Kolejna wyprawa na ścianę wspinaczkową.W zasadzie to za takim wysiłkiem, z jakim mam do czynienia na ścianie, to nie przepadam. Wolę długi i umiarkowany wysiłek dlatego tak bardzo pasują mi spacery z kijkami – mam wtedy czas pomyśleć, przemyśleć, a czasem nawet coś stworzyć.

Jednak ścianka też ma swój niepowtarzalny urok – wysiłek jest tu bardzo krótki, ale niesamowicie intensywny i jak dojdę na górę to czuję taaaaką dumę. To niesamowite, ale chodząc tylko dwa razy w tygodniu widzę spory postęp w tym, co jestem w stanie zdziałać. Codziennie też coraz bardziej bolą mnie mięśnie po takich wysiłkach, ale to przyjemny ból. Czy to już nawyk? Chyba powoli tak 🙂

I widziałam, że u Was też już coraz bardziej te nawyki wykreowane.

Chwalcie się jak u Was Kobitki!