Wystartowałam. Ubrałam się w ubrania przygotowane od tygodni i poszłam sobie w świat, czyli na Bulwary Wiślane. W trakcie spaceru przypomniałam sobie te wszystkie cudowne momenty, w których jeszcze pamiętałam jak bardzo przyjemny jest ruch fizyczny. Można oddychać pełną piersią, złe myśli ulatują z głowy, a kreują się plany, postanowienia i fantastyczne pomysły. To, co teraz piszę i pomysł tego wyzwania jest właśnie efektem tego pierwszego spaceru.

No a teraz zobaczymy – po jakim czasie będę odczuwać nieprzepartą chęć, wręcz przymus, żeby pójść pospacerować. Ile czasu muszę czekać na ten nawyk?

A jak Tobie poszedł pierwszy dzień wyzwania? Za co się zabrałaś i jakie masz efekty? Napisz koniecznie!

(Ps. Chciałam Ci tylko przypomnieć, że moje wyzwanie jest relacją dla Ciebie – w rzeczywistości zaczęłam je bowiem kilka tygodni temu i sumiennie zapisywałam dzień po dniu jak mi szło. Ale nie martw się – nie jesteś sama – ja wciąż kontynuuję swoje wyzwanie, a poza tym zobacz TUTAJ ile Kobitek do nas dołączyło)