją to traktuję je z równie ważnym priorytetem jak pracę. Nie mam wyznaczonych stałych godzin na blogowanie, bo wszystko zależy od tego czy jest to dzień publikacji wpisu, czy nie, ale każdy dzień związany jest z blogowaniem. Nawet jeśli jest to tylko godzina dziennie, to skupiam się tylko na blogu, by ten czas wykorzystać maksymalnie efektywnie.

Wpisy na blogu staram się publikować co drugi dzień. Nie zawsze mi to wychodzi, ale jest to taka norma, której chcę przestrzegać i która od samego początku pozwoliła mi wyrobić sobie nawyk regularnego pisania. Choć z drugiej strony pamiętam w tym wszystkim by nie stać się niewolnikiem własnego bloga. Bo założyłam go dla przyjemności, a nie z musu, dlatego też gdy nie mam weny, albo zwyczajnie jestem zmęczona to odpuszczam. Za bardzo szanuję swoich Czytelników, by pisać na siłę.

Nie jestem mistrzynią spontaniczności, dlatego posty planuję z wyprzedzeniem. Wszystkie pomysły zapisuję, a bywa, że od zrodzenia się pomysłu w mojej głowie do publikacji mija kilka miesięcy. Zazwyczaj ogólny plan obejmuje miesiąc, czasem dwa miesiące, a na jego podstawie ustalam plan tygodniowy. Choć też nie zawsze się go trzymam, bo czasem przychodzi moment na wpis niezależny od planu. Do pisania spontanicznego zupełnie się nie nadaję, a planowanie z wyprzedzeniem pozwala mi utrzymać motywację i zachować regularność.

Przez wiele miesięcy w ogóle nie regulowałam tego jak dużo czasu spędzam w sieci i ciągle mam z tym spory problem. Ale od początku nowego roku staram się organizować weekendy offline. Staram się, bo to też nie całkiem mi to wychodzi. Wszystkie zadania, które zmusiłyby mnie do pracy przed komputerem w weekend zostawiam jednak na poniedziałek. Ograniczam też wieczory online i mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła odczuć pozytywne efekty.

KASIA – prowadzi bloga SIMPLICITE

simplicite

Właśnie się dowiedziałam, że spośród wszystkich blogerek, które wypowiedziały się do tego wpisu, jestem ostatnią, na której tekst Ola czeka. Pierwsza myśl? Co za beznadziejny wstęp do tekstu o zarządzaniu czasem :).

Druga myśl była już mniej krytyczna i bardziej rozsądna. Przede wszystkim, muszę zaznaczyć, że nie jestem „zawodowym” blogerem czyli większość moich aktywności życiowych i zawodowych zupełnie nie jest związana z blogowaniem. Gdzie indziej również zarabiam na chleb. To oznacza, że choć traktuję blogowanie i związane z nim zobowiązanie wobec Czytelników bardzo poważnie i odpowiedzialnie, to jednak, obecnie, blog nie jest w moim życiu najważniejszym z priorytetów.

Jak więc znajduję czas na blogowanie? Tak, jak napisałam w jednym z ostatnim wpisów na blogu, zdaję sobie sprawę, że relatywnie pewnie łatwiej mi prowadzić bloga regularnie z uwagi na to, że prowadzę własną działalność i elastycznie dobieram sobie grafik pracy na co dzień. Gdybym blogowała, jednocześnie pracując na pełen etat, pewnie byłoby zupełnie inaczej. W moim przypadku przygotowywanie blogowych tekstów najczęściej rozbija się na dwie części. Jedna kwestia to samo pisanie teksów. Druga kwestia to zdjęcia, które robić wyłącznie jeśli mam dobre, dzienne światło, a to nie jest łatwe, zwłaszcza zimą.

Poza tym, po prostu lubię planować. Wszystkie swoje aktywności, w tym blogowanie starannie planuję (na piśmie, w notesie!), choć wiele tekstów powstaje też spontanicznie, pod wpływem chwilowej inspiracji. Raz na jakiś czas (z reguły raz na miesiąc) robię burzę mózgów i spisuję wszystkie pomysły na blogowe tematy wpisów i cyklów wpisów, które tylko przychodzą mi do głowy (listę tą uzupełniam na bieżąco jak tylko coś mi się pojawi nowego). Tak powstaje Lista Tematów. Raz na dwa tygodnie przygotowuję też Grafik Wpisów. W chwili obecnej publikuję 3-4 teksty tygodniowo, w tym wpisy z cyklu Szafa Minimalistki, które pojawiają się regularnie, w każdą niedzielę.

Oczywiście, to nie wszystko, co należy zrobić, prowadząc bloga. Do samych treści (czasem mniej, a czasem bardziej czasochłonnych jak np. projekty DIY) dochodzą social media, newsletter, kontakt mailowy z Czytelnikami (najprzyjemniejszy!) czy też maile dotyczące ewentualnych współprac, w tym reklamowych. Od jakiegoś czasu doskonalę swoje metody zarządzania czasem. Nieskromnie powiem, że jest dobrze, ale pewne rzeczy wymagają jeszcze dopracowania. Z większością spraw potrafię się uporać stosując zasadę 2 minut. Jeśli jakaś czynność zajmie mi mniej niż 2 minuty (odpowiedź na komentarz, email, oddelegowanie zadania) to wykonuję ja od razu. Resztę realizuję wg listy zadań, minimalizując rozpraszacze i stosując zasadę skupienia na jednym zadaniu. Wtedy nie sprawdzam poczty, nie wchodzę na Facebooka, nie odbieram też telefonu. I tak też właśnie powstał ten tekst. Mam nadzieję, że będzie pomocny!

Więcej na temat blogowej organizacji czasu napisałam też w ostatnim tekście Jak prowadzić bloga? Część II – a w nim mnóstwo technicznych aspektów pisania bloga (częstotliwość publikacji, grafik tematów itp.) oraz trochę kwestii związanych z organizacją czasu generalnie.

PANI SWOJEGO CZASU – prowadzi bloga PANI SWOJEGO CZASU  🙂

Ola Budzyńska

  • Gdy Cię dopadnie wena – pisz – na serwetce, na stole, na ręce. Zapisz myśl, bo to to może być zalążek Twojego przełomowego artykułu. Mój artykuł „Pieprzę taki feminizm” – powstał w taki właśnie sposób. Do teraz jest to najbardziej popularny artykuł na moim blogu.
  • Gdy nie masz weny – również pisz. Ćwicz się w systematycznym pisaniu. Może to być tylko 10 minut dziennie. Ucz się tego jak każdej innej umiejętności.
  • Gdy przyjdzie Ci do głowy myśl pisz na brudno – chwytaj myśli i nie zwracaj uwagi na gramatykę, styl i pisownię. Poprawisz to później.
  • Pisz w skupieniu. Nawet nie myśl o rozpoczęciu pisania jeśli masz włączony telefon, fejsa i skrzynkę mejlową.
  • Załóż sobie jakąś regularność. Nie mówię, że masz pisać 5 postów tygodniowo, ale może chociaż jeden? Pokażę Wam różnicę i to na swoim bolesnym przykładzie. Pani Swojego Czasu ma minimum dwa artykuły tygodniowo – techniczny wtorek i weekendowy piątek. Czasem jest więcej, ale nigdy mniej. Mam tak od 5 miesięcy i trzymam się tego planu, bo weszło mi to w nawyk. Między innymi dlatego, że ten blog jest częścią mojej pracy, którą kocham. Mój drugi blog – Mama Cukiereczka – nie ma takich założeń i nigdy nie będzie miał. Dlaczego? Bo na Pani Swojego Czasu mam pewne cele do osiągnięcia, a na Mamie Cukiereczka nie. Tam moim jedynym założeniem jest: pisanie kiedy czuję, że muszę coś napisać. I to widać, gdyż regularność postów na Mamie Cukiereczka jest znacznie mniejsza.
  • Promocja bloga na mediach społecznościowych, a spędzanie czasu na mediach społecznościowych to dwie zupełnie różne rzeczy. O mądrym i sensowym korzystaniu z fejsa pisałam tutaj. Mam nadzieję, że wiesz ile osób dociera na Twojego bloga poprzez media społecznościowe (łatwo to sprawdzić). Jeśli wiesz, to powinnaś też wiedzieć czy gra jest warta świeczki i czy ta ilość czasu spędzania na fejsie przekłada Ci się na ruch na stronie.
  • Zostaw w spokoju statystyki. Łatwo pisać, trudniej zrobić. Jednym z pierwszych rozpraszaczy na początku działalności mojego bloga było ciągłe sprawdzanie statystyk. Skończyło się gdy podpięłam Google Analitycs. Ilość danych dostępna na nim trochę mnie przytłacza więc chwilowo dałam sobie spokój 🙂
  • Pisz na zapas – jeśli jesteś w stanie. Miej zawsze w zapasie 2-3 wpisy na wypadek „emergency” -choroby, zmiany planów, spontanicznego wyjazdu itp.
  • Określ ile czasu potrzebujesz na zebranie materiałów i trzymaj się tych wytycznych. Jeśli piszemy artykuły prosto z serca na tematy osobiste, to oczywiście nie będzie to adekwatne, ale jeśli piszesz artykuły specjalistyczne, to nie możesz wciąż zbierać danych. Kiedyś w końcu musisz je przełożyć na artykuł.
  • Funduj sobie różne warunki pracy – jeśli utknęłaś i nie możesz ruszyć dalej to rusz się z miejsca fizycznie. Przenieś się gdzieś indziej, pospaceruj, otwórz okno i weź głęboki oddech. Nie siedź dalej w tym samym miejscu i nie udawaj, że pracujesz!

A jakie są twoje sposoby na blogowanie i zarządzanie czasem?