Wiedziałam, że dziś będzie trudno, bo po aktywnym weekendzie musiałam spędzić cały dzień na spotkaniu. Już wiem jak „cudowne” efekty mam po całodniowych spotkaniach (bardzo zły wpływ na moje plecy), więc jak tylko dzieci zasnęły puściłam Ewę Chodakowską i zaczęłam ćwiczenia.

Nie, nie jestem fanką. Ale lubię jak co chwila ktoś mi mówi, że coś robię dobrze (a Ewa mówi mi to ciągle :))

A jak u Was?