Dziś znowu byłam Matką Polką siedzącą w domu z dziećmi.

Postanowiłam więc, że zrobię coś szalonego. Coś, czego nie znoszę robić, ale co przyniesie pewne wymierne korzyści, a dodatkowo będę miała swoją codzienną porcję ruchu.

Postanowiłam WYSPRZĄTAĆ całe mieszkanie – szorowałam, czyściłam, wycierałam, myłam. Zasapałam się. W sumie nie było tak źle. Oczywiście nie zmieniłam swoich poglądów i dalej wolałabym wybrać dobrą książkę, godzinę drzemki, rozmowę z mężem itp. niż sprzątanie, ale jeśli mam się poruszać, dzieci bawić się nie chcą, a męża nie ma, to mogę też odrobić tę pańszczyznę 🙂

Mina męża gdy zobaczył mnie w łazience ze ścierą – bezcenna!

A jak u Was?