Wydaje mi się, że nawyk właśnie się rozpoczyna. Wiem, że nie będę dzisiaj w stanie ruszyć na dłuższy spacer, a jednak czuję, że jakoś poruszać się trzeba. Więc kombinuję jak by to zrobić. Wykombinowałam 300 brzuszków w ciągu dnia. Oczywiście na raty, bo inaczej bym umarła. Taki ze mnie zdechlak. No i poszło. Dzisiejsze wyzwanie zaliczone

Patrząc na to jak nam świetnie idzie myślę o jakimś kolejnym wyzwaniu. Dziewczyny macie jakieś propozycje?

No i pochwalcie się jak w sobotę wygląda u Was budowanie nawyku?